Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 25 października 2010

Na krawędzi (08): Children's Crusade

Autor: Dominik Szcześniak
Mówią, że każdy dorosły z powodzeniem doprowadził do śmierci co najmniej jednego dziecka. Po co więc dzieci miałyby żyć w świecie pełnym nieodpowiedzialności, obleśnych żądzy, głupich metod wychowawczych, strachu i bólu? Nie lepiej umieścić je wszystkie w wolnym kraju? Wtłoczyć w ruch rewolucję? Rozpocząć dziecięcą krucjatę?
Neil Gaiman i Chris Bachalo rozpoczęli, a cały sztab twórców ze stajni Vertigo pociągnął dalej pierwsze (i jedyne dotąd) w dziejach wydawnictwa cross-over, zatytułowane "The Children's Crusade". Skupiało ono wszystkich dziecięcych bohaterów występujących w seriach "Black Orchid", "Doom Patrol", "Animal Man", "Swamp Thing", "Arcana". Wątki, rozgrywające się na kartach 5 vertigowskich annuali zostały spięte dwuczęściową historią, która jest tematem dzisiejszego wywodu.
Gaiman nie jest tu Gaimanem, jakiego znamy. Jego twórczość była zazwyczaj ograniczona tylko i wyłącznie jego wyobraźnią, tutaj natomiast daje się odczuć wpływ macek systemu. Autor miał za zadanie napisać początek, tchnąć ducha w opowieść i z impetem ją zakończyć, dając po drodze solidny budulec innym scenarzystom. I choć całość napisał w sposób nudny i pretensjonalny, patenty jakich użył są całkiem niezłe, a kilka akcji przeprowadzonych jest w naprawdę porządny sposób. Autor "Sandmana" zmiksował tutaj wyprawę krzyżową dzieci, których czyste serca miały oswobodzić Ziemię Świętą z rąk Saracenów z podobną próbą podjętą w czasach współczesnych. Dorzucił do tego elementy detektywistyczne i nieco metafizyki.
Jako, że sama wyprawa krzyżowa była mieszanką faktów i mitów, Gaiman podszedł do sprawy w ten sam sposób - grupkę dzieci z owej krucjaty w magiczny sposób oswobodził i wysłał do istnej dziecięcej idylli, nazwanej wolnym krajem. Motyw ten wykorzystał jako nawiązanie do zniknięcia dzieci z osady Flaxdown, jakie miało miejsce w roku 1993. Nawiązania, przenikania, opowieści z czasów wypraw krzyżowych robią wrażenie, natomiast wątek dwóch chłopców-detektywów, wynajętych do rozwiązania zagadki zaginionych dzieci już nie bardzo. "Dead Boy Detectives" wykorzystani są w fabule jako rozładowywacze napięcia, mający zadania rozbawienia czytelnika. Nic z tego. Kiepskie, wyświechtane dowcipy, polegające przeważnie na "łapaniu za słówka" albo na zabawie nimi, po prostu nużą. Sprawy nie ratują tutaj wygrzebywane przez Gaimana z uporem maniaka powiedzonka i wierszyki z czasów dzieciństwa, ani nawet zabiegi Chrisa Bachalo, który będąc wyraźnie bez formy, stara się ukryć zmęczenie realizacją serii "Shade" szeregiem małych, niedopracowanych rysunków.
Z drugiej jednak strony: jeśli Bachalo dostaje nieco więcej miejsca, to nawet na ćwiartce strony  momentami potrafi wyczarować świetną grafikę. Jeśli pozwoli mu się poeksperymentować z kadrowaniem i ujęciami, to nawet owa nieprecyzyjność nie jest aż tak rażąca. Gaiman, jak już wspominałem, również ma swoje momenty.
 

"The Children's Crusade" okazało się być wtopą wydawnictwa i przestrogą, by więcej cross-overów nie robić. Być może było tak, ponieważ poziom wydarzenia był kiepski, a może dlatego, że redaktor Lou Stathis w jednej z kolumn "On The Ledge" wyraźnie zaznaczył, że cross-overów nienawidzi. Niezależnie od powodów wniosek jest jeden: nie wyszło. Choć warto dodać, że były momenty.
"The Children's Crusade". Scenariusz: Neil Gaiman. Rysunek: Chris Bachalo. Tusz: Mike Barreiro. Kolor: Daniel Vozzo. Wydawca: DC Vertigo, grudzień 1993 

Brak komentarzy: