Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 11 października 2010

Na krawędzi (06): Junk Culture

Autor: Dominik Szcześniak

W lipcu 1997 roku ukazała się pierwsza (z dwóch) część komiksu "Junk Culture" Teda McKeevera. Dwójka jest tu dość konkretnym tropem interpretacyjnym - McKeever bowiem tej cyfry nie znosi. Komiks dwuczęściowy o dwóch dziewczynach (bliźniaczkach), wiodących podwójne życie potraktował więc jak wizytę na kozetce u psychoanalityka. Rozprawiając się ze swoimi demonami, stworzył opowieść o "nastoletniej histerii", racząc przy tym swoich fanów ostrą rozpierduchą.

Eve i Lola to typowe nastolatki, wiodące zwyczajne życie, mające do bólu zwyczajnych rodziców, a wyróżniające się jedynie ekscentrycznym wyglądem (łyse głowy z charakterystycznym tintinowskim kosmykiem), będącym obiektem drwin ze strony kolegów ze szkoły. Typowe, zwyczajne, stereotypowe - ale tylko przez pierwsze 3 strony. Na kolejnych McKeever małomiasteczkową amerykańską fasadę obnaża w sposób - dosłownie - wybuchowy.
Eve i Lola to siostry o skrajnie różnych charakterach - jedna spokojna, chcąca siać miłość; druga za dewizę życiową obierająca destrukcję. Gdy świat, który je otacza, ujawni swe prawdziwe oblicze i wszystko okaże się jedynie mistyfikacją opartą o eksperyment wojskowy, psychologia postaci się wyrówna.

McKeever bawi się w przerysowanie. W usta swoich bohaterek wkłada śmieszne, oparte na prostocie powiedzonka, ich umysły wypełnia sloganami z reklam, a ich idolami czyni podupadłe gwiazdeczki pokroju Ala Romy, który - tak się akurat składa - przybywa do miasteczka w momencie, gdy rozgrywają się opisane przez McKeevera wydarzenia.
 

Co się rzuca w oczy to, że autor zapragnął poszaleć graficznie i wykrzyczeć się na kartach "Junk Culture". W drugiej części eksplozje dominują, a krew leje się litrami. McKeever zachwyca przy tym swoimi umiejętnościami - industrialne budynki w jego wykonaniu, ciemne uliczki i wybuchające na nich samochody narysowane są perfekcyjnie - zresztą w stylu znanym polskiemu czytelnikowi chociażby z "Machin". McKeever - scenarzysta podporządkował się McKeeverowi - rysownikowi i bardzo lekkimi dialogami dopełnił interesującą całość.
 

"Junk Culture" to komiks popowy, jeden z najbardziej rozrywkowych w bibliografii autora, co nie oznacza, że nie wymagający. Dla koneserów wykwintnych rysunków i - akurat w tym przypadku - nieco spontanicznej treści, mającej służyć autorowi jako środek oczyszczający. Mimo kiepskiej recepcji na zachodzie, pozycja znalazła sobie przytulny zakątek w polskim komiksie - kadry z "Junk Culture" w jednym ze swoich komiksów skopiował Krzysztof Ostrowski."Junk Culture 1 i 2". Autor: Ted McKeever. Wydawca: DC Vertigo, lipiec - sierpień 1997.

1 komentarz:

Michał Misztal pisze...

McKeever mistrz, o Junk Culture słyszałem, ale jeszcze nie miałem tego w łapach.