Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

czwartek, 28 października 2010

Gniewne popołudnia (09): Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza

Autor: Dominik Szcześniak
Daniel Clowes znany jest w Polsce z wcześniejszej publikacji kultury gniewu – "Ghost World". Jest to jednocześnie komiks, który przyniósł mu największą sławę i który doczekał się adaptacji filmowej. Nie jest to jednak komiks, który można byłoby określić mianem opus magnum Clowesa. Jak najbardziej można już tak powiedzieć natomiast o "Davidzie Boringu", czy wydanej właśnie u nas powieści graficznej zatytułowanej "Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza".
Dziesięć odcinków tego komiksu ukazywało się regularnie na łamach magazynu Clowesa zatytułowanego "Eightball", tytuł natomiast został zaczerpnięty z filmu Russa Meyera "Faster, Pussycat! Kill! Kill!" z 1965 roku. Niezwykle rozbudowana formuła komiksu pozwala wspomnieć jedynie o zarysie jego fabuły: Clay Laudermilk wchodzi do dziwnego (wita go ekshibicjonistyczna starsza pani) porno-kina i w towarzystwie dziwnych osobników ogląda cykl filmów pornograficznych, z których ostatni (zatytułowany tak, jak komiks) nie ma w sobie ani krztyny nagiego ciała i przypomina raczej krótkie, siejące niepokój, etiudy Davida Lyncha. W pewnym momencie Clay Laudermilk, zupełnie zaskoczony, zastyga w osłupieniu – w jednej z aktorek rozpoznaje kobietę, z którą coś go kiedyś łączyło, a która od niego nagle odeszła. Postanawia ją odnaleźć. Pierwsze co robi, to ustawia się w kolejce do kibla, gdzie prorok daje rady i wskazówki wszelkim frustratom z porno kina, a następnie wyrusza w podróż, podczas której natrafia na szereg nieprawdopodobnych i dziwacznych postaci. Są wśród nich kochający przemoc policjanci, zdeformowane rybo-dziecko kobiety i tajemniczego stworzenia, pies bez żadnych otworów, pieprzyk na szyi Hitlera pod postacią pana Jonesa, czy wreszcie sekta, na której czele stoi ganiający z przyrodzeniem na wierzchu, szalony zwolennik wojny płci i zwycięstwa w niej kobiet. Skoro już mowa o postaciach, wiele z nich pojawia się w komiksie na krótką chwilę (jak chociażby sprzedawca w sklepie z garniturami), lecz ich rola jest dla konceptu Clowesa bezcenna.
 
Uczucie, jakie pojawia się na początku tego komiksu i nie puszcza już do samego końca, to niepokój. Wzbudzający ciekawość, ssący, połączony z brakiem najmniejszego pojęcia o tym, co się wydarzy, kiedy przewrócimy kartkę. Atmosfera filmów Davida Lyncha (w szczególności "Zagubionej autostrady" i "Mulholland Drive") wyraża się tak w klimacie, jak i w dialogach czy momentami rwanej narracji. Clowes, nagromadzając tak wielką ilość paranoidalnych motywów, zdaje się panować nad sytuacją, lecz choć podrzuca czytelnikowi tropy, interpretacja wcale nie jest łatwa, ani tym bardziej jedynie słuszna.

"Niczym aksamitną rękawicę odlaną z żelaza" określić można następującymi przymiotnikami: dziwny, niepokojący, niejednoznaczny, wysublimowanie zabawny, które po zsumowaniu tworzą jeden: lynchowski. Odwołania do tego reżysera są na tyle widoczne, a wypracowane przez niego zasady dotyczące tworzenia są na tyle przez Clowesa przestrzegane, że śmiało można tego drugiego nazwać komiksowym odpowiednikiem pierwszego. I tak jak w przypadku Lyncha mamy do czynienia z wielkim kinem, tak za sprawą Clowesa dostajemy do rąk wielki komiks. I myślę, że jeśli chodzi o odbiór tego komiksu, może dojść do sytuacji, jaka spotkała Lyncha w Cannes, gdy zdobył Grand Prix za "Dzikość serca" – połowa sali klaskała, druga połowa gwizdała.
Tekst pierwotnie wydrukowany na łamach papierowego "Ziniola"
 "Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza". Autor: Daniel Clowes. Tłumaczenie: Wojciech Góralczyk. Wydawca: kultura gniewu 2008

2 komentarze:

mxztplx pisze...

komiks znakomity.

Anonimowy pisze...

to jest dla mnie taka puszka, która po otwarciu atakuje mnogością znaczeń i interpretacji. lynch to nie jedyny trop, choć jego szkoła wylewa się z kadrów clowesa niczym wisła wylewała się w lecie na przyrzeczne miejscowości. spoko recka, zwłaszcza że w sieci nie ma chyba zbyt wielu omówień tego komiksu. a kurczę szkoda, bo prowokuje do dyskusji.
wojtas