Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

sobota, 20 maja 2017

Tulipanek - Charyn/ Boucq

„Tulipanek” to mocne uderzenie od wydawnictwa Scream Comics, a pomijając wydawaną przez nich klasykę Jodorowskiego i Moebiusa, być może nawet najmocniejsze uderzenie z dotychczasowych. Album rozciągnięty w czasie pomiędzy wielką wojną ojczyźnianą w Rosji i piekłem gułagu, a współczesnym Nowym Jorkiem jest brutalną opowieścią o - jakkolwiek by to nie brzmiało - trudach ludzkiego życia. Choć takich opowieści w literaturze, komiksie czy filmie jest mnóstwo, tę wyróżnia główny bohater - Pawieł, tytułowy Tulipanek, który od małego w wesołej atmosferze pod okiem ojca szkoli się z rysunku, a już w wieku siedmiu lat jest głównym tatuażystą łagrowej gangsterski.  
W „Tulipanku” tatuaż traktowany jest z gracją i uczuciem. Prawdopodobnie liczne sentencje dotyczące sztuki tatuowania obecne w komiksie sprawią dużo radości ludziom z tej branży lub nawet osobom wytatuowanym. Tatuaż ma tu również znaczenie symboliczne i metaforyczne. Obracając się wokół tatuażu, autorzy skonstruowali zarówno krwistą historię o dorastaniu w łagrze, jak i solidny thriller rozgrywający się na ulicach Wielkiego Jabłka.  
Francouis Boucq znakomicie rysuje ulice Nowego Jorku. Nic dziwnego. Z tym miastem od dekad związany jest scenarzysta albumu Jerome Charyn, w związku z czym dostarczył zapewne rysownikowi tonę niezbędnych materiałów dokumentacyjnych.  
Ten naturalistyczny komiks bezpośrednio ukazuje drastyczne sceny z okresu pobytu głównego bohatera w niewoli. Boucq i Charyn nie robią uników, nie wyprowadzają brutalnej rzeczywistości poza kadr. Dzięki temu, ale również dzięki sprawnemu prowadzeniu akcji i zachowaniem równowagi między dwiema płaszczyznami czasowymi, Tulipanka czyta się świetnie. To mocna rzecz, wyróżniająca się z komiksowego tłumu. Warto mieć.
"Tulipanek". Scenariusz: Jerome Charyn. Rysunki: François Boucq. Tłumaczenie: Wydawca: Scream Comics, Łódź 2017.

piątek, 19 maja 2017

Syrena z Mongaguá i Płatki

"Syrena z Mongaguá" to jedno z największych zaskoczeń pierwszego półrocza na polskim rynku komiksowym. Autorami tego niepozornego komiksu są dwa twórcy z Brazylii: Marcos Paulo Marques i Thiago Moraes Martins. Jak czytamy w ich notkach biograficznych, obaj owocnie współpracowali z MTV Brazil, dla której tworzyli animacje. W Polsce dotychczas kompletnie nieznani, zadebiutowali prawdziwą surrealistyczną petardą.  
"Syrena z Mongaguá" to żart rozciągnięty do formy albumu. Znakomicie narysowana satyra na media, artystów, hochsztaplerów i cały świat. Surrealistyczna przejażdżka, gdzieś na skraju „Tuska” Kevina Smitha i improwizacji Piwowskiego czy Barei. To krzykliwy nius z brukowca rozbuchany do granic możliwości i wnikający w jego powierzchowność. Zdradzanie jego fabuły, to robienie przykrości czytelnikowi. Ale fragment opisu wydawcy mogę zacytować: „Początkująca aktorka bierze lekcje od taksydermisty, a taksydermista poszukuje inspiracji w podglądaniu swoich klientów. Reżyser bez weny poddaje się hipnoterapii w stylu burleski. Wróżbita widzi przyszłość w swoich tatuażach.” Dla fanów rzeczy niebanalnych - lektura obowiązkowa. Prawdopodobieństwo wylądowania tego komiksu na listach najlepszych komiksów 2017 roku? Bardzo wysokie! 
Na "Syrenie" Brazylijczycy nie poprzestali. "Płatki" Gustavo Borgesa i Chris Peter to kolejny element brazylijskiej inwazji na uniwersum komiksu polskiego. Tym razem w wydaniu niemym i z antropomorficznymi postaciami.
"Płatki" to taka magiczna opowieść o zwykłym życiu. Bardzo ładnie narysowana. Niespecjalnie odkrywcza, ale też raczej odkrywczą być nie miała. Jak dowiadujemy się z materiałów dodatkowych do komiksu, „Płatki” powstały, ponieważ ich autor poczuł potrzebę pokazania światu, że jest w stanie stworzyć jakąś dłuższą historię. No i pokazał. Stworzył. Jest sobie ten komiks, można go postawić na półce, wracać do niego i przeglądać. Istnieje szansa, że wciągnie młodych czytelników, ale z drugiej strony - tego typu historii powstało już mnóstwo. Nie popadam zachwyt, ale koneserom niemego i dziecięcego segmentu sztuki komiksowej album „Płatki” polecam pod rozwagę. Niewątpliwie natomiast „Płatki” są ciekawe ze względów poznawczych - brazylijski komiks znany był w Polsce szczątkowo. Jeśli ktoś interesuje się tym, jak tworzy się komiksy poza naszym krajem - „Płatki” będą dla niego interesującym materiałem do badań.

"Syrena z Mongaguá". Scenariusz i rysunki: Marcos Paulo Marques i Thiago Moraes Martins. Tłumaczenie: Jakub Jankowski. Wydawca: timof comics, Warszawa 2017.  "Płatki". Scenariusz: Cris Peter. Rysunki: Gustavo Borges. Wydawca: timof comics, Warszawa 2017.

czwartek, 18 maja 2017

Batman: Rok setny - Pope

Co powstanie, jeśli za wyeksploatowaną postać biznesu komiksowego weźmie się mistrz komiksu alternatywnego? Ano na przykład coś takiego, jak „Batman: Rok Setny”. 
Człowiek-Nietoperz w wizji Paula Pope’a to postać świeża i z potencjałem, nawet mimo tego, że akcja komiksu została umiejscowiona w roku 2039. Choć Batmanowi stuknęła setka, wciąż skacze po dachach i walczy z przestępczością. Czy to ciągle Bruce Wayne, czy może ktoś inny przejął tożsamość zamaskowanego obrońcy sprawiedliwości? A może Batman to po prostu Batman, stuletnia idea, legenda i potwór czający się w mroku? Równie dużo czasu, co na rozpatrywanie tego zagadnienia, Pope poświęca czystej, niczym nieskrępowanej akcji. Na kartach "Roku setnego" dzieje się bardzo dużo i wszystko to trzyma się kupy, tworząc mieszkankę dość wybuchową. 
A pretekst jest dość stereotypowy: Batman jest poszukiwany za morderstwo agenta federalnego. Pościg futurystycznych służb i ich sfory psów skutkuje trafieniem przez Nietoperza na spisek, mający na celu zniszczenie świata. Ale Batman, jak zawsze, ma swoich sprzymierzeńców. 
Ta świetna, wymykająca się standardom, historia ma wsparcie w kilku mniejszych opowiastkach, a w jednej z nich - to rzecz warta zaznaczenia - Pope’a jako kolorysta wspiera świetny rysownik Ted McKeever, wyklęty przez polskich czytelników jeszcze za czasów opublikowanego w serii TM-Semic komiksu "Machiny" ("Batman" 2/1997). Co by było gdyby Batman urodził się w Berlinie, a jego alter ego byłby inspirującym się Picassem kubistą i bywalcem berlińskich salonów? Na to pytanie odpowiada pierwsza z dodatkowych historii. Pozostałe - łącznie z efektowną, czarno-białą opowieścią ze zbioru „Batman: Black&White” podtrzymują porządny poziom całego tomu. 
W kategorii komiksów superbohaterskich „Rok setny” jest prawdziwą delicją.
"Batman: Rok setny". Scenariusz i rysunki: Paul Pope. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2016.

środa, 17 maja 2017

Alias drugi i Outcast pierwszy

To, co Jessica Jones, prywatna pani detektyw z przeszłością superbohaterską - dzięki uprzejmości Briana Michaela Bendisa i Michaela Gaydosa - wyprawia w drugim tomie, bije na głowę jej perypetie opisane w albumie, który zainaugurował serię.
Autorzy porzucili wielkomiejską scenerię, przenosząc akcję do małej mieściny i serwując czytelnikom historię, opowiadaną już setki tysięcy razy. Oto w tejże mieścinie młoda dziewczyna przepada bez śladu, pozostawiając za sobą jedynie pamiętnik i szereg osób z motywem jej uprowadzenia lub zamordowania. Z sympatycznych mieszkańców stopniowo zaczynają wyłazić rzeczy szpecące ich moralność. Bendis pisze o fali rasizmu i uprzedzeń. O próbie wyrwania się z dusznych mieścin, w których rządy nad duszami sprawują pan, wójt i pleban.

Poza główną historią są tu jeszcze dwie - obie zaskakujące i pokazujące, że scenarzysta naprawdę miał solidny pomysł na tę serię. Całość napisana jest bardzo błyskotliwie. Bendis stosuje dużo szybkich, rwanych dialogów, dla których Gaydos dostosował zresztą świetny sposób graficznej narracji, polegający na rysowaniu serii powtarzających się, nieznacznie modyfikowanych kadrów. Powoduje to, że podczas lektury kompletnie nic nie zgrzyta.

„Alias” zdecydowanie trzyma poziom. A nawet zwyżkuje. Ale w sumie to dość spotykana sytuacja jeśli chodzi o drugie tomy dłuższych opowieści. Debiuty mają gorzej. Jeśli nie urzekną od pierwszego zeszytu, mogą pożegnać się z obecnością w umysłach czytelników w ekspresowym tempie.
Świeżutkim debiutem jest w Polsce seria Roberta Kirkmana i Paula Azacety „Outcast. Opętanie”. To kolejny komiks ze stajni popularnego twórcy scenariuszy, który znany jest przede wszystkim z serii „Żywe trupy” oraz z tego, że niemal wszystko, czego się dotknie zamienia się w sukces kasowy oraz zostaje przetransferowane na inne media. Zarówno bijące rekordy popularności „Żywe trupy”, jak i raczkujący w tej materii „Outcast” doczekały się adaptacji telewizyjnych. Najnowszą serią Kirkman wchodzi w tematykę nawiedzania przez demony w swoim stylu, z powolnym budowaniem napięcia i fabuły.

Nie ma tu epatowania horrorami już na starcie. W zamian autorzy zabierają się za preparowanie atmosfery, która porwie kolejne miliony czytelników i widzów. I jak na wstęp do dłuższego formatu, wychodzi im to bardzo zgrabnie. Scenarzysta odpowiednio dawkuje przekazywane czytelnikowi informacje, zgrabnie kreśli charaktery postaci i stawia solidne fundamenty dramaturgiczne, zaś rysownik operując tak zwanym stylem realistycznym, bez zbędnych fajerwerków dba o komunikatywność przekazu.
 

Znając lubiącego pompę scenarzystę, można się spodziewać, że „Opętanie” nie będzie kroniką wiejskich egzorcyzmów księdza i jego młodego, obdarzonego specjalnymi mocami, kompana. Już od pierwszych plansz komiksu widać, że afera będzie znacznie grubsza, a mnogość wątków metafizycznych czy zaczerpniętych z historii horroru nie skończy się na kilku nawiązaniach do Lovecrafta i Kinga. Znudzonym fanom „Żywych trupów” „Opętanie” może przysporzyć wielu pozytywnych doznań. Kirkman zawsze na początku drogi potrafi zainteresować. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy zaczyna się odcinanie kuponów. Ale to tego, jak sądzę, droga jeszcze długa i obfitująca w ciekawe wątki.

"Alias: Jessica Jones (2)". Scenariusz: Brian Michael Bendis. Rysunki: Michael Gaydos, Mark Bagley. Tłumaczenie: Marek Starosta. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2015. 
"Outcast, tom 1: Otacza go ciemność". Scenariusz: Robert Kirkman. Rysunki: Paul Azaceta. Tłumaczenie: Marek Starosta. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2016.

wtorek, 16 maja 2017

poniedziałek, 15 maja 2017

Millenium - Runberg/ Homs

Trylogia „Millenium” Stiega Larssona była już przerabiana na komiks. Kilka lat temu mieliśmy okazję przeczytać amerykańską wersję z oficyny Vertigo, której autorami byli: szkocka pisarka Denise Mina oraz argentyńsko-włoski duet rysowników Leonardo Manco/ Andrea Mutti. Teraz przyszedł czas na adaptację europejską. W tym wydaniu, „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” to zamknięta w jednym 130-stronicowym tomie historia, pozbawiona co prawda części smaczków obecnych w oryginale, ale też urozmaicona kilkoma nowościami.
W stosunku do pierwotnej wersji nie znajdziemy tu nowych wątków. Jest za to kilka scen, przygotowanych specjalnie do tej edycji. Całość opiera się na wypracowanym przez Larssona w jego bestsellerze patencie: dziennikarz śledczy Mikael Blomqvist wraz ze sprytną hakerką Lisbet Salander prowadzą śledztwo w sprawie zagadkowej śmierci siostrzenicy nestora wpływowego roku Vangerów. Grzebanie w przeszłości rodziny wyciąga na wierzch od lat skrywane kłamstwa i tajemnice. 
Należy oddać scenarzyście, że choć zadanie miał niełatwe, poradził z nim sobie bardzo sprawnie. Chociaż musiał wyrżnąć mnóstwo oryginalnego materiału i miał niewiele miejsca na ekspozycję fabuły czy prezentację postaci, udało mu się przetransferować do komiksu to, co w książce najważniejsze. 
Wielbiciele powieści Larssona znajdą tu kilka ostrych cięć fabularnych, parę nielogiczności i kilka zbyt szybko rozwiązanych sytuacji, ale ci, którzy powieści nie czytali, powinni bawić się bardzo dobrze. To lepsza od vertigowskiej adaptacja "Millenium". Głównie ze względu na jednolitą i efektowną warstwę graficzną. Rysunki José Homsa są dynamiczne i quasi-realistyczne. Sprawdzają się wyśmienicie w ukazywaniu plenerów szwedzkiej wyspy. Artysta świetnie panuje nad warsztatem, a nowoczesną kreskę wrzuca w klasyczną kompozycję planszy z bardzo dobrym efektem. 
Ta komiksowa adaptacja "Millenium" jest nie tylko lepsza od poprzedniej. Dałbym jej również wyższą notę od hollywoodzkiej adaptacji filmowej. Choć do książki nie ma startu, to w swojej kategorii jest zjawiskiem bardzo udanym. 
"Millenium", tom 1. Scenariusz: Sylvain Runberg. Rysunki: José Homs. Tłumaczenie: Maria Mosiewicz. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2017.

niedziela, 14 maja 2017

Wernisaż wystawy „Memoria e narrazione. Il fumetto storico polacco”

28 kwietnia w Neapolu odbył się wernisaż wystawy „Memoria e narrazione. Il fumetto storico polacco” pod patronatem Ziniola.  Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z wernisażu oraz z festiwalu Napoli COMICON, podczas którego prezentowana była wystawa. Autorami zdjęć są Luiza Laskowska oraz Piotr Kasiński. 
Wystawę dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej.