Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

niedziela, 21 grudnia 2014

Zapowiedzi 2015: kultura gniewu

W kolejnej odsłonie cyklu przybliżającego premiery komiksowe nadchodzącego roku gościmy kulturę gniewu. O planowanych komiksach polskich i zagranicznych, wznowieniach i zmianach w wydawnictwie opowiada Szymon Holcman:
Nie wiemy jeszcze, jak dokładnie będzie wyglądał nasz kalendarz wydawniczy w 2015 roku, wiemy natomiast, że działo się będzie dużo. To co poniżej to tylko fragment naszych planów, podany w przybliżonej kolejności chronologicznej. Część tytułów czeka na finalne potwierdzenie i będziemy pewnie mogli powiedzieć więcej w ciągu dwóch miesięcy. 
Zaczniemy od komiksu, który mieliśmy wydać jeszcze w tym roku, ale z różnych względów musieliśmy jego premierę przełożyć. 
Okładka polskiego wydania "Zrozumieć komiks" Scotta McClouda
Mowa o legendarnym "Zrozumieć komiks" Scotta McClouda, czyli komiksie o... komiksie. To lektura obowiązkowa dla wszystkich fanów tego gatunku, ale też dla ludzi, którzy interesują się sztuką i kulturą w ogóle. "Zrozumieć komiks" spokojnie mógłby być akademickim podręcznikiem, choć od większości podręczników różni się tym, że jest absolutnie fascynujący. 
Prace nad tym tytułem trwały naprawdę kilka lat i bardzo się cieszymy, że w końcu trafi do rąk czytelników. 
Battling Boy (Paul Pope)
Kolejnym komiksem będzie "Battling Boy" Paula Pope'a. To jeden z najczęściej nagradzanych komiksów roku 2013 i pierwszy album Pope'a wydany w Polsce. Jestem przekonany, że na pewno nie ostatni. Główny bohater, tytułowy Battling Boy, w ramach swoistego rytuału inicjacyjnego zostaje wysłany przez swojego ojca do wielkiego miasta, które przeżywa inwazję potworów. Chłopak ma stać się obrońcą mieszkańców i dopiero wtedy będzie mógł wrócić do swojego domu. Kawał fantastycznego i wciągającego komiksu akcji. 
"Wiedźmun: Dziki Goń" (Tomasz Samojlik) - okładka robocza
Pojawi się także "Wiedźmun" Tomka Samojlika, który w ostatnich latach ciężką pracą i świetnymi komiksami zasłużył na miano jednego z ciekawszych polskich komiksiarzy. "Wiedźmun" to rzecz, którą zrobił lata temu, kiedy czytelnikom i pewnie jemu samemu nie śniło się jeszcze, że powstanie trylogia o ryjówce Dobrzyku. Jak tytuł sugeruje, jest to pastisz opowieści o wiedźminie Geralcie. W skład tego komiksu wejdą rzeczy, które ukazały się w zinach lata temu, a także zupełnie premierowy materiał. A skoro już przy Tomku jesteśmy to na pewno w przyszłym roku ukaże się "Powrót Rzęsorka", czyli zakończenie (?) wspomnianej ryjówkowej trylogii. 
Pracujemy także nad wyjątkowym komiksem "Gdzie jest Pikotek?". To będzie wydarzenie. No i nie zapominajmy, że w przyszłym roku studio Sound Tropez wyda słuchowisko na podstawie "Ryjówki przeznaczenia". 
"Toshiro" (Nitz/Pawlak)
Bardzo cieszymy się również na "Toshiro" Janusza Pawlaka (przez lata tworzącego pod pseudonimem Clarence Weatherspoon) i Jaia Nitza. Komiks wydany w zeszłym roku przez amerykańskie wydawnictwo Dark Horse (to od "Hellboya", "Usagiego" i wielu innych słynnych tytułów) to kawał rasowego steampunku, z intrygującą fabułą, masą walk i lejącej się posoki. No i genialnymi rysunkami Janusza oczywiście! 
Premierę będzie też miał świetny, nagrodzony Eisnerem "Zamek śpiący" Lindy Medley. Trochę to fantasy, trochę baśnie przetworzone przez niezwykłą wyobraźnię autorki. Niesamowicie inteligentne, zabawne, intrygujące. Jesteśmy przekonani, że ten komiks zostanie z czytelnikami na długo po lekturze. 
Przyszły rok to także powrót Daniela Clowesa. Tym razem przedstawimy jego "Davida Boringa". To opowieść o dość przeciętnym mężczyźnie, w którego życiu zaczynają się dziać coraz dziwniejsze rzeczy z końcem świata włącznie. Świetne rysunki, dialogi i czarny humor, czyli cechy charakterystyczne twórczości Clowesa są i tu. W doskonałych proporcjach. Dla nas to chyba najlepszy z dotychczas wydanych przez nas komiksów słynnego twórcy. 
"Zamek śpiący" (Linda Medley) i "David Boring" (Daniel Clowes)
"Strange Years"
Przyszły rok to też pojawienie się autorów jeszcze nieznanych polskiemu czytelnikowi, a cieszących się za granicą wielką popularnością. Znajdą się wśród nich nagrodzony kilka lat temu w Angouleme Riad Sattouf z komiksem, który w tym roku podbił całą Francję, a w przyszłym podbije cały świat, czy Marc-Antoine Mathieu, absolutny geniusz, który zdecydowanie za długo czekał na tłumaczenie na polski.  A poza tym nie powinno zabraknąć kolejnych komiksów Śledzia ("Strange Years" ze scenariuszem Artura Kurasińskiego, "Na szybko spisane" i może coś jeszcze?), Guy Delisle'a, czy Marka Turka. A przecież wiemy, że nad nowymi albumami siedzą Prosiak, Marcin Podolec, Jacek Świdziński, Janek Koza i Jakub Rebelka. Będziemy też mieli dobre wiadomości dla fanów serii "Yorgi" (może nawet dwie wiadomości?).  
W 2015 roku chcemy też wznowić kilka tytułów, których już od dawna nie ma w sprzedaży, a czytelnicy o nie ciągle pytają. Jednym z pierwszych wznowień będzie "Black Hole" Charlesa Burnsa. Dziś to już klasyka współczesnego komiksu. 
"Black Hole" (Charles Burns)
Poza tym czeka nas pewna poważna zmiana wizerunkowa, a nawet dwie. W sumie to już się nie możemy doczekać tego 2015. Będzie się działo!

sobota, 20 grudnia 2014

Zapowiedzi 2015: timof i cisi wspólnicy

Przegląd zapowiedzi wydawniczych na rok 2015 rozpoczynamy od prezentacji planów wydawnictwa timof i cisi wspólnicy. Póki co wydawca przekazał szereg informacji na temat pewniaków. Lista premier zostanie uzupełniona po festiwalu w Angouleme (o czym również poinformujemy w odpowiednim momencie).
"Polina" Bastiena Vivesa
Na przestrzeni lutego i marca możemy spodziewać się dwóch rzutów komiksowych, wśród których znajdą się takie pozycje jak ponad 200-stronicowa "Polina" Bastiena Vivesa (tłumaczenie: Wojciech Birek), 200-stronicowa biografia słynnego koszykarza "Bull on Parade: Michael Jordan" (wstępny polski tytuł: "Michael Jordan: Nadciąga byk") autorstwa Wilfreda Santiago w przekładzie Bartosza Sztybora, "koci", 80-stronicowy "Sugar" Serge'a Baekena, drugi zeszyt "Rag&Bones" oraz szósty tom serii Lewisa Trondheima "Ralph Azham". 
Ponadto, wydany zostanie ok. 200-stronicowy album "Księga pana nadziei" Tommiego Musturi - komiks ten będzie miał równoległą premierę w Polsce, Finlandii, Danii, Niemczech i Hiszpanii. 
OKładka biografii Michaela Jordana
Bardzo prawdopodobne, że w tym okresie pojawi się również pierwszy tom od dawna zapowiadanej  serii "Sixth Gun" (dziejącej się po wojnie secesyjnej i łączącej w sobie wątki westernu ze sprawami nadnaturalnymi) - publikację tego komiksu polski edytor uzależnia od otrzymania materiałów od wydawcy oryginału. Całkiem możliwe, że swą premierę będzie miała również książka "Powieści graficzne. Leksykon" (pod redakcją Sebastiana J. Konefała, z udziałem takich autorów, jak Jerzy Szyłak, Paweł Sitkiewicz, Przemysław Zawrotny, Radosław Bolałek).
Ralph Azham - okładki tomów 6 i 7 (Lewis Trondheim)

"Księga pana Nadziei" - projekt polskiej okładki (Tommi Musturi)
W kwietniu pierwszego albumu doczeka się znana z darmowej publikacji wydanej podczas ostatniej edycji Festiwalu Komiksowa Warszawa "Saga o Atlasie i Axisie" Pau'a. Według wstępnych planów w 2015 możemy spodziewać się również drugiego (w czerwcu) i trzeciego (w październiku) tomu serii.
Okładki dwóch tomów "Sagi o Atlasie i Axisie" Pau'a
Na tegoroczną warszawską imprezę timof i cisi wspólnicy planują wydać dziewiąty tom "Rewolucji" Mateusza Skutnika. Publikacji doczekać się powinien również integral komiksu "Quai D'Orsay", zbierający dwa tomy serii. Scenariusz komiksu napisał Abel Lanzac, a narysował go znany z "Pirata Izaaka" i "Reduktora prędkości" Christophe Blain. 
"Quai D'Orsay" (Abel Lanzac/ Christophe Blain)
"Sam Zabel and The Magic Pen"
W planach jest również 228-stronicowy album "Sam Zabel And The Magic Pen" Dylana Horrocksa oraz "1000 Storms" Tony'ego Sandovala, jednak możliwe, że tytuły te zostaną przeniesione na czerwiec. 
Z przyjazdem do Polski Lewisa Trondheima zbiegnie się premiera siódmej części "Ralpha Azhama", wieńczącej pierwszy cykl przygód naniebieszczonego wybrańca. Majowe nowości zamyka czwarty numer "Profanum" oraz trzeci zeszyt serii "Rag&Bones", rysowanej przez Katarzynę Babis. Całkiem możliwe, że podczas Festiwalu Komiksowa Warszawa swą premierę będzie miał kolejny spin-off z uniwersum "Ksionza" - rysowany przez Marcina Rusteckiego "Diablo Boy: Zera".
 
OKładka "Sugar" Serge'a Baekena"
Przykładowa plansza z komiksu "Sugar"
Na drugi kwartał planowane są dwie książki: "Główne problemy teorii komiksu" Wojciecha Birka oraz "System komiksu" Thierry'ego Groensteena (w tłumaczeniu Wojciecha Birka).
Drugie półrocze 2015 roku to kolejne części serii "Postapo" i "Fotostory" (podtytuł: "Londyn"), na październik zapowiedziany jest czwarty odcinek "Rag&Bones". Na jesieni (lub wcześniej) powinien również ukazać się album "Aspirine" Joanna Sfara - ostatnia część wydanego niedawno w Polsce "Wampira". W tym samym terminie zaplanowany jest również komiks Tony'ego Sandovala "Les echoes invisibles".
"Les Echos Invisibles" (Tony Sandoval/ Grazia La Padula)
Wydawca szykuje również kilka niespodzianek, o których poinformuje w odpowiednim momencie. Kolejną porcję zapowiedzi zaprezentujemy tuż po festiwalu w Angouleme.
"Aspirine" Joanna Sfara

czwartek, 18 grudnia 2014

Kibicujemy (411)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Kibicujemy w ostatniej chwili - w końcu dzisiaj premiera "Ust pełnych śmierci", tak?
Łukasz Mazur: Tak jak już wspomniałem w opisie komiksu, "Usta..." to hołd złożony twórczości Erika Larsena, którą wielbię ponad wszystko, a sposób pisania i konstuowania przez niego historii, jak i swobodę rysowania plus zabawę formą bardzo sobie cenię i sam chciałbym kiedyś przynajmniej w 1/4 robić to tak dobrze, jak twórca Savage Dragona. Na osiągnięcie tego celu daję sobie jakieś 25 lat.

Stąd też pomysł aby każdy z kadrów w "Ustach..." wzorować na tym co kiedyś pojawiło się w serii z Zielonopłetwym. Z początku idea ta wydawała mi się genialna w swojej prostocie i na dwa tygodnie przed MFK byłem niemal pewien, że spokojnie się z tym wyrobię do Łodzi. Okazało się jednak, że - cytując klasykę polskiego bluesa - "życie depcze wyobraźnię" i w ostatnich tygodniach spędziłem długie godziny na kartkowaniu prawie dwustu numerów Dragona. Niektórych kilkukrotnie.

Poniżej pierwsza strona debiutującego dzisiaj komiksu oraz druga strona z 7. numeru "Savage Dragona".

Samej okładki jednak nie wzorowałem na okładkach Larsena (w większości to nic ciekawego, niestety) - jej pierwowzór to zdjęcie na którym uwieczniono Ninę Agdal (Wiktoria Sikret i te sprawy). Kto je zrobił i gdzie się znalazło - tego nie wiem, ale też za wiele nie szukałem.
Jak więc widać cały komiks to jedna wielka zrzynka, ale jakoś trzeba się nauczyć tych wszystkich dziwnych póz, perspektyw i całej tej ekspresji o której nie mam bladego pojęcia.

"Usta pełne śmierci" do sprzedaży trafiają dzisiaj - premierowo na warszawskiej Komiksowej Wigilii, a w kolejnych dniach pewnie pojawią się tu i ówdzie. W sensie w sklepach komiksowych. Egzemplarzy jest jedynie stówka, ale to celowy zabieg, bo zaplanowałem już całe drugie wydanie, które będzie zupełnie czymś innym niż te osiem stron formatu A5.
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Marcin Rustecki

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Kick-Ass 3 - Millar/ Romita Jr.

Wprawdzie "trójka" na okładce sugeruje odcinanie kuponów, powielanie schematu i błądzenie po omacku, jednak ta reguła zdaje się nie obowiązywać Marka Millara. Trzecia część historii o prawdziwym superbohaterze to kolejna naszpikowana cytatami przygoda komiksowego geeka i fantastyczne zamknięcie serii, która w kategorii komiksów reinterpretujących superbohaterskość może się równać ze wszystkimi kamieniami milowymi, wydanymi w Stanach Zjednoczonych w roku 1986.
Po wydarzeniach z drugiej części komiksu Hit-Girl trafia do pudła, Kick-Ass zostaje szefem zrzeszającego podobne do niego ofiary losu Kręgu Sprawiedliwości, a do miasta z sycylijskiego zesłania wraca kolejny z braci Genovese - ten najstarszy, mający niewiele do stracenia, lubujący się w przystojnych blondynach i pragnący władzy nad wszystkimi gangami w okolicy. Zanim jednak wisząca w powietrzu jatka dojdzie do skutku, czytelnikom zafundowany zostaje zestaw konesera: próby odtworzenia scen ze słynnych komiksów, nawrócenie czarnego charakteru, wysyp superbohaterów, retrospekcje pokazujące jak to wszystko się zaczęło, mnóstwo seksu oraz - uwaga - miłość. 
Mark Millar w kilku zdaniach idealnie ujął temat, na który Joe Casey przeznaczył cały album ("Sex: Letnie uniesienia"). W odróżnieniu od zeszytów rysowanych przez Piotra Kowalskiego, tutaj przedstawienie superbohaterskości jako tłumionego popędu seksualnego obywa się bez teatralnych scen i jałowych przemyśleń ze sterczącym nad śpiącą partnerką penisem. Millar operuje konkretem - seks jest substytutem kostiumu i sprawia, że trykociarskie ustawki zostają odstawione na bok, z kolei miłość powoduje, że bohater pragnie z tych ustawek zrezygnować całkowicie. 
Millar narzuca scenariuszowi swojego komiksu nienaruszalny rozdział świata realnego od komiksowego uniwersum zamaskowanych herosów. Uczynienie superbohaterami komiksowych geeków, parających się wizją odtworzenia sceny z "Batmana: Roku pierwszego" to realny gwałt Millara na facetach w trykotach. To nie są mroczni mściciele oderwani od rzeczywistości, a młodzi ludzie w tejże rzeczywistości bezlitośnie mocno osadzeni, oczytani w komiksach, świadomi obecnych w nich trików i próbujący odtworzyć je w swoim sąsiedztwie. To dzieciaki, zakładające kolorowe fatałaszki, ale płaczące nad brakiem motywacji. Och, dlaczego przestępca nie zabił mi rodziców - łkają. Z jednej strony to straszne, ale z drugiej prezentuje typowy mokry sen licealisty o tym, jak ratuje całą klasę przed superprzestępcą, jak staje się mroczny i tajemniczy na skutek osobistej tragedii i jak dzięki temu imponuje dziewczynie.
Weryfikacja tych marzeń jest jednak brutalna - wybijając wszystkich jak leci i przelewając hektolitry krwi Millar i Romita Jr. mówią: Tak wyglądałby komiks w realu. I dodają: Drogie dzieci, nie róbcie tego w domu.
Markowi Millarowi udało się uciec od powtarzalności, co uważam za ukłon w stronę czytelników i przejaw szacunku ze strony twórcy. Nawet żarty zyskują w trzecim odcinku opowieści zupełnie inny wymiar - w pierwszym tomie śmialiśmy się z tego, że początkujący heros nie potrafi przeskoczyć z dachu na dach, w trzecim - z cmentarnych foci w prochowcu pozowanych na scenerie typu "Gotham w deszczu".
Pisarstwo Marka Millara na kartach wszystkich trzech "Kick-Assów" przeżywa ciągły rozwój, a zakończenie komiksu przychodzi w momencie, pozwalającym mu zejść ze sceny niepokonanym. Lektura "trójki" nie pozostawia niedosytu. Ten komiks to opowieść kompletna, a przy tym jedna z najlepszych historii o superbohaterach ostatnich lat. Obowiązkowa lektura dla fanów trykotów, jak również dla tych, którzy konwencji superbohaterskiej nie znoszą.
"Kick-Ass 3". Scenariusz: Mark Millar. Rysunki: John Romita Jr. Tusz i odcienie: Tom Palmer. Kolory: Dean White oraz Michael Kelleher. Tłumaczenie: Robert Lipski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia. pl, Incal

piątek, 12 grudnia 2014

W obcej skórze - Andruchowicz

Debiutancki album Anny Andruchowicz to jednocześnie praca dyplomowa pod kierunkiem prof. Dariusza Vasiny i mgr Jakuba Woynarowskiego, stworzona w Pracowni Rysunku Narracyjnego na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. "W obcej skórze" zrealizowane jest w szarościach - taką też oprawę edytorską, gwarantującą spójność publikacji, zaproponowała kultura gniewu. Brudny papier i ołówkowa grafika niesie ze sobą opowiedzianą bez słów i odgłosów naśladowczych metaforyczną opowieść o tolerancji, adaptacji, przyjaźni i odrzuceniu. 
Anna Andruchowicz, opowiadając o relacjach pomiędzy wilkiem a kolczastym odmieńcem nie odkrywa niczego nowego: pokazuje strach towarzyszący pierwszemu spotkaniu, akceptację, przyjaźń, tęsknotę za swoimi i ostatecznie odrzucenie odmieńca przez tychże. Przedstawia chwile smutków i radości ekscentrycznych kompanów, wspólne pogonie, zabawy i polowania. Choć jej historyjka w pewnym momencie może ścisnąć za gardło, to jednak jest dość banalna i chowa się w powodzi jej podobnych opowiastek. 

Lecz nie o oryginalność w podejmowaniu zaangażowanego tematu chodziło, a o formę. 

Anna Andruchowicz z perfekcją, która debiutantom zdarza się niezwykle rzadko (jeśli w ogóle), ciągnie swoją opowieść rysunkami, z rozmysłem komponując plansze i budując efektowne kadry. "W obcej skórze" to fachowe opanowanie komiksowego rzemiosła. Andruchowicz wie, kiedy zastosować splash-page, a kiedy "zatrząść" kadrowaniem planszy. Potrafi spokojnie prowadzić narrację rysunkową, ale też znienacka przyspieszyć. Efektownie uwydatnia dominanty na planszy i każdej scenie poświęca dokładnie tyle uwagi, ile potrzeba. Mając taką wiedzę i umiejętności, autorka bez problemów zrobiłaby dobry komiks nawet nie umiejąc rysować. Ale umie. I to jak.
Dzięki tym umiejętnościom, na kartach "W obcej skórze" przysłowiowe "plecy konia" (tu: wilka) ma rysowniczka opanowane do perfekcji. Przewracanie skrupulatnie wyrysowanych stron wywołuje wrażenia podobne do tych, które towarzyszą oglądaniu najlepszych dokumentów przyrodniczych Discovery. Każde ze zwierząt występujących w komiksie narysowane jest perfekcyjnie, a mnogość ujęć i perspektyw jest imponująca. Po co komu słowa, jeśli tak dużo rzeczy wyczytać można z oczu bohaterów?
Z warsztatem, jaki posiada Anna Andruchowicz można przenosić góry. Na ciążący nad historią banał przymykam oko, bo ważniejszy od niego jest fakt pojawienia się na scenie fascynującej debiutantki. Perspektywicznej, dobrze rokującej, wartej śledzenia i dopisania do krótkiej przecież listy udanych debiutów ostatnich lat. "Dodając do obserwowanych", kibicuję autorce w odpowiednim wyborze tematyki kolejnego albumu i rzucenia nim komiksowego świata na kolana.
"W obcej skórze". Scenariusz i rysunki: Anna Andruchowicz. Wydawca: kultura gniewu, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia. pl, Incal

czwartek, 11 grudnia 2014

Miasto z widokiem - Żukowska/ Kleszcz/ Rydzewski/ Godlewski/ Babczyński/ Garwol

Próby napisania i  narysowania komiksu o mieście zazwyczaj nie kończą się zbyt dobrze, jednak ekipa współtworząca traktujące o Gdyni "Miasto z widokiem" pozwalała żywić nadzieję, że tym razem będzie co najmniej poprawnie. Nad pracą pięciu rysowników - specjalizującego się w komiksach akcji Tomasza Kleszcza, znanego z "Bez końca" Pawła Garwola, współpracującego przy "Balladzie o Eulalii" Jakuba Babczyńskiego, debiutującego w 2012 roku "Miłością" Łukasza Godlewskiego i pojawiającego się w kilku pomniejszych projektach Łukasza Rydzewskiego - czuwać miała scenarzystka Elżbieta Żukowska, dla której komiks o Gdyni był debiutem. "Miasto z widokiem" zyskało również wsparcie trzech konsultantów historycznych oraz autora wstępu do albumu, Jerzego Szyłaka.
Gdyńskie historie inauguruje rozgrywająca się 19 kwietnia 1926 roku (a więc roku nadania Gdyni praw miejskich) "Wiadomość", narysowana przez Tomasza Kleszcza. Scenarzystka, klarownie sugerując tło historyczne, wprowadza na arenę wydarzeń kilka głównych postaci opowieści - dziennikarza "Echa Gdańskiego" Jerzego Hermanna i występująca w kabarecie Marię. Dziennikarska pogoń za wiadomościami, związana z możliwością wykupu ziemi w mieście portowym zostaje tu zestawiona ze spokojem przygotowań do rewii, a oba wydarzenia splątane w zapowiadającym niechybny ciąg dalszy zakończeniu. Nieco bardziej kameralny charakter ma rysowana przez Pawła Garwola "Jadzia", opowiadająca o policjantce, wyznaczonej do walki z nierządem na ulicach Gdyni. Po lekturze wyciszonej, w dość dużym fragmencie wręcz niemej historii, dostajemy ponownie bogaty w faktografię odcinek, zatytułowany "Wolkenkratzer" rysowany przez Łukasza Godlewskiego i obracający się wokół tematów architektonicznych. Następnie scenarzystka funduje kolejną chwilę oddechu - sensacyjną "Walizkę" z grafikami Jakuba Babczyńskiego, by zakończyć składającym wszystko do kupy odcinkiem "Sprawdzam" Łukasza Rydzewskiego.  
Zdecydowanie największym atutem "Miasta z widokiem" jest scenariusz, opisujący zarówno miasto - z nakreśleniem popularnych miejsc, ulic, historii - jak i zamieszkujących je ludzi. Elżbieta Żukowska, posiadając solidne zaplecze bibliograficzne, stworzyła komiks, który początkowo może być trudny w odbiorze, lecz w miarę rozwoju akcji i przenikania się postaci, pozwala czerpać przyjemność z lektury. Z zadziwiającą precyzją scenarzystka kreuje dialogi, imponuje opanowaniem tła historycznego i świetnie radzi sobie z kompozycją scenariusza. Wie, kiedy wyciszyć akcję, a kiedy ją przyspieszyć. Umiejętnie korzysta również z dobrodziejstwa retrospekcji.
Poza scenariuszem, duże wrażenie robią nawiązujące do okresu międzywojnia rysunki najlepszego w albumie Jakuba Babczyńskiego. Efektowna kreska wyśmienicie sprawdza się zarówno w teatralnych dyskusjach, jak i scenach zbiorowych, czy pościgach. Zaraz za Babczyńskim plasuje się Łukasz Godlewski, operujący prostym, komunikatywnym stylem. Nieco w tyle umieściłbym malarskiego (ale nie imponującego) Pawła Garwola i poszukującego (ale nie zawsze znajdującego) Tomasza Kleszcza. Łukasz Rydzewski ma swój "moment" w scenie retrospektywnej, lecz cała reszta jego komiksu sprawia wrażenie stworzonej w pośpiechu.
Nierówności graficznej, która jest dużym minusem albumu, nie pomagają pewne edytorskie wpadki. I choć pewne rzeczy, jak kiepski skład czy brak ujednolicenia czcionki wszystkich historii, można debiutującemu wydawcy wybaczyć, to - zważywszy na sztab ludzi czuwający nad jakością tomu - nie można przejść obojętnie wobec licznych kiksów interpunkcyjnych i ortografów. Jest to szczególnie widoczne w fatalnie przygotowanym ostatnim odcinku. Nad tym aspektem warto popracować przy kolejnych publikacjach.
Ciężko jest mi się oprzeć wrażeniu, że mimo fantastycznego scenariusza, sugestywnie ukazującego miasto w okresie międzywojnia i paru świetnych momentów graficznych, "Miasto z widokiem" jest produktem nieskończonym, wyekspediowanym do drukarni na etapie nawet nie rozpoczętej korekty graficznej i tekstowej. Sądzę, iż oddanie całego scenariusza Elżbiety Żukowskiej w ręce Jakuba Babczyńskiego i Łukasza Godlewskiego oraz pochylenie się nad korektą dałoby znacznie lepszy rezultat.
"Miasto z widokiem". Scenariusz: Elżbieta Żukowska. Rysunki: Tomasz Kleszcz, Łukasz Rydzewski, Łukasz Godlewski, Jakub Babczyński, Paweł Garwol. Wydawca: Wydawnictwo Inne, Gdańsk 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep. Gildia.pl, Incal

środa, 10 grudnia 2014

Wampir - Sfar

Żółta, kwadratowa cegła z prostym rysunkiem na okładce i niekonwencjonalnym projektem kodu kreskowego (z tyłu książki) zawiera w sobie cztery oryginalne tomy serialu "Wampir" (piąty i ostatni - 224-stronicowy "Aspirine" zapowiedziany jest na przyszły rok), którego głównym bohaterem jest drugoplanowa postać z komiksu "Mały świat Golema". Razem z krwiopijcą Fernandem, Joann Sfar przywrócił do komiksowego życia wszystkie istotne postaci z magicznego Wilna, gratis dorzucając gościnny występ pierwowzoru Sherlocka Holmesa, czyli słynnego profesora Bella i jego współpracowników. I choć obecność tych ostatnich zazwyczaj staje się gwarantem wątków rodem z rasowego horroru, to szczękać zębami ze strachu przy "Wampirze" nie będziecie. Nad komiksem rozpościera się aura humorystyczno-romantyczna.
Wampir Fernand to typ romantyczny, konserwatywny w wyglądzie i zachowaniu. Pięknym damom szyjkę zwykł dziabać jednym zębem, by wyglądało na ukłucie komara, uwielbia  zagłębiać się w klasyczne dźwięki, nie szlaja się po graveyard parties i generalnie "jest passe, jak z czarno-białych filmów", co słusznie zauważa zakochana w nim rudowłosa wampirzyca Aspirine. Joann Sfar najczęściej wysyła go na ulice Wilna, choć wiekowy krwiopijca na łamach poświęconego mu albumu zalicza również wizytę w Luwrze, czy też podróż Transatlantykiem. Gdzie się nie pojawi - szuka objęć, w których mógłby zapomnieć o rozstaniu z mandragorą Lio. Najlepiej kobiecych, niekoniecznie pięknych. Myśli o śmiertelniczkach, lecz kupidyn na to gwiżdże - jak głoszą tytuły rozdziałów. Miłosnymi rozterkami Sfar obdziela jeszcze kilka postaci w albumie. Czy Człowiek-Drzewo uwolni się od potężnego uczucia do Lio, a niemożliwa miłość rzeczywiście jest "mega"? Czy jest sens podbijać do najładniejszej na imprezie, a dzisiejsze dziewczyny wiedzą kim jest Clint Eastwood?

Poza rozkładaniem miłosnych zachowań na czynniki pierwsze, Sfar w niekonwencjonalny sposób kreuje również intrygi kryminalne. Epizod z mordercą grasującym w wileńskim parku i sposób rozwikłania sprawy przez Fernanda wymyka się wszelkim schematom. Podobnie rzecz ma się w przypadku morskiej przygody, w której co prawda prym wiedzie dość standardowa potyczka profesora Bella z Imhotepem III, lecz w tle dzieją się rzeczy niebywałe.

Analizując przeróżne postawy ludzi (drzew, mandragor, laskołaków) względem miłości Joann Sfar błyszczy dialogami, napisanymi bez nadęcia i z logiczną konsekwencją. Konwersacje te częstokroć wychodzą od rzeczy błahych, mają w sobie jednak siłę, kreślą charaktery postaci i są inteligentnie zabawne. To genialne operowanie językiem, przychodzące Sfarowi niezwykle łatwo, ma szczególną moc oddziaływania w dwóch fantastycznych scenach. W pierwszej z nich, rozpisanej na sześć stron, obserwujemy pierwszoosobową narrację Człowieka-Drzewa stojącego nad telefonem i zastanawiającego się nad zadzwonieniem do Lio. W drugiej - również spisanej narracją pierwszoosobową - masa do lepienia potworów (wzięta z torby profesora Bella) dzieli się na dwa stworzenia, z których każde przejawia inne uczucia wobec swoich stwórców. To kwintesencje Sfara, piękne alegorie, małe autonomiczne formy w dużej.
Wprawdzie największą bronią Joanna Sfara są niewymuszone, konkretne i diabelnie inteligentne dialogi, nieprzerwanie wywołujące podziw lub uśmiech, lecz sporo również w "Wampirze" scen z narracją trzecioosobową. W kilku takich scenach Sfar udowadnia, że w komiksie wyjaśnianie słowem tego, co jest na rysunku niekoniecznie zawsze powinno być uznawane za błąd. Z żelaznych zasad drwi zresztą jeszcze dwukrotnie - a to znienacka burząc stałą kompozycję planszy, a to opisując zachowania bohaterów na danym kadrze (np. kiedy pewna postać puszcza aparat i opluwa wszystko dookoła, w kadrze zawarty zostaje komentarz: "puszcza aparat i opluwa wszystko dookoła"). Mimo tych wstawek, płynność albumu nie zostaje zaburzona. Widocznie Sfar nawet błędy popełnia profesjonalnie.
Fenomenalnie napisane postaci, efektowne dialogi (ukłony w stronę tłumaczy) i absolutnie niekonwencjonalne rozwiązania zastosowane w "Wampirze" utwierdzają geniusz Joanna Sfara. Śmiem twierdzić, że ten twórca ma niewielką konkurencję na świecie, a wśród komiksów wydanych w Polsce - żadnej. Sfar pokazuje, że można schlebiać tradycji i budować nowe. Że można inteligentnie i zabawnie. Że komiks wciąż może zaskakiwać. Wobec tak błyskotliwie napisanych historii, z tak prostymi, ale idealnymi zakończeniami nie można przejść obojętnie.  

Więc nie przechodźcie. Bo nawet Ci z Was, którzy narzekali na żółtą, prostą okładkę publikacji (sam nie byłem jej fanem) po lekturze albumu stwierdzą, że pasuje idealnie. Ja innej sobie nie wyobrażam. 
"Wampir". Autor: Joann Sfar. Tłumaczenie: Katarzyna Sajdakowska i Jakub Jankowski. Projekt książki: Cesar Sanchez, Daniel Tudelilla. Wydawca: timof comics, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal