Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

czwartek, 31 maja 2018

Shade, the Changing Man #10 - Milligan/ Jaaska

Siedem złotych i pięćdziesiąt groszy. Siedemdziesiąt pięć tysięcy starych polskich złotych. Najniższa cenowa półka w katalogu sklepu Comics Universum, przeznaczona dla mało popularnych przeciętniaków. Reprinty Sędziego Dredda, Luke Cage rocznik '92, słabe komiksy z gościnnym udziałem Ghost Ridera oraz maruderzy z Vertigo i ich prekursorzy. Doskonałe miejsce, by za piętnaście złotych pogodzić plebejskie gusta i chęć posiadania komiksów „dla dojrzałego czytelnika.” Loteria. Kosz z przecenami, w którym pod stosem płyt Tercetu Egzotycznego znajdujesz jedną sztukę limitowanego nakładu płyty twojego ulubionego zespołu wydanej w 150 sztukach dla podziemnej oficyny specjalizującej się we frutariańskim ambiencie z Estonii.

Dziesiąty numer Shade’a być może nie był wydawnictwem aż tak niszowym, ale z pewnością okazał się jednym z moich ulubionych komiksów. Komiksem, który dał mi nauczkę, zeszytem który zrobił złe pierwsze wrażenie, ale jednocześnie nie pozwolił o sobie zapomnieć. Był brzydki, dziwny i niepokojący. Miał morał, który dzisiaj brzmi jeszcze bardziej aktualnie niż 27 lat temu. Miał też doskonałą okładkę, która miała niewiele wspólnego z zamieszczoną w środku historią oraz nudne, „zwyczajne” rysunki Billa Jaaski zastępującego ekspresyjnego Chrisa Bachalo. Te artystyczne wybory, choć prawdopodobnie były dziełem przypadku, doskonale współgrały ze scenariuszem Petera Milligana. Rezultatem jest komiks, który uważam za kompletny. Pojedynczy zeszyt, którego każdy element nabiera sensu we wzajemnym kontekście. Kawał dobrej roboty ze starej szkoły, doskonale przemyślany i wykonany plan tercetu Milligan, Jaaska, McCarthy. 


Invasion of the Normalcy Snatchers przedrukowano w drugim tomie wydania zbiorczego Shade’a Edge of Vision, jednak historia ta świetnie sprawdza się jako one-shot -  tak naprawdę  nie wymaga od czytelnika znajomości wątków z poprzednich odcinków, pozwalając mu ruszyć głową i użyć wyobraźni, by wyjaśnić sobie „backstory”, zinterpretować niektóre kadry i wymyślić własny ciąg dalszy. Dzięki temu skromne dwadzieścia dwie strony komiksu za siedem pięćdziesiąt były dla mnie czymś więcej niż kwadransem niezobowiązującej lektury. Odkąd tylko wybrałem go z katalogu, Shade #10 wzbudzał we mnie różne emocje. Zafundował mi solidną dawkę ekscytacji, szczyptę rozczarowania aż po poczucie całkowitej satysfakcji. Teraz najwyraźniej czas na nostalgię…
(Łukasz Szostak)
"Shade, the Changing Man" #10. Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Bill Jaaska. Tusz: Mark Pennington. Kolor: Daniel Vozzo. Wydawca: DC Comics, kwiecień 1991.

środa, 30 maja 2018

25 lat Vertigo

Jaką słynną aktorską parę Ann Nocenti określiła mianem Lizandicks? Czy Jim Lee poradził sobie w antologii Flinch? Czym jest "oko McKeevera"? W którym odcinku Hellblazera było więcej zgrywy niż realizmu? Znamy odpowiedzi na te pytania i już niebawem je ujawnimy. Zapraszamy na nowy ziniolowy cykl poświęcony powstałemu w 1993 roku imprintowi Vertigo. 

Z okazji 25-lecia oficyny Egmont wydał gruby, limitowany i nieprzeznaczony do sprzedaży album gromadzący 11 pierwszych rozdziałów najważniejszych serii w historii imprintu. Nie jest to nic nowego: na przestrzeni lat Vertigo próbowało złapać na haczyk nowych czytelników takimi publikacjami jak Vertigo: First Offences z 2005 roku (w której znalazło się miejsce dla pięciu najbardziej obrazoburczych pierwszych odsłon seriali znad krawędzi) Vertigo: First Taste z 2005 roku (z sześcioma premierowymi smakowitymi zeszytówkami), Vertigo: First Cut z roku 2008 (z premierowymi zeszytami siedmiu serii) czy Vertigo: First Blood (z czterema zombie-wampirycznymi inauguracjami znanych i lubianych tasiemców). Oprócz zadania głównego: narobienia smaku przypadkowym czytelnikom, albumy te stały się całkiem mocnymi antologiami "pierwszych strzałów". Publikacja Egmontu również należy do mocnych.
W spisie treści znalazło się miejsce dla takich hitów, jak 100 naboi, Amerykański Wampir, Baśnie, Ex Machina, Kaznodzieja, Ludzie Północy, Saga o Potworze z Bagien, Sandman, Skalp, Transmetropolitan oraz Y - Ostatni z mężczyzn. Niektóre z tych serii są obecne na rynku od dawna, w inne otrzymujemy przedpremierowy wgląd. Dla każdego coś dobrego.
Za oceanem za możliwość smakowania debiutanckich odcinków vertigowskich seriali należało płacić pieniędzmi. Egmont poszedł inną drogą - album był prezentem dla odwiedzających stoisko wydawnictwa na Festiwalu Komiksowa Warszawa oraz poznańskim Pyrkonie. Był rozdawany do wyczerpania zapasów. Dodruków nie będzie.
Czy ten smakowity kąsek rzeczywiście zawiera próbki najlepszych powieści graficznych? Na to pytanie każdy niech sobie odpowie we własnym serduszku. Redakcja Ziniola, wspólnie z zaproszonymi znawcami vertigowskich klimatów, postanowiła zainaugurować cykl, w którym przedstawione zostaną również te niekoniecznie najlepsze i niekoniecznie najbardziej znane serie, miniserie i one-shoty. A obok nich również te najwybitniejsze, wciąż czekające w kolejce na wydanie. W cyklu omówione zostaną zeszyty - nie tylko te pierwsze. Zrobimy przejażdżkę przez 25 lat istnienia imprintu. Zapraszamy do lektury. Start już 1 czerwca o godzinie 9:00.
A przed tą wyprawą polecamy zapoznać się z początkami oficyny Vertigo w naszym starym cyklu zatytułowanym Na krawędzi.

poniedziałek, 21 maja 2018

Festiwal Komiksowa Warszawa: dzień czwarty

Zakończyliśmy maraton spotkań, autografowania, warsztatów, rozmów i premier. Komiksowa Warszawa nie przechodzi do historii, bo Komiksowa Warszawa będzie rysować historię w latach kolejnych. Dbajmy o to święto komiksu w stolicy, walczmy o lepsze miejsce w ramach WTK, promujmy komiks. Warto. Za wszystko inne zapłacisz kartą.

Dnia ostatniego kolejki do autografów zmalały.
Tony Sandoval was here. No przecież, jak go miało nie być?
Od lewej: wampir Filipe Melo, favelado André Diniz i tłumaczka Magda (Terra Brasilis), czyli portugalskojęzyczne klimaty. Wnioski końcowe ze spotkania: siłą komiksu jest przerysowanie. Komiks zakłada inteligencję czytelnika.
J. Freitas robi zdjęcie połowie Cyfrowego Z., czyli metafotorelacji c.d.(n.). Na spotkanie z André Dinizem i Filipe Melo przyszło dużo krzeseł.
Na stoisku PSK/Contur/EC 1 komiksiara Krztoń wczytuje się w najnowszy zeszyt Zeszytów Komiksowych.
Ostatni autograf André Diniza.
Ogłaszamy konkurs bez nagród! Dwa pytania:
1)    do kogo należy ramię?
2)    rozpoznajesz sześć postaci z komiksu polskiego?
Panel wydawców. W tym roku wydawców było więcej niż publiki. Krach rynku nadejdzie, ale nie chcemy. Kuba Pietrasik twarzą polskich wydawców komiksów. Timof z powodu komiksów nie ma podłogi
***
Było. Minęło. Zróbmy jeszcze lepszą imprezę za rok!!!
(Jakub Jankowski)
Sprawdź relacje z pozostałych dni Komiksowej Warszawy:

niedziela, 20 maja 2018

Festiwal Komiksowa Warszawa: dzień trzeci

Mały aneks do relacji z dnia drugiego festiwalu: dialog z kibelka na półpiętrze. Uczestniczą:
•    połowa Cyfrowego Ziniola nad pisuarem
•    osoba dorosła 1 w kabince
•    osoba dorosła 2 w kabince
•    dzieciak w kabince
(osoba dorosła 1): - Ale tu czysto. Fiu, fiu.
(osoba dorosła 2): - 85 złoty za komplet Tytusów.
(cisza)
(osoba dorosła 2): - Jasiek, słyszałeś? 85 złoty za komplet Tytusów. Kupujemy?
(dzieciak w kabince, stękając): - N-nie w-wiem. J-jak chcesz.
(połowa Cyfrowego Ziniola nad pisuarem, w myślach) „He, he”.

(imiona uczestników zmieniono)

Po Teatrzyku Zielona Gęś Komiksowa przechodzimy do meritum: Dzień Trzeci (przez wielu uznawany za główny) FKW:

Ekran, który w piątek szeptał w Sali Spotkań, został spacyfikowany.
Od lewej: Mawil, Metzen (świetne tłumaczenie) i Daniel Hilbrecht (ex-Polter Komiksowy; świetne prowadzenie). Mawil jest bardzo poważny, konkretny i opanowany. Często przyjeżdża do Polski i promuje ją wśród spotkanych w Niemczech Niemców i turystów zagranicznych. Podobno niektórzy są zaskoczeni, że z Berlina do Polski jest rzut beretem (dobrze, że nie kamieniem, prawda?).
Mawil promował na FKW Kinderland.
Zdjęcie robiącego zdjęcie Mawilowi Jarka Obważanka, czyli metafotorelacja.
Mawil robi w miniaturkach.
Na spotkanie z Piotrkiem Kasińskim przyszło dużo krzeseł. Przepraszam, leciałem na dyżur na stoisku PSK…
Kolejki do autografów dnia trzeciego nie zmalały.
Kulisy FKW 2018: Posiłki festiwalowe.
Kulisy FKW 2018: Master Szef Komiksowa Warszawa
Delegacja portugalska na kawce. Od lewej: Filipe Melo (scenarzysta komiksu Wampiry wydanego na FKW przez Muchę; mucha nie siada, sprawdźcie koniecznie portugalską próbę rozliczenia z traumą wojny kolonialnej – bardzo w stylu Czasu Apokalipsy, Wampiry to komiks w duchu amerykańskiego artystycznego nurtu pokonywania traumy wietnamskiej), J. Freitas i J.M. Lameiras.
Wzorem lat ubiegłych FKW miało czytelnię komiksów. Niektórzy w niej pstrykali w telefony…
…inni czytali z zacięciem. Komiks zasypuje dziurę pokoleniową!
André Diniz niezmordowanie promuje Favelę w kadrze. W końcu tak się zmordował, że pojechał odpocząć do hotelu.
 
Janek Mazur (ten w okularach) i Robert Sienicki (ten z brodą) rozdają nagrody PSK na Afterparty. Wszystkie odebrał za Autorów „ktoś inny”. Mam nadzieję, że „komiksowo” nie przestraszyło mamy Bereniki Kołomyckiej. Potem była bitwa komiksowa. Nie wiemy kto wygrał, bo z duszności lokalowej większa część obecnych na Afterparty przeniosła się przed lokal. 

Pijacki powrót rowerowy slalomem między uczestnikami juwenaliów na Polach Mokotowskich wymagał wielkich umiejętności, ale udał się znakomicie. Po pijacku do wyboru:
a) zasnąć przy oglądaniu romantycznego filmu z ukochaną
b) siedzieć nie wiadomo „dlaczego?” na Dworcu Wileńskim i czekać na czwarty dzień FKW!
(Jakub Jankowski)

sobota, 19 maja 2018

Festiwal Komiksowa Warszawa: dzień drugi

W fotorelacji z dnia pierwszego napisałem, że na plus jest sala spotkań na tym samym piętrze, co komiksowa strefa handlowa. Sam fakt jest na plus, ale problem jest inny. Sala jest tak naprawdę przestrzenią wydzieloną, więc nie jest całkowicie odizolowana. W czasie spotkań można więc usłyszeć w drugim kanale audio: płaczące za przepierzeniem dziecko, targujących się na stoisku Egmontu fanów superbohaterszczyzny, etc. Dodatkowo ekran umieszczony w sali sobie szepcze – trzeba go wyciszać całkiem! 
 
Ze stoiska PSK/Conturu/EC1 pozdrawiają komiksiarze Krztoń i Jastrzębski (wciągnęli brzuchy i ustawili się z lepszego profilu, więc wyszli ślicznie; wpisuję niealfabetycznie, żeby się nie narażać więcej, niż się wczoraj naraziłem :)). Dystrybuuje się tutaj przede wszystkim zinki, więc kto ma ochotę, niech zachodzi świadomie. Dyżur na tym stoisku to okazja to naprawdę fajnych i nie tylko wygłupowych rozmów, ale i na tematy poważne. A i spod lady coś skapnie może, bo się sączy.
  
Obok stoiska PSK/Conturu/EC1 strefa autografów. Pełna, ale nie ściskowa. Duch komiksowy w narodzie nie zginął!
Szef wszystkich szefów spiskuje z częścią łódzkiej delegacji. Co też oni chcą ukryć? Szczegóły obchodów stulecia polskiego komiksu? Kolejnego gościa-gwiazdę zagranicznego na MFKiG? Ziniolowi nie udało się podsłuchać. W przyszłym roku zainwestujemy w profesjonalny sprzęt podsłuchowy i zainstalujemy na stoisku (BTW: obok stoiska timofowego można dostać świetne magnesiki na lodówkę z rysunkami m.in. Mateusza Skutnika lub Bereniki Kołomyckiej!).

O historii komiksu portugalskiego w skrócie opowiada João Miguel Lameiras (wykłada aspekty sztuki komiksowej w jednej z placówek kształcenia wyższego w Guimarães, pisze o komiksie w dzienniku Público i po trochu w komiksie robi wszystko, co się da; okazjonalnie pisze nawet scenariusze komiksowe). Tłumaczenia tytułów na polski wykonał ulepszony Google Translator.



O uwarunkowaniach rynku portugalskiego dopowiada José Freitas (dzięki niemu elementy związane z Cyfrowym Ziniolem wpakowały się w tłumaczenie SBM – dzięki, José!; José reprezentuje portugalski oddział Muchy i planuje maluteńką inwazję komiksu portugalskiego na Polskę! Preparem-se!). Na spotkanie z José przyszło dużo krzeseł.



Za plecami spotkania (i na rysografowaniu) z Gonzalo Aeneasem z Balearów, autorem Marsylskiego tarota (obok Autora tłumaczka, Kinga – jeszcze raz dzięki za tłumaczenie! Ja się z publicznego tłumaczenia na żywo wymiksowuję kiedy mogę, bo nie lubię i za bardzo się stresuję – podziwiam opanowanie Kingi, Wandy czy Metzena, którzy na FKW dla PSK tłumaczą! Brawo dla Was!). Zbiór kart powstał jako praca dyplomowa Gonzala i można talię sobie nabyć na stoisku PSK (aż 100pln, ale warto, bo ładne!). Więcej z Autorem pogadałem podczas kolacji (dygresja w kwestii stereotypów: siedzą obok siebie na kolacji dla gości zagranicznych FKW Berliac z Argentyny, André Diniz z Brazylii i Gonzalo z Hiszpanii – i jak jeden mąż deklarują, że piłka nożna ich nie interesuje; André w szkole był wybierany do drużyny zawsze jako przedostatni) i była to przeciekawa rozmowa m.in. o tym, że podziały między ludźmi podsycają głupi ludzie, bo zwykli ludzie wcale się aż tak nie chcą różnicować i nastawiać jedni przeciw drugim. Przy okazji pogadanek o absurdach dziejących się w Palestynie czy Katalonii przypomniał nam się baskijski Kortatu – zróbcie sobie przerwę w czytaniu i posłuchajcie.



Magdalena Rucińska i technik salowy walczyli dwadzieścia minut ze sprzętem. Dlatego spotkanie z Magdaleną i Danielem Chmielewskim, promującymi książkę ilustrowaną Miasto Złotej (Ziniol kibicował!) trwało ledwie 25 minut. Książka przebogata w treści, nieoczywista lektura dla dzieci, horror urbanistyczny. Matkobosko, co też z córki Daniela wyrośnie…


 
Pasja rysografowania by Rucińska/Chmielewski – z braku miejsca w strefie autografów Autorzy usiedli na kartonach i zaczęli podpisywać. W końcu zostali przygarnięci przez stoisko PolishComicArt.pl.


 
Z dystansem do Eda Harrisa.

 
Pasja tłumaczenia.

 
Pasja komiksowa (i kawałek buta fotografa – zob. Barthesowskie punctum) – torby z zakupami Małego Dana.



Wyobraźcie sobie Jeffa Smitha bez włosów. Kogo Wam przypomina? Dodatkowo: Autor zafiksowany jest na punkcie nauki – uważajcie przy czytaniu Rappa, który na FKW ma premierę.
***
Do zobaczenia jutro/dziś/pojutrze! (niepotrzebne skreślić)
(Jakub Jankowski)

piątek, 18 maja 2018

Festiwal Komiksowa Warszawa: dzień pierwszy

17 maja 2018 ruszyła kolejna Komiksowa Warszawa. Festiwal poszedł w górę, nie znajduje się już na poziomie -1, ale piętro wyżej. I po zupełnie drugiej stronie stadionu.

W prawym górnym rogu Jacek Drewnowski całuje się z Pauliną Braiter. Ach, ci tłumacze komiksów!


Panel tłumaczy komiksów (tradycję takich paneli FKW rozpoczęło jeszcze w PKiN; po 4 edycjach na kilka lat spotkania z przekładającymi komiks w Warszawie się nie odbywały) tym razem odbył się pod patronatem Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury. Udział wzięli (od lewej): Radosław Bolałek (który jako tłumacz, wydawca i redaktor w jednym wie, że zawsze się przepuści jakiegoś „babola”), Jacek Drewnowski (który po przetłumaczeniu 5 klasycznych Marveli powiedział „dosyć! Nie dawajcie mi tego więcej!” i chciałby, żeby Dylan Dog ukazywał się częściej niż 2 razy do roku), Paulina Braiter („forumowi krytycy przekładów komiksowych to nic w porównaniu z fanami twórczości Tolkiena”), Maria Lengren (kiedy zobaczyła, jak tłumacz przetłumaczył w Black Kiss zwrot „mouth babies”, stwierdziła, że lepiej, żeby to ona się zajęła tym przekładem), Marceli Szpak (przetłumaczył już te dwie książki, które chciał, a teraz kręci go przekładanie komiksów) i Kamil Śmiałkowski (zaczynał tłumaczenia od poprawiania przekładów filmów Kevina Smitha o przekleństwa). Ogólna refleksja: tłumacz też człowiek, może się pomylić.

Pierwszego dnia było jeszcze niewyraźnie. Wiadomo, nowe miejsce. Ale na plus, że sala spotkań jest zaraz obok stoisk komiksowych.
Wystawy „tarotów” Gonzalo Aeneasa i „Praga Gada Wiechem” również na tym samym pięterku.
Lokal Eufemia (na tyłach ASP) to miejsce wystawy komiksów i ilustracji Łukasza Kowalczuka. Inauguracja się nieco opóźniła, ale odbyła. Kto chciał, miał piwo. Kto chciał, darmowy kieliszek wina. Udział wzięli m.in. wystawiany, szeregowi członkowie PSK plus skarbnik, gość z Łodzi, dziennikarz radiowy i wielu innych. Wystawa powisi do 30 maja. Łukasz Kowalczuk otwiera i zaprasza w poniższym filmiku: