Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dominik Szcześniak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dominik Szcześniak. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 września 2018

Dolores Party w Majne Szwajne Vegan Deli

Prapremiera albumu Dolores w przyjaznych wnętrzach Majne Szwajne Vegan Deli! Autorzy zapraszają już w piątek (14.09) o godzinie 16:00.
 

wtorek, 4 września 2018

Z#53 i 54: promo (02)

Odliczamy dni do premiery i zdradzamy tajne receptury Z#53 i 54.
Z#53: o tym, że Peter Milligan przyjeżdża do Polski wiedziałem już od jakiegoś czasu, w związku z czym uderzyłem z tą niesamowitą informacją do polskich wydawców komiksów, co do których istniała nadzieja, że byliby w stanie jakiś komiks brytyjskiego scenarzysty wydać. Niektórzy grzecznie podziękowali, inni olali leszcza. Działanie na spontanie odeszło precz, liczą się tabelki i plany wydawnicze (co rozumiem), ale przyjazd Milligana i brak premiery z jego nazwiskiem to byłoby czyste zło. No więc sobie porozmawialiśmy i Peter stwierdził, że wyszpera coś w szufladzie. Po kilku tygodniach: no, niestety, klops. W szufladzie pustki. Więc zaproponował, że napisze coś specjalnie do Ziniola. Ależ proszę Cię bardzo, maestro - odpowiedziałem. A jako, że jestem wielkim fanbojem, wymyśliłem sobie, że sam ten scenariusz narysuję. Kiedy dostałem "Ostatnią powieść Jamesa Joyce'a" nażarłem się jednak pokory, przypomniałem sobie, że nie umiem rysować i postanowiłem oddać trzyplanszowy scenariusz w odpowiedzialne i profesjonalne ręce. Od razu wiedziałem kto powinien to zilustrować: tylko Daniel Chmielewski, najbardziej oczytany komiksiarz, który Joyce'a i Becketta ma w jednym paluszku. Tylko on. Oczywiście Daniel z trzech plansz zrobił osiem. Wyszło świetnie. Sprawdźcie w Ziniolu #53!
Z#54:Krótko i konkretnie: Krzysztof Prosiak Owedyk, pięć plansz, "O tym jak Jasiek przestał pisać". Moc!

sobota, 18 sierpnia 2018

The Chill - Starr/ Bertilorenzi

The Chill to, po The Bronx Kill, kolejny udany strzał ze stajni Vertigo Crime. Kryminalny komiks wydany w formie groszowej powieści rekomendowany jest przez samego Eda Brubakera jako "the darkest, sexiest, most twisted noir comic" jaki kiedykolwiek czytał. No, może bez przesady, ale faktycznie napisaną przez Jasona Starra historię czyta się świetnie. Forma wydania i czarno-białe rysunki mieszkającego w Toskanii Micka Bertilorenzi przywodzą na myśl włoskie produkcje w rodzaju Dylana Doga lub Nathana Nevera. Dobre inspiracje!
The Chill nie jest standardowym kryminałem. To skacząca między Irlandią a Nowym Jorkiem opowieść o kobiecie, która wodzi mężczyzn na pokuszenie, celtyckich rytuałach i okrutnych mordach dokonywanych na facetach. Jest tu piękny irlandzki akcent, dużo seksu i krwi, całkiem zgrabna intryga kryminalna i sprawne rysunki.
Fachowa robota w przystępnej formie. Coraz bardziej wkręcam się w kryminalne Vertigo. Czerń i biel bardzo służy tym komiksom.
"The Chill". Scenariusz: Jason Starr. Rysunki Mick Bertilorenzi. Wydawca: DC Vertigo, 2010

czwartek, 26 lipca 2018

Ziniol #53 - szczegóły

Wiemy już co znajdzie się w Z#53! Poza znaną już okładką Brendana McCarthy'ego oraz wspólnym komiksem Petera Milligana i Daniela Chmielewskiego, w kolorowy świat mutantów i laserów lat 90. przeniesie Was duet Scott Lobdell & Maciej Pałka. Pamiętacie run Scotta w polskich X-Men? Specjalnie dla Ziniola amerykański scenarzysta napisał historię w tamtym stylu, co idealnie zgrało się z nostalgicznymi poszukiwaniami Macieja Pałki! 
Poza komiksami, w których polscy rysownicy tworzą do scenariuszy zagranicznych autorów, w Z#53 znajdzie się miejsce dla prac rodzimych duetów: Peter Milligan ukrywa się w mojej piwnicy (Jerzy Łanuszewski/ Dominik Szcześniak) oraz Dolores (Dominik Szcześniak/ Marcin Rustecki). Wiadomości z Polski zaprezentuje Sławek Lewandowski. Blok publicystyczny poświęcony będzie pracom Petera Milligana, Brendana McCarthy'ego oraz serii, która połączyła pisarstwo Milligana i Scotta Lobdella. 
Przypominamy: Ziniol #53 ukaże się 14 września podczas MFKiG w Łodzi. Nakład będzie limitowany, więc zachęcamy do zakupu magazynu w przedsprzedaży, która trwa do 1 sierpnia (wystarczy wysłać mejla na ziniolzine@gmail.com). Wraz z Ziniolem #53 w przedsprzedaży dostępny jest także Ziniol #54 (z pracami polskich twórców - szczegóły wkrótce) oraz album Dolores.

środa, 25 lipca 2018

Dolores - przedsprzedaż na finiszu

1 sierpnia zakończy się przedsprzedaż komiksu Dolores autorstwa Rusta i Szczezza, tymczasem Marcin Rustecki zaprezentował drugą wersję okładki. Która z nich ostatecznie znajdzie się w albumie?

piątek, 20 lipca 2018

Punk Rock Jesus #1 - Murphy

Sarah Epstein - ale nie pisarka, lecz pani doktor - przez moment staje w rozkroku: pozostać przy arcyciekawym projekcie, którym zawiaduje, a który skupia się na sklonowaniu Jezusa Chrystusa, czy od niego odejść przez wzgląd na szefa ochrony, byłego terrorystę IRA? Szmal i perspektywa kariery robi swoje: dr Epstein zostaje, a projekt szczęśliwie dobiega końca. Nie jest to jednak ukryte przed światem klonowanie dokonane przez sektę wiernych. Nic z tych rzeczy. Jest pompa, reality show i casting na dziewicę, która na świetnie wyposażonej we wszelkie udogodnienia wyspie urodzi nowego zbawcę ludzkości. Amerykanie - naród wybrany!
Pierwszy zeszyt autorskiej serii niesamowitego Seana Murphy'ego napisany jest sprawnie, choć właściwie nie pisze się tu o niczym nowym. Brutalny dialog wyznawców prawdziwego Chrystusa z fanami sklonowanego nie jest zaskakujący i jest dialogiem opcji bluźnierczej z opcją nowoczesną; nowa dziewica jest podekscytowana swoją rolą, lecz na moment przed porodem odzyskuje świadomość i na usta ciśnie jej się "what have I done!"; bojownik IRA to "Terminator bujający się w milczeniu po jaskini nietoperza", ale jednak budzący sympatię, bo jesteśmy z nim oswojeni dzięki krótkiemu intro z przeszłości; włodarze reality show to pozbawione skrupułów dranie... i tak dalej, i tak dalej. 
Dalsze wydarzenia niby łatwo przewidzieć, ale twist kończący pierwszy zeszyt jest całkiem mocny. Oczekiwanie na tytułową "punk rockowość" również każe czytać dalej. No więc będę czytał i pod koniec lektury podzielę się wrażeniami, ale wspomnę jeszcze o jednej rzeczy, która do tej serii mnie zachęciła: o rysunkach.
Sean Murphy w czerni i bieli to rzecz absolutnie zwalająca z nóg. Toppi tańczący z Trustem. Ekspresja, kadrowanie, komunikatywność, racjonalna szczegółowość. Czyste złoto, proszę państwa!
(Dominik Szcześniak)
"Punk Rock Jesus" #1. Autor: Sean Murphy. Wydawca: DC Vertigo, wrzesień 2012

środa, 18 lipca 2018

Seekers Into The Mystery #3 - DeMatteis/ Barr

Scenarzysta J.M. DeMatteis miał nadzieję, że seria Seekers Into The Mystery będzie miała długi żywot, ponieważ w jego głowie znajdowało się kilka tysięcy stron tej historii. Jednocześnie zaznaczał, że opowieść jest bezwartościowa, jeśli nie towarzyszy jej czytelnik. Seekers into the Mystery doczekało się 15 zeszytów. To niewiele. Pierwsze trzy to mistrzostwo. Co się stało później? Poziom spadł na łeb na szyję? Czytelnicy przesiedli się na coś innego?

Trójka to katharsis głównego bohatera. Przedstawiona na okładce wizja dostaje rzetelne i satysfakcjonujące rozwinięcie w treści. Demony okazują się aniołami, a umysł - zwodniczym narzędziem. Choć odcinek naładowany jest emocjami związanymi z traumami z przeszłości, zawiera w sobie dużą dawkę oczyszczającego spokoju. Na moment przed finałem historii duetu DeMatteis/Barr dostajemy szereg pytań dotyczących rzeczywistości. I tylko kilka odpowiedzi.

Szlifowana od pierwszego zeszytu forma - powtarzająca się pierwsza plansza, dawkowane z precyzją spowolnienia narracji, efektowne zawieszenia akcji - eksploduje z całą swą mocą już tutaj. Co zatem będzie w zeszycie numer cztery, kończącym występ Glenna Barra jako rysownika (w późniejszych historiach jego funkcję przejęli Michael Zulli, Jill Thompson i Jon J Muth)?

Ten znakomity odcinek, wraz z czterema innymi, znalazł się w zbiorczym wydaniu Seekers Into The Mystery przygotowanym przez Boom Studios! Natomiast w 2017 roku Dover Publication zebrało wszystkie piętnaście zeszytów w jeden potężny album. Warto zapolować na ten komiks, bo to znakomity popis J.M.DeMatteisa i towarzyszących mu rysowników.
(Dominik Szcześniak)
"Seekers Into The Mystery" #1. Scenariusz: J.M.DeMatteis. Rysunki: Glenn Barr. Kolor: Nathan Eyring. Wydawca: DC Vertigo, marzec 1996

sobota, 14 lipca 2018

Battleaxes #2 - LaBan/ Horley

Bardzo polubiłem te dziewczyny! Hrotha, Skold, Freya, Bruna i Sigga nie dość, że w większości silne i niezależne, to w dodatku nie tworzą standardowej ekipy: brakuje wśród nich błazna, śmieszka. I dobrze. Zamyka to scenarzyście furtkę do głupkowatych dowcipów, a otwiera wrota do pisania o dworskich intrygach, sercowych problemach i epickich potyczkach. 
Terry LaBan to fachowiec, wywodzący się z undergroundu (dla Vertigo zrobił wcześniej miniserię Muktuk Wolfsbreath: Hard-Boiled Shaman z rysunkami Steve'a Parkhouse'a). Pisze zwięźle i znakomicie prowadzi swoje postaci - cztery numery zapewne w zupełności wystarczą mu na efektowne rozwinięcie wszystkich tematów i eleganckie ich zamknięcie. Drugi zeszyt serii o walecznych wojowniczkach to tychże tematów nagromadzenie: panie przybywają na dwór władcy Birzenii, gdzie trafiają pod opiekę ślamazarnego królewicza i mają nadzieję spełnić swoje marzenia o bogactwach. Niestety, łaknąca kobiecego towarzystwa Bruna wkrótce pakuje ekipę w kłopoty, w których nie bez znaczenia będą również spiski obecne na dworze. Twarde dziewczyny w wielkim mieście - dla czytelnika wróży to wiele dobrego!
To nie jest historia o Conanie w spódnicy - zarzekał się LaBan, dodając jednak, że garściami z dzieła Roberta E. Howarda czerpał. Te dziewczyny rozkładają Conana na łopatki!
Battleaxes - no cóż, nie jest to Vertigo spod znaku najlepszych Hellblazerów, Shade'a, Sandmana czy Preachera, a jednak bawiłem się nadspodziewanie dobrze czytając tę serię. Solidne 8/10 w kategorii mydlanych magii i miecza.
(Dominik Szcześniak)
"Battleaxes" #2. Scenariusz: Terry LaBan. Rysunki: Alex Horley. Kolor: Noelle Giddings. Wydawca: DC Vertigo, czerwiec 2000

czwartek, 12 lipca 2018

Seekers Into The Mystery #2 - DeMatteis/ Barr

Calusieńka historia, która zamieniła się później w Seekers Into The Mystery pojawiła się w głowie scenarzysty podczas pobytu w Indiach w 1990 roku. J.M.DeMatteis dostał transfer bezpośrednio do głowy - z początkiem, środkiem i zakończeniem historii, ale bez szczegółów i głównych bohaterów. Detale pojawiły mu się dopiero na krótko potem - we śnie, najlepszym przewodniku pomysłów. Wtedy DeMatteis zdał sobie sprawę z faktu, że oto przemówiła do niego powieść, dotykająca jego ulubionej tematyki - poszukiwania sensu. Po zanotowaniu najważniejszych motywów, dokopaniu się do własnych przeżyć, które mógłby w książce wykorzystać i uformowaniu postaci, zapomniał o całej sprawie.

Temat powrócił w 1994 roku w Południowej Karolinie. Opowieść po prostu na niego spłynęła. Ponownie z całą jej epickością, monumentalnością porównywalną z Wojną i Pokojem Tołstoja, ale również z pewnym rozsądkiem w kwestii formy. DeMatteis zdał sobie sprawę z tego, że ta historia idealnie mogłaby zostać przedstawiona nie przez powieść, a przez komiks. Karen Berger i Shelly Roeberg klepnęły temat.

"What the fuck is going on here?" - pyta główny bohater na trzeciej stronie trzeciego zeszytu. I przez kolejne plansze z radością eksplorujemy odpowiedź na to pytanie. Z dość niespokojnych, ale wciąż przyziemnych rejonów odcinka pierwszego DeMatteis i Barr przenoszą czytelników w sferę znacznie mniej przewidywalną. Pokazując życie rodzinne Lucasa Harta twórcy wciąż odkrywają tło jego życia, ale dają również coraz intensywniejsze znaki dotyczące metafizyki, poszukiwania sensu i latania w przestworzach. Są tu mistrzowskie sceny, znakomita relacja na linii Lukas-Charlie i piękne rozwinięcia niby pozbawionych znaczenia momentów z odcinka pierwszego.

Zdarzało się, że o Seekers Into The Mystery ktoś mówił, że jest to połączenie Z Archiwum X i Niebiańskiej przepowiedni Jamesa Redfielda. I tak jest, oczywiście pośród wielu innych nawiązań.
(Dominik Szcześniak)
"Seekers Into The Mystery" #2.  Scenariusz: J.M.DeMatteis. Rysunki: Glenn Barr. Kolor: Nathan Eyring. Wydawca: DC Vertigo, luty 2016.

wtorek, 10 lipca 2018

Kid Eternity #16 - Nocenti/ Phillips

Zbiorowy grób twórczego duetu Nocenti/Phillips na okładce, esencja wczesnego Vertigo wewnątrz oraz kilka pożegnalnych akapitów w kolumnie listowej - we wrześniu 1994 roku, po 16 zeszytach, serial Kid Eternity dobiegł końca. 
Ile czasu vertigowski artysta może wytrzymać w oparach absurdu, niepokoju i klimatów znad krawędzi? A na przykład 16 miesięcy. Scenarzystka komiksu, wpisując w osobliwą opowieść postaci z kart historii, stała się jakby jedną z bohaterek serii - tą, która trafia na wolontariat do telefonu zaufania, gdzie wysłuchuje miliona przeróżnych zwierzeń i anegdot, z których istotne dla jej charytatywnej pracy są może trzy. Szesnastka Kida to zalew takich właśnie historii. Nocenti przywołuje postaci obecne na łamach poprzednich zeszytów, zamyka wątki lub je rozgrzebuje, pozwala nam spoglądać na śmierć diabła, wysłuchiwać dziecięcych manifestów politycznych i uczestniczyć w poszukiwaniu momentu, w którym narodziło się zło. Na ścianie w kiblu ktoś nabazgrał "King Mob", a ktoś odjeżdża zagubioną autostradą w stronę Krumville, by zjeść kawałek pysznego ciasta z jagodami. Opowieść gna dalej, lecz już bez udziału twórców.
Szesnastka to niesamowity zeszyt bardzo udanej serii, w której nikt nie brał jeńców. Ukazał się w momencie, kiedy Vertigo było w epicentrum niepokoju - ukazywał się właśnie pierwszy numer The Invisibles Morrisona, na łamach Doom Patrol szalał Ted McKeever, ruszał Moonshadow J.M.DeMatteisa i Mutha, a na kartach Shade'a #51 zaczynał się zupełnie nowy rozdział, rysowany przez Seana Phillipsa. Coś umierało, a coś wyłaziło spod ziemi. A Kid Eternity przez długi czas wibrował jeszcze czytelnikom gdzieś z tyłu głowy...
(Dominik Szcześniak)
"Kid Eternity" #16. Scenariusz: Ann Nocenti. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Daniel Vozzo. Wydawca: DC Vertigo, wrzesień 1994

niedziela, 8 lipca 2018

Battleaxes #1 - LaBan/ Horley

W VIII wieku naszej ery, świecie rządzonym przez walecznych mężczyzn, piątka równie walecznych kobiet z plemienia Wikingów postanawia wyruszyć na wschód, by jako najemniczki przygarnąć nieco bogactw. Hrotha - była przywódczyni plemienia, Freya - jej córka, Bruna - jej ochroniarka, Sigga - kochanka Bruny oraz Skold - znachorka, biegle władająca magią - oto dzielna brygada, która poradzi sobie z najbardziej wymagającym wrogiem. Bogactwa są zawsze tam, dokąd drogie panie zmierzają, lecz nigdy tam, gdzie docierają. Witaj, przygodo!
Wedle opisu wydawcy, w Battleaxes magia i miecz miesza się z operą mydlaną w średniowiecznych sceneriach. Autorzy piszą o wpływie religii na wyzwolenie kobiet oraz o mylnych stereotypach. Trup ściele się gęsto od pierwszych stron i choć czytelnik zostaje wrzucony w sam środek wydarzeń, ich uporządkowanie gwarantują precyzyjne retrospekcje. 
Alex Horley rysuje w "starym" stylu, dzięki czemu wizualnie komiks przywodzi na myśl najlepsze lata Vertigo, jednak sama tematyka od pokręconych opowieści z pierwszej połowy lat 90. jest bardzo odległa. Czy to źle? Niby zawartość Vertigo w Vertigo jest w Battleaxes znikoma, ale komiks czyta się bardzo dobrze, a z bohaterkami można sympatyzować znacznie bardziej niż z protagonistkami obecnie wydawanych w Polsce "komiksów o dziewczynach". Solidne rzemiosło, trochę w europejskim stylu, ale z zadziornym pazurem - takie są Battleaxes. Mężczyźni, drżyjcie! To kobiety tu rządzą!
(Dominik Szcześniak)
"Battleaxes" #1. Scenariusz: Terry LaBan. Rysunki: Alex Horley. Kolor: Noelle Giddings. Wydawca: DC Vertigo, maj 2000.

piątek, 6 lipca 2018

Seekers Into The Mystery #1 - DeMatteis/ Barr

J.M.DeMatteis w latach 90. dostarczył czytelnikom najlepiej pisanego Spider-Mana wszech czasów (Spectacular Spider-Man, rysowany przez Sala Buscemę). Jego (i rysownika Mike'a Zecka) Ostatnie Łowy Kravena przez wielu zaliczane są do ścisłej czołówki komiksów z Pająkiem. Obecnie DeMatteis znany jest na przykład z tego, że współtworzy scenariusze do animowanego serialu Mali Tytani. I być może niewielu pamięta, że ten artysta odpowiedzialny jest za dwa tytuły, które święciły triumfy w komiksowym uniwersum Vertigo. Pierwszy z tych tytułów to Moonshadow, drugi - Seekers into the Mystery.

Współtworzony (przez 4 pierwsze numery) z Glennem Barrem (z którym DeMatteis stworzył wcześniej Brooklyn Dreams) serial początkowo skupia się na postaci Lucasa Harta - scenarzysty i pisarza, który zaczynał od dziecięcych komiksów i fantazji, następnie w czasach studenckości przesiadł się na poważne, a w rzeczywistości pretensjonalne utwory doceniane jedynie przez najbardziej odklejonych od życia profesorów, a następnie liznął trochę machiny hollywoodzkiej. Lucas zasiewa swoją narrację siedząc w wynajmowanym domku, który jest dla niego idealnym miejscem do umartwiania się, chlania wódy, palenia papierosów i walenia konia. Lucas jest uzależniony od pornograffi i rozsypany jak paczka dropsów. Boi się bezdomnych - współczuje im tylko z dystansu. Jednego z nich, Charliego Limbo nawet trochę podziwia, za tę jego wolność wyrażającą się w sraniu gdzie popadnie, pokazywaniu fujary starszym paniom i kontemplowaniu gramatury kamieni znajdujących się w okolicznym parku. Charlie ma też w sobie małego człowieczka z nożami. Ups!

Ciężko oprzeć się wrażeniu, że DeMatteis nawiązuje tu do Moonshadowa. Wskazuje na to już sama konstrukcja, z podziałem na księgi i rozdziały, ale również jeden z głównych twistów fabularnych w scenopisarskiej karierze Lukasa. Tyle, że choć Moonshadowa uwielbiam (o czym będzie jeszcze okazja napisać), Seekers Into the Mystery wydaje mi się być dziełem znacznie dojrzalszym. DeMatteis pisze z respektem dla inteligencji każdego czytelnika, w odpowiednich momentach stosuje odpowiednie wyciszenia akcji oraz w fenomenalny sposób równoważy strony zapełnione tekstem scenami z minimalną dawką słów.

To wielka opowieść. Znakomita. Absolutna czołówka komiksów Vertigo. Przynajmniej po pierwszym numerze. Stosik zeszytów tej serii przeleżał w mojej szafce ponad 10 lat. Nieczytany. W końcu wziąłem się za niego. I jestem zachwycony. Do tematu oczywiście będę wracał.
(Dominik Szcześniak)
"Seekers Into The Mystery" #1. Scenariusz: J.M.DeMatteis. Rysunki: Glenn Barr. Kolor: Nathan Eyring. Wydawca: DC Vertigo, styczeń 1996

środa, 4 lipca 2018

Industrial Gothic #3 - McKeever

No matter where you are, you can always find either a church or a hooker. One sucks you dry, while the other fucks you over. Just don't ask me which does which.
Odyseja Pencila i Nickel trwa w najlepsze. W scenerii płonącego miasta, w mrocznych wnętrzach kościołów, w pracowni artysty-malarza i w pięknych, ale nieprzewidywalnych ogrodach. McKeever robi to, co było wiadome od samego początku - rozdziela w końcu bohaterów, wrzucając ich w ramy dwóch uzupełniających się historii. 
Bardziej zaskakujące niż samo zakończenie są w trzecim zeszycie Industrial Gothic prowadzące ku niemu sceny, przepełnione bezinteresowną pomocą ze strony wyrzutków społeczeństwa oraz wibrującymi emocjami, towarzyszącymi scenom ich inicjacji w nowych warunkach. Tak, jak w poprzednim zeszycie, tak i tutaj McKeever z aptekarską precyzją odmierza kolejne ilości istotnych dla losów bohaterów postaci i niespodziewanie rzuca im ich pod nogi. Zdarza mu się również umieścić na brudnych planszach persony, których powody zaistnienia nie są jeszcze sprecyzowane, choć można się ich domyślać śledząc porywającą narrację Pencila.
McKeever w Industrial Gothic piętnuje bezmyślne uprzedzenia i głupotę zainfekowanego brakiem empatii społeczeństwa. W jego teoretycznie idealnym świecie najpiękniejsi są ludzie z ułomnościami. 
(Dominik Szcześniak)
"Industrial Gothic" #3 . Autor: Ted McKeever. Wydawca: DC Vertigo, luty 1996.

poniedziałek, 2 lipca 2018

Codename: Knockout #4 - Rodi/ Paquette/Small Jr.

Przesycona erotyką komedia szpiegowska Codename: Knockout niespecjalnie wpisuje się w standardy Vertigo. To lektura lekka i przyjemna, nie stąpająca na krawędzi i nie siłująca się z poważnymi tematami. 
Czwarty zeszyt serii to flashback, w którym czytelnik ma okazję dowiedzieć się w jaki sposób doszło do spłodzenia głównej bohaterki - blondwłosej agentki Angeli St. Grace. Ten powrót do przeszłości służy również rozwikłaniu zagadki z końcówki poprzedniego numeru, kiedy to rodzic Angeli zaproponował jej pracę. Pytanie: czy była to mama, stojąca na czele agencji szpiegowskiej G.O.O.D czy tata, szef organizacji przestępczej E.V.I.L.? Zanim czytelnik uzyska odpowiedź na to pytanie, autorzy cofają się do lat 70. XX wieku i pokazują pierwsze spotkanie mamusi i tatusia. Dochodzi do niego w Karpatach, przy strumieniu, do którego on sika i w którym ona zażywa kąpieli...
Część współczesną rysuje Louis Small Jr. To raptem pięć plansz, prostych i bez polotu. Za flashback natomiast odpowiedzialny jest Yanick Paquette, fenomenalnie radzący sobie z konwencją realistyczną i perfekcyjnie rysujący nagie ciała. 
Codename: Knockout nie jest raczej komiksem, który należałoby rekomendować fanom wczesnych lat tego imprintu. To lekka erotyczna historia, której największym atutem są rysunki Paquetta. 
(Dominik Szcześniak)
"Codename: Knockout" #4. Scenariusz: Robert Rodi. Rysunki: Louis Small Jr., Yanick Paquette. Tusz: Mark Farmer. Kolor: Moose Baumann. Wydawca: DC Vertigo, październik 2001.

środa, 27 czerwca 2018

Industrial Gothic #2 - McKeever

Ściągam z półki komiks The Superannuated Man. Zerkam na tylną okładkę, gdzie jakiś pan napisał, że Ted McKeever to David Lynch skrzyżowany z Fellinim. Coś w tym jest, myślę. Spoglądam do środka - widzę czarno-białe realistyczne rysunki i autora jako głównego bohatera. Totalnie inny klimat niż w jego komiksach z lat 90. To na pewno McKeever? Ted McKeever?

Na pierwszym kadrze komiksu widzę oko. Tak, to ten Ted McKeever. Jest oko na pierwszej planszy. W drugim odcinku Industrial Gothic oko pojawia się na drugiej. W pierwszym oka nie było w ogóle.

David Lynch, reżyser filmowy oraz autor stripu komiksowego The Angriest Dog in the World zna pewnie prace McKeevera na pamięć. Brudny, industrialny charakter Gotyku, pięknie brzydkie fabryki i wysypiska oraz absurdalne sceny - materiał idealny dla twórcy Twin Peaks. A nad tą brzydotą unosi się piękny przekaz.

Po ucieczce z więzienia dla brzydkich ludzi Pencil i Nickel w poszukiwaniu mitycznej Aluminiowej Wieży trafiają do świata pięknych hipokrytów. Można tu dostać butelką w głowę, wzbogacić swoje doświadczenia seksualne, niespodziewanie uzyskać pomoc lub obudzić się golusieńkim w kostnicy. Po prostu cudownie. A może więzienie było azylem?

Ta miniseria o pięknie i brzydocie to mocarne dzieło. Unoszący się nad nią morał, że piękno fizyczne nie jest najważniejsze, a liczy się to, co mamy w sobie, nie jest podawany przez Teda McKeevera w jakiś banalny, grafomański sposób do głów czytelników, którzy nie jeden raz czytali o podobnych sprawach. Podawany jest natomiast w sposób, który jest nieinwazyjny, ubrany w zgrabną historię i narysowany odpowiednio do zagadnienia.

Piękna rzecz. Czytam dalej.
 
(Dominik Szcześniak)
 
"Industrial Gothic" #2. Autor: Ted McKeever. Wydawca: DC Vertigo, styczeń 1996.

niedziela, 24 czerwca 2018

Weird War Tales #4

Zeszytowe antologie tematyczne pojawiały się od czasu do czasu w imprincie dla dojrzałych czytelników. Był horror (Flinch), western (Weird Western Tales), sprawy sercowe (Heart Throbs), była także wojna. Warto nadmienić, że dziwne historie przesycone wojenną treścią miały swój vol. 1, wydawany przez DC Comics w latach 1971-83 i zamykający się w 124 zeszytach. Edycja Vertigo składała się z czterech odcinków wydanych w roku 1997. 
Na łamach czwartego numeru Weird War Tales spotkali się Peter Milligan, Duncan Fegredo, John Ney Rieber, Danijel Zezejl, Neal Barrett Jr. oraz Phil Winslade, a świetną okładkę przygotował George Pratt. Trzy historie zawarte w niepozornym zbiorku nie trzymają równego poziomu. Jest tu wzlot, niewielki upadek i solidny constans.
Peter Milligan w krótkich formach spotykał się z Duncanem Fegredo znacznie rzadziej niż w dłuższych, lecz kiedy już do współpracy dochodziło, efekt był co najmniej przyzwoity. Znajdująca się w omawianym numerze serii historia War & Peas jest moim ulubionym szorciakiem tego duetu. Takim, którego można zapętlić jak dobrą piosenkę. Jest tu pewien śmieszek ukryty w tytule: War & Peas, "he he", to prawie jak War & Piss - oba ryzykowne hasła w umyśle niewprawionego scenarzysty mogłyby posłużyć do napisania beznadziejnie zabawnej opowiastki. Milligan na 10 stronach tytułowy groszek traktuje jednak jako pretekst do historii osadzonej we współczesności, ale skupionej na odkopywaniu starych demonów i zakopywaniu nowych. Kameralna opowieść obyczajowa o starych ludziach, dramat wojenny i horror w jednym. Znakomity kawałek.
Po wzlocie czas na leciutki upadek: Bad Day on the Sajo to niespecjalnie porywająca tekstowo, ale znakomita i bogata w szczegół graficznie, krótka historia osadzona gdzieś na bitewnych polach Węgier 1241 roku. Dużo tu niewysublimowanego wyzywania od pierdzących kóz, trochę skojarzeń z Monty Pythonem i jedna szarża wśród martwych ciał. Ale graficznie jest to duży skok jakościowy - Phil Winslade nastawiał tu całe mnóstwo kresek i dostał kolorystę, który mu ich nie zepsuł (a są tacy, którzy twierdzą, że kolor zepsuł jego Goddess). Zamykające zeszyt Salvation to znów historia uciekająca od wielkiej wojny i skupiająca się na jednostkach. Swój poziom trzyma tu Danilej Zezejl, który we współpracy z Grantem Goleashem osiągnął naprawdę znakomity efekt.
Dobry zeszyt. Ma swoje tempo - od niespiesznego kawałka Milligana i Fegredo, poprzez wybuchowy wręcz epizod Winslade'a, aż po wyciszający zachód słońca Zezejla. Dobry zeszyt. Trochę też dziwny.
(Dominik Szcześniak)
"Weird War Tales" #4. Scenariusz: Peter Milligan, Neal Barrett Jr., John Ney Rieber. Rysunki: Duncan Fegredo, Phil Winslade, Danijel Zezejl. Kolor: Bjarne Hansen, Matt Hollingsworth, Grant Goleash. Wydawca: DC Vertigo, wrzesień 1997.

piątek, 22 czerwca 2018

The Invisibles #12 - Morrison/ Parkhouse

Ten zeszyt to jednostrzałowiec. Odskocznia od głównych wydarzeń serii. Opowiada pozornie banalną historię kompletnie nieistotnej postaci, która pojawiła się w pierwszym odcinku serialu, ale na bank nikt o niej nie pamięta. Poza scenarzystą. 
Znakomicie narysowana przez Steve'a Parkhouse'a opowieść Best Man Fall to przekrój życia tej nieistotnej postaci. Przekrój, pokazujący, że ten bohater również miał swoją historię. Koncept dopisania życia jednemu z elementów drugiego planu Morrison ubrał w odpowiedni zabieg formalny: cała opowieść ma charakter retrospekcyjnej szatkownicy. Wraz z bohaterem niechronologicznie przechadzamy się po scenach z jego życia, zwracając uwagę na pewne elementy, odgrywające w nim istotną rolę. Aż do finałowej sceny, w której te elementy eksplodują, a my - czytelnicy - krzyczymy: "O!" lub "Gyaaa!"
Po lekturze wszystkich odcinków The Invisibles lata temu okazało się, że dziś w pamięci pozostał mi właśnie ten zeszyt. Kilka innych również, bo akurat Morrison i spółka mieli szczęście do fenomenalnych wejść. Ale ten najbardziej. 22 strony życia nieistotnej postaci i komunikat scenarzysty reżysera: Wszystko jest ważne. Każda papierowa postać ma swoje życie. Możesz zrobić coś z niczego.
Kiedy Kuba Jankowski recenzując jeden z zeszytów Skalpu, prezentujący samodzielną opowieść, nieco go skrytykował, stałem po drugiej stronie. Od razu w głowie pojawił mi się Best Man Fall. Ten komiks ma niewiele wspólnego z The Invisibles i można powiedzieć, że nie sprawdza się jako część większej całości. Ale jednocześnie, ta całość byłaby bez niego uboższa o najlepszy zeszyt serii. Czasem warto stanąć z boku, odpuścić serialowy rytm i wyjść poza kadr, by doświadczyć naprawdę fenomenalnej historii.
(Dominik Szcześniak)
"The Invisibles" vol. 1 #12. Scenariusz: Grant Morrison. Rysunki: Steve Parkhouse. Kolor: Daniel Vozzo. Wydawca: DC Vertigo, wrzesień 1995.

środa, 20 czerwca 2018

Industrial Gothic #1 - McKeever

Kult piękna wybił, jak wybija szambo. Wybił tak bardzo, że piękni ludzie wyizolowali się od brzydkich i niepełnosprawnych, zamykając ich w industrialnych budynkach fabrycznych, które stały się ich wiecznymi więzieniami. Ale grupa śmiałków postanowiła nawiać z obskurnych pomieszczeń i zobaczyć jak wygląda prawdziwy, piękny świat. Jedni widzieli go za młodu, inni nie zaznali tej przyjemności wcale. A historię o ich ucieczce z hali produkcyjnej spisał nie kto inny, jak Ted McKeever - gość od "brzydkich" rysunków, ekskomunikowany przez polskiego czytelnika lata temu. Miał tupet, skubaniec!
Nawiasem mówiąc, Ted McKeever strasznie długo ma przyczepioną do pleców kartkę z napisem "brzydko rysuję". Ten gimnazjalny żart powinien już się zakończyć. Jakiś polski wydawca musi w końcu zdjąć tę karteczkę, poklepać go po plecach i powiedzieć: "Ktoś zrobił ci głupi kawał, Ted. Ale już jest ok.".
Bo to nie jest śmieszna sprawa, gdy omija nas takie dobro, jak Industrial Gothic lub jakiekolwiek inne dzieło tego wybitnego amerykańskiego artysty. Pierwszy zeszyt opowieści o pięknie i brzydocie to dopiero rozgrzewka, ale narysowana w zapierający dech w piersiach sposób. Głównych bohaterów mamy okazję poznać dogłębnie - z ich fizycznymi deformacjami i literackimi skłonnościami. McKeever ster narratora oddaje jednej z tych postaci, a sam pozwala sobie na rysunkowe ekscesy - nie ma tu "Oka McKeevera", ale za to są inne eleganckie zabiegi formalne. Jest też Christopher Walken na gościnnych występach.
To, co Ted McKeever wyprawiał w Vertigo każdorazowo zahaczało o geniusz. Tutaj też. Prosta historia, ale jak przedstawiona! Co wydarzy się dalej? Ile opcji po spektakularnej ucieczce będą mieli bohaterowie? Jak piękny świat zareaguje na ich brzydotę?
Do tematu na pewno wrócimy.
(Dominik Szcześniak)
"Industrial Gothic" #1. Autor: Ted McKeever. Wydawca: DC Vertigo, grudzień 1995.

niedziela, 17 czerwca 2018

Gangland #3

Na okładce Glenn Fabry w okresie najlepszej formy, a w środku m.in. Ed Brubaker, Kilian Plunkett i Danijel Zezejl w czterech historiach o gangsterach. Mistrzowie krótkiej formy czy zmarnowany potencjał?
To, co najlepsze w trzecim zeszycie z cyklu Gangland, znalazło się na samym jego początku. Napisana przez Darko Macana historia (Gang Buff) o pewnym znudzonym codzienną  monotonią dentyście, który wskutek przypadku rzuca się w wir gangsterskiego stylu życia napisana jest bardzo solidnie, posiada zabawne wprowadzenie i wyprowadzenie i jest zwartą historią ze świetnie nakreślonymi postaciami. Ponadto, narysowana jest przez Kiliana Plunketta w tak ekspresyjny sposób, że z łatwością można przypisać większość kresek postawionych w tym komiksie Duncanowi Fegredo.
Ta bardzo życzliwa dla zmysłów opowieść zyskuje przeciwwagę w kolejnej krótkiej formie, jaką jest Original Gangster Tayyara Ozkana. Sięgający w gangsterskich odwołaniach okresu prehistorii szorciak pozwala bardzo przychylnie spojrzeć na krótkie komiksy publikowane w tym samym czasie (sierpień 1998) w polskich fanzinach. 
I nawet Small time, opowiadający o drobnych dziecięcych przestępstwach, napisany przez Eda Brubakera i narysowany przez Erica Shanowera nie robi dziś większego wrażenia. Wielbiciele klasyki mogą zwrócić uwagę na spokojne kadrowanie i kompozycję plansz. Fani późniejszego pisarstwa Brubakera mówią zapewne o tym szorcie, że to "taka tam wprawka" ich mistrza.
Mocnym punktem kolejnej historii (Worldwide gangster robots) i całego zeszytu są rysunki Danijela Zezejla, miksujące Richarda Corbena z Johnem Paulem Leonem. Widać, że jego wcześniejsza kreska bywała bardzo efektowna. A scenariusz? Teorie spiskowe, faceci w czerni, narracja z offu i pointa nie warta zachodu.
Niby Vertigo, niby świetni twórcy, niby radzący sobie w dłuższych metrażach, a jednak ciężko wśród nich o mistrzów krótkiej formy. Trzeci Gangland to strzał w próżnię.
(Dominik Szcześniak)
"Gangland" #3. Scenariusz: Darko Macan, Tayyar Ozkan, Ed Brubaker, Scott Cunningham. Rysunki: Kilian Plunkett, Tayyar Ozkan, Eric Shanower, Danijel Zezejl. Kolor: Daniel Vozzo, Matt Hollingsworth, Alex Morrissey, Grant Goleash. Wydawca: DC Vertigo, sierpień 1998