Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Invisibles. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Invisibles. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 czerwca 2018

The Invisibles #12 - Morrison/ Parkhouse

Ten zeszyt to jednostrzałowiec. Odskocznia od głównych wydarzeń serii. Opowiada pozornie banalną historię kompletnie nieistotnej postaci, która pojawiła się w pierwszym odcinku serialu, ale na bank nikt o niej nie pamięta. Poza scenarzystą. 
Znakomicie narysowana przez Steve'a Parkhouse'a opowieść Best Man Fall to przekrój życia tej nieistotnej postaci. Przekrój, pokazujący, że ten bohater również miał swoją historię. Koncept dopisania życia jednemu z elementów drugiego planu Morrison ubrał w odpowiedni zabieg formalny: cała opowieść ma charakter retrospekcyjnej szatkownicy. Wraz z bohaterem niechronologicznie przechadzamy się po scenach z jego życia, zwracając uwagę na pewne elementy, odgrywające w nim istotną rolę. Aż do finałowej sceny, w której te elementy eksplodują, a my - czytelnicy - krzyczymy: "O!" lub "Gyaaa!"
Po lekturze wszystkich odcinków The Invisibles lata temu okazało się, że dziś w pamięci pozostał mi właśnie ten zeszyt. Kilka innych również, bo akurat Morrison i spółka mieli szczęście do fenomenalnych wejść. Ale ten najbardziej. 22 strony życia nieistotnej postaci i komunikat scenarzysty reżysera: Wszystko jest ważne. Każda papierowa postać ma swoje życie. Możesz zrobić coś z niczego.
Kiedy Kuba Jankowski recenzując jeden z zeszytów Skalpu, prezentujący samodzielną opowieść, nieco go skrytykował, stałem po drugiej stronie. Od razu w głowie pojawił mi się Best Man Fall. Ten komiks ma niewiele wspólnego z The Invisibles i można powiedzieć, że nie sprawdza się jako część większej całości. Ale jednocześnie, ta całość byłaby bez niego uboższa o najlepszy zeszyt serii. Czasem warto stanąć z boku, odpuścić serialowy rytm i wyjść poza kadr, by doświadczyć naprawdę fenomenalnej historii.
(Dominik Szcześniak)
"The Invisibles" vol. 1 #12. Scenariusz: Grant Morrison. Rysunki: Steve Parkhouse. Kolor: Daniel Vozzo. Wydawca: DC Vertigo, wrzesień 1995.

poniedziałek, 18 czerwca 2018

The Invisibles #1 - Morrison/ Yeowell

Zanim Grant Morrison zaczął pisać Invisibles, zdążył już wyraźnie zaznaczyć swoją obecność w Vertigo. Doom Patrol, Kid Eternity, dwa numery Hellblazera, Sebastian O, Misterium - to wszystko było wcześniej. We wrześniu 1994 roku ukazał się pierwszy rozdział najważniejszej serii szkockiego autora, zatytułowany Dead Beatle$. Rysunkami w tym zeszycie zajął się stary znajomy Morrisona - Steve Yeowell. Panowie robili wcześniej razem Zenitha, The New Adventures of Hitler i wspomnianego wcześniej Sebastiana O.

Invisibles, okultystyczno-psychodeliczna seria o ezoterrorystach walczących z międzywymiarowymi bytami kontrolującymi naszą rzeczywistość to opus magnum tego twórcy. Nie tylko dlatego, że nic co później napisał nie zbliżyło się do tego poziomu. To komiks najbardziej przemyślany konstrukcyjnie (choć zawierający też dużą dozę szaleństwa oraz swobody narracyjnej) i niezwykle osobisty.

Okultystyczna tematyka jest Morrisonowi bardzo bliska – autor praktykuje magię od 18 roku życia i wszystkich do tego gorąco zachęca. Samo tworzenie serii z założenia było hypersigilem – działaniem magicznym, dzięki któremu miał na trwale zmienić rzeczywistość oraz odcisnąć piętno na popkulturze. W zasadzie mu się to udało - jego seria stała się (delikatnie mówiąc) inspiracją do powstania Matrixa. Magia została też wykorzystana w momencie, kiedy sprzedaż serii spadała. Autor namówił fanów do przeprowadzenia "wankathonu" - rytuału polegającego na symultanicznej masturbacji dużej liczby osób. Energia uzyskana w ten sposób miała uratować cykl przed kasacją. Invisibles dociągnęli do szczęśliwego finału, więc najwyraźniej się udało.

King Mob, jedna z ważniejszych postaci w komiksie, to alter-ego Morrisona, wyobrażające jego cool personę, człowieka, jakim twórca chciałby być. W czasie tworzenia kolejnych rozdziałów związek między autorem a bohaterem jeszcze się pogłębił - jak sam wspomina, ciężko zachorował w czasie, gdy King Mob był torturowany. Wyzdrowiał dopiero, gdy postać została oswobodzona. 

W pierwszym zeszycie King Mob nie jest jednak głównym bohaterem. Tę funkcję pełni póki co Dane McGowan - zbuntowany nastolatek z Liverpoolu: agresywny, wyszczekany, ale jednocześnie cholernie inteligentny. Po próbie podpalenia szkoły, dzieciak trafia do ośrodka wychowawczego, gdzie ma przejść reedukację. Ośrodek nie jest jednak zwykłą placówką - żeby z niego uciec, Dane będzie potrzebował pomocy Niewidzialnych.

Morrison od samego początku uderza na bogato - atakuje czytelnika okultystyczną symboliką, dużą ilością wątków oraz dziwnych postaci, tropami pop- i kontrkulturowymi, motywami religijnymi, teoriami spiskowymi, itd., itp. Jest gęsto. Odbiorca od początku wie, że wkroczył do rzeczywistości kompletnej, pełnej dziwów oraz niespodzianek. Sacrum zderza się z profanum i razem tworzą narkotyczną miksturę z laboratorium szalonego alchemika. Blokowiska Liverpoolu koegzystują z rytuałami magicznymi, duchy Beatlesów objawiają się w środku nocy, karty tarota wskazują ścieżkę bohaterom, a istoty pozaziemskie rozkazują rządowym oficjelom. Jest tu dużo wszystkiego: dużo słów w dymkach, dużo wydarzeń. A także mnóstwo postaci i wątków, które znajdą swoje rozwinięcie w późniejszych rozdziałach - na razie tworzą barwną mozaikę tajemnic, podkreślającą złożoność niewidzialnego świata.

W pierwszym zeszycie Dane staje na początku drogi ku oświeceniu i stania się nowym Buddą - jeszcze niczego nie wie, dopiero dowiaduje się o istnieniu magicznego świata. Na tym samym poziomie znajduje się się czytelnik. Nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co Morrison próbuje mu sprzedać, jest oszołomiony nadmiarem bodźców, ale wie, że chce dowiedzieć się więcej, wniknąć w ten bogaty świat. To popularny zabieg fabularny - bardzo wygody dla scenarzysty. Morrison bardzo umiejętnie go wykorzystuje. Odbiorca przechodzi inicjację wraz z bohaterem i razem z nim przechodzi kolejne stopnie wtajemniczenia. Warto podążyć z nim do samego końca - Invisibles to seria, która daje naprawdę dużo satysfakcji z lektury. Przez wszystkie 57 zeszytów, do których będziecie niejednokrotnie wracać.
(Jerzy Łanuszewski)
"The Invisibles" #1. Scenariusz: Grant Morrison. Rysunki: Steve Yeowell. Kolor: Daniel Vozzo. Wydawca: DC Vertigo, wrzesień 1994.