Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Owedyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Owedyk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 września 2018

Z#53 i 54: promo (02)

Odliczamy dni do premiery i zdradzamy tajne receptury Z#53 i 54.
Z#53: o tym, że Peter Milligan przyjeżdża do Polski wiedziałem już od jakiegoś czasu, w związku z czym uderzyłem z tą niesamowitą informacją do polskich wydawców komiksów, co do których istniała nadzieja, że byliby w stanie jakiś komiks brytyjskiego scenarzysty wydać. Niektórzy grzecznie podziękowali, inni olali leszcza. Działanie na spontanie odeszło precz, liczą się tabelki i plany wydawnicze (co rozumiem), ale przyjazd Milligana i brak premiery z jego nazwiskiem to byłoby czyste zło. No więc sobie porozmawialiśmy i Peter stwierdził, że wyszpera coś w szufladzie. Po kilku tygodniach: no, niestety, klops. W szufladzie pustki. Więc zaproponował, że napisze coś specjalnie do Ziniola. Ależ proszę Cię bardzo, maestro - odpowiedziałem. A jako, że jestem wielkim fanbojem, wymyśliłem sobie, że sam ten scenariusz narysuję. Kiedy dostałem "Ostatnią powieść Jamesa Joyce'a" nażarłem się jednak pokory, przypomniałem sobie, że nie umiem rysować i postanowiłem oddać trzyplanszowy scenariusz w odpowiedzialne i profesjonalne ręce. Od razu wiedziałem kto powinien to zilustrować: tylko Daniel Chmielewski, najbardziej oczytany komiksiarz, który Joyce'a i Becketta ma w jednym paluszku. Tylko on. Oczywiście Daniel z trzech plansz zrobił osiem. Wyszło świetnie. Sprawdźcie w Ziniolu #53!
Z#54:Krótko i konkretnie: Krzysztof Prosiak Owedyk, pięć plansz, "O tym jak Jasiek przestał pisać". Moc!

piątek, 29 czerwca 2018

Ziniol nr 54 - zapowiedź i przedsprzedaż

Przedstawiamy ostatnią ziniolowa zapowiedź:

Wrzesień to miesiąc, w którym Ziniol się rozpędził! Zerknijcie na okładkę 54. numeru zina, który pojawi się razem z #53. Jej autorem jest Krzysztof Prosiak Owedyk. Spis treści już niebawem!
Ziniol nr 54 zostanie wydany własnym sumptem jako 32-stronicowy czarno-biały zeszyt z kolorową okładką. Cena: 12 złotych (z odbiorem na MFKiG), 20 złotych (wysyłka). Nakład: limitowany. Przedsprzedaż: ziniolzine@gmail.com

UWAGA! Zamówienie można łączyć z Ziniolem nr 53 oraz albumem Dolores.

piątek, 9 lutego 2018

Kibicujemy (453)

"Kibicujemy komiksiarzom" to rubryka, w której twórcy komiksowi opowiadają o tym, nad czym aktualnie pracują. Pokazują zdjęcia z placu boju, pozwalają nam zerknąć w ich szuflady i uchylają rąbka kadru lub planszy. Ziniol kibicuje komiksiarzom! Pokibicujcie z nami!
To jedna z tych dat, które zapiszą się w historii 2018 roku. Już o niej pisaliśmy. Chodzi o 14 stycznia - właśnie wtedy Krzysztof Owedyk przekazał wydawcy, kulturze gniewu, odrestaurowane plansze Blixy i Żorżety. Jak się okazuje, na tym się nie skończyło. Wczoraj (08.02) autor na swoim facebookowym kąciku zamieścił informację następującej treści:

"(...) Wznowienie nabiera bardzo ciekawego kształtu. Niebawem uchylimy rąbka wydawniczej tajemnicy. Póki co, podczas (składania) trzech części "Blixy i Żorżety" w jedną całość, okazało się, że mamy puste miejsca na niektórych stronach. Akurat na... dodatkowe 3 paski komiksu. Tylko skąd je wziąć? Ano, najlepiej narysować! Wyciągnąłem z archiwum swoje stare notesiki, gdzie zapisywałem pomysły do komiksów. No i znalazło się kilka niezrealizowanych. Tak oto po 15 latach, zmuszany do niewolniczej pracy przez Kulturę Gniewu, wracam do rysowania Blixy!"

Ten niesamowity zwrot w sprawie nakazuje nam jeszcze bardziej zacisnąć kciuksy i kibicować Prosiakowi, a jednocześnie - co do nas niepodobne - przyklasnąć tyranii (na szczęście pozytywnej) wydawcy. Jakby tego było mało, w komentarzach do zdjęcia (które, dzięki uprzejmości autora, publikujemy), na pytanie o to, czy jest szansa na Mikroobrazy, Prosiak odparł: "To bardziej skomplikowana sprawa. Ale pomyślę" i dołączył stosowną emotkę. Takiej akcji również byśmy pokibicowali, ponieważ sądzimy, że z lupą należałoby szukać kogoś, komu te niewielkiego formatu impresje nie zaginęły!

To nie koniec elektryzujących wiadomości na dzisiaj! O celulozowych planach jednego z najbardziej znanych polskich scenarzystów informowaliśmy już nie raz, lecz nie samą Celulozą Daniel Gizicki żyje. Autor ma na tapecie kilka projektów, znajdujących się w różnej fazie produkcji.

- Razem z Kasią Urbaniak pracuję nad obyczajowym komiksem Lustrzane odbicie, którego projekt załapał się do finału konkursu o stypendium komiksowe sklepu gildia.pl. Zajęliśmy tam 8 miejsce. Komiks będzie liczyć ok. 70 stron. 

- Razem z Tomaszem Marcinkiewiczem powoli dłubiemy projekt komiksu dla dzieci (takie lekkie fantasy, połączenie Naruto ze Zwiadowcami Flanagana - czyli dla docelowego czytelnika w wieku 8-14 lat) o roboczym tytule Bafia.

A co z Postapo? I czy Daniel rozpatruje powrót do jednej ze sztandarowych postaci ze swoich komiksów? O tym dowiemy się z kolejnych odcinków Kibicowania.

Na koniec trzy aktualizacje statusu dla zainteresowanych losem polskiego komiksiarza. Otóż komiks Eden Tomasza Woroniaka wkracza właśnie w etap ostatecznej redakcji i zgodnie z planem w maju wyjdzie z drukarni na świat. Dla zaostrzenia apetytów - pionowy obrazek z... dwoma gołębiami!

Kibicujemy również Małgorzacie Szymańskiej, która w ostatnich dniach narysowała kolejną planszę komiksu Witchpub - możecie ją sprawdzić tutaj.

Edyta Bystroń dopięła swego! Do końca zbiórki na komiks Na koniec wszystko spłonie zostały 33 dni, ale w nocy z wczoraj na dzisiaj nastąpił radosny finał akcji i próg 2000 złotych został przekroczony. Mamy więc pewność, że komiks się ukaże. Znakomite wieści!

Kibicujemy, a co!

Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej Kibicujemy komiksiarzom jest Krzysztof Małecki

środa, 17 stycznia 2018

Kibicujemy (436)

"Kibicujemy komiksiarzom" to rubryka, w której twórcy komiksowi opowiadają o tym, nad czym aktualnie pracują. Pokazują zdjęcia z placu boju, pozwalają nam zerknąć w ich szuflady i uchylają rąbka kadru lub planszy. Ziniol kibicuje komiksiarzom! Pokibicujcie z nami!

Wojciecha Stefańca i Krzysztofa "Prosiaka" Owedyka przedstawiać chyba nikomu nie trzeba. Pierwszy z jegomościów to najczęściej nagradzany polski twórca ostatnich lat, autor Noir, Szelek i Mocarza. Drugi zaś to legenda polskiego komiksu podziemnego, twórca Ratboya, Prosiacka i człowiek, który zainspirował wielu innych twórców komiksów. Po sukcesie, jakim okazał się jego najnowszy album - Będziesz smażyć się w piekle - Prosiak postanowił powrócić do bohaterów, których eksploatował w erze głębokiej xeroprasy - Blixy i Żorżety. Na czym właściwie polega obróbka i ponowne przygotowanie tego komiksu do druku? Ile w tym procesie trudności, a ile przyjemności?

- Może zacznę od końca. To miała być tylko przyjemność... Od dawna marzyłem o wznowieniu Blixy i Żorżety i porządnym, zbiorczym wydaniu - mówi Owedyk. -  Niestety w moich archiwach brakowało mi oryginałów pierwszego zeszytu. Dopiero po kilku ładnych latach poszukiwań, dzięki uporowi Jarka Składanka udało się odnaleźć w archiwach Pasażera materiały do pierwszej części. Nie były to co prawda oryginały, ale już dobrze przygotowane kserówki, które wysyłałem do druku. W domu wyciągnąłem oryginalne rysunki z części drugiej oraz trzeciej, no i się zaczęło. Rysowałem Blixę w okresie blisko dziesięciu lat. Wygląda trochę jakby robili to różni rysownicy. Tworzyłem różnymi narzędziami: tuszem, pisakami. Niektóre wyblakły, inne przebiły papier lub rozlały się na nim. Ów papier też był przeróżny: lepszy, gorszy, w różnych formatach. Odbiło się to także na proporcjach kadrów i ich geometrii (nie zawsze był to kąt prosty...). Nawet w wydaniach oryginalnych można znaleźć plansze z różnymi proporcjami kadrów. No i nie wspomnę o tym, jak zmieniał mi się szybki, odręczny charakter pisma w dymkach. Często tak nieczytelny, że podjąłem decyzję, aby to wszystko ujednolicić i poprawić. Wpisałem wszystkie teksty od nowa na kompie, specjalnie przygotowanym na tę okazję fontem.

Blixa i Żorżeta - porządkowanie prac
Komiks Blixa i Żorżeta zostanie wydany nakładem kultury gniewu w tym roku. Czy możemy spodziewać się nowego materiału? Choć bohaterowie są bardzo przyspawani do lat 90., to przecież można iść z obecnym trendem i pokazać ich życie w czasach współczesnych.

- Nie będzie nowego materiału, poza okładką - zaznacza Prosiak. - Już sam wygląd będzie nowy, odrestaurowany. Wiadomo, edytorsko będzie przebijać pierwotne wydania. Komiks rzeczywiście tkwi mocno w latach 90., ale nie miałem pokusy, aby go uwspółcześniać. Mam za dużo pomysłów, a za mało czasu, by wracać do przeszłości. Myślę sobie, że z Blixą jest trochę tak jak z dzieckiem: po latach stwierdzasz, że może nie jest zbyt rozgarnięte, raczej nawet przygłupie... I nie jest zbyt piękne. W zasadzie nie całkiem się udało. Ale to twoje dziecko! "Geny, tato, geny!" - jak by powiedział Blurg.

Porównanie kadrów - Blixa i Żorżeta przed i po poprawkach
Najważniejsze pytanie - kiedy album zagości na księgarskich półkach?

- Dokładnie w niedzielę (14.01) przekazałem materiały Jarkowi z kultury gniewu, więc jest szansa, że to będzie ten rok - dodaje Owedyk. 

Trzymamy kciuki, a do Prosiaka jeszcze wrócimy. Tymczasem Wojciech Stefaniec przyzwyczaił swoich czytelników do tego, że regularnie dostarcza im komiksowe dobro. Nad czym pracuje aktualnie?

- Cała energia idzie na tetralogię Bardo, którą robimy wspólnie z Danielem Odiją. Monstrualna historia o życiu i przeżyciu. Kontynuacja komiksu Stolp. Ponownie wydawcą będzie Wydawnictwo Komiksowe. Na ten moment (od 22 lutego 2017 roku) gotowych jest 60 stron.

Duet Odija/ Stefaniec swój komiks chce skończyć do końca tego roku, a może nawet szybciej. Specjalnie dla Ziniola autorzy przygotowali dwie premierowe plansze z wnętrza Rity. Sprawdźcie je:
Kibicujemy Prosiakowi, Odiji i Stefańcowi! Robimy falę! Krzyczymy! No dalej! Głośnieeeeej!

Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej Kibicujemy komiksiarzom jest Rafał Szłapa

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Będziesz smażyć się w piekle - Owedyk

Na ten komiks czekało wielu. I przez długie lata. Nowe dzieło Krzysztofa Owedyka - legendarnego twórcy komiksu podziemnego funkcjonującego pod pseudonimem Prosiak - zawitało na księgarskie półki. Dla pokolenia wychowanego w latach 80. i 90. Owedyk wliczał się do grona mistrzów komiksu. Jego "Ósmą czarę" spotkało wiele zasłużonych pochlebstw, ale tyle samo należało się "Ratboyowi", kolejnym numerom "Prosiacka", "Mikroobrazom", czy zbiorom rysunków satyrycznych. Prosiak w latach największej aktywności udzielał się wszędzie, zawsze i w ilościach hurtowych. I te ilości hurtowe nie powodowały spadku jakości. Miał branie wśród punk-rockowców, zwolenników walki o prawa zwierząt, antyfaszystów i pozytywnych wojowników. I teraz wraca, ten dinozaur, z nowym komiksem, na który wszyscy czekali tyle czasu. Czy "Będziesz smażyć się w piekle" wypaliło?
Tym razem Prosiak pisze i rysuje nie o punk-rocku, a o death metalu, pod którego płaszczykiem przemyca piękną, tragikomiczną opowieść o codziennym życiu zwykłych ludzi. Młody gitarzysta Tarantul dostaje angaż do swojego ukochanego zespołu Deathstar, którym przewodzi charyzmatyczny Lord Solo. Szybko okazuje się, że spełnienie marzeń nie ma zbyt wiele wspólnego z zapewnieniem godziwego bytu swojej rodzinie, a zamiast celebryckiego życia czeka go wegetacja gdzieś z boku sceny. 
Prosiak punktuje sodówkę gwiazdorów, uległość wielbicieli, samouwielbienie scenicznych bożków i cwaniactwo menadżerów. Wiwisekcję na rynku muzycznym robi w taki sposób, że nawet laicy w temacie nie tylko death, ale i jakiegokolwiek metalu nie będą odczuwali dyskomfortu podczas lektury. Bo ten komiks początkowo oferuje czytelnikowi mnóstwo śmiechu i ciekawych obserwacji tylko po to, by w pewnym momencie złapać za gardło i nie puścić już do ostatniej strony. Miłość, poświęcenie, przyjaźń versus brak szacunku, mania wielkości i najgorsze, bo bardzo ludzkie okrucieństwo. 
Choć historię zespołu, który zresztą ma swojego odpowiednika w rzeczywistości, poznajemy z perspektywy Tarantula, to równie istotna w snuciu opowieści, a głównie jej aspektów życiowych, jest żona głównego bohatera, czyli jedna z wielu bardzo sugestywnie i fantastycznie nakreślonych postaci. Każdy bohater ma tu swój charakter. A relacje między tymi bohaterami są pełnokrwiste.
Prosiak niezwykle świeżo opowiada o tym samym, co trzydzieści lat temu. W wyjątkowo mocny sposób kładzie nacisk na prawa zwierząt i szacunek do każdej żywej istoty, cudownie ukazuje muzykę na scenie, świetnie wnika w specyfikę subkultury. Żywiołowa, dynamiczna kreska jest u niego jeszcze lepsza niż kiedyś - swobodna, szczegółowa, dopracowana, a jednocześnie sprawiająca wrażenie, jakby te 300 stron autor narysował na zupełnym luzie. 
Tak wysmakowanego graficznie i mądrego treściowo komiksu nie było w Polsce od wielu lat. Absolutnie mistrzowski album. Obowiązkowa lektura dla koneserów polskiej sceny komiksowej. Zdecydowany komiks roku, a może i dekady. 
"Będziesz smażyć się w piekle". Autor: Krzysztof Owedyk. Wydawca: kultura gniewu, Warszawa 2016. Komiks można kupić tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Prosiacek X - Owedyk

Autor: Łukasz Kowalczuk
Tę recenzję miałem napisać na początek lipca, ale do szybszego działania skłoniły mnie dwie rzeczy: bezsenność oraz pewien święcie oburzony użytkownik FB*. Zastanawiam się jakim trzeba być zdewociałym społeczeniakiem, żeby pisać o doniesieniu do prokuratury w kontekście okładki tego komiksu.** 
Ale od początku. Prosiak powraca w wielkim stylu a na okładce serwuje nam szczerzącą się świnię, która nawiązuje do godła Polski i może przyprawić o palpitację serca właścicieli spiętych pośladów. 
Otóż uważam się za patriotę i mnie okładka nie obraża. Moim godłem jest orzeł biały. Świnia to godło tych, w których Prosiacek X uderza. Browaru, który umieszcza na fladze swoje logo. „Kibica” reprezentacji, który w pijackim widzie najpierw się w tę flagę wysmarka a potem na nią zwymiotuje. „Patrioty”, który w kominiarce i z trzonkiem od siekiery „manifestuje” swoją „miłość do ojczyzny”. 
Wreszcie przedstawicieli aparatu państwowego, którzy od dekad obrażają naród na wszelkie możliwe sposoby i zamiast wezwania do wspominanej prokuratury dostają kolejne głosy w wyborach. 
Jeżeli kogoś obraża komiks z „naszym” papieżem w roli głównej to może niech spojrzy na setki szpetnych pomników Ojca Świętego, na których wygląda on jak krzyżówka mistrza Yody z Quasimodo. 
Także, drodzy donosiciele, pocałujcie misia w dupę. 
A teraz wróćmy do komiksu jako takiego. To stustronnicowy zbiór szortów i rysunków o tematyce społecznej ze wskazaniem na wszelkie patologie. Kato-prawica, neo-naziści, stare punki, portale społecznościowe, media etc. Największe baty dostaje kler i rozpuszczona młodzież. Jest tu kilkanaście mistrzowskich historyjek – najbardziej do gustu przypadły mi te traktujące o fanatykach black metalu, Piła czy Pit 2011. Jest też kilka momentów słabszych (Gwiazdy na lodzie, Underground), ale trudno żeby całość obszernego zbioru stała na wysokim poziomie. W Prosiacku X znalazło się również miejsce na historyjki utrzymane w poważniejszym tonie. Na początku nie do końca mi to pasowało, ale to sensowne, jeśli wziąć pod uwagę ponurą wymowę całości. 
Na temat rysunków nie będę się za bardzo rozwodził. Widać lata praktyki. Wszystko jest tu na swoim miejscu, narysowane co najmniej dobrze (przeważnie o wiele lepiej). Owedyk doprowadził do mistrzostwa ukazywanie scen drastycznych, sprawdziłby się jako autor story-boardów do jakiejś produkcji gore z prawdziwego zdarzenia. Dodatkowe plusy należą się za wstęp, po lekturze którego bolą oczy i gryzie sumienie oraz tworzenie bez udziału komputera. 
Osoby lubiące szufladki będą miały problem, czy Prosiacka X uznać za zin czy za „pełnoprawny album komiksowy”. Dla mnie to po prostu kawał dobrej roboty, tytuł gwarantujący czytelnikowi dobrą zabawę nie pozbawioną refleksji. 
Straszną wysmażyłem laurkę, ale co poradzę, że mi się podoba. Możecie mnie pozwać.
Prosiacek X. Autor: Krzysztof Prosiak Owedyk. Wydawca: kultura gniewu 2012 
Komiks można nabyć tutaj: Sklep.Gildia.pl    
*Którego użytkownikiem jestem od niedawna. Zrzymam się strasznie na anonimowych trolli a tu się okazuje, że można pisać ultra-głupoty podpisując się imieniem i nazwiskiem. Człowiek uczy się całe życie. 
**Idąc tym tropem, zwróciłbym również uwagę na okładkę edycji limitowanej trzeciego numeru Orła Białego. Orzeł wyszedł tam trochę jak rozjechany gołąb, nie wiem czy autorzy nie chcieli kogoś przez to obrazić?

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Ratboy - Prosiak

Autor: Dominik Szcześniak
Kiedy siostry zakonne w pogoni za Ratboyem zostają przez niego wysłane do katasorcjum, po czym w owczym pędzie orientują się, że jednak nie ma w obrębie kościoła czegoś takiego, ze śmiechu polały mi się łzy. Płynęły tak samo, jak kilkanaście lat temu, kiedy Ratboya Prosiaka czytałem po raz pierwszy. Jest to dla mnie nie tylko oznaka tego, że komiks o anarchizującym superbohaterze z Katowic zupełnie się nie zestarzał, ale również tego, że Prosiak - twórca nieco zapomniany i przywoływany zazwyczaj w kontekście wybitnej Ósmej czary - trafił do panteonu najlepszych twórców komiksu z Polski. A trafił tam dzięki wielu (wszystkim) swoim komiksom i zinom.
Ratboy początkowo miał się nazywać Ratman. Kiedy jednak Prosiak zobaczył opublikowany w Fantastyce pierwszy epizod z przygodami bohatera o tym samym pseudonimie, ale stworzonym przez Tomasza Niewiadomskiego, mina mu zrzedła. Ze względu na prawa autorskie, wymuszona została zmiana i w ten sposób powstał Ratboy. Na łamach Ziniola nr 3/98 Prosiak stwierdził, że w sumie dobrze się stało, ponieważ nikt obu szczuropodobnych herosów nie pomyli. I rzeczywiście o pomyleniu nie mogło być mowy - Ratman to bohater działający na powierzchni kilkuplanszowych historii ograniczonych umiejętnościami autora, Ratboy z kolei zaistniał w jednym zwartym komiksie, nie ograniczonym absolutnie niczym.

Akcja komiksu rozgrywa się w Katowicach i Gnieźnie. Oba te miasta zostały przez rysownika oddane znakomicie - znajdziecie tu precyzyjnie oddane budynki (oddział PKO BP), świetnie wykreskowane miejsca głównych spędów w miastach, ale również wspaniale odwzorowaną atmosferę podczas koncertów punkowych czy mszy kościelnych. Podobnie do miejskiego przepychu narysowane są kanały, czyli miejsce stałego zameldowania Ratboya. Początkowo mroczne i duszne (wprowadzenie do albumu rozgrywające się właśnie w tym miejscu przywołuje zresztą oglądane na VHSach horrory), z czasem zamienia się w przyjemną kanciapę, pełną anarchistycznych zinów.

Na album wydany przez kulturę gniewu składają się cztery istotne elementy: część pierwsza zatytułowana Pierwsza krew, druga pod tytułem Wet za wet, powstały w 2000 roku szort Ratboy vs McDonald's oraz Ratboy rozbrojony, czyli dopisane po latach spostrzeżenia/wyjaśnienia autora na temat komiksu. Te ostatnie do świetny dodatek i bardzo istotny smaczek dla kolekcjonerów, którzy są w posiadaniu poprzednich, skromniejszych wydań Ratboya.

Główny bohater komiksu, heros z kanałów strzelający śmierdzącym gazem i przemieszczający się rurami kanalizacyjnymi, choć reprezentuje środowisko punkowe, momentami ucieka od pewnych rygorystycznych tez - świadczy o tym chociażby scena w pociągu, w której zgraja punków w niewybredny sposób atakuje młodą zakonnicę, którą ostatecznie w obronę bierze Ratboy. "Uważacie się za kontrkulturowców? To chyba nie oznacza by występować przeciwko jakiejkolwiek kulturze. Bo co wy polskie chamy macie do zaoferowania w zamian? Jaką wartość?" - mówi uszaty bohater. Cytuję i przywołuję nie bez kozery - to wołanie o dialog, (zamiast bezrefleksyjnego negowania) - jest charakterystyczne dla pewnego okresu w twórczości Prosiaka - okresu, kiedy odszedł od komiksów czysto kontestujących na rzecz dzieł metafizycznych, drążących temat, zadających pytania. Spowodowało to falę oskarżeń o zdradę ideałów - ot, choćby przez redakcję zina Saturator twórca został określony mianem "pomyłki za zaliczeniem pocztowym" i wysłany z areału alternatywy do Disneylandu. Zajadła kontrkultura okazała się być bardzo stanowcza i nie przyjmująca żadnych skarg i zażaleń. A Prosiak pytał, wgłębiał się w temat, gryzł z różnych stron. Widać to jak na dłoni w Ratboyu.

Pierwsza krew to wyjście bohatera z cienia (czyli z kanału) i związana z tym akcja policyjna wymierzona w zamaskowanego obrońcę punków. Sensacyjny charakter historyjki został wzbogacony w fantastyczne tło społeczne i nietuzinkowy humor. Są one obecne również w części drugiej, której trzon stanowi akcja Ratboya polegająca na porwaniu biskupa wojskowego Ględzia i wymianę "kominiarza" na tych, którzy siedzą w pace za odmowę służby wojskowej. Clue odcinka stanowi fenomenalne kazanie wygłoszone przez Ratboya w kościele, prowokujące zgromadzone zakonnice do tańca, a żyłki siedzących w ławach kościelnych generałów do pęknięcia.

Ratboy to dzieło polskiego komiksu. Bogate w sceny, które zostają w głowie na zawsze i dialogi, które stają się cytatami i funkcjonują w codziennej mowie. Lektura absolutnie obowiązkowa. I równie obowiązkowo do postawienia na półce obok największych mistrzów komiksu polskiego.
Ratboy. Autor: Krzysztof "Prosiak" Owedyk. Wydawca: kultura gniewu 2012   
Komiks można nabyć tutaj: Sklep Gildia.pl