Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

niedziela, 8 lipca 2018

Battleaxes #1 - LaBan/ Horley

W VIII wieku naszej ery, świecie rządzonym przez walecznych mężczyzn, piątka równie walecznych kobiet z plemienia Wikingów postanawia wyruszyć na wschód, by jako najemniczki przygarnąć nieco bogactw. Hrotha - była przywódczyni plemienia, Freya - jej córka, Bruna - jej ochroniarka, Sigga - kochanka Bruny oraz Skold - znachorka, biegle władająca magią - oto dzielna brygada, która poradzi sobie z najbardziej wymagającym wrogiem. Bogactwa są zawsze tam, dokąd drogie panie zmierzają, lecz nigdy tam, gdzie docierają. Witaj, przygodo!
Wedle opisu wydawcy, w Battleaxes magia i miecz miesza się z operą mydlaną w średniowiecznych sceneriach. Autorzy piszą o wpływie religii na wyzwolenie kobiet oraz o mylnych stereotypach. Trup ściele się gęsto od pierwszych stron i choć czytelnik zostaje wrzucony w sam środek wydarzeń, ich uporządkowanie gwarantują precyzyjne retrospekcje. 
Alex Horley rysuje w "starym" stylu, dzięki czemu wizualnie komiks przywodzi na myśl najlepsze lata Vertigo, jednak sama tematyka od pokręconych opowieści z pierwszej połowy lat 90. jest bardzo odległa. Czy to źle? Niby zawartość Vertigo w Vertigo jest w Battleaxes znikoma, ale komiks czyta się bardzo dobrze, a z bohaterkami można sympatyzować znacznie bardziej niż z protagonistkami obecnie wydawanych w Polsce "komiksów o dziewczynach". Solidne rzemiosło, trochę w europejskim stylu, ale z zadziornym pazurem - takie są Battleaxes. Mężczyźni, drżyjcie! To kobiety tu rządzą!
(Dominik Szcześniak)
"Battleaxes" #1. Scenariusz: Terry LaBan. Rysunki: Alex Horley. Kolor: Noelle Giddings. Wydawca: DC Vertigo, maj 2000.

Brak komentarzy: