Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ed Brubaker. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ed Brubaker. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 sierpnia 2018

Scene of the Crime #1 - Brubaker/ Lark

Zanim na dobre rozkręcił wspólne robienie komiksów z Seanem Phillipsem, Ed Brubaker robił naprawdę dobre rzeczy na przykład z Michaelem Larkiem. Pierwszy zeszyt ich Scene of the Crime - serii, która zadebiutowała w maju 1999 roku to porządnie zapowiadający się dramat detektywistyczny, który spokojnie mógłby stanąć na półce obok polskich wydań Fatale czy Zaćmienia.
Pierwszy zeszyt to standardowe wprowadzenie w detektywistyczną (nie wiemy jeszcze czy dobrą) robotę. Młody prywatny detektyw ma rozwikłać sprawę zaginionej dziewczyny. Pomagają mu w tym: 68-letni wuj - słynny fotograf miejsc zbrodni, doświadczenie oraz szczypta szczęścia. Tropy prowadzą do sekty, która za zadanie postawiła sobie uwalnianie ducha swoich członków, do obskurnych hoteli i znajdujących się w ich pobliżu knajp. Czarny kryminał w pewnym momencie zamienia się w kiełkujące love story, by w kulminacyjnym momencie odpowiednio zaskoczyć i narobić smaku na ciąg dalszy.
Brubaker w pełnym metrażu radzi sobie znacznie lepiej niż w krótkim. Lark  rysuje podobnie do Phillipsa, choć nieco mniej polega na zdjęciowej dokumentacji i bardziej rygorystycznie trzyma się kompozycji planszy. Pierwsza część A little piece of Goodnight to zeszyt bardzo treściwy. Autorom udało się zmieścić naprawdę sporo wydarzeń oraz wiarygodnie przedstawić bohaterów. Bardzo solidna lektura. Polski wydawco, opublikuj to u nas.
"Scene of the Crime" #1. Scenariusz: Ed Brubaker. Rysunki: Michael Lark. Kolor: James Sinclair. Wydawca: DC Vertigo, maj 1999

niedziela, 17 czerwca 2018

Gangland #3

Na okładce Glenn Fabry w okresie najlepszej formy, a w środku m.in. Ed Brubaker, Kilian Plunkett i Danijel Zezejl w czterech historiach o gangsterach. Mistrzowie krótkiej formy czy zmarnowany potencjał?
To, co najlepsze w trzecim zeszycie z cyklu Gangland, znalazło się na samym jego początku. Napisana przez Darko Macana historia (Gang Buff) o pewnym znudzonym codzienną  monotonią dentyście, który wskutek przypadku rzuca się w wir gangsterskiego stylu życia napisana jest bardzo solidnie, posiada zabawne wprowadzenie i wyprowadzenie i jest zwartą historią ze świetnie nakreślonymi postaciami. Ponadto, narysowana jest przez Kiliana Plunketta w tak ekspresyjny sposób, że z łatwością można przypisać większość kresek postawionych w tym komiksie Duncanowi Fegredo.
Ta bardzo życzliwa dla zmysłów opowieść zyskuje przeciwwagę w kolejnej krótkiej formie, jaką jest Original Gangster Tayyara Ozkana. Sięgający w gangsterskich odwołaniach okresu prehistorii szorciak pozwala bardzo przychylnie spojrzeć na krótkie komiksy publikowane w tym samym czasie (sierpień 1998) w polskich fanzinach. 
I nawet Small time, opowiadający o drobnych dziecięcych przestępstwach, napisany przez Eda Brubakera i narysowany przez Erica Shanowera nie robi dziś większego wrażenia. Wielbiciele klasyki mogą zwrócić uwagę na spokojne kadrowanie i kompozycję plansz. Fani późniejszego pisarstwa Brubakera mówią zapewne o tym szorcie, że to "taka tam wprawka" ich mistrza.
Mocnym punktem kolejnej historii (Worldwide gangster robots) i całego zeszytu są rysunki Danijela Zezejla, miksujące Richarda Corbena z Johnem Paulem Leonem. Widać, że jego wcześniejsza kreska bywała bardzo efektowna. A scenariusz? Teorie spiskowe, faceci w czerni, narracja z offu i pointa nie warta zachodu.
Niby Vertigo, niby świetni twórcy, niby radzący sobie w dłuższych metrażach, a jednak ciężko wśród nich o mistrzów krótkiej formy. Trzeci Gangland to strzał w próżnię.
(Dominik Szcześniak)
"Gangland" #3. Scenariusz: Darko Macan, Tayyar Ozkan, Ed Brubaker, Scott Cunningham. Rysunki: Kilian Plunkett, Tayyar Ozkan, Eric Shanower, Danijel Zezejl. Kolor: Daniel Vozzo, Matt Hollingsworth, Alex Morrissey, Grant Goleash. Wydawca: DC Vertigo, sierpień 1998

piątek, 27 kwietnia 2018

Pieśń otchłani/ Zabij albo zgiń 2

Najnowszy projekt Roberta Kirkmana - Pieśń otchłani - to kolejna dawka wrażeń dla tych, którzy śledzą najnowsze trendy w popkulturze. Tym razem akcja dzieje się w Filadelfii, której centrum, wskutek niewyjaśnionego zdarzenia, przeniosło się do innego wymiaru, a fragment innego wymiaru, z całą swoją niebezpieczną florą i fauną, przeskoczył do Filadelfii. Ta wymiana przestrzeni skutkowała dużą ilością ofiar po stronie ludzi. Według nielicznych, część z nich jednak nie zginęła i posiada status zaginionych. No więc trwają sobie ich poszukiwania w najlepsze, a nad bohaterami, którzy je przeprowadzają gromadzą się mroczne chmury - w obu wymiarach. 
Choć po pierwszym rozdziale odniosłem wrażenie, że nie jest to nawet poziom standardowego odcinka Żywych trupów, dałem Pieśni otchłani szansę i dotrwałem do końca. Ostatecznie nie jest źle, ale też ciężko powiedzieć tu cokolwiek, poza utartymi formatkami: że postaci są dobrze zarysowane, zawieszenia akcji trzymają poziom, fabuła wciąga, rysunki są niezłe… i tak dalej. Pieśń otchłani nie powala, ale zeszła z zaprawionej w bojach taśmy produkcyjnej, w związku z czym ilość egzystencjalnych pogaduch oraz efektownych cliifhangerów w kolejnych odcinkach zadowoli najbardziej wytrawnych fanów trików nagminnie wykorzystywanych w Żywych trupach czy Outcast.
Oblivion Song to rzecz dla koneserów uniwersum Kirkmana. Oraz dla tych, którzy nie są jeszcze zaangażowani w żadną ukazującą się na rynku serię, a chcieliby poczytać sobie coś niezobowiązująco rozrywkowego.

Natomiast drugi tom Zabij albo zgiń duetu Ed Brubaker/ Sean Phillips to wciąż komiks najwyższej jakości - znakomicie napisany i jeszcze lepiej narysowany. Warto dać się porwać tej historii, choć w finale drugiej części trafia czytelnika lekkie deja vu
Przypomnę, że główny bohater staje przed zawartym w tytule dylematem: by przeżyć, musi zabijać niegodziwców po to, by nakarmić szatana, z którym zawarł pakt. W tej odsłonie akcja przyspiesza tempa - bohater trafia na pierwsze strony gazet, a rosyjska mafia i nowojorska policja ruszają jego tropem. Lekko odstawiony na bok element metafizyczny zostaje zastąpiony osobistym życiem głównego bohatera - mściciela bez trykotów. 
Brubaker elegancko rozstawia sceny, a Phillips rysuje mu to tak, jak trzeba. Momentami odstępuje przy tym od swobodnego kadrowania na rzecz regularnego, z sześcioma kadrami na planszy. 
Efektowny wizualnie i tekstowo album wchłania się jak najlepsze odcinki - na przykład - Dextera. To wciąż seria, która dla miłośników kryminałów zmiksowanych z horrorem powinna być na szczycie list zakupowych. 
"Oblivion Song: Pieśń otchłani", tom 1. Scenariusz: Robert Kirkman. Rysunek: Lorenzo De Felici. Tłumaczenie: Grzegorz Drojewski. Wydawca: Non Stop Comics, 2018.

"Zabij albo zgiń", tom 2. Scenariusz: Ed Brubaker. Rysunek: Sean Phillips. Kolor: Elizabeth Breitweiser. Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydawca: Non Stop Comics, 2018.

niedziela, 7 stycznia 2018

Zabij albo zgiń (1) - Brubaker/ Phillips

Wszyscy, którzy ronili łzy po zakończeniu serii Fatale mogą odetchnąć z ulgą. Polscy wydawcy nie poprzestają na eksploracji komiksów niezwykle płodnego duetu Ed Brubaker i Sean Philips. Na rynku, dzięki hiperaktywności Non Stop Comics, pojawił się właśnie pierwszy tom serii Zabij albo zgiń. No właśnie - "pierwszy tom" i "seria" to słowa, pojawiające się ostatnio niezwykle często w kontekście polskiego rynku wydawniczego. Komiksowe tasiemce wyrastają jak grzyby po deszczu. Czy warto angażować się w lekturę kolejnego?
Szósty wspólny komiks Brubakera i Phillipsa na zachodzie wystartował w kwietniu 2016 roku. 30-tysięczny nakład pierwszego zeszytu wyprzedał się bardzo szybko. Na 21 marca Image Comics zaplanowało premierę 17. zeszytu serii, a pierwszych 14 odcinków zebranych zostało w trzech tomach. Polski edytor zapowiedział, że wszystkie dotychczas wydane albumy doczekają się premiery do maja 2018 roku. To niezwykle ważna informacja, głównie przez wzgląd na to, że nowy serial znakomitego duetu to rzecz niezwykle wciągająca.
Zabij albo zgiń to thriller o wiecznym studencie, doktorancie, który po nieudanej próbie samobójczej dostaje od życia kopa… do życia. Brubaker zgłębia tu temat tak zwanych „złych ludzi”. Co ich definiuje? Jak ich rozpoznać? Czy pozbycie się ich z tego świata jakoś go ulepszy? Pierwszoosobowy narrator zaczyna nieco chaotycznie, lecz w miarę rozwoju sytuacji zaczyna coraz bardziej panować nad warsztatem. W efekcie dostajemy naprawdę niegłupią i wciągającą historię, ze sporą ilością rozsądnych rozważań na temat życiowych spraw. 
Ten trochę metafizyczny thriller nie jest narysowany w stylu, do jakiego Sean Philips przyzwyczaił swoich czytelników w pierwszych latach swojej kariery. Nie ma tu kanciastej kreski znanej chociażby z vertigowskiej serii Kid Eternity. Całość to raczej zdjęciowy fotorealizm przefiltrowany przez wyobraźnię rysownika, a więc technika, którą posługuje się we współcześnie realizowanych produkcjach. 
„Zabij albo zgiń” to mocna rzecz. W kategorii seria to jeden z najlepszych kawałków roku. Warto się w nią zaangażować.
"Zabij albo zgiń", tom 1. Scenariusz: Ed Brubaker. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Elizabeth Breitweiser. Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydawca: Non Stop Comics, Katowice 2017.

czwartek, 3 listopada 2016

Gotham Central: Klauni i szaleńcy - Brubaker/ Rucka/ Lark

Drugi tom „Gotham Central” trzyma poziom pierwszego, a może nawet go przebija. Ed Brubaker i Greg Rucka piszą serial policyjny, wciągający bardziej niż wszystko to, co przewija się przez ekrany naszych telewizorów. 
Niech nikogo nie zwiedzie Joker na okładce i Batman na jej odwrocie. Ten komiks jest o gliniarzach, mieszkańcach miasta i samym mieście. Człowiek-Nietoperz występuje tu raczej w roli dobrego ducha. Dla jednych jest legendą, inni ze strachem dopuszczają myśl o jego istnieniu, a dla kolejnych staje się fantazją. Na przykład dla Stacy – recepcjonistki w Wydziale Poważnych Przestępstw, zatrudnionej w policji głównie po to, by włączać sygnał wzywający Batmana. Z jej perspektywy scenarzyści zrealizowali otwierający zbiór odcinek „Marzenia i wiara”, bardzo sprawnie sytuując rudowłosą sekretarkę w świecie przedstawionym. Odcinek z jej udziałem jest najlżejszy w zbiorze „Klauni i szaleńcy”. W pozostałych panuje mrok, detektywistyczna robota, skryci mordercy i nierozwikłane od lat sprawy.
Autorzy w brudny, policyjny serial, w którym więcej rozmów o budżecie wydziału niż pościgów, a szybkie dedukcje zastąpiło długie i trudne dochodzenie do sedna sprawy, bardzo profesjonalnie wkomponowali najbardziej znanych przeciwników Batmana. I na przykład taki Joker, zamiast wymieniać żarty ze swoim zamaskowanym przeciwnikiem, atakuje z ukrycia, stając się zwykłym seryjnym mordercą. Szalony Kapelusznik rozgrywa śmiertelną partię z więziennej celi, bardziej przypominając psychola, niż geniusza zbrodni. Brubaker i Rucka odzierają łotrzyków z etykiety, która przylgnęła do nich przez lata pojawiania się w kolorowych komiksach. 
Komiksy z Gotham Central kolorowe nie są. Nie ma tu miejsca na tandetne rozgrywki między facetami w rajtuzach, skupionymi na własnym ego. Nie ma miejsca na parodię i na kompromisy. Jest za to prawdopodobieństwo, że czytając Gotham Central uznamy, że Batman jest nikomu niepotrzebny. Bo może to tylko produkt popkultury, niekoniecznie podwyższjący wartość danego dzieła? Może zamaskowany bohater, częstokroć będący na bakier z prawami fizyki, nie musi być już przyczynkiem do opowiadania poważnych, dobrych historii? Czy można sobie spokojnie poradzić bez niego, z wielką korzyścią dla zmysłów artystycznych autorów i odbiorców? Całkiem możliwe. 
„Gotham Central” to komiks idealny na przejście z nie zawsze mądrych fabuł superbohaterskich w rejony opowieści większej rangi. Z tym serialem można dorosnąć.
"Gotham Central, tom 2: Klauni i szaleńcy". Scenariusz: Ed Brubaker i Greg Rucka. Rysunki: Michael Lark, Greg Scott, Brian Hurtt, Stefano Gaudiano. Kolory: Lee Loughridge. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2016. Komiks można kupić tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl

wtorek, 16 sierpnia 2016

Na tropie Catwoman/ Saga 4

Po lekturze albumu „Na tropie Catwoman” zadowoleni będą nie tyle wielbiciele superbohaterów, co fani czarnego kryminału. Wszystko przez Darwyna Cooke’a, czyli człowieka który dał nam komiksowego Parkera i zrewitalizował herosów z uniwersum DC w "Nowej granicy". 

Cooke w swoim komiksie kłania się w pas historiom obrazkowym publikowanym w latach 50. ubiegłego wieku, a jednocześnie odświeża je i nadaje im współczesny sznyt. Catwoman w jego wydaniu nie jest seksowną kotką uwikłaną w bezsensowne fabuły, a porządnie nakreśloną heroiną. "Wielki skok Seliny", czyli jedna z historii zawartych w albumie, to wartka, gangsterska opowieść o cwanych złodziejaszkach i ich porwaniu się z motyką na słońce. Lub raczej na pędzący wagon pełen mafijnej forsy. W tym narracyjnym majstersztyku Cooke zawarł kilka ciekawych komiksowych patentów, na czele z łańcuszkowym opowiadaniem historii, polegającym na ukazaniu jej z perspektywy kilku postaci w niej występujących. 

W klimacie tego świetnego komiksu utrzymane są pozostałe opowieści znajdujące się w albumie. Przygotowała je śmietanka autorów amerykańskiego komiksu, gwarantująca dobrą zabawę. W Polsce Catwoman jako postać nie miała do tej pory szczęścia do solowych historii i zwykle pojawiała się w tle działań Batmana. Album Cooke’a wyciągnął z niej wszystko, co dobre. Klasyczne rysunki i świetna fabuła. Polecam.

Konsekwentnie wydawana przez Muchę Comics "Saga" to opowieść o dwóch światach, które toczą niekończącą się wojnę – planeta zwana Brzegiem i księżyc zwany Wieńcem. Dwójka stworzeń z tych dwóch różnych światów zakochuje się w sobie, tworząc sprawę dość precedensową. Uznani za zdrajców, uciekają przed skumulowanymi złowrogimi siłami. Na dodatek, zadanie utrudnia fakt, że mają ze sobą córeczkę, nad którą muszą rozpostrzeć parasol ochronny. 

Czwarty tom serialu to odcinek pozornie wyciszony, wręcz obyczajowy. Niewiele tu miejsca na akcję i sensację, znacznie więcej na emocje, relacje międzyludzkie i zwykłe życie, z pracą, wychodzeniem na plac zabaw i innymi tego typu sprawami. 

Scenarzysta Brian Vaughan to komiksowy fachowiec. Widać, że jest świadom tego, jak należy budować fabułę, by utrzymać przy sobie zaciekawionego czytelnika. Saga to popisowy przykład komiksowego serialu. Wszystko jest tu na swoim miejscu. Sprawne dialogi, niebanalne pomysły, miks prawdziwego życia z fantastyczną fikcją oraz bohaterowie, wobec których, zwłaszcza po czterech tomach, nie można pozostać obojętnym. Saga nie jest komiksem wybitnym, ale też do takiego miana nie aspiruje. Jako komiks rozrywkowy sprawdza się wyśmienicie. 


"Catwoman: Na tropie Catwoman". Scenariusz:Darwyn Cooke, Ed Brubaker. Rysunki: Darwyn Cooke, Cameron Stewart, Mike Allred, Brad Rader, Rick Burchett. Kolory i separacja: Matt Hollingsworth, Lee Loughridge, Giulia Brusco. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2016.

Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl

"Saga, tom czwarty". Scenariusz: Brian K. Vaughan. Rysunki: Fiona Staples. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2016.

Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl  

środa, 22 czerwca 2016

Velvet - Brubaker/ Epting/ Breitweiser

Pierwszy tomu serii „Velvet” to sensacyjny dramat szpiegowski z twardą heroiną w roli głównej. Na pierwszy rzut oka autorzy zdają się tu grzęznąć w schemacie. Po głębszym wniknięciu w fabułę okazuje się jednak, że korzystając z wytartych klisz tworzą spójną, trzymającą w napięciu jakość.
Jest w "U kresu" wyjątkowa agencja szpiegowska – oczywiście najlepsza na świecie i zakamuflowana tak dobrze, że nawet agenci służący innym władzom o niej nie słyszeli. Są skrywający się pod pseudonimami i przypominający Jamesa Bonda sprytni twardziele. Jest też spisek oraz piękna kobieta, która nie jest tym, kim się wydaje. Ten ograny schemat na szczęście wpadł w odpowiednie dłonie – dłonie specjalisty od zakrojonych na dużą skalę intryg - Eda Brubakera. 
Scenarzysta świetnie żongluje ramami czasowymi, przerzucając akcję z Berlina 1949 roku przez Tunezję Francuską roku 1955 po Paryż roku 1973. Zbudowana na retrospekcjach fabuła skonstruowana jest znakomicie. Jej punktem wyjścia jest zabójstwo jednego z najlepszych agentów na świecie, a główną bohaterką - wplątana w sieć intryg sekretarka naczelnika wspomnianej agencji szpiegowskiej - tytułowa Velvet Templeton. Lawina tajemnic, stopniowe ich wyjaśnianie i trzymające w napięciu sceny akcji powinny zadowolić miłośników thrillerów szpiegowskich.
Dodatkowym atutem są rysunki Steve’a Eptinga, który w „Velvet” jest po prostu doskonały. Ten artysta debiutował w Polsce jeszcze w 1996 roku komiksem z serii Avengers, zatytułowanym "Ex Post Facto", następnie kontynuował przygodę z superbohaterami jako jeden z niespecjalnie wyróżniających się twórców wydawnictwa Marvel. W komiksie napisanym przez Brubakera Epting pokazuje pełnię swoich umiejętności i idealnie sprawdza się w stylu tzw. realistycznym. 
Jedynym minusem pierwszego tomu serii są dość okropne okładki zarówno poszczególnych rozdziałów, jak i całego albumu. Ale niech to nikogo nie zwiedzie – pod okładką znajduje się kawał porządnego komiksu sensacyjnego. To już kolejna - po znakomitym "Fatale" - seria Eda Brubakera na polskim rynku. Sugerując się ich poziomem, warto bombardować Muchę Comics listami z jednym słowem: Więcej!  
"Velvet: U kresu". Scenariusz: Ed Brubaker. Rysunki: Steve Epting. Kolory: Elizabeth Breitweiser. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2016.
Komiks można kupić tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl

środa, 4 maja 2016

Wieczny Batman, Amerykański wampir i Gotham Central

„Wieczny Batman” to pokaźnych rozmiarów komiks autorstwa całego sztabu rysowników, scenarzystów i inkerów. Początek jest intrygujący. Komisarz Gordon trafia za kratki w związku ze spowodowaniem katastrofy w ruchu lądowym. Jednocześnie rozpętuje się wojna gangów, na którą oko przymyka skorumpowana policja. I choć działający w Gotham herosi mają już i tak dużo roboty, to są to zaledwie zwiastuny nadchodzącego wielkiego zła, które docelowo ma zrównać miasto z ziemią. Im dalej w las, tym trochę gorzej. Do dość ciekawie zaplanowanej fabuły dołączają kuriozalne wątki implikowane a to działaniami młodej blogerki, która przypadkiem odkrywa że jej ojciec jest łotrem w fikuśnych rajstopach, a to pojawiającej się znikąd córki Alfreda, lokaja Batmana, a to wreszcie wprowadzającymi zamęt wyprawami wszystkich bat-kompanów do różnych egzotycznych krajów. Autorzy podporządkowani są tutaj korporacyjnemu mechanizmowi, polegającemu na wspieraniu się nawzajem w wymyślaniu kolejnych odcinków i ujednolicaniu scenariuszy, aby wyglądały jakby zeszły z tej samej taśmy produkcyjnej. „Wieczny Batman” to taki komiks od linijki. Starych wyjadaczy nie zaskoczy, ale u młodych adeptów komiksu superbohaterskiego powinien spowodować wielokrotny wytrzeszcz oczu i aprobujące kiwanie głową. Bo są tu i stworzone z matematyczną precyzją zawieszenia akcji, i zaskakujące powroty i pojedynki w ilościach hurtowych. Rzecz dla koneserów Batmana. Dla tych, którzy nie są fanami Nietoperzastego, też jest jeden plus: Ian Bertram, fenomenalny rysownik, który narysował jeden z odcinków tej długiej historii. I zrobił to świetnie. 
A skoro mowa o sztabie twórców, to na tę dolegliwość cierpi również kolejny, szósty już tom "Amerykańskiego wampira". A to dlatego, że obok regularnych przygód bohaterów, znalazło się tu miejsce dla antologii prac zaproszonych autorów. Nie ma tu jednak takiego rozmycia, jak w „Wiecznym Batmanie”. Ten pisze, tamten rysuje. Każdy ma swoją funkcję. Taśmy produkcyjnej raczej brak, choć wśród tych krótkich historyjek zdarzają się graficzne koszmarki. Najciekawsza w tomie jest historia z głównej serii, skupiająca się na parze złodziejaszków, których umiejętności pragnie wykorzystać grupka wampirów. Krwiopijcy spotykają się jednak z oporem krewkiego duetu. Ten komiks to tak właściwie dość piękna opowieść o miłości, przywiązaniu do wartości i walce ze swoim zwierzęcym „ja”. Scenarzysta Scott Snyder odchodzi tu od stereotypowego wizerunku wampira. A jednocześnie pokazuje, że ta seria jest jego i tylko jego. Bo pokazane w antologii prace sławnych kolegów – Jasona Aarona, Jeffa Lemire’a, Becky Cloonan czy Grega Rucki – nie umywają się do wyczynów Snydera. On jeden wie, jak zabrać czytelnika w długą podróż do wampirycznego piekła.

A na deser coś pysznego, czyli Gotham Central – sensacyjny komiks o policyjnej robocie z Batmanem w tle. Ten wielokrotnie nagradzany za oceanem serial opowiada o gliniarzach z Wydziału Poważnych Przestępstw, których siedziba znajduje się w głównym posterunku miasta Gotham. Śladowe ilości Batmana i jego najbardziej znanych przeciwników są największym atutem tego komiksu. Dzięki temu autorom udało się skupić na wciągających zagadkach detektywistycznych i wzajemnych relacjach między funkcjonariuszami. Surowa, realistyczna kreska i niezłe dialogi sytuują Gotham Central w gronie tych serii komiksowych, które są idealnym materiałem na adaptację telewizyjną lub kinową. Komiks stworzył bardzo sprawnie funkcjonujący tercet: scenarzyści Ed Brubaker i Greg Rucka oraz rysownik Michael Lark. Pierwszy tom gładko wprowadza w akcję, przedstawiając pierwszoplanowe postaci i kreśląc związki między nimi. Mamy tu zarówno relacje w pracy, jak i wgląd w życie prywatne bohaterów. Większa część akcji rozgrywa się w budynku komisariatu i pokoju przesłuchań, niż na ulicach, co pozwala czytelnikowi wniknąć w specyfikę pracy gliniarzy z Gotham. Pierwszy tom serii, zatytułowany „Na służbie” to bardzo solidna lektura. W bliskiej perspektywie czasu wydawca zapowiedział dwie kolejne części. To dobrze. Bo pierwsza wciąga na tyle, że kolejne dawki stają się niezbędne.

piątek, 15 kwietnia 2016

Fatale: Modlitwa o deszcz - Brubaker/ Phillips

Złe wieści: seria "Fatale" zbliża się do końca! Czwarty tom komiksowej historii Eda Brubakera i Seana Philipsa, zatytułowany „Modlitwa o deszcz” to przedostatnie spotkanie z piękną Josephine. Tym razem akcja komiksu została osadzona w Seattle lat 90. XX wieku, kiedy to popularność święciła muzyka grunge’owa. Jednak nie o Nirvanie czy Pearl Jam komiksują tu sobie autorzy, a o zespole Amsterdam i jego związkach z uroczą i zabójczą famme fatale.

Brubaker świetnie wczuł się w klimat tamtych lat, choć po lekturze „Modlitwy o deszcz” nie należy spodziewać się zbyt wielu nawiązań do popkultury. To raczej ubrana w szaty mrocznego horroru opowieść o artystycznej inspiracji i o uwielbieniu przekraczającym ludzkie pojęcie. Umiejętnie wykorzystując kilka prostych sztuczek, scenarzysta kreuje na łamach czwartego tomu „Fatale” tętniącą życiem, erotyzmem i muzyką morderczą wręcz wizję. Dręczący brak weny twórczej u członków zespołu sąsiaduje tu z eksplozją twórczości, a ich kiepskie i ubogie pomysły na wizualizację muzyki znajdują spełnienie w mrocznym, morderczym i pełnym niepohamowanych żądz teledysku.

Sean Philips, artysta znany z takich serii jak "Kid Eternity", czy "Shade the Changing Man" nieczęsto ma możliwość poszaleć tak, jak w "Modlitwie o deszcz". Graficzne przedstawienie fenomenalnych, transowych scen podczas kręcenia teledysku i dość duża dawka niespotykanej dotąd w serii erotyki to niepodważalne atuty tego tomu serii.

Brubaker i Phillips uwodzą czytelnika. Prowadząc dwutorową fabułę, zawieszoną między przeszłością a teraźniejszością odsłaniają kolejne elementy układanki, nie zdradzając jednocześnie jej istoty. Jaki obrazek powstanie z ułożenia tych puzzli? O tym przekonamy się dopiero po lekturze piątego tomu, który przez polskiego wydawcę zaplanowany jest na najbliższe miesiące. Tymczasem tom czwarty - niby podobny, a jednak zupełnie inny od poprzednich, to popis warsztatowy twórców i jednocześnie chyba najdziwniejszy i najciekawszy album serii.
"Fatale (4): Modlitwa o deszcz". Scenariusz: Ed Brubaker. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Elizabeth Breitweiser. Tłumaczenie: Robert Lipski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2016.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl

sobota, 24 października 2015

Serialowe eldorado Muchy

Wydawnictwo Mucha Comics kontynuuje publikowanie przebojowych serii ze stajni Image Comics. Wraz z początkiem października trzecich odsłon doczekały się "Saga" i "Fatale", a lada moment dołączy do nich "Chew". Albumy startowe wszystkich wymienionych tytułów były bardzo udane, a ich autorzy ustawili poprzeczkę bardzo wysoko. Czy najnowsze tomy trzymają poziom?
Serial Briana K. Vaughana i Fiony Staples, o którym mówi się, że jest połączeniem "Gwiezdnych Wojen" z "Grą o tron",  z każdym kolejnym rozdziałem nabiera rumieńców. Rozwijając wątki zasygnalizowane w poprzednich tomach, autorzy rozsądnie dorzucają kolejne. Vaughan dysponuje wymyślonymi przez siebie postaciami w sposób bardzo swobodny, sprawnie ujmując wymiany zdań między nimi. Solidne dialogi wypowiadane przez świetnie zaprojektowane postaci powodują, że komiks czyta się lekko, choć przecież poruszona na jego łamach tematyka do najłatwiejszych nie należy. Tym razem scenarzysta skupia się na odpowiedzialności i etyce mediów, spostrzeżeniach na temat literatury oraz relacji wojna/pokój. A wszystko to w tle wątku głównego - ucieczki dwojga kochanków przed agresją ze strony radykalnych reprezentantów zwaśnionych nacji. Ten komiks pełen jest emocji. Wykreowany przez Vaughana i Staples świat zaskakuje, śmieszy i wzrusza. A przy okazji jest ważnym głosem przeciwko rasizmowi. Naprawdę świetna, mocna i wciągająca rzecz, którą można by pochłaniać tysiącami stron. Na rynku amerykańskim niedawno premierę miał piąty tom tej znakomitej opowieści, a wraz z nim ukazał się zeszyt, rozpoczynający nową historię z uniwersum Vaughana i Staples.
Na pięciu tomach zamyka się historia komiksu "Fatale", napisanego przez Eda Brubakera, a narysowanego przez Seana Phillipsa. Początkowo zaplanowana na 12 odcinków seria ostatecznie zakończyła swój żywot na 24 zeszytach, śledzących losy tytułowej femme fatale, dla której mężczyźni równie często tracili rozum, co głowę. Trzeci w kolejności album z serii prawdopodobnie dla wielu czytelników będzie samograjem ze względu na sam opis - oto bowiem na łamach "Na zachód od piekła" dostajemy cztery zamknięte historie, osadzone w różnych ramach czasowych. Znalazło się miejsce i dla wieków średnich i dla dzikiego zachodu, dla rumuńskich Karpat z czasów II wojny światowej i Texasu z roku 1936. Brubaker postanowił opowiedzieć o przeszłości tytułowej piękności, jej wcześniejszych wcieleniach, jak również o sytuacjach, które ukształtowały tę postać w czasach współczesnych. Recepta na sukces idealna: Indianie, naziści, Cthulhu, polowanie na czarownice, mrok, potwory i tajemnica. Co ciekawe, te rozstrzelone w czasie historie są ze sobą powiązane. Każda z nich stanowi pewien element układanki. Element, który - jak chociażby w przypadku historii osadzonej w średniowieczu - aż prosi się o rozwinięcie, ciąg dalszy, czy też spin-off. Cokolwiek.
Rysujący "Fatale" Sean Phillips jest jednym z tych artystów, którzy znaleźli się w comiesięcznych amerykańskich zeszytach dzięki tzw. "brytyjskiej inwazji". Współtwórca fenomenu Vertigo, współautor tak fantastycznych komiksów jak "The Minx", "Shade, the Changing Man" (oba do scenariusza Petera Milligana) czy "Kid Eternity" (ze skryptem autorstwa Ann Nocenti), znany z szybkiego sposobu pracy, sprawuje się wyśmienicie. Elegancka, realistyczna kreska idealnie wpisuje się w każdą z epok, jaką Phillips ma do narysowania. Wraz z Brubakerem tworzą duet idealny. 10/10, "1" w skali dziennikarzy "Bilda" i totalny musiszmieć.
Przy tak mocnych konkurentach zbladłby każdy, lecz nawet mimo tego "Chew" wciąż daje radę, głównie przez wzgląd na atrakcyjny scenariusz. John Layman w "Międzynarodowym smaku" wysyła detektywa Chu (cybopatę, poznającego historię przedmiotu po jego skosztowaniu) na orientalną wyspę, stawiając na jego drodze m.in. kulinarnych freaków, cycatą agentkę i walecznego koguta. W czasach drobiowej prohibicji Layman w równej mierze skupia się na ukazaniu nielegalnych występków uzależnionych mięsożerców, jak i perypetii zwolenników tezy, iż każdą mięsną potrawę można zastąpić jakąś rośliną. Naszpikowany grepsami scenariusz jest tak dobry, że na kiepską kreskę można przymknąć oko. Nietrzymający proporcji, toporny cartoon Roba Guillory na pewno znajdzie swoich amatorów, jak również pokaźną grupę czytelników rozdzierających szaty z "dlaczego on?!" na ustach. Ogólnie: wciąż jest dobrze, główny wątek umiejętnie pomyka do przodu, a detektyw-terminator momentami kradnie show Tony'emu Chu. 

Te trzy serie spodobają się czytelnikom, którzy niezależnie od gatunku, cenią porządnie napisane historie oraz świetne, rozrywkowe komiksy. Wyszperanie tych perełek ze zdominowanego przez nurt super-hero amerykańskiego rynku to strzał w dziesiątkę polskiego edytora.   
"Saga, tom trzeci". Scenariusz: Brian K. Vaughan. Rysunki: Fiona Staples. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep.Gildia.pl
"Fatale, tom trzeci: Na zachód od piekła". Scenariusz: Ed Brubaker. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Elizabeth Breitweiser, Dave Stewart. Tłumaczenie: Robert Lipski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep.Gildia.pl
"Chew, tom drugi: Międzynarodowy smak". Scenariusz: John Layman. Rysunki: Rob Guillory. Tłumaczenie: Robert Lipski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep.Gildia.pl