Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 9 lipca 2018

Survivors' Club #1 - Beukes/Halvorsen/Kelly/de la Cruz

Dziewięciorozdziałowy Survivors' Club to horror o szóstce dorosłych, którzy jako dzieciaki w 1987 roku zaliczyli traumatyczne przeżycie. Każdy osobno, każdy w innym zakątku globu. Żyją prześladowani wspomnieniami. My spotykamy ich, kiedy po 30 latach koszmar powraca. Wydarzą się jeszcze gorsze rzeczy.

Survivors' Club troszkę gra kliszami horrorowymi (zazwyczaj wprowadzając je okraszone sporą dawką ironii), troszkę nawiązuje do klasyków (zła maszyna do gier jest jak opętany samochód Christine, rower, czy inny mikser), troszkę miesza powagę z bardzo czarnym humorem. Efekt „troszkę tego, troszkę tamtego” jest konfundujący i ostatecznie ten komiks ma zaledwie momenty.

Najlepszy z nich to Chapter Four: Uninvited, w którym odwiedzamy nawiedzony dom, Muskagee House, który był bohaterem horroru, w którym zagrał jeden z bohaterów Survivors Club. Uf, dużo tych „których”, ale cały komiks jest dosyć poplątany. Nie przepadam za horrorami, gdzie mnie straszą domy, ale wyjątkowo tutaj autorom udało się wykreować kapitalną atmosferę grozy. Dom istnieje jakby w dwóch płaszczyznach i usiłuje straszyć swoich lokatorów na nowe wymyślne sposoby, a oni znoszą to ze stoickim spokojem. Pyszne połączenie. Ten rozdział to świetna miniaturka, która działa samodzielnie, i okazuje się niezwykle ważna dla całej historii.

Napisałem, że ten komiks ma momenty. Owszem, kilka razy dałem się podejść. Niezmiernie i niezmiennie straszy mnie Alice. Straszne było odkrycie „i kto to mówi?” tymi krzaczkami… Ach ta cioteczka…
(Kuba Jankowski)
"Survivors' Club" #1. Scenariusz: Lauren Beukes, Dale Halvorsen. Rysunki: Ryan Kelly. Kolor: Eva de la Cruz. Wydawca: DC Vertigo, grudzień 2015

Brak komentarzy: