Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

sobota, 4 września 2010

Wywiad z Jakubem Kiyucem

Autor: Dominik Szcześniak

Kiedy wszyscy już o zeszytowych komiksach zdążyli zapomnieć, zatęsknić i ponownie zapomnieć, pojawił się projekt, który swymi ambicjami planuje zawojować ten segment wydawniczy w Polsce. W drugiej połowie października w szerokiej dystrybucji dostępny będzie pierwszy numer serii komiksowej "Czarna materia prezentuje". W planach: kolejne serie, cross-overy, alternatywne okładki oraz przede wszystkim - powszechna dostępność i mainstreamowy charakter, nawiązujący do tradycji początków wydawnictwa Vertigo. O projekcie rozmawiam z jego zawiadowcą - Jakubem Kiyucem...

Dominik Szcześniak: Tęskniłeś za zeszytówką?

Jakub Kiyuc:
„Tęsknię za Tobą Zeszytówko” - nawet się pod tym
podpisałem. Trochę podpowiedziałem, jak to promować, a może, że w taki sposób nie można tego promować. Ktoś kiedyś gdzieś, powiem nieskromnie, nawet mnie zacytował. Zdaje się, że na jakimś blogu. To była - albo jest, a ja nic o tym nie wiem – fajna akcja, ale przeprowadzona po prostu źle. Pod niekoniecznie trafnym tytułem, z niewyjściowa grafiką... ale fajna. Piszę o tym, bo rzeczywiście, tęsknię za zeszytówką. Szczerze, nigdy nie odczuwałem przyjemności z czytania komiksów za kilkadziesiąt złotych. Może przez strach, że zegnę róg okładki? Albo, że okaże się, że kupiłem jakiś nie dodruk, kiepsko przetłumaczony, itd. Itd. Itp. Albo po prostu lubię tani (cenowo) komiks, w stylu amerykańskim, oldschoolowy produkt popkultury przeznaczony dla mas, a nie dla zasobnych portfeli bogatych kolekcjonerów. Trochę górnolotnie, ale samo słowo „comic” na pewno nie znaczy „kupię, pochucham, odstawię na półkę”. To drugi powód, dla którego wszystkie okładki Czarnej Materii będą stylizowane na zniszczone, stare zeszyty. Pierwszy powód, to nawiązanie i w pewnym sensie kontynuacja mojej działalności w obrębie sztuki nowej – futurystyczne, postnuklearne instalacje przestrzenne, w skład których wchodziły przeróżne gadżety, także komiksy, lub ich fragmenty. Taki „falloutowy” styl „vintage”.

Czarna Materia plany ma jasno sprecyzowane – 10 numerów rocznie, nowa seria niebawem. Nie wiesz, że mamy zapaść rynku?

Wiem. Ale chcę sobie zrobić prezent na 29. urodziny. Poza tym zapaść jest właśnie dlatego, ze jest bardzo mało komiksów w przystępnych cenach - liczę te dla już dużych. Będzie „Czarna Materia Prezentuje (CMP): Konstrukt”, które płynnie przejdzie w samodzielny „Konstrukt”, pozostawiając CMP dla innych podtytułów. Na początek „Origin” jednej z bohaterek „Konstruktu”, której imienia nie zdradzę. Trzecia seria, około połowy 2011, ale najprędzej po wakacjach. Wszytko w jednym universum. Już w tym roku będę zmuszony zaprosić do współpracy dodatkowego rysownika. W przyszłym zapewne też. Ale wtedy będzie trzeba znać realia universum Czarnej Materii. 2011 stoi pod znakiem crossover pomiędzy trzema seriami CM. Będzie się działo.

Czy to znaczy, że na razie pracujesz sam? Jakich rysowników masz ewentualnie na oku?

Mam kilku rysowników na oku. Ale jeśli ktoś czuje się na siłach robić komiks szybko, bardzo szybko i bardzo dobrze, to proszę o kontakt. Preferowany styl jak ze starych (lata '90) komiksów DC, bez koloru. Kolorystka jest. Preferowany czysty digital „bezkartkowy”.


Ten cały materiał, o którym mówisz jest już gotowy?

Z pracą jestem dużo do przodu. No i mam cybernetyczną rękę z przyspieszeniem. Crossover w 2011 – nie sprecyzowałem – rozpocznie się przy starcie trzeciej serii. Czyli po wakacjach 2011.


„Konstrukt” wizualnie przypomina połączenie Mignoli z McKeeverem. Pomysłem na dobrą sprzedaż jest korzystanie ze sprawdzonych wzorców?


Dzięki. Cieszą mnie takie porównania. Goście mają moc w rękach. Mignolę lubię, ale omijam z daleka, bo ma „zaraźliwy” styl. Co do McKeevera – może być jakiś pomost przez tą grubą, ekspresyjna krechę, którą obaj stosujemy. Nie wiem jak Ted pracuje, ale u mnie to wypadkowa pracy bez szkiców, bez przymiarek. Po prostu szybkie rysowanie i później krytyczna ocena. Poza tym nie sądzę, by jakieś głębsze nawiązanie do twórczości McKeevera pomogłoby w przekonaniu czytelników do „CMP: Konstrukt”. Wystarczy wspomnieć Batmana nr 75 (TM-Semic). Co prawda świadomość odbiorców od tamtego czasu na pewno wzrosła, ale nie uważam, że do tego stopnia, by reklamować się nazwiskiem Teda.

Dla mnie ważne jest to, że takie rysowanie najlepiej oddaje ducha Konstruktu. Atmosfera jest ciężka i gęsta jak najbardziej pokręcone kawałki Meshuggah czy Lusmorda.
Ma być po prostu graficznie dobre – to może, ale nie musi zaważyć na dobrej sprzedaży.

Myślę, że większy wpływ na komercyjny sukces będą miały formalne nawiązania do starego Vertigo, TM-Semiców. Także do sztuki (np. Warhol), Lovecrafta, "Twin Peaks", Lema, mitologii hebrajskiej, seriali takich jak "Lost" czy "Fringe" (tutaj Abrams, zdaje się, wypożyczył ode mnie kilka pomysłów)... i jak na dobry serial przystało: mocne, brutalne cliffhangery.

Rozumiem, że świat "Konstruktu" jest na tyle osobisty, że poszukujesz jedynie nowych rysowników, a nie scenarzystów?

Nie chodzi o to, że jest osobisty. W ogóle staram się unikać tego słowa w odniesieniu do czegokolwiek, prócz życia osobistego. To słowo, Którego Nie Powinno Się Wypowiadać sugeruje, że twór, jakikolwiek by on nie był z góry zamykany jest w niszy artystycznego, bardzo romantycznego niezrozumienia. Rozciągniętych swetrów, niedopalonych fajków, zapachu farby olejnej i terpentyny.

Czarna materia będzie wydawać komiks masowy, w starym vertigowym stylu, z dużą ilością czytania, mający na swój specyficzny sposób dostarczać rozrywki, a nie skłaniać do zadumy nad sensem istnienia. Pewnie! Będzie tematycznie, będą poruszane pewne problemy, czasami naprawdę bardzo kontrowersyjne. Tak bardzo, że zastanawiam się, czy w ogóle je ruszać...

Jeśli chodzi o scenarzystów. Sam „CMP: Konstrukt” i później „Konstrukt” jest zaplanowany do ostatniego numeru. Dlatego tego tytułu nie oddam w inne ręce. Samo CMP w przyszłości prawdopodobnie tak. Ale z wykluczeniem głównego wątku. To samo tyczy się trzeciej serii.

To nie jest Twoje pierwsze podejście do tematu wydawania serii komiksowej. Takie plany miałeś już wcześniej. Co stanęło na przeszkodzie?

Wtedy to nie miały być serie w czystej postaci. Ale nie ma sensu za bardzo się o tym rozpisywać. Cieszę się, że startuję z CM teraz. Z tamtego projektu został tylko tytuł i częściowo idea.

Cztery wersje okładki, dostępność w kioskach i salonach prasowych… jak będzie wyglądała promocja serii? Kto będzie odbiorcą komiksu?

Będą cztery okładki, jednak nie wszystkie będą łatwo dostępne. Wersja kioskowa, ogólnodostępna będzie liczebnie dominującą. Gdzieniegdzie będzie można znaleźć okładki limitowane w trzech wersjach, numerowane i przez to całkowicie unikatowe. Będzie też specjalna oferta dla kolekcjonerów na stronie wydawnictwa. Promocja w internecie już się zaczęła. Póki co nieśmiało. Wszystkim będę informował na blogu CMP: Konstrukt.


Wspomnieliśmy o tej „niewygodnej” kresce McKeevera, która „zabiła” semicowskiego Batmana. Nie obawiasz się, że czytelnicy być może wcale nie poszli tak bardzo do przodu z tą świadomością i po przejrzeniu komiksu odstawią go na bok, mówiąc że to „bohomazy”?


Wcześniej mówiłem o świadomości ogólnie, nie tylko czytelników. Choć już samo mówienie o tym o czymś świadczy, prawda? Więc nie jest źle.

Jednocześnie uważam, że to nie ten numer Batmana „zabił” tę serię. Raczej samo zjawisko kontrastu, jaki wywołał ten komiks. Czyli trzeba by odnieść się też do innych numerów tej serii. Do wszystkich Knigtsendów, Knightsnextów i Khnightkhnightów.

Jacy z lubelskich artystów pojawią się na kartach „Konstruktu”?

W każdym z komiksów będę się starał prezentować prace innego artysty lub artystki z Lublina. I tych znanych i nieznanych. Traktuję to jako wkład w promocję miasta. Jeśli przeżyjemy rok 2012 to cztery lata po tej dacie prawdopodobnie Lublin zostanie Europejską Stolicą Kultury. W tym, lub innym wymiarze. Ale na pewno.


Promowane prace będą wplecione w fabułę. Czasami też mignie jakaś znana persona – choć to będzie zrozumiałe tylko dla ludzi „ze światka artystycznego”. Dlatego nie będzie to miało większego wpływu na fabułę. W pierwszym CMP: Konstrukt, w środku jak i na okładkach będą prace Gośki Pomian zdobiące lubelską przestrzeń publiczną. Jeszcze, podkreślam jeszcze, mało znana, acz obiecująca artystka. Na roboczym projekcie okładki limitowanej umieszczonej na blogu, na dole w krążku widać fragment jednej z prac.
Na kilku kadrach przebiegnie Mariusz Tarkawian. Dokładnie w okolicach Galerii Białej na ulicy Narutowicza.

Wypada tylko życzyć powodzenia tej inicjatywie…


Dzięki i zapraszam do komentowania na blogu komiksu Konstrukt.


2 komentarze:

Michał Misztal pisze...

Ja tam się nie znam i nie wiem, jakie są szanse powodzenia tego projektu, ale trzymam kciuki.

Anonimowy pisze...

mam nr 2.5 i 3. jak na razie NIC totalnie nie kumam ale ma to ten stary klimat faktycznie. będę chwytał, jestem ciekaw co dalej

Bizz