Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

wtorek, 7 września 2010

Kibicujemy (12)

Autor: Dominik Szcześniak
Ósma wybiła! Jak w każdy roboczy dzień tygodnia, zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do pracy, wspierania w trudzie rysowania, wymyślania pomysłów, czy pisania scenariuszy! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Filmowej przepytywanki ciąg dalszy. Bartosz Sztybor to znany scenarzysta - zarówno komiksowy, jak filmowy - którego album "Tainted" współtworzony z Piotrem Nowackim wkrótce wyląduje na księgarskich półkach. Grzechem byłoby nie zapytać właśnie jego o historię obsady komiksu. Więc zapytałem:

Z "Tainted" jest problem w obsadzeniu kogokolwiek, bo - po pierwsze - wszystkie postaci nie mówią, przez co ciężko przyrównać ich charakter i temperament do charakteru i temperamentu aktora, bądź postaci filmowej. Staraliśmy się jednak z Jaszczem, by każdy z bohaterów komiksu był w jakiś sposób charakterystyczny, by każdy miał cechy (te widoczne, jak i te poznawane z czasem), które wyróżnią go na tle innych postaci.

I tym sposobem główny bohater z "Bąbelowe" - jak się zapomni o tych jego kolcach i kolorze ale a la "Avatar", czyli moda jesień-zima 2009/2010 - to wykapany Tom Selleck, na co można wpaść od razu, gdy zwróci się uwagę na jego bujne i charakterystyczne wąsy. Czy Tom Selleck to dobry wzór dla postaci poszukującej miłości? Może i nie, ale te wąsy od razu narzucają skojarzenie.
O wiele bardziej klarowna jest sytuacja w "L'Uomo E Mobile", gdzie facet - choć odziany w garnitur i o pięknej zaczesce - nie jest wielkim przystojniakiem, z kolei kobieta, to istne wcielenie bogini, ale z cechami dziewczyny z sąsiedztwa. No więc tutaj sprawa jest prosta, a mianowicie mężczyzna to cudowny, choć niezwykle nieaktrakcyjny Ricky Gervais. Natomiast piękna - ale należy pamiętać, że nie chodzi o typ modelki - kobieta, to bez wątpienia Katherine Heigl, która nie dość, że jest bardzo fajną aktorką komediową, to na dodatek potrafi doskonale manipulować swoim wyglądem. Raz może wyglądać, jak zwykła dziewucha, a czasami powala swoim pięknem. I właśnie tak ona, jak i Gervais do postaci z tego komiksu pasują idealnie.
Jeśli natomiast chodzi o "Poznacie go po paczce papierosów", to postać męska znowu jest pierwsza w kolejce do przybicia piątki ze swoimi aktorskim odpowiednikiem. Ten gość, z tym swoim kiczowatym ciuszkiem i równie modną fryzurą, to nikt inny, jak Kurt Russell. Ale żaden tam zwykły Kurt Russell, tylko koniecznie ten z "Grindhouse: Death Proof" Quentina Tarantino. Te oczy, to zachowanie, ta przebiegłość - to ewidentnie Stuntman Mike w swoim kolejnym numerze. A skoro jesteśmy już przy Tarantino, to kobieta - ten śliczny, choć zagubiony rudzielec - z tego samego komiksu nie może być nikim innym, niż Umą Thurman z peruką w stylu "Pulp Fiction" (tylko rudą, nie czarną). Zresztą - żeby tak jeszcze rozbudzić żądze czytelników - akurat ten komiks, ze swoją końcową przewrotką, jest taki trochę w stylu Tarantino, więc obsada pasuje idealnie.
A kogo widziałby w filmowej wersji "Spranych dżinsów i sztamy" Paweł "Szaweł" Płóciennik? Czy może z racji tematyki i historycznej aktualności tematu, taka ekranizacja byłaby raczej niepotrzebna?

Film... nie widzę sensu za bardzo robienia takiego filmu, jako że ostatnimi czasy w kinie ukazało się naprawdę sporo rzeczy w tym klimacie. "Beats of freedom", "Wszystko co kocham"... (moim zdaniem ten pierwszy dużo lepszy). No ale załóżmy, że już miałbym kogoś obsadzać to... pewnie obsadziłbym w tej historii swoich kumpli, którzy często bardzo przypominają mi ziomków z 1980. Są postaci, które nawet wyglądem by pasowały. "Typucie" mógłbym zagrać ja sam jako, że geny zrobiły swoje w tym temacie.


Taki film to chyba niezwykle trudna sprawa, bo trzeba zachować sporą wiarygodność szczegółów itp. Pod tym kontem naprawdę wporzo był zrobiony "Koń trojański" (fabuła już mniej mnie przekonuje). To spore wyzwanie uchwycić za pomocą filmu ale i komiksu te
n styl roku 1980. Czasy, które w pewien sposób nawiązują muzycznie do trendów w muzyce światowej z lat 70-tych. U nas wszystko przychodziło z opóźnieniem o jakieś 10 lat. Rock'n'Roll, hard rock, heavy metal, punk rock, hip hop... Rok 1980 to z tego co zakumałem inspiracja nową falą, punk rockiem, jakiś przełom w myśleniu o muzyce. Kończył się czas wesołych hipisów, zaczynał się czas twórczych i ponurych punk rockerów.

W "Spranych dżinsach i sztamie" pojawia się wiele miejscówek w pewien sposób kultowych i charakterystycznych dla tamtych lat: supersam "Fenix", "Rondo ONZ", "Klub osiedlowy Leda"... Co ciekawe wiele z miejsc pokazanych w komiksie już nie istnieje. Areną akcji jest teren w moim odczuciu najbardziej inspirujący i klimatyczny w latach 80-tych, to znac
zy dzielnica Wola i okolice... Wola, która jest matką sukcesu takich kapel jak: Immanuel, Brygada Kryzys, Kryzys. Spojrzenie w komiksie na tamtą rzeczywistość jest raczej "optymistyczne", nie ma wikłań w czarną stronę "PRLu"... jest to szczęśliwy rok 1980, z pewnym ziarnem zwątpienia na przyszłość. "Sprane dżinsy i sztama" to próba uchwycenia tego co spontaniczne i radosne w młodości pokolenia 1960-1970. Przygoda, muzyka i dziewczyny. Ciąg dalszy nastąpi...

Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

Brak komentarzy: