Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 18 czerwca 2018

The Invisibles #1 - Morrison/ Yeowell

Zanim Grant Morrison zaczął pisać Invisibles, zdążył już wyraźnie zaznaczyć swoją obecność w Vertigo. Doom Patrol, Kid Eternity, dwa numery Hellblazera, Sebastian O, Misterium - to wszystko było wcześniej. We wrześniu 1994 roku ukazał się pierwszy rozdział najważniejszej serii szkockiego autora, zatytułowany Dead Beatle$. Rysunkami w tym zeszycie zajął się stary znajomy Morrisona - Steve Yeowell. Panowie robili wcześniej razem Zenitha, The New Adventures of Hitler i wspomnianego wcześniej Sebastiana O.

Invisibles, okultystyczno-psychodeliczna seria o ezoterrorystach walczących z międzywymiarowymi bytami kontrolującymi naszą rzeczywistość to opus magnum tego twórcy. Nie tylko dlatego, że nic co później napisał nie zbliżyło się do tego poziomu. To komiks najbardziej przemyślany konstrukcyjnie (choć zawierający też dużą dozę szaleństwa oraz swobody narracyjnej) i niezwykle osobisty.

Okultystyczna tematyka jest Morrisonowi bardzo bliska – autor praktykuje magię od 18 roku życia i wszystkich do tego gorąco zachęca. Samo tworzenie serii z założenia było hypersigilem – działaniem magicznym, dzięki któremu miał na trwale zmienić rzeczywistość oraz odcisnąć piętno na popkulturze. W zasadzie mu się to udało - jego seria stała się (delikatnie mówiąc) inspiracją do powstania Matrixa. Magia została też wykorzystana w momencie, kiedy sprzedaż serii spadała. Autor namówił fanów do przeprowadzenia "wankathonu" - rytuału polegającego na symultanicznej masturbacji dużej liczby osób. Energia uzyskana w ten sposób miała uratować cykl przed kasacją. Invisibles dociągnęli do szczęśliwego finału, więc najwyraźniej się udało.

King Mob, jedna z ważniejszych postaci w komiksie, to alter-ego Morrisona, wyobrażające jego cool personę, człowieka, jakim twórca chciałby być. W czasie tworzenia kolejnych rozdziałów związek między autorem a bohaterem jeszcze się pogłębił - jak sam wspomina, ciężko zachorował w czasie, gdy King Mob był torturowany. Wyzdrowiał dopiero, gdy postać została oswobodzona. 

W pierwszym zeszycie King Mob nie jest jednak głównym bohaterem. Tę funkcję pełni póki co Dane McGowan - zbuntowany nastolatek z Liverpoolu: agresywny, wyszczekany, ale jednocześnie cholernie inteligentny. Po próbie podpalenia szkoły, dzieciak trafia do ośrodka wychowawczego, gdzie ma przejść reedukację. Ośrodek nie jest jednak zwykłą placówką - żeby z niego uciec, Dane będzie potrzebował pomocy Niewidzialnych.

Morrison od samego początku uderza na bogato - atakuje czytelnika okultystyczną symboliką, dużą ilością wątków oraz dziwnych postaci, tropami pop- i kontrkulturowymi, motywami religijnymi, teoriami spiskowymi, itd., itp. Jest gęsto. Odbiorca od początku wie, że wkroczył do rzeczywistości kompletnej, pełnej dziwów oraz niespodzianek. Sacrum zderza się z profanum i razem tworzą narkotyczną miksturę z laboratorium szalonego alchemika. Blokowiska Liverpoolu koegzystują z rytuałami magicznymi, duchy Beatlesów objawiają się w środku nocy, karty tarota wskazują ścieżkę bohaterom, a istoty pozaziemskie rozkazują rządowym oficjelom. Jest tu dużo wszystkiego: dużo słów w dymkach, dużo wydarzeń. A także mnóstwo postaci i wątków, które znajdą swoje rozwinięcie w późniejszych rozdziałach - na razie tworzą barwną mozaikę tajemnic, podkreślającą złożoność niewidzialnego świata.

W pierwszym zeszycie Dane staje na początku drogi ku oświeceniu i stania się nowym Buddą - jeszcze niczego nie wie, dopiero dowiaduje się o istnieniu magicznego świata. Na tym samym poziomie znajduje się się czytelnik. Nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co Morrison próbuje mu sprzedać, jest oszołomiony nadmiarem bodźców, ale wie, że chce dowiedzieć się więcej, wniknąć w ten bogaty świat. To popularny zabieg fabularny - bardzo wygody dla scenarzysty. Morrison bardzo umiejętnie go wykorzystuje. Odbiorca przechodzi inicjację wraz z bohaterem i razem z nim przechodzi kolejne stopnie wtajemniczenia. Warto podążyć z nim do samego końca - Invisibles to seria, która daje naprawdę dużo satysfakcji z lektury. Przez wszystkie 57 zeszytów, do których będziecie niejednokrotnie wracać.
(Jerzy Łanuszewski)
"The Invisibles" #1. Scenariusz: Grant Morrison. Rysunki: Steve Yeowell. Kolor: Daniel Vozzo. Wydawca: DC Vertigo, wrzesień 1994.

Brak komentarzy: