Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

piątek, 1 czerwca 2018

Hellblazer #63 – Ennis/ Dillon

Kiedy Vertigo startowało, do tego imprintu włączono kilka serii już od dłuższego czasu przez DC Comics publikowanych. Były to Swamp Thing, Sandman, Shade the Changing Man, Animal Man, Doom Patrol oraz Hellblazer. W Sandmanie zmiana następowała w odcinku, w którym Morfeusz i Delirum po długich poszukiwaniach odnajdowali zaginionego brata. W fabule całej serii był to moment w sposób symboliczny sygnalizujący początek jej końca: Władca Snów, który poszukiwał Zniszczenia, znajdował Zniszczenie. W Animal Manie istotniejszy był odcinek zamykający okres publikowania serii pod znakiem DC Comics. Buddy Baker po wielu perypetiach powracał do domu, po tym, jak został oficjalnie uznany za zmarłego. Jego żona – Ellen mówiła mu wówczas, że już mu nigdy nie pozwoli odejść. Pierwszy odcinek wydany pod szyldem Vertigo miał na okładce (narysowany przez Briana Bollanda) rysunek ukazujący Buddy’ego na zakupach w hipermarkecie. Szedł przed siebie ponuro popychając wózek i mijając w pośpiechu stoisko z mięsem, a za nim podążała dwójka jego dzieci. W opowieści tej Ellen jechała do miasta, żeby szukać pracy, a Animal Man (w cywilu) zajmował się dziećmi, jechał z nimi na zakupy i zupełnie sobie nie radził w owej sytuacji. Owa pogodna opowieść kończyła się jednak w momencie, gdy mąż koleżanki, u której Ellen zatrzymała się na noc, zjawiał się w jej sypialni z zamiarem dokonania na niej gwałtu. W kolejnym odcinku Ellen popadała w coraz gorsze tarapaty i trafiała do aresztu. Buddy, który orientował się, że zaginęła, wyruszył na poszukiwania i popadł w tarapaty jeszcze gorsze. A później owa pogodnie rozpoczęta historyjka rozwinęła się w rozbudowaną opowieść zawierającą mocne elementy krytyki społecznej. W Doom Patrol wraz z przejściem do Vertigo nastąpiła zmiana scenarzysty na scenarzystkę. Serię przejęła Rachel Pollack i wprowadziła do niej mocne akcenty feministyczne. A John Constantine po prostu się upijał.
 

W tym miejscu może warto byłoby przypomnieć, że John Constantine to angielski mag, wymyślony przez Alana Moore’a i wprowadzony jako postać drugoplanowa do opowieści o Potworze z Bagien w 1984 roku. Ów antybohater (bo tak trzeba go nazwać) spodobał się wówczas tak bardzo, że w 1988 uruchomiono serię, której był bohaterem, zatytułowaną Hellblazer. W ostateczności okazała się ona być najdłuższym serialem wydawanym w imprincie Vertigo. W sumie ukazało się bowiem trzysta odcinków serii podstawowej oraz szereg publikacji dodatkowych, w których John czasem bywał postacią drugoplanową, czasem zaś bohaterem. Wielokrotnie też Constantine pojawiał się w odcinkach innych seriali. Ponadto, zakończenie serialu nie wiązało się z pożegnaniem z postacią, ale z powitaniem Johna po liftingu – młodszego wiekiem i bardziej pasującego do oczekiwań mniej dorosłych czytelników (m.in. wpakowano go w obręb zespołu o nazwie Justice League Dark, zrzeszającego herosów obdarzonych magicznymi mocami i umiejętnościami).
 

W oryginalnym wcieleniu Constantine był draniem i łajzą, i upijał się dość często. Tym razem jednak powodem do pijaństwa był fakt, że John świętował czterdzieste urodziny. Każąc mu to robić twórcy serialu dawali czytelnikom do zrozumienia nie tylko to, że bohater jest (przynajmniej metrykalnie) dojrzałym człowiekiem, ale i to,  że w przeciwieństwie do postaci z komiksów dla młodzieży (jak Superman czy Batman), starzeje się on jak zwykli ludzie. Fakt ten można było odebrać również jako zapewnienie, że w serialu będzie panował większy realizm niż w opowieściach o trykociarzach. Aczkolwiek w  odcinku 63 więcej było zgrywy niż realizmu. Dziewczyna Johna nieoczekiwanie wyjeżdżała, a przyjęcie-niespodziankę urządzali mu przyjaciele związani z jego magiczną aktywnością. Wśród gości byli Phantom Stranger, Swamp Thing i Zatanna oraz postacie, które już wcześniej pojawiały się w serialu Hellblazer (między innymi gadający królik). Owa zabawna i mało poważna opowiastka służyła jednak za przejście pomiędzy serią mrocznych zdarzeń w życiu Constantine’a  i  zdarzeniami jeszcze mroczniejszymi, których początek przypadał już na odcinek 64, w którym pojawiali się brytyjscy neonaziści i powoli przetaczający się tam, gdzie rezydują Upadli, archanioł Gabriel.
 

Odcinek 63 napisał Garth Ennis, który rozpoczął pracę nad serią prawie dwa lata wcześniej (pisząc Niebezpieczne nawyki), a narysował go Steve Dillon, który wcześniej narysował jedynie trzy odcinki komiksu, ale teraz miał go rysować regularnie przez dwa lata, aż do chwili, w której – razem z Ennisem – przejdzie do pracy nad Kaznodzieją. To był bardzo dobry duet, a odcinek zatytułowany Forty w gruncie rzeczy dobrze się sprawdził jako otwarcie nowego rozdziału w życiu Constantine’a. Rozdziału, w którym brytyjski mag miał doznać prawdziwego zawrotu głowy.
(Jerzy Szyłak)
"John Constantine, Hellblazer" #63. Scenariusz: Garth Ennis. Rysunki: Steve Dillon. Kolor: Tom Ziuko. Wydawca: DC Vertigo, marzec 1993

Brak komentarzy: