Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Gizicki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Gizicki. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 lutego 2018

Kibicujemy (456)

"Kibicujemy komiksiarzom" to rubryka, w której twórcy komiksowi opowiadają o tym, nad czym aktualnie pracują. Pokazują zdjęcia z placu boju, pozwalają nam zerknąć w ich szuflady i uchylają rąbka kadru lub planszy. Ziniol kibicuje komiksiarzom! Pokibicujcie z nami!

Dziś zaglądamy na biurka scenarzystów. Zarówno o planach Daniela Gizickiego, jak i Macieja Jasińskiego już wspominaliśmy, zaznaczając, że można spodziewać się wysypu komiksów z ich scenariuszami w najbliższym czasie. Poprosiliśmy ich, by wypunktowali pozostałe swoje projekty. Oto, jakie uzyskaliśmy odpowiedzi:

Daniel Gizicki:

1. Razem z Łukaszem Rydzewskim powoli zabieramy się do horrorowo-zombiakowego projektu, który zrodził się w głowie Łukasza, a ja mam pomóc przy scenariuszu,

2. Podczas MFKiG 2017 rozmawiałem z Basią Okrasą i jest temat powrotu do postaci Gillesa McCabe’a, ale scenariusz jest w bardzo (bardzo) początkowej fazie,

3. Postapo #3 się robi.

Maciej Jasiński:

1. Przygotowuję scenariusze do czterech komiksów historycznych, ale póki co nie mogę podać więcej szczegółów na ich temat. Wszystkie cztery mają ukazać się w tym roku.

2. W przerwach między poważniejszymi scenariuszami, wymyślam też takie dziwne i chyba zabawne, które doskonale nadadzą się na ziny: Kto zaparzy Earl Greya oraz kontynuacja 50 zaparzeń Earl Greya z jednej torebki, a także historię o zwierzakach Cztery pancerniki i pies. To krótkie komiksy - po maksymalnie 16 stron każdy - jedyny problem, to znaleźć rysownika. Może ktoś byłby chętny?

3. Planuję też w tym roku przygotować kolejne tomy serii Z archiwum Jerzego Wróblewskiego. W najbliższym dwa krótsze westerny Montana i Szeryf miasta Hope.

Nie zapominajmy, że obaj panowie aktywnie udzielają się również w środowisku komiksowym. Maciej zredagował ostatnio najnowszą przygodę Binio Billa dla kultury gniewu, a Daniel prowadzi na Facebooku stronę Współczesny polski komiks, gdzie na bieżąco informuje o wszystkim co dzieje się w polskim komiksie. Obu scenarzystom kibicujemy w ich działaniach!

Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej Kibicujemy komiksiarzom jest Krzysztof Małecki

piątek, 9 lutego 2018

Kibicujemy (453)

"Kibicujemy komiksiarzom" to rubryka, w której twórcy komiksowi opowiadają o tym, nad czym aktualnie pracują. Pokazują zdjęcia z placu boju, pozwalają nam zerknąć w ich szuflady i uchylają rąbka kadru lub planszy. Ziniol kibicuje komiksiarzom! Pokibicujcie z nami!
To jedna z tych dat, które zapiszą się w historii 2018 roku. Już o niej pisaliśmy. Chodzi o 14 stycznia - właśnie wtedy Krzysztof Owedyk przekazał wydawcy, kulturze gniewu, odrestaurowane plansze Blixy i Żorżety. Jak się okazuje, na tym się nie skończyło. Wczoraj (08.02) autor na swoim facebookowym kąciku zamieścił informację następującej treści:

"(...) Wznowienie nabiera bardzo ciekawego kształtu. Niebawem uchylimy rąbka wydawniczej tajemnicy. Póki co, podczas (składania) trzech części "Blixy i Żorżety" w jedną całość, okazało się, że mamy puste miejsca na niektórych stronach. Akurat na... dodatkowe 3 paski komiksu. Tylko skąd je wziąć? Ano, najlepiej narysować! Wyciągnąłem z archiwum swoje stare notesiki, gdzie zapisywałem pomysły do komiksów. No i znalazło się kilka niezrealizowanych. Tak oto po 15 latach, zmuszany do niewolniczej pracy przez Kulturę Gniewu, wracam do rysowania Blixy!"

Ten niesamowity zwrot w sprawie nakazuje nam jeszcze bardziej zacisnąć kciuksy i kibicować Prosiakowi, a jednocześnie - co do nas niepodobne - przyklasnąć tyranii (na szczęście pozytywnej) wydawcy. Jakby tego było mało, w komentarzach do zdjęcia (które, dzięki uprzejmości autora, publikujemy), na pytanie o to, czy jest szansa na Mikroobrazy, Prosiak odparł: "To bardziej skomplikowana sprawa. Ale pomyślę" i dołączył stosowną emotkę. Takiej akcji również byśmy pokibicowali, ponieważ sądzimy, że z lupą należałoby szukać kogoś, komu te niewielkiego formatu impresje nie zaginęły!

To nie koniec elektryzujących wiadomości na dzisiaj! O celulozowych planach jednego z najbardziej znanych polskich scenarzystów informowaliśmy już nie raz, lecz nie samą Celulozą Daniel Gizicki żyje. Autor ma na tapecie kilka projektów, znajdujących się w różnej fazie produkcji.

- Razem z Kasią Urbaniak pracuję nad obyczajowym komiksem Lustrzane odbicie, którego projekt załapał się do finału konkursu o stypendium komiksowe sklepu gildia.pl. Zajęliśmy tam 8 miejsce. Komiks będzie liczyć ok. 70 stron. 

- Razem z Tomaszem Marcinkiewiczem powoli dłubiemy projekt komiksu dla dzieci (takie lekkie fantasy, połączenie Naruto ze Zwiadowcami Flanagana - czyli dla docelowego czytelnika w wieku 8-14 lat) o roboczym tytule Bafia.

A co z Postapo? I czy Daniel rozpatruje powrót do jednej ze sztandarowych postaci ze swoich komiksów? O tym dowiemy się z kolejnych odcinków Kibicowania.

Na koniec trzy aktualizacje statusu dla zainteresowanych losem polskiego komiksiarza. Otóż komiks Eden Tomasza Woroniaka wkracza właśnie w etap ostatecznej redakcji i zgodnie z planem w maju wyjdzie z drukarni na świat. Dla zaostrzenia apetytów - pionowy obrazek z... dwoma gołębiami!

Kibicujemy również Małgorzacie Szymańskiej, która w ostatnich dniach narysowała kolejną planszę komiksu Witchpub - możecie ją sprawdzić tutaj.

Edyta Bystroń dopięła swego! Do końca zbiórki na komiks Na koniec wszystko spłonie zostały 33 dni, ale w nocy z wczoraj na dzisiaj nastąpił radosny finał akcji i próg 2000 złotych został przekroczony. Mamy więc pewność, że komiks się ukaże. Znakomite wieści!

Kibicujemy, a co!

Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej Kibicujemy komiksiarzom jest Krzysztof Małecki

czwartek, 8 lutego 2018

Kibicujemy (452)

"Kibicujemy komiksiarzom" to rubryka, w której twórcy komiksowi opowiadają o tym, nad czym aktualnie pracują. Pokazują zdjęcia z placu boju, pozwalają nam zerknąć w ich szuflady i uchylają rąbka kadru lub planszy. Ziniol kibicuje komiksiarzom! Pokibicujcie z nami!

Co się dzieje z komiksami Kasi Babis? A to, że jeden z nich wciąż można oglądać w Komiksomacie przed lubelskim Centrum Kultury. W listach do redakcji często jednak pytacie co znana z Tequili i Mai z Księżyca artystka obecnie porabia i dlaczego jej komiksy nie ukazują się tak często, jak wszyscy byśmy chcieli... Zapytaliśmy u źródła co komiksowego autorka ma obecnie na warsztacie.

- Przypływ to projekt, nad którym pracuję od początku 2017 roku - odparła. - Nie chcę zdradzać na tym etapie zbyt wielu szczegółów. Proces pracy nad Przypływem jest ciągle bardzo dynamiczny i wszystko jeszcze może się wydarzyć. Wszystko, co do tej pory pokazałam to kilka ilustracji i enigmatyczny zarys historii głównej bohaterki - ośmioletniej Ani, która pewnego dnia znajduje na plaży wyrzucone na brzeg słoiki i zamkniętych w nich miniaturowych ludzi.

- To wszystko, co na tym etapie chciałabym powiedzieć na temat Przypływu. Niewiele, ale zawsze to jakiś sygnał, że ciągle tworzę i okazja do pokibicowania w ciemno - zachęca autorka. - Oprócz tego na co dzień można mi kibicować na innych polach. Pracuję teraz na pełen etat rysując dla branży gier w 11bitstudios. Współpracuję na stałe z amerykańskim portalem The Nib tworząc komiksy satyryczne (pozdrowienia dla wszystkich, którzy ostrzegali mnie, że przez mieszanie komiksów z polityką zawali mi się kariera :*). Nie chcę też zapeszać, ale pojawiła się na horyzoncie spora życiowa szansa - jestem w trakcie rozmów z pewnym dużym graczem na światowym rynku medialno-wydawniczym. To tyle. Sporo się dzieje. Miło mi znowu gościć w tym zakątku Internetu. Pozdrawiam wszystkich fanatyków Ziniola.
Ziniolowi chuligani kibicują kulturalnie! Kasi kibicujemy we wszystkich jej projektach i również jesteśmy szczęśliwi, że wpadła do nas podczas ostatecznego kibicowania! Wciąż wspieramy również nową-starą inicjatywę z nurtu niezależnego, dlatego ponownie oddajemy głos pasjonatom z Celulozy. Po występie Daniela Gizickiego czas na kilka słów od Grzegorza Pawlaka, który w dodatku opowie co nieco o Wydziale 7.
- W ostatnim czasie rozgrzebałem kilka projektów - przyznaje rysownik. - Część jest już prawie skończona, część się robi, a do tego kilka pozostaje gdzieś na horyzoncie. Wypadałoby najpierw wspomnieć o tych zakończonych, które niedługo (mam nadzieję) mają szansę się ukazać. Wydział 7, zeszytówka która będzie realizowana przez Marka Turka i Tomasza Kontnego z różnymi rysownikami i którą miałem przyjemność zapoczątkować zeszytem Operacja Totenkopf. Oprócz rysunków, razem z Markiem pobawiliśmy się w kolorystów, co jak sądzę dla nas obu było nie lada wyzwaniem. Obecnie pracuję nad okładką i mam nadzieję wrócić jeszcze do tych bohaterów w jednej z kolejnych historii. Następnym zbliżającym się projektem jest Centrum Wszechświata i powiązana z nim inicjatywa wydawnicza Celuloza. Nad tym tematem pracuję z Danielem Gizickim. Jest to nasza pierwsza niekomercyjna dłuższa historia, wcześniej zrealizowaliśmy kilka szortów i zeszyt komercyjny dla Mazdy. Centrum jest opowieścią science-fiction, nad którą prace rozpocząłem podczas poznańskiej odsłony akcji 24 hour comic day w październiku 2017. 
Ki-bi-cu-je-myyyy! A na deser zachęcamy do wsparcia Edyty Bystroń - jej zbiórka na komiks Na koniec wszystko spłonie dobiła już do 86% celu. Kto się jeszcze nie zdecydował, niech to zrobi teraz! Ważne info od Łukasza Kowalczuka: na dzień 07.02.2018 na zakup w przedsprzedaży zbiorczego wydania Nienawidzę ludzi zdecydowało się 76 osób, a na Cut & Stab - 50. Kibicujemy, by było dwa, trzy albo i siedemnaście razy tyle!

Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej Kibicujemy komiksiarzom jest Wojciech Stefaniec

środa, 7 lutego 2018

Kibicujemy (451)

"Kibicujemy komiksiarzom" to rubryka, w której twórcy komiksowi opowiadają o tym, nad czym aktualnie pracują. Pokazują zdjęcia z placu boju, pozwalają nam zerknąć w ich szuflady i uchylają rąbka kadru lub planszy. Ziniol kibicuje komiksiarzom! Pokibicujcie z nami!
"Zostało mi do narysowania dziesięć stron" - ogłosił wczoraj Daniel Chmielewski. Rysowanie Ja, Nina Szubur niebawem zostanie zakończone. Zaplanowana na Festiwal Komiksowa Warszawa premiera albumu na podstawie powieści Olgi Tokarczuk nie będzie jedyną publikacją autora.
- W maju będzie miała również premierę książka Miasto Złotej z wydawnictwa Tadam, gdzie z kolei ja tylko pisałem, a ilustracje maluje Magda Rucińska - mówi Chmielewski. - Kolejna wspaniała kolaboracja, gdzie nadajemy na tych samych falach, ale gdzie Magda przedstawia pomysły, które w mojej bardzo konkretnej i przyziemnej głowie, nie mogłyby się zrodzić.
Rucińska & Chmielewski - to brzmi jak duet marzeń! Kibicujemy, wyczekując maja z niecierpliwością. Nie próżnuje również Daniel Gizicki, autor serii Farma Intelectual Life oraz scenarzysta wielu albumów opublikowanych w przeciągu ostatnich lat. Daniel obecnie zaangażowany jest w kilka projektów, których prezentację rozpoczynamy od reanimowanego trupa, który leżał martwy od kilkunastu lat!
- Razem z Grześkiem Pawlakiem reaktywowaliśmy wydawnictwo Celuloza, czyli jeden z szyldów, pod którym lata temu wydawałem komiksy swoje i innych autorów - mówi Gizicki. - Celuloza ma być typowym projektem DIY, gdzie wszystko robimy sami. Na początek chcemy wydać zeszyt Centrum wszechświata - historię SF, która powstała jako wynik udziału Grześka w poznańskiej odsłonie projektu 24h comics day (ja uczestniczyłem zdalnie). W tym samym czasie premierę powinien mieć dodatkowy albumik dla fanów kreski Grześka. Ponadto w ramach Celulozy chcemy wydawać inne tytuły, zarówno wznowienia naszych (i współpracowników) komiksów, które ukazywały się w zinach i antologiach (i nie są już  dostępne) oraz nowe rzeczy. 
To nie jedyna wspólna akcja komiksowa płodnego duetu.
- Pracujemy z Grześkiem także nad serią Mercy, która jest bardzo luźną kontynuacją wątków z wydanej 12 lat temu antologii Paronomazja. Mercy to historia kryminalna, dziejąca się w USA a konkretnie w rejonie Atlanty. Składać się będzie z czterech zeszytów/rozdziałów po 22 strony. 
Do planów Daniela i Grześka wrócimy jeszcze nie jeden raz, a tymczasem kibicujemy im w tych zacnych inicjatywach!
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej Kibicujemy komiksiarzom jest Rafał Szłapa

czwartek, 4 czerwca 2015

Postapo: Antologia - Gizicki/ Karpowicz/ Szymańska/ Skutnik/ Ratka/ Pawlak/ Budziejewski

"Obrazki, sytuacje, dialogi, migawki" - tak o antologii "Postapo" przeczytać można na tylnej okładce zeszytu. Wszystkie wymienione formy mają uzupełniać świat wykreowany przez Daniela Gizickiego i Krzysztofa Małeckiego w regularnej serii, której trzeci tom zaplanowany jest na październik. No i uzupełniają, ale z bardzo różnym skutkiem. Zdarzają się tu perełki graficzne, ale też prace niedorobione. Są krótkie formy rokujące całkiem nieźle, są też takie, które wywołują wzruszenie ramion. Na czarno-biało-szarych stronach zeszytu znalazło się także miejsce dla epizodu, którego druk w takiej postaci był niedopuszczalny. Ale do rzeczy.
W postapokaliptycznej scenerii ludzie radzą sobie na różne sposoby - łażą szukając pożywienia i lekarstw, chronią się przed niebezpieczeństwem, przesiadują w piwnicach i próbują układać sobie życie na nowo. I to stara się pokazać Daniel Gizicki wymyślonymi przez siebie "sytuacjami"*. Sęk jednak w tym, że część z tych sytuacji przyrządzona jest wedle receptury popularnej wśród uczestników konkursów konwentowych w latach 90., kiedy to krótkie formy zwykły traktować o dupie maryni lub co najwyżej w kulminacyjnym momencie zarzynały efektowny pomysł na historyjkę.
Pierwsza "sytuacja" - "Sępy i łowca" to prosty komiks opowiedziany bez słów, z którego dowiedzieć się można jedynie, że Mateusz Skutnik trzyma swój standardowy wyśmienity poziom wtedy, gdy działa w ramach wymyślonych przez siebie światów. Druga krótka forma - "Luksus i styl" - fenomenalnie (podkreślam: fenomenalnie) narysowana przez Krzysztofa Budziejewskiego to w pierwszych kilku planszach obietnica naprawdę mocnego szorciaka, złamana przez przewidywalne zakończenie. Szkoda, że intrygujący pomysł, który spokojnie mógłby służyć jako szkielet fabuły postapo-celebrycko-erotycznego albumu, scenarzysta pociągnął w tak sztampowe rejony. A może nic straconego? Może scenarzysta mógłby wymazać z pamięci to, co wydarzyło się po planszy numer trzy, dorobić kolejnych 45 stron i finiszować albumem?
Następną w kolejności historyjką są "Nocne Polaków rozmowy" - najgorszy fragment antologii, tematycznie orbitujący wokół wspomnianej wcześniej dupy maryni (i tego, co z niej wychodzi). Kiepskiemu scenariuszowi wtórują rysunki, których autor - Mikołaj Ratka - wyjątkowo nie trafił z techniką.
Gorzej być nie może?
Ano nie może. Bo zaraz po najgorszej historyjce otrzymujemy całkiem niezłe "Nasze miejsce na ziemi" z rysunkami Grzegorza Pawlaka - komiks, który zdobył wyróżnienie na ostatnim MFKiG w Łodzi. Bardzo życiowa rzecz, obyczajowa, nie przegadana, ze świetnymi rysunkami. Następnie jest jeszcze lepiej - epizod "Niedługo wakacje", który do scenariusza Gizickiego narysowała Małgorzata Szymańska to bezsprzecznie najlepszy komiks zamieszczony w zbiorku, jak również jeden z najlepszych scenariuszy Daniela Gizickiego. Sześcioplanszowa opowiastka to chwila oddechu od poważnego (lub pseudo-poważnego) klimatu całej antologii, napisana wręcz perfekcyjnie i takoż zilustrowana, dowcipna i chwytająca za serducho zarazem. Brawa!
Zbiór wieńczy komiks "Życie toczy się dalej" - szorciak, który pewnie zostawiłby nieco w tyle "Niedługo wakacje" - bo jest piękny, zrobiony z dystansem, humanitarny i tak bliski naturze, jak to tylko możliwe - jednak niestety został zarżnięty nie przez scenarzystę, nie przez rysowniczkę, a przez druk. W oryginale fenomenalne plansze Joanny Karpowicz powodowały opad szczęki, w szarościach są tylko kolejną niespełnioną obietnicą. Szkoda. Brak koloru w tym komiksie to gwałt na nim. Coś, co nie powinno mieć miejsca.
Antologia Postapo to produkt nierówny, ale też zawierający kilka... migawek (?) zostających w pamięci. Świetny Budziejewski, porządny Pawlak, idealni Gizicki i Szymańska, no i Karpowicz, przed którą świat padłby na kolana, gdyby nie te szarości. Jeśli pojawią się następne antologie, to ja poproszę rzadziej, grubiej i z selekcją, a póki co - wciąż kibicuję.
 *"Sytuacje" to jedyne słowo zaczerpnięte z okładki pasujące mi do tych epizodów. Nie jakieś tam "migawki", czy "obrazki", a "sytuacje" właśnie.
rys. Joanna Karpowicz. Wersja w kolorze z fanpage'a Postapo na Facebooku
"Postapo: Antologia". Scenariusz: Daniel Gizicki. Rysunki: Mateusz Skutnik, Krzysztof Budziejewski, Mikołaj Ratka, Grzegorz Pawlak, Małgorzata Szymańska, Joanna Karpowicz. Wydawca: Dolna Półka (imprint wydawnictwa timof i cisi wspólnicy), Warszawa 2015 
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal

środa, 29 kwietnia 2015

Kibicujemy (415)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Dzisiaj kibicujemy antologii "Postapo". To już ostatnia prosta - komiks niebawem trafi w dłonie Czytelników. Premiera przewidziana jest na maj, a na łamach 52-stronicowego komiksu spotkają się tacy artyści, jak Mateusz Skutnik, Joanna Karpowicz, Małgorzata Szymańska, Grzegorz Pawlak, Krzysztof Budziejewski i Mikołaj Ratka. Nad wszystkim czuwa gospodarz całego przedsięwzięcia - Daniel Gizicki, który już zaraz, już poniżej opowie co nieco o tym projekcie:
Rys. Krzysztof Małecki/ Tomasz Grządziela
Dlaczego powstała "Postapo: Antologia"? 
DG: "Postapo: Antologia" to projekt, którym chciałem sprawić przyjemność czytelnikom serii (bo nie śmiem powiedzieć, że seria doczekała się fanów). Jednak czekanie rok na kolejny odcinek historii to dość długo, więc postanowiłem zrobić coś, co choć nie popycha akcji głównego cyklu do przodu, jednak będzie w luźny sposób związane ze światem, który z Krzyśkiem wykreowaliśmy. Ponadto chciałem też pokazać te pomysły, które kręcą mi się w głowie, a na które pewnie nie byłoby miejsca głównym toku opowieści. No i dzięki antologii miałem też możliwość współpracy z grupą świetnych rysowników. 
Czy koordynacja takiego projektu nastręczała jakichś trudności? 
Seria "Postapo" jest generalnie jakimś bardzo szczęśliwym projektem (nie licząc kontuzji ręki Krzyśka w zeszłym roku),bo przy jej powstawaniu nie ma większych problemów, scysji czy spięć na linii rysownik-scenarzysta. Ja też jestem nauczony pracą przy antologiach "Paronomazja" czy "Fest", że różne rzeczy mogą się zdarzać więc trzeba mieć zawsze plan awaryjny. Tu tak na szczęście nie było. "Postapo: Antologia" powstała sprawnie, bez większych przesunięć dedlajnów czy poprawek w komiksach. Wszyscy rysownicy spisali się na medal! Żałuję jedynie, że ostatecznie nie udało się zamieścić w albumiku komiksów Rafała Szłapy i Marcina Ponomarewa, bo obaj zrezygnowali z powodu nadmiaru innych ważniejszych obowiązków. Ale liczę, że spotkamy się przy następnej okazji (może następnej "Postapo: Antologii"?) 
Rys. Mikołaj Ratka
Co z główną serią? 
Został mi do napisania jeden rozdział i epilog. Krzysiek rysuje, więc 3 album pojawi się na MFKiG w Łodzi.
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Krzysztof Małecki  

czwartek, 23 kwietnia 2015

Patronujemy: Postapo: Antologia

Ziniol kibicował temu tytułowi od początku, w związku z czym z wielką przyjemnością po raz kolejny mu patronuje. Album "Postapo: Antologia" napisany został przez Daniela Gizickiego, a narysowany przez Joannę Karpowicz, Małgorzatę Szymańską, Mateusza Skutnika, Mikołaja Ratkę, Grzegorza Pawlaka i Krzysztofa Budziejewskiego. Autorem okładki jest rysownik regularnej serii, Krzysztof Małecki, a kolory położył Tomasz Grządziela. Premiera albumu przewidziana jest na Festiwal Komiksowa Warszawa.

niedziela, 9 listopada 2014

Przeczytane (02)

"Przeczytane" to rubryka, która powstała na łamach xerowanego "Ziniola" kilkanaście lat temu. Wówczas twierdzono, że "walimy w niej we wszystko, co się rusza". Dział na krótko powrócił do drukowanej wersji magazynu, a od niedawna kontynuowany jest w jego mutacji internetowej. Zapraszamy na przegląd komiksów w subiektywnych, niekoniecznie krótkich niekoniecznie-recenzjach. 
Jako, że śledzę na bieżąco polską edycję "Żywych trupów", zarówno w wersji komiksowej, jak i serialowej, przed lekturą "Najpierw słychać grzmoty" obawiałem się o bezproblemowe wśliźnięcie w fabułę. Negan? Nie, to nie tu. Terminus? Też nie to. Polska wieś? O, tak, udało się, jesteśmy w domu! Mając do dyspozycji tyle podobnych do siebie dóbr, odsianie tego, co należy do "Postapo" okazało się być zadaniem dość prostym. Marcin Tramowski nie jest już polskim Rickiem Grimesem. Podobieństwo "Postapo" do "Żywych trupów", jeśli kiedykolwiek istniało, zakończyło się wraz z kirkmanowskim zawieszeniem akcji pod koniec "Nienormalnej normalności". Daniel Gizicki przeskoczył te porównania i po lekturze "Najpierw słychać grzmoty" można stwierdzić, że po prostu robi swoje.
Po zacumowaniu na gospodarce u swojego kuzyna, Tramowski dość szybko oznajmił, że należy opuścić to miejsce, znaleźć inną grupę i trzymać się razem - tak zakończyła się pierwsza odsłona serii. Naturalnym jest, że w drugiej właśnie ten wątek stanowi clue fabuły. Postaci debatują nad odejściem, tworzą się obozy, a nad głowami bohaterów krąży widmo tytułowego grzmotu i tego, co po nim nastąpi. Gizicki wplątuje w fabułę kilka nowych postaci i tym samym otwiera sobie furtkę do kolejnych wątków, a jednocześnie urozmaica fabułę retrospekcją. Cały rozdział "Jak widzisz swoją przyszłość, synu?" to jeden wielki wgląd w przeszłość, w którym scenarzysta ukazuje życie głównego bohatera na studiach, sugestywnie kreśląc jego charakter. To również w tym rozdziale jak ryba w wodzie czuje się Krzysztof Małecki, efektownie rysując zwierzęta, samochody, wnętrza barów. Małecki bryluje zresztą nie tylko w tym rozdziale, ale i w całym albumie, przez bite 80 stron nie mając właściwie słabych momentów. 
Warto nadmienić, że zarówno scenarzysta, jak i rysownik pozwalają sobie na mniej lub bardziej ukryte żarciki - w jednej ze scen Gizicki zabawnie odnosi się do porównań z "Żywymi trupami", z kolei w innej Małecki miesza dwie płaszczyzny czasowe, umieszczając w jednym kadrze młodszą i starszą wersję głównego bohatera. Mam nadzieję, że takich smaczków jest więcej.
Daniel Gizicki odnalazł swoje miejsce w komiksie. "Postapo" to jego najbardziej udany scenariusz - przemyślany, poukładany, nie przegadany, z dobrymi dialogami i przestrzenią daną rysownikowi. Krzysztof Małecki wykorzystuje tę przestrzeń idealnie, pokazując się jako rysownik wszechstronny, z lekkością oddający zarówno emocje bohaterów, jak i przysłowiowe "plecy konia". "Najpierw słychać grzmoty" to przykład współpracy idealnej. Oby trwała jak najdłużej.
A na koniec, żeby nie wyjść na tandetnego pochlebcę, przyczepię się do czegoś. Do korekty, której nie ma, a być powinna. Kulejąca interpunkcja to jedyny minus "Postapo", cała reszta to fachowa robota. Autorom gratuluję konsekwencji i wytrwałości. Kolejny tom regularnej serii ujrzy światło dzienne w październiku 2015 roku, ale jeszcze w maju, podczas Festiwalu Komiksowa Warszawa swą premierę będzie miała 40-stronicowa spin-offowa antologia ze świata "Postapo", do której zaproszenie otrzymali tacy rysownicy, jak Grzegorz Pawlak (z pracą wyróżnioną w konkursie na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi), Mateusz Skutnik, Joanna Karpowicz, Małgorzata Szymańska, Marcin Ponomarew i Mikołaj Ratka. I dobrze, niech ten świat się rozwija!
Udało się duetowi Gizicki/Małecki, udało się również Sławkowi Lewandowskiemu. Zrobił chłop w końcu ten najgorszy komiks roku! Poważnie! "Pancerni" mają wszystko co trzeba: beznadziejną okładkę, fatalny skład i pikselozę na każdej stronie, bluzgi w co drugim słowie, bohaterów drących się tak bardzo, że aż głowa boli, najgorszą na świecie tylną okładkę, debilne pomysły, przyciemnione rysunki, na których niewiele widać... 
Lecz są również i jasne strony "Pancernych", chociażby scena randki Janka z Marusią, epizod z mordoklejkami, czy też fantastyczna - a tym samym kłócąca się mocno z beznadziejnością komiksu - scena rozprawy z Hitlerem, wspaniale napisana i angażująca czytelnika. Prawdę mówiąc, te kilka stron to majstersztyk undegroundu, usprawiedliwiający wszystkie niby bezzasadne bluzgi, które padły na poprzednich stronach. Rozliczenie ze zbrodniami hitlerowskimi i wygenerowany z tej okazji przez Lewandowskiego dowcip, jest zabawny i wzruszający zarazem. Kompilując swój najnowszy produkt z wielu niepowiązanych ze sobą scen, Lewandowski przede wszystkim dobrze się bawi (momentami aż za dobrze), ale również - prawdopodobnie nieświadomie - do czegoś dąży. Niechlujnej grafice, w której odnaleźć można inspiracje i Robertem Crumbem i Dariuszem Palinowskim, ta pikseloza zdaje się sprzyjać. No i jeszcze ten krzyk. Bohaterowie komiksu nie rozmawiają. Oni drą się wniebogłosy. Kiedy odkładałem komiks na półkę, bolała mnie głowa. Takie cuda tylko u Lewandowskiego. 
Mimo mojego entuzjazmu z pierwszego akapitu, "Pancerni" mają jednak jakąś wartość, choć trzeba przyznać, że to wciąż najgor... Przepraszam, właśnie otrzymałem wiadomość od naszego korespondenta z  Albuquerque, który twierdzi, że pojawiło się coś znacznie gorszego, niż "Pancerni"! Oddaję mu klawiaturę - oto relacja Klausa Baimslinga:
Klaus (z Albuquerque): Pojawiło się coś znacznie gorszego, niż "Pancerni".  Mimo lektury po obfitym posiłku i po godzinie 23:15 (czyli tak, jak zaleca wydawca, podający się za Ministra Kultury i Dziewictwa Narodowego), "Las Marakas" okazało się być żenującym spektaklem kilku znanych polskich komiksiarzy, którzy - być może zdając sobie sprawę z żenady, jaką popełnili - nie podpisali się pod pracami swoimi nazwiskami, lecz wykorzystali amerykańskobrzmiące pseudonimy.
Gdyby dresiarze potrafili robić komiksy, zrobiliby właśnie takie. Pierdzenie, penisy, piczka - nie, to nie kolejny tom polskiej edycji serii "Sin City", to "Las Marakas". Autorzy, wśród których łatwo zidentyfikować popularnego twórcę komiksów dla dzieci, popularnego twórcę komiksów dla wszystkich, kolejnego popularnego twórcę komiksów dla dzieci, popularnego scenarzystę, popularnego nawet zagranicą undergroundowca, popularnego eksperymentatora i paru innych, rozmieniają się na drobne pisząc i rysując o pierdzeniu i ruchaniu. "Las Marakas" to antologia prac z popularnych w Polsce after-party komiksowych, gdzie autorzy ujawniają swoje fascynacje, rysując wzwiedzione penisy, penetrujące wszystko. Wspaniale, że strony tej publikacji zostały ponumerowane. Dzięki temu wiemy, że jest to 68 stron wstydu. Robiąc research do tej szybkiej relacji, napotkałem na - o dziwo! - pozytywne recenzje tegoż tytułu, porównujące "Las Marakas" do Sławomira Mrożka. No cóż, nie wszystko co składa się z kilku kresek to Mrożek. Czasem to po prostu zwykłe rzygowiny.
Lektura "Las Marakas" pozostawia po sobie kilka pytań. Po co? Dlaczego? Naprawdę? Durnowaty wstępniak do tego komiksu strzela jego autorowi i samemu komiksowi w stopę, brzuch i łeb i wszystko. Bo abstrahując od ironii, od przaśnego "ha! ha! ha!" ludzi, którzy ten komiks popełnili, nie ulega wątpliwości, że zrobili żenadę, której powinni się wstydzić. Każda kreska tutaj postawiona jest żenująca, a za każdy dialog powinni się wstydzić. pozostaje tylko nadzieja, że nakład był niewielki, choć nawet przy tym niewielkim twórcy powinni się wstydzić, wstydzić, wsty...
Ok, dzięki, Klaus! Naprawdę dzięki! Wystarczy, wiemy o co chodzi. Relacja naszego korespondenta z Albuquerque rzuca nowe światło na komiks Sławka Lewandowskiego. Wychodzi na to, że znowu mu się nie udało. Lubiąc jego twórczość, kibicujemy, by jego kolejny projekt - "O psie, który bał się kiełbasy"  okazał się kompletnym niewypałem.
"Postapo: Najpierw słychać grzmoty". Scenariusz: Daniel Gizicki. Rysunki: Krzysztof Małecki. Wydawca: Dolna Półka, Warszawa 2014. Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal
"Pancerni". Scenariusz i rysunki: Sławomir Lewandowski, wydał autor własnym sumptem. Kontakt: czarnykopaczpodziemniowy@tlen.pl
"Las Marakas". Autorzy: Max Atlanta, Dave Utah i cała reszta. Wydawca: ATY, Warszawa 2014. Komiks można nabyć tutaj: Sklep Gildia.pl

sobota, 6 września 2014

Patronujemy: Postapo: Najpierw słychać grzmoty

"Generalnie to ja już nie chcę robić szorciaków. To znaczy chcę, bo to fajne w ogóle robić komiksy ale chciałbym jednak zajmować się pełnymi metrażami." - pisał niemal 4 lata temu w ziniolowym "Kibicowaniu" Daniel Gizicki. Śląski scenarzysta miał już wówczas gotowych kilka scenariuszy, jednak rysownicy albo nie dawali znaków życia (jak w przypadku "Gillesa McCabe"), albo ich nie było (jak w przypadku "Postapo"). W związku z tym Daniel wystosował apel do rysowników, rozpoczynający się od słów: "jeśli czytasz te słowa, zainteresował Cię mój projekt i chciałbyś spróbować swoich sił to zapraszam. Nie dam gwarancji, że ktoś to wyda, że dostaniesz jakiekolwiek pieniądze za swoją pracę. Stawiam uczciwie sprawę - poszukuję osoby, która włoży w "Postapo" tyle serca ile może (czyt. tyle, ile ja) licząc po cichu, że to zaprocentuje i że jakieś fajne wydawnictwo przyklepie ten projekt. Być może to naiwne, ale co z tego?" 
Co z tego? Zgłoszenia od rysownika Krzysztofa Małeckiego i wydanie pierwszego tomu "Postapo". Akces rysowniczki Barbary Okrasy i zrealizowanie dwóch albumów "Gillesa McCabe'a" (z czego jeden został opublikowany). I widoczny wkład serca w tę robotę ze stron wszystkich, którzy maczali w niej palce. Krok po kroku, nienachalnie, Daniel Gizicki dopiął swego. A jako, że pracom nad "Postapo" Ziniol kibicował, jak również objął patronatem pierwszy tom tej (miejmy nadzieję) długiej opowieści, to samo robimy z drugim, zatytułowanym "Najpierw słychać grzmoty", który pojawi się w sprzedaży podczas zbliżającego się Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Album będzie miał zbliżoną objętość do poprzedniego, złożą się na niego cztery rozdziały (1. "Jedźmy na wycieczkę!", 2. "Jak widzisz swoją przyszłość, synu?", 3."Najpierw słychać grzmoty", 4. "Po burzy") i epilog ("Biel"). Zestaw twórców pozostaje ten sam, za wyjątkiem autora kolorów na okładce - Tomasza Grządzielę zmienił w tej roli Robert Sienicki. Album zostanie wydany przez Dolną Półkę, a jeśli wszystko się powiedzie - jednocześnie doczekamy się dodruku części pierwszej. 
A o tym, co znajdziemy wewnątrz albumu i jaka przyszłość czeka serię, autor scenariusza mówi tak: "Dojdą nowi bohaterowie, będzie nieco retrospekcji z normalnego życia, trochę akcji ale i survivalowego obyczaju. Ponadto planuję niewielkie spin-offowe antologie zbierające szorciaki, rysowane przez innych rysowników (kilku już potwierdziło swój udział, jeden - narysowany przez Grześka Pawlaka - jest już gotowy), które pokazywałyby losy ludzi w innych miejscach w kraju. Takie uzupełnienie świata "Postapo". Chciałbym, żeby taka antologia ukazywała się raz w roku, pomiędzy albumami głównej serii. Przewiduję objętość takich antologii na max. 30 stron".  
Tym ambitnym planom Ziniol kibicuje, trzymając kciuki za autorów.

środa, 27 listopada 2013

Kibicujemy (365)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Nie dość, że jesteśmy już po premierze pierwszego tomu "Postapo", to jesteśmy również po zniknięciu nakładu z magazynu wydawcy. To dobry moment, by zapytać Daniela Gizickiego i Krzysztofa Małeckiego o recepcję tomu pierwszego i stan prac nad drugim, jak również pokazać surowy rysunek z pierwszego kadru pierwszej strony czwartego rozdziału serii... 
Notatki Daniela Gizickiego do scenariusza - fot. facebookowy profil komiksu
O wydrukowanym komiksie, emocjach i zadowoleniu z efektu końcowego 
DG: Nie chcę, żeby to zabrzmiało bucowato ale szczerze to jakichś wielkich hercklekotów nie odczuwałem. Może nauczyłem się dystansu do siebie i swojej pracy przez te dziesięć lat robienia komiksów z mniejszym lub większym powodzeniem. Z efektu jestem zadowolony, technicznie album  - "żyleta", szarości się bronią. Miło, że komiks się sprzedał bo o to się najbardziej obawiałem - że będzie finansową klapą i nie będziemy mogli kontynuować opowieści. 
KM: U mnie było podobnie. W sumie od samego początku powstawania komiksu bałem się , jak będzie odbierana moja kreska do tak cieżkiego gatunkowo tematu, ale jak zwykle martwiłem sie na zapas. Komiks wyszedł naprawdę świetnie, nie mam zastrzeżeń do końcowego efektu. Dolna Półka. Timof. Dobra robota. 
O odbiorze komiksu w mikroświatach autorów, lokalnych społecznościach, w kraju i na całym świecie 
DG: Moja mama powiedziała, że ten komiks jest mocno depresyjny. Mój mentor - Marek Turek zadzwonił i zwrócił mi uwagę gdzie, co i jak mógłbym poprawić. Raczej "Postapo" wśród moich znajomych zostało odebrane bardzo ciepło. Mam wrażenie, że generalnie pierwszy album się czytelnikom spodobał, recenzje są pozytywne, nikt nie zgłasza reklamacji, więc tylko się cieszyć. A jak zostanie odebrane na całym świecie - zobaczymy (mam nadzieję) już niedługo.  
KM: Przyjaciółkę cytowałem na Postapowskim FB i właściwie po tej recenzji odetchnąłem. Recenzje internetowe zaskoczyły mnie pozytywnym nastawieniem do albumu, ale to właśnie reakcje przyjaciół i rodziny - nieoceniony brat gra tu pierwsze skrzypce - dają mi powera do robienia nastepnych fikołków. W sieciowych recenjach czuć ogromny kredyt zaufania, jakim obdarzony był/jest cały projekt.  
O tym czy pracują nad następnymi tomami 
DG: Pracujemy. Chcemy by drugi album miał podobną objętość jak poprzedni. Napisałem pierwszy rozdział (zaplanowany na 22 strony), w którym wprowadzam dwoje nowych bohaterów. Jestem w trakcie pisania drugiego rozdziału. Wiem co mam napisać w trzecim. Prolog i epilog zostawiam sobie na koniec pracy. Poza tym czekam na tłumaczenie tak, by anglojęzyczna wersja komiksu mogła się pojawić w wersji cyfrowej w kolorze, do końca tego roku. Tu, korzystając z okazji, chciałbym się odnieść do zarzutu, który pojawia się w recenzjach czy opiniach na forach internetowych. Że w "Postapo" jest za mało Polski w Polsce. Nigdy nie miałem w planach robienia tego komiksu jako komiksu zrozumiałego tylko dla Polaków. Wręcz przeciwnie - jako, że od początku miała być też wersja angielska (potem może hiszpańska, niemiecka i francuska) starałem się unikać elementów, które później mogłyby być niejasne dla czytelników z Niemiec, Szwecji czy Kanady.  Przyjmuję na klatę, że czytelnicy w Polsce mogą być z tego faktu niezadowoleni ale to mój świadomy i przemyślany wybór. 
Spójrzcie na "Na szybo spisane" Śledzia. To genialny komiks, bardzo polski - dla mnie fenomen. Ale czy gdyby ten komiks ukazał się za granicą byłby zrozumiały dla Szwajcara, Holendra albo Japończyka? 
Dlatego aluzja do Gombrowicza z prologu "Nienormalnej normalności" w wersjach obcojęzycznych będzie musiała zostać opatrzona przypisem. 
KM: Dostałem scenariusz do czwartego rozdziału, z tego co wiem praca nad kolejnym wre. Daniel kipi pomysłami, niektóre trzeba trochę przeredagować, bo brzmią odrobinę zbyt futurystycznie, a ja wolałbym by to była opowieść o tym, że zimno w palce i pusto w brzuchu. Ale zbyt silnego nacisku nie mam zamiar wywierać. Daniel pisze oszczędnie, ale naprawdę zajmująco. Kilka razy muszę przeczytać scenariusz by sobie ułożyć całość w głowie. 
Surowy rysunek pierwszego kadru pierwszej strony czwartego rozdziału - Krzysztof Małecki
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Krzysztof Małecki 

czwartek, 10 października 2013

Postapo: Nienormalna normalność - Gizicki/ Małecki

Podróż Marcina Tramowskiego po postapokaliptycznym świecie to z jednej strony kalka podobnych utworów, ze szczególnym uwzględnieniem "Żywych trupów", a z drugiej przykład czegoś, co w komiksie polskim rzadko kiedy się zdarza, czyli przestrzennej, bardzo ładnie posklejanej opowieści o ludziach.
Scenarzysta komiksu, Daniel Gizicki, wielokrotnie podkreślał, że to, dlaczego doszło do apokalipsy interesuje go znacznie mniej, niż zachowania ludzi w świetle tej tragedii. Jak mówił, tak zrobił: próżno na stronach "Postapo" szukać jakichkolwiek wyjaśnień. Wiemy jedynie, że Tramowski pisał magisterkę o streetarcie i że świat opanowali "maskozrywacze", czyli gotowi na wszystko kanibale, którzy "zrywają maski, gęby, przełamują formę". W tym świecie - podobnie, jak w świecie opanowanym przez zombie czy inne cholerstwo - należy być rozsądnym, stąpać po ziemi cicho i cierpliwie łazić w poszukiwaniu nieskażonych, z którymi można by było odbudować cywilizację.
"Postapo" to najbardziej surowy komiks Daniela Gizickiego. Scenarzysta wie co przemilczeć, których kart nie wyłożyć na stół od razu, jak stopniować napięcie oraz w którym momencie bezgranicznie zaufać rysownikowi i pozwolić płynąc rysunkom. Świetnie rozegrany pod względem pisarskim jest pierwszy odcinek, zatytułowany "Dotrzeć do celu. Przeżyć", niemal w całości składający się z równoważników zdań. Rytmika tekstu połączona z kompozycją plansz sprawia, że czyta się to bardzo przyjemnie. Pozostała część komiksu napisana jest sprawnie, czyniąc z "Postapo" świetne czytadło, które chce się chłonąć w dużych ilościach i najlepiej od razu.
I nawet kolorów nie żal. Bo choć są one wyśmienite, komiks równie dobrze prezentuje się w szarościach. Dla Krzysztofa Małeckiego jest to pierwszy tak duży format i trzeba przyznać, że podołał mu z wielką klasą. Narysował "Postapo" swoją charakterystyczną, częściowo cartoonową kreską bardzo konsekwentnie i komunikatywnie. Bazował na tradycyjnym kadrowaniu, rysował z szacunkiem dla scenarzysty, ale i z bardzo widocznym wkładem własnym. Widać, że rysowanie to dla niego czysta przyjemność. A sądzę, że wcale nie było łatwo, bo choć odnoszę wrażenie, że scenariusz Gizickiego robiony był specjalnie "pod" Małeckiego, to jednak wykreowanie tylu postaci i planów wymagało nie lada cierpliwości i samozaparcia. Tym większe brawa.
Porządny scenariusz, świetne rysunki, fajne postaci, zabiegi formalne, kreacja świata - biorąc pod uwagę te wszystkie niewątpliwe plusy, trzeba również zaznaczyć, że - przynajmniej na razie - Marcin Tramowski to Rick Grimes, a Polsce postapokaliptycznej blisko do USA po ataku zombiaków. Daniel Gizicki stara się trochę być jak Robert Kirkman? Dla niektórych może to być istotny minus. Ja jednak jestem na tak i chcę więcej, mając nadzieję, że w kolejnych tomach pojawi się więcej motywów z polskiej wsi i polskiego miasta. W końcu po raz pierwszy apokalipsa nawiedziła Polskę, a nie USA! Cieszmy się!   
"Postapo: Nienormalna normalność". Scenariusz: Daniel Gizicki. Rysunki: Krzysztof Małecki. Wydawca: Dolna Półka, Warszawa 2013.
Komiks można nabyć tutaj: sklep timof.pl, Sklep Gildia.pl, Incal
Tak kibicowaliśmy "Postapo":

piątek, 4 października 2013

Kibicujemy (351)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty! 
"Postapo" już od dziś do nabycia podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. W sobotę spotkanie z Danielem Gizickim, na które warto przyjść, pogadać, posłuchać, zdobyć autograf (Sala B, godz. 17.00). Póki co jednak kilka słów od scenarzysty komiksu możecie przeczytać u nas.  

O tym, czy nie żal mu koloru
Wersja w szarościach jest ok. Ale widziałem całość w kolorze i bardzo mi tych kolorów będzie w albumie brakowało. Krzysiek zarówno jako rysownik, jak i kolorysta spisał się znakomicie i z planszy na planszę się rozkręcał.

O tym, czego Gombrowicz może żałować
To cytat z prologu. Gombrowicz walczył z formą, gębą i nózią, które niewolą ludzi. Rzeczywistość w "Postapo" sprzyja zrywaniu krępujących zasad. Jeśli się tego chce oczywiście.
O tym, co grało w tle podczas pisania scenariusza

Muzyka na ogół gra jak coś dłubię. Najczęściej coś instrumentalnego. Dużo słuchałem (i słucham) takich wykonawców jak Portico Quartet, Hidden Orchestra, Jacaszek, Antibreak, Angina P, Tomasz Stańko Quintet, Ltj Bukem, czyli klimaty ambientowo-jazzowe. 

O współpracy z Krzysztofem Małeckim

Współpraca z Krzyśkiem układa się bardzo dobrze. Przede wszystkim dlatego, że daje mi odczuć, że mój scenariusz bardzo mu się podoba. Ja piszę bardzo ogólnie, więc Krzysiek ma dużo swobody, toteż gdy dostaję plansze w 99,999999% nie dostrzegam potrzeby żadnych poprawek. Z biegiem czasu Krzysiek sugerował mi różne rzeczy, podsyłał pomysły co by mogło być dalej, kogo z bohaterów zabijemy itp. Także rozmawiamy sobie jak dalej widzimy tę historię. I będzie się działo.
O postapokaliptycznych inspiracjach oraz o tym, czy widział film "The Divide"

Nie powiem, żebym tematykę postapokaliptyczną miał w małym palcu. To i owo przeczytałem i obejrzałem, sporo rzeczy mi się podobało, sporo nie, często bardziej mnie inspirowały książki nie-postapo. Strugaccy głównie. Mnie bardziej interesuje takie podejście do tematu... nazwijmy to survivalowe. Czyli jak w ekstremalnej sytuacji zachowują się ludzie i w jaki sposób próbują przetrwać, jak się zachowują, jak myślą, jak apokalipsa wpłynęła na nich. Mutanci, zombie to nie do końca moja bajka - choć w sumie coś takiego zrobiłem w 3 komiksach w "Feście" i tamten światek też będzie kontynuowany (Śląsk w XXV wieku to pustynia, resztki ludzi żyją na gruzach cywilizacji po sąsiedzku z mniej lub bardziej agresywnymi mutantami). Filmu który poleciłeś nie widziałem, ale za to polecam niemiecki "Hell" i oczywiście "Drogę" - i książkę i film. 

O tym, jak zarekomendowałby czytelnikom zakup "Postapo"

Myślę że w obecnej sytuacji najlepszą zachętą będzie cena komiksu. Nigdy nie chciałem, żeby moje komiksy były drogie, a patrząc w jakich kwotach oscylują wydawane w Polsce albumy to mnie to trochę przeraża. W cenie "Postapo" jest spory kawałek komiksu, który mam nadzieję przypadnie czytelnikom do gustu. Nie chcę jednak przesadnie zachwalać i zachęcać. Jeśli kogoś taka tematyka interesuje, podobają mu się rysunki Krzyśka, to nie powinien być zawiedziony. 

O kolejnych częściach komiksu

Praca nad kolejnymi częściami trwa. Mamy mniej więcej zaplanowane co się będzie działo. Jestem w trakcie pisania scenariusza, choć niestety z powodów różnych (praca, praca, praca) się to przeciąga. Będzie ciekawie, będzie się sporo działo, pojawią się nowi bohaterowie, troszkę chcę pokazać jak wygląda sytuacja tu i tam w Polsce. Generalnie mam szeroko zakreślony plan wydarzeń na naprawę dużą ilość odcinków.
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Krzysztof Małecki

środa, 2 października 2013

Kibicujemy (349)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty! 
Premiera "Postapo" lada dzień. Zanim nastąpi ta doniosła chwila, Krzysztof Małecki, rysownik albumu, ma Wam jeszcze coś do powiedzenia:
O sposobie pracy nad planszą
Moim paliwem jest pepsi, mnóstwo pepsi. Kadrowanie wychodzi na etapie szkicu, jak mam z czymś problem rozrysowuję sobie to na malutkim obrazku wielkości znaczka pocztowego. Mnóstwo takich mini stron potem idzie do pieca.
Banalny banał: Inspiracje
Przyznam że nie wiem. To trudne pytanie. Bo właściwie wszystko jest inspiracją, więc banalną odpowiedzią będzie - Życie. Sporo lokacji z tego komiksu widziałem na własne oczy, lekko je tylko zpostapokaliptowałem. W 2011 w ścisku autobusu do Wytwórni, Daniel wspomniał coś o Drodze Cormaca McCarthy, a ja nie czytałem książki, ani nie obejrzałem filmu. Nie chciałem by jakaś wizja mąciła mi moje postrzeganie scenariusza, więc film obejrzałem całkiem niedawno. 
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Krzysztof Małecki