Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Postapo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Postapo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 czerwca 2015

Postapo: Antologia - Gizicki/ Karpowicz/ Szymańska/ Skutnik/ Ratka/ Pawlak/ Budziejewski

"Obrazki, sytuacje, dialogi, migawki" - tak o antologii "Postapo" przeczytać można na tylnej okładce zeszytu. Wszystkie wymienione formy mają uzupełniać świat wykreowany przez Daniela Gizickiego i Krzysztofa Małeckiego w regularnej serii, której trzeci tom zaplanowany jest na październik. No i uzupełniają, ale z bardzo różnym skutkiem. Zdarzają się tu perełki graficzne, ale też prace niedorobione. Są krótkie formy rokujące całkiem nieźle, są też takie, które wywołują wzruszenie ramion. Na czarno-biało-szarych stronach zeszytu znalazło się także miejsce dla epizodu, którego druk w takiej postaci był niedopuszczalny. Ale do rzeczy.
W postapokaliptycznej scenerii ludzie radzą sobie na różne sposoby - łażą szukając pożywienia i lekarstw, chronią się przed niebezpieczeństwem, przesiadują w piwnicach i próbują układać sobie życie na nowo. I to stara się pokazać Daniel Gizicki wymyślonymi przez siebie "sytuacjami"*. Sęk jednak w tym, że część z tych sytuacji przyrządzona jest wedle receptury popularnej wśród uczestników konkursów konwentowych w latach 90., kiedy to krótkie formy zwykły traktować o dupie maryni lub co najwyżej w kulminacyjnym momencie zarzynały efektowny pomysł na historyjkę.
Pierwsza "sytuacja" - "Sępy i łowca" to prosty komiks opowiedziany bez słów, z którego dowiedzieć się można jedynie, że Mateusz Skutnik trzyma swój standardowy wyśmienity poziom wtedy, gdy działa w ramach wymyślonych przez siebie światów. Druga krótka forma - "Luksus i styl" - fenomenalnie (podkreślam: fenomenalnie) narysowana przez Krzysztofa Budziejewskiego to w pierwszych kilku planszach obietnica naprawdę mocnego szorciaka, złamana przez przewidywalne zakończenie. Szkoda, że intrygujący pomysł, który spokojnie mógłby służyć jako szkielet fabuły postapo-celebrycko-erotycznego albumu, scenarzysta pociągnął w tak sztampowe rejony. A może nic straconego? Może scenarzysta mógłby wymazać z pamięci to, co wydarzyło się po planszy numer trzy, dorobić kolejnych 45 stron i finiszować albumem?
Następną w kolejności historyjką są "Nocne Polaków rozmowy" - najgorszy fragment antologii, tematycznie orbitujący wokół wspomnianej wcześniej dupy maryni (i tego, co z niej wychodzi). Kiepskiemu scenariuszowi wtórują rysunki, których autor - Mikołaj Ratka - wyjątkowo nie trafił z techniką.
Gorzej być nie może?
Ano nie może. Bo zaraz po najgorszej historyjce otrzymujemy całkiem niezłe "Nasze miejsce na ziemi" z rysunkami Grzegorza Pawlaka - komiks, który zdobył wyróżnienie na ostatnim MFKiG w Łodzi. Bardzo życiowa rzecz, obyczajowa, nie przegadana, ze świetnymi rysunkami. Następnie jest jeszcze lepiej - epizod "Niedługo wakacje", który do scenariusza Gizickiego narysowała Małgorzata Szymańska to bezsprzecznie najlepszy komiks zamieszczony w zbiorku, jak również jeden z najlepszych scenariuszy Daniela Gizickiego. Sześcioplanszowa opowiastka to chwila oddechu od poważnego (lub pseudo-poważnego) klimatu całej antologii, napisana wręcz perfekcyjnie i takoż zilustrowana, dowcipna i chwytająca za serducho zarazem. Brawa!
Zbiór wieńczy komiks "Życie toczy się dalej" - szorciak, który pewnie zostawiłby nieco w tyle "Niedługo wakacje" - bo jest piękny, zrobiony z dystansem, humanitarny i tak bliski naturze, jak to tylko możliwe - jednak niestety został zarżnięty nie przez scenarzystę, nie przez rysowniczkę, a przez druk. W oryginale fenomenalne plansze Joanny Karpowicz powodowały opad szczęki, w szarościach są tylko kolejną niespełnioną obietnicą. Szkoda. Brak koloru w tym komiksie to gwałt na nim. Coś, co nie powinno mieć miejsca.
Antologia Postapo to produkt nierówny, ale też zawierający kilka... migawek (?) zostających w pamięci. Świetny Budziejewski, porządny Pawlak, idealni Gizicki i Szymańska, no i Karpowicz, przed którą świat padłby na kolana, gdyby nie te szarości. Jeśli pojawią się następne antologie, to ja poproszę rzadziej, grubiej i z selekcją, a póki co - wciąż kibicuję.
 *"Sytuacje" to jedyne słowo zaczerpnięte z okładki pasujące mi do tych epizodów. Nie jakieś tam "migawki", czy "obrazki", a "sytuacje" właśnie.
rys. Joanna Karpowicz. Wersja w kolorze z fanpage'a Postapo na Facebooku
"Postapo: Antologia". Scenariusz: Daniel Gizicki. Rysunki: Mateusz Skutnik, Krzysztof Budziejewski, Mikołaj Ratka, Grzegorz Pawlak, Małgorzata Szymańska, Joanna Karpowicz. Wydawca: Dolna Półka (imprint wydawnictwa timof i cisi wspólnicy), Warszawa 2015 
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal

środa, 29 kwietnia 2015

Kibicujemy (415)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Dzisiaj kibicujemy antologii "Postapo". To już ostatnia prosta - komiks niebawem trafi w dłonie Czytelników. Premiera przewidziana jest na maj, a na łamach 52-stronicowego komiksu spotkają się tacy artyści, jak Mateusz Skutnik, Joanna Karpowicz, Małgorzata Szymańska, Grzegorz Pawlak, Krzysztof Budziejewski i Mikołaj Ratka. Nad wszystkim czuwa gospodarz całego przedsięwzięcia - Daniel Gizicki, który już zaraz, już poniżej opowie co nieco o tym projekcie:
Rys. Krzysztof Małecki/ Tomasz Grządziela
Dlaczego powstała "Postapo: Antologia"? 
DG: "Postapo: Antologia" to projekt, którym chciałem sprawić przyjemność czytelnikom serii (bo nie śmiem powiedzieć, że seria doczekała się fanów). Jednak czekanie rok na kolejny odcinek historii to dość długo, więc postanowiłem zrobić coś, co choć nie popycha akcji głównego cyklu do przodu, jednak będzie w luźny sposób związane ze światem, który z Krzyśkiem wykreowaliśmy. Ponadto chciałem też pokazać te pomysły, które kręcą mi się w głowie, a na które pewnie nie byłoby miejsca głównym toku opowieści. No i dzięki antologii miałem też możliwość współpracy z grupą świetnych rysowników. 
Czy koordynacja takiego projektu nastręczała jakichś trudności? 
Seria "Postapo" jest generalnie jakimś bardzo szczęśliwym projektem (nie licząc kontuzji ręki Krzyśka w zeszłym roku),bo przy jej powstawaniu nie ma większych problemów, scysji czy spięć na linii rysownik-scenarzysta. Ja też jestem nauczony pracą przy antologiach "Paronomazja" czy "Fest", że różne rzeczy mogą się zdarzać więc trzeba mieć zawsze plan awaryjny. Tu tak na szczęście nie było. "Postapo: Antologia" powstała sprawnie, bez większych przesunięć dedlajnów czy poprawek w komiksach. Wszyscy rysownicy spisali się na medal! Żałuję jedynie, że ostatecznie nie udało się zamieścić w albumiku komiksów Rafała Szłapy i Marcina Ponomarewa, bo obaj zrezygnowali z powodu nadmiaru innych ważniejszych obowiązków. Ale liczę, że spotkamy się przy następnej okazji (może następnej "Postapo: Antologii"?) 
Rys. Mikołaj Ratka
Co z główną serią? 
Został mi do napisania jeden rozdział i epilog. Krzysiek rysuje, więc 3 album pojawi się na MFKiG w Łodzi.
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Krzysztof Małecki  

czwartek, 23 kwietnia 2015

Patronujemy: Postapo: Antologia

Ziniol kibicował temu tytułowi od początku, w związku z czym z wielką przyjemnością po raz kolejny mu patronuje. Album "Postapo: Antologia" napisany został przez Daniela Gizickiego, a narysowany przez Joannę Karpowicz, Małgorzatę Szymańską, Mateusza Skutnika, Mikołaja Ratkę, Grzegorza Pawlaka i Krzysztofa Budziejewskiego. Autorem okładki jest rysownik regularnej serii, Krzysztof Małecki, a kolory położył Tomasz Grządziela. Premiera albumu przewidziana jest na Festiwal Komiksowa Warszawa.

niedziela, 9 listopada 2014

Przeczytane (02)

"Przeczytane" to rubryka, która powstała na łamach xerowanego "Ziniola" kilkanaście lat temu. Wówczas twierdzono, że "walimy w niej we wszystko, co się rusza". Dział na krótko powrócił do drukowanej wersji magazynu, a od niedawna kontynuowany jest w jego mutacji internetowej. Zapraszamy na przegląd komiksów w subiektywnych, niekoniecznie krótkich niekoniecznie-recenzjach. 
Jako, że śledzę na bieżąco polską edycję "Żywych trupów", zarówno w wersji komiksowej, jak i serialowej, przed lekturą "Najpierw słychać grzmoty" obawiałem się o bezproblemowe wśliźnięcie w fabułę. Negan? Nie, to nie tu. Terminus? Też nie to. Polska wieś? O, tak, udało się, jesteśmy w domu! Mając do dyspozycji tyle podobnych do siebie dóbr, odsianie tego, co należy do "Postapo" okazało się być zadaniem dość prostym. Marcin Tramowski nie jest już polskim Rickiem Grimesem. Podobieństwo "Postapo" do "Żywych trupów", jeśli kiedykolwiek istniało, zakończyło się wraz z kirkmanowskim zawieszeniem akcji pod koniec "Nienormalnej normalności". Daniel Gizicki przeskoczył te porównania i po lekturze "Najpierw słychać grzmoty" można stwierdzić, że po prostu robi swoje.
Po zacumowaniu na gospodarce u swojego kuzyna, Tramowski dość szybko oznajmił, że należy opuścić to miejsce, znaleźć inną grupę i trzymać się razem - tak zakończyła się pierwsza odsłona serii. Naturalnym jest, że w drugiej właśnie ten wątek stanowi clue fabuły. Postaci debatują nad odejściem, tworzą się obozy, a nad głowami bohaterów krąży widmo tytułowego grzmotu i tego, co po nim nastąpi. Gizicki wplątuje w fabułę kilka nowych postaci i tym samym otwiera sobie furtkę do kolejnych wątków, a jednocześnie urozmaica fabułę retrospekcją. Cały rozdział "Jak widzisz swoją przyszłość, synu?" to jeden wielki wgląd w przeszłość, w którym scenarzysta ukazuje życie głównego bohatera na studiach, sugestywnie kreśląc jego charakter. To również w tym rozdziale jak ryba w wodzie czuje się Krzysztof Małecki, efektownie rysując zwierzęta, samochody, wnętrza barów. Małecki bryluje zresztą nie tylko w tym rozdziale, ale i w całym albumie, przez bite 80 stron nie mając właściwie słabych momentów. 
Warto nadmienić, że zarówno scenarzysta, jak i rysownik pozwalają sobie na mniej lub bardziej ukryte żarciki - w jednej ze scen Gizicki zabawnie odnosi się do porównań z "Żywymi trupami", z kolei w innej Małecki miesza dwie płaszczyzny czasowe, umieszczając w jednym kadrze młodszą i starszą wersję głównego bohatera. Mam nadzieję, że takich smaczków jest więcej.
Daniel Gizicki odnalazł swoje miejsce w komiksie. "Postapo" to jego najbardziej udany scenariusz - przemyślany, poukładany, nie przegadany, z dobrymi dialogami i przestrzenią daną rysownikowi. Krzysztof Małecki wykorzystuje tę przestrzeń idealnie, pokazując się jako rysownik wszechstronny, z lekkością oddający zarówno emocje bohaterów, jak i przysłowiowe "plecy konia". "Najpierw słychać grzmoty" to przykład współpracy idealnej. Oby trwała jak najdłużej.
A na koniec, żeby nie wyjść na tandetnego pochlebcę, przyczepię się do czegoś. Do korekty, której nie ma, a być powinna. Kulejąca interpunkcja to jedyny minus "Postapo", cała reszta to fachowa robota. Autorom gratuluję konsekwencji i wytrwałości. Kolejny tom regularnej serii ujrzy światło dzienne w październiku 2015 roku, ale jeszcze w maju, podczas Festiwalu Komiksowa Warszawa swą premierę będzie miała 40-stronicowa spin-offowa antologia ze świata "Postapo", do której zaproszenie otrzymali tacy rysownicy, jak Grzegorz Pawlak (z pracą wyróżnioną w konkursie na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi), Mateusz Skutnik, Joanna Karpowicz, Małgorzata Szymańska, Marcin Ponomarew i Mikołaj Ratka. I dobrze, niech ten świat się rozwija!
Udało się duetowi Gizicki/Małecki, udało się również Sławkowi Lewandowskiemu. Zrobił chłop w końcu ten najgorszy komiks roku! Poważnie! "Pancerni" mają wszystko co trzeba: beznadziejną okładkę, fatalny skład i pikselozę na każdej stronie, bluzgi w co drugim słowie, bohaterów drących się tak bardzo, że aż głowa boli, najgorszą na świecie tylną okładkę, debilne pomysły, przyciemnione rysunki, na których niewiele widać... 
Lecz są również i jasne strony "Pancernych", chociażby scena randki Janka z Marusią, epizod z mordoklejkami, czy też fantastyczna - a tym samym kłócąca się mocno z beznadziejnością komiksu - scena rozprawy z Hitlerem, wspaniale napisana i angażująca czytelnika. Prawdę mówiąc, te kilka stron to majstersztyk undegroundu, usprawiedliwiający wszystkie niby bezzasadne bluzgi, które padły na poprzednich stronach. Rozliczenie ze zbrodniami hitlerowskimi i wygenerowany z tej okazji przez Lewandowskiego dowcip, jest zabawny i wzruszający zarazem. Kompilując swój najnowszy produkt z wielu niepowiązanych ze sobą scen, Lewandowski przede wszystkim dobrze się bawi (momentami aż za dobrze), ale również - prawdopodobnie nieświadomie - do czegoś dąży. Niechlujnej grafice, w której odnaleźć można inspiracje i Robertem Crumbem i Dariuszem Palinowskim, ta pikseloza zdaje się sprzyjać. No i jeszcze ten krzyk. Bohaterowie komiksu nie rozmawiają. Oni drą się wniebogłosy. Kiedy odkładałem komiks na półkę, bolała mnie głowa. Takie cuda tylko u Lewandowskiego. 
Mimo mojego entuzjazmu z pierwszego akapitu, "Pancerni" mają jednak jakąś wartość, choć trzeba przyznać, że to wciąż najgor... Przepraszam, właśnie otrzymałem wiadomość od naszego korespondenta z  Albuquerque, który twierdzi, że pojawiło się coś znacznie gorszego, niż "Pancerni"! Oddaję mu klawiaturę - oto relacja Klausa Baimslinga:
Klaus (z Albuquerque): Pojawiło się coś znacznie gorszego, niż "Pancerni".  Mimo lektury po obfitym posiłku i po godzinie 23:15 (czyli tak, jak zaleca wydawca, podający się za Ministra Kultury i Dziewictwa Narodowego), "Las Marakas" okazało się być żenującym spektaklem kilku znanych polskich komiksiarzy, którzy - być może zdając sobie sprawę z żenady, jaką popełnili - nie podpisali się pod pracami swoimi nazwiskami, lecz wykorzystali amerykańskobrzmiące pseudonimy.
Gdyby dresiarze potrafili robić komiksy, zrobiliby właśnie takie. Pierdzenie, penisy, piczka - nie, to nie kolejny tom polskiej edycji serii "Sin City", to "Las Marakas". Autorzy, wśród których łatwo zidentyfikować popularnego twórcę komiksów dla dzieci, popularnego twórcę komiksów dla wszystkich, kolejnego popularnego twórcę komiksów dla dzieci, popularnego scenarzystę, popularnego nawet zagranicą undergroundowca, popularnego eksperymentatora i paru innych, rozmieniają się na drobne pisząc i rysując o pierdzeniu i ruchaniu. "Las Marakas" to antologia prac z popularnych w Polsce after-party komiksowych, gdzie autorzy ujawniają swoje fascynacje, rysując wzwiedzione penisy, penetrujące wszystko. Wspaniale, że strony tej publikacji zostały ponumerowane. Dzięki temu wiemy, że jest to 68 stron wstydu. Robiąc research do tej szybkiej relacji, napotkałem na - o dziwo! - pozytywne recenzje tegoż tytułu, porównujące "Las Marakas" do Sławomira Mrożka. No cóż, nie wszystko co składa się z kilku kresek to Mrożek. Czasem to po prostu zwykłe rzygowiny.
Lektura "Las Marakas" pozostawia po sobie kilka pytań. Po co? Dlaczego? Naprawdę? Durnowaty wstępniak do tego komiksu strzela jego autorowi i samemu komiksowi w stopę, brzuch i łeb i wszystko. Bo abstrahując od ironii, od przaśnego "ha! ha! ha!" ludzi, którzy ten komiks popełnili, nie ulega wątpliwości, że zrobili żenadę, której powinni się wstydzić. Każda kreska tutaj postawiona jest żenująca, a za każdy dialog powinni się wstydzić. pozostaje tylko nadzieja, że nakład był niewielki, choć nawet przy tym niewielkim twórcy powinni się wstydzić, wstydzić, wsty...
Ok, dzięki, Klaus! Naprawdę dzięki! Wystarczy, wiemy o co chodzi. Relacja naszego korespondenta z Albuquerque rzuca nowe światło na komiks Sławka Lewandowskiego. Wychodzi na to, że znowu mu się nie udało. Lubiąc jego twórczość, kibicujemy, by jego kolejny projekt - "O psie, który bał się kiełbasy"  okazał się kompletnym niewypałem.
"Postapo: Najpierw słychać grzmoty". Scenariusz: Daniel Gizicki. Rysunki: Krzysztof Małecki. Wydawca: Dolna Półka, Warszawa 2014. Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal
"Pancerni". Scenariusz i rysunki: Sławomir Lewandowski, wydał autor własnym sumptem. Kontakt: czarnykopaczpodziemniowy@tlen.pl
"Las Marakas". Autorzy: Max Atlanta, Dave Utah i cała reszta. Wydawca: ATY, Warszawa 2014. Komiks można nabyć tutaj: Sklep Gildia.pl

sobota, 6 września 2014

Patronujemy: Postapo: Najpierw słychać grzmoty

"Generalnie to ja już nie chcę robić szorciaków. To znaczy chcę, bo to fajne w ogóle robić komiksy ale chciałbym jednak zajmować się pełnymi metrażami." - pisał niemal 4 lata temu w ziniolowym "Kibicowaniu" Daniel Gizicki. Śląski scenarzysta miał już wówczas gotowych kilka scenariuszy, jednak rysownicy albo nie dawali znaków życia (jak w przypadku "Gillesa McCabe"), albo ich nie było (jak w przypadku "Postapo"). W związku z tym Daniel wystosował apel do rysowników, rozpoczynający się od słów: "jeśli czytasz te słowa, zainteresował Cię mój projekt i chciałbyś spróbować swoich sił to zapraszam. Nie dam gwarancji, że ktoś to wyda, że dostaniesz jakiekolwiek pieniądze za swoją pracę. Stawiam uczciwie sprawę - poszukuję osoby, która włoży w "Postapo" tyle serca ile może (czyt. tyle, ile ja) licząc po cichu, że to zaprocentuje i że jakieś fajne wydawnictwo przyklepie ten projekt. Być może to naiwne, ale co z tego?" 
Co z tego? Zgłoszenia od rysownika Krzysztofa Małeckiego i wydanie pierwszego tomu "Postapo". Akces rysowniczki Barbary Okrasy i zrealizowanie dwóch albumów "Gillesa McCabe'a" (z czego jeden został opublikowany). I widoczny wkład serca w tę robotę ze stron wszystkich, którzy maczali w niej palce. Krok po kroku, nienachalnie, Daniel Gizicki dopiął swego. A jako, że pracom nad "Postapo" Ziniol kibicował, jak również objął patronatem pierwszy tom tej (miejmy nadzieję) długiej opowieści, to samo robimy z drugim, zatytułowanym "Najpierw słychać grzmoty", który pojawi się w sprzedaży podczas zbliżającego się Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Album będzie miał zbliżoną objętość do poprzedniego, złożą się na niego cztery rozdziały (1. "Jedźmy na wycieczkę!", 2. "Jak widzisz swoją przyszłość, synu?", 3."Najpierw słychać grzmoty", 4. "Po burzy") i epilog ("Biel"). Zestaw twórców pozostaje ten sam, za wyjątkiem autora kolorów na okładce - Tomasza Grządzielę zmienił w tej roli Robert Sienicki. Album zostanie wydany przez Dolną Półkę, a jeśli wszystko się powiedzie - jednocześnie doczekamy się dodruku części pierwszej. 
A o tym, co znajdziemy wewnątrz albumu i jaka przyszłość czeka serię, autor scenariusza mówi tak: "Dojdą nowi bohaterowie, będzie nieco retrospekcji z normalnego życia, trochę akcji ale i survivalowego obyczaju. Ponadto planuję niewielkie spin-offowe antologie zbierające szorciaki, rysowane przez innych rysowników (kilku już potwierdziło swój udział, jeden - narysowany przez Grześka Pawlaka - jest już gotowy), które pokazywałyby losy ludzi w innych miejscach w kraju. Takie uzupełnienie świata "Postapo". Chciałbym, żeby taka antologia ukazywała się raz w roku, pomiędzy albumami głównej serii. Przewiduję objętość takich antologii na max. 30 stron".  
Tym ambitnym planom Ziniol kibicuje, trzymając kciuki za autorów.

czwartek, 10 października 2013

Postapo: Nienormalna normalność - Gizicki/ Małecki

Podróż Marcina Tramowskiego po postapokaliptycznym świecie to z jednej strony kalka podobnych utworów, ze szczególnym uwzględnieniem "Żywych trupów", a z drugiej przykład czegoś, co w komiksie polskim rzadko kiedy się zdarza, czyli przestrzennej, bardzo ładnie posklejanej opowieści o ludziach.
Scenarzysta komiksu, Daniel Gizicki, wielokrotnie podkreślał, że to, dlaczego doszło do apokalipsy interesuje go znacznie mniej, niż zachowania ludzi w świetle tej tragedii. Jak mówił, tak zrobił: próżno na stronach "Postapo" szukać jakichkolwiek wyjaśnień. Wiemy jedynie, że Tramowski pisał magisterkę o streetarcie i że świat opanowali "maskozrywacze", czyli gotowi na wszystko kanibale, którzy "zrywają maski, gęby, przełamują formę". W tym świecie - podobnie, jak w świecie opanowanym przez zombie czy inne cholerstwo - należy być rozsądnym, stąpać po ziemi cicho i cierpliwie łazić w poszukiwaniu nieskażonych, z którymi można by było odbudować cywilizację.
"Postapo" to najbardziej surowy komiks Daniela Gizickiego. Scenarzysta wie co przemilczeć, których kart nie wyłożyć na stół od razu, jak stopniować napięcie oraz w którym momencie bezgranicznie zaufać rysownikowi i pozwolić płynąc rysunkom. Świetnie rozegrany pod względem pisarskim jest pierwszy odcinek, zatytułowany "Dotrzeć do celu. Przeżyć", niemal w całości składający się z równoważników zdań. Rytmika tekstu połączona z kompozycją plansz sprawia, że czyta się to bardzo przyjemnie. Pozostała część komiksu napisana jest sprawnie, czyniąc z "Postapo" świetne czytadło, które chce się chłonąć w dużych ilościach i najlepiej od razu.
I nawet kolorów nie żal. Bo choć są one wyśmienite, komiks równie dobrze prezentuje się w szarościach. Dla Krzysztofa Małeckiego jest to pierwszy tak duży format i trzeba przyznać, że podołał mu z wielką klasą. Narysował "Postapo" swoją charakterystyczną, częściowo cartoonową kreską bardzo konsekwentnie i komunikatywnie. Bazował na tradycyjnym kadrowaniu, rysował z szacunkiem dla scenarzysty, ale i z bardzo widocznym wkładem własnym. Widać, że rysowanie to dla niego czysta przyjemność. A sądzę, że wcale nie było łatwo, bo choć odnoszę wrażenie, że scenariusz Gizickiego robiony był specjalnie "pod" Małeckiego, to jednak wykreowanie tylu postaci i planów wymagało nie lada cierpliwości i samozaparcia. Tym większe brawa.
Porządny scenariusz, świetne rysunki, fajne postaci, zabiegi formalne, kreacja świata - biorąc pod uwagę te wszystkie niewątpliwe plusy, trzeba również zaznaczyć, że - przynajmniej na razie - Marcin Tramowski to Rick Grimes, a Polsce postapokaliptycznej blisko do USA po ataku zombiaków. Daniel Gizicki stara się trochę być jak Robert Kirkman? Dla niektórych może to być istotny minus. Ja jednak jestem na tak i chcę więcej, mając nadzieję, że w kolejnych tomach pojawi się więcej motywów z polskiej wsi i polskiego miasta. W końcu po raz pierwszy apokalipsa nawiedziła Polskę, a nie USA! Cieszmy się!   
"Postapo: Nienormalna normalność". Scenariusz: Daniel Gizicki. Rysunki: Krzysztof Małecki. Wydawca: Dolna Półka, Warszawa 2013.
Komiks można nabyć tutaj: sklep timof.pl, Sklep Gildia.pl, Incal
Tak kibicowaliśmy "Postapo":