Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolna Półka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolna Półka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 czerwca 2015

Postapo: Antologia - Gizicki/ Karpowicz/ Szymańska/ Skutnik/ Ratka/ Pawlak/ Budziejewski

"Obrazki, sytuacje, dialogi, migawki" - tak o antologii "Postapo" przeczytać można na tylnej okładce zeszytu. Wszystkie wymienione formy mają uzupełniać świat wykreowany przez Daniela Gizickiego i Krzysztofa Małeckiego w regularnej serii, której trzeci tom zaplanowany jest na październik. No i uzupełniają, ale z bardzo różnym skutkiem. Zdarzają się tu perełki graficzne, ale też prace niedorobione. Są krótkie formy rokujące całkiem nieźle, są też takie, które wywołują wzruszenie ramion. Na czarno-biało-szarych stronach zeszytu znalazło się także miejsce dla epizodu, którego druk w takiej postaci był niedopuszczalny. Ale do rzeczy.
W postapokaliptycznej scenerii ludzie radzą sobie na różne sposoby - łażą szukając pożywienia i lekarstw, chronią się przed niebezpieczeństwem, przesiadują w piwnicach i próbują układać sobie życie na nowo. I to stara się pokazać Daniel Gizicki wymyślonymi przez siebie "sytuacjami"*. Sęk jednak w tym, że część z tych sytuacji przyrządzona jest wedle receptury popularnej wśród uczestników konkursów konwentowych w latach 90., kiedy to krótkie formy zwykły traktować o dupie maryni lub co najwyżej w kulminacyjnym momencie zarzynały efektowny pomysł na historyjkę.
Pierwsza "sytuacja" - "Sępy i łowca" to prosty komiks opowiedziany bez słów, z którego dowiedzieć się można jedynie, że Mateusz Skutnik trzyma swój standardowy wyśmienity poziom wtedy, gdy działa w ramach wymyślonych przez siebie światów. Druga krótka forma - "Luksus i styl" - fenomenalnie (podkreślam: fenomenalnie) narysowana przez Krzysztofa Budziejewskiego to w pierwszych kilku planszach obietnica naprawdę mocnego szorciaka, złamana przez przewidywalne zakończenie. Szkoda, że intrygujący pomysł, który spokojnie mógłby służyć jako szkielet fabuły postapo-celebrycko-erotycznego albumu, scenarzysta pociągnął w tak sztampowe rejony. A może nic straconego? Może scenarzysta mógłby wymazać z pamięci to, co wydarzyło się po planszy numer trzy, dorobić kolejnych 45 stron i finiszować albumem?
Następną w kolejności historyjką są "Nocne Polaków rozmowy" - najgorszy fragment antologii, tematycznie orbitujący wokół wspomnianej wcześniej dupy maryni (i tego, co z niej wychodzi). Kiepskiemu scenariuszowi wtórują rysunki, których autor - Mikołaj Ratka - wyjątkowo nie trafił z techniką.
Gorzej być nie może?
Ano nie może. Bo zaraz po najgorszej historyjce otrzymujemy całkiem niezłe "Nasze miejsce na ziemi" z rysunkami Grzegorza Pawlaka - komiks, który zdobył wyróżnienie na ostatnim MFKiG w Łodzi. Bardzo życiowa rzecz, obyczajowa, nie przegadana, ze świetnymi rysunkami. Następnie jest jeszcze lepiej - epizod "Niedługo wakacje", który do scenariusza Gizickiego narysowała Małgorzata Szymańska to bezsprzecznie najlepszy komiks zamieszczony w zbiorku, jak również jeden z najlepszych scenariuszy Daniela Gizickiego. Sześcioplanszowa opowiastka to chwila oddechu od poważnego (lub pseudo-poważnego) klimatu całej antologii, napisana wręcz perfekcyjnie i takoż zilustrowana, dowcipna i chwytająca za serducho zarazem. Brawa!
Zbiór wieńczy komiks "Życie toczy się dalej" - szorciak, który pewnie zostawiłby nieco w tyle "Niedługo wakacje" - bo jest piękny, zrobiony z dystansem, humanitarny i tak bliski naturze, jak to tylko możliwe - jednak niestety został zarżnięty nie przez scenarzystę, nie przez rysowniczkę, a przez druk. W oryginale fenomenalne plansze Joanny Karpowicz powodowały opad szczęki, w szarościach są tylko kolejną niespełnioną obietnicą. Szkoda. Brak koloru w tym komiksie to gwałt na nim. Coś, co nie powinno mieć miejsca.
Antologia Postapo to produkt nierówny, ale też zawierający kilka... migawek (?) zostających w pamięci. Świetny Budziejewski, porządny Pawlak, idealni Gizicki i Szymańska, no i Karpowicz, przed którą świat padłby na kolana, gdyby nie te szarości. Jeśli pojawią się następne antologie, to ja poproszę rzadziej, grubiej i z selekcją, a póki co - wciąż kibicuję.
 *"Sytuacje" to jedyne słowo zaczerpnięte z okładki pasujące mi do tych epizodów. Nie jakieś tam "migawki", czy "obrazki", a "sytuacje" właśnie.
rys. Joanna Karpowicz. Wersja w kolorze z fanpage'a Postapo na Facebooku
"Postapo: Antologia". Scenariusz: Daniel Gizicki. Rysunki: Mateusz Skutnik, Krzysztof Budziejewski, Mikołaj Ratka, Grzegorz Pawlak, Małgorzata Szymańska, Joanna Karpowicz. Wydawca: Dolna Półka (imprint wydawnictwa timof i cisi wspólnicy), Warszawa 2015 
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal

niedziela, 9 listopada 2014

Przeczytane (02)

"Przeczytane" to rubryka, która powstała na łamach xerowanego "Ziniola" kilkanaście lat temu. Wówczas twierdzono, że "walimy w niej we wszystko, co się rusza". Dział na krótko powrócił do drukowanej wersji magazynu, a od niedawna kontynuowany jest w jego mutacji internetowej. Zapraszamy na przegląd komiksów w subiektywnych, niekoniecznie krótkich niekoniecznie-recenzjach. 
Jako, że śledzę na bieżąco polską edycję "Żywych trupów", zarówno w wersji komiksowej, jak i serialowej, przed lekturą "Najpierw słychać grzmoty" obawiałem się o bezproblemowe wśliźnięcie w fabułę. Negan? Nie, to nie tu. Terminus? Też nie to. Polska wieś? O, tak, udało się, jesteśmy w domu! Mając do dyspozycji tyle podobnych do siebie dóbr, odsianie tego, co należy do "Postapo" okazało się być zadaniem dość prostym. Marcin Tramowski nie jest już polskim Rickiem Grimesem. Podobieństwo "Postapo" do "Żywych trupów", jeśli kiedykolwiek istniało, zakończyło się wraz z kirkmanowskim zawieszeniem akcji pod koniec "Nienormalnej normalności". Daniel Gizicki przeskoczył te porównania i po lekturze "Najpierw słychać grzmoty" można stwierdzić, że po prostu robi swoje.
Po zacumowaniu na gospodarce u swojego kuzyna, Tramowski dość szybko oznajmił, że należy opuścić to miejsce, znaleźć inną grupę i trzymać się razem - tak zakończyła się pierwsza odsłona serii. Naturalnym jest, że w drugiej właśnie ten wątek stanowi clue fabuły. Postaci debatują nad odejściem, tworzą się obozy, a nad głowami bohaterów krąży widmo tytułowego grzmotu i tego, co po nim nastąpi. Gizicki wplątuje w fabułę kilka nowych postaci i tym samym otwiera sobie furtkę do kolejnych wątków, a jednocześnie urozmaica fabułę retrospekcją. Cały rozdział "Jak widzisz swoją przyszłość, synu?" to jeden wielki wgląd w przeszłość, w którym scenarzysta ukazuje życie głównego bohatera na studiach, sugestywnie kreśląc jego charakter. To również w tym rozdziale jak ryba w wodzie czuje się Krzysztof Małecki, efektownie rysując zwierzęta, samochody, wnętrza barów. Małecki bryluje zresztą nie tylko w tym rozdziale, ale i w całym albumie, przez bite 80 stron nie mając właściwie słabych momentów. 
Warto nadmienić, że zarówno scenarzysta, jak i rysownik pozwalają sobie na mniej lub bardziej ukryte żarciki - w jednej ze scen Gizicki zabawnie odnosi się do porównań z "Żywymi trupami", z kolei w innej Małecki miesza dwie płaszczyzny czasowe, umieszczając w jednym kadrze młodszą i starszą wersję głównego bohatera. Mam nadzieję, że takich smaczków jest więcej.
Daniel Gizicki odnalazł swoje miejsce w komiksie. "Postapo" to jego najbardziej udany scenariusz - przemyślany, poukładany, nie przegadany, z dobrymi dialogami i przestrzenią daną rysownikowi. Krzysztof Małecki wykorzystuje tę przestrzeń idealnie, pokazując się jako rysownik wszechstronny, z lekkością oddający zarówno emocje bohaterów, jak i przysłowiowe "plecy konia". "Najpierw słychać grzmoty" to przykład współpracy idealnej. Oby trwała jak najdłużej.
A na koniec, żeby nie wyjść na tandetnego pochlebcę, przyczepię się do czegoś. Do korekty, której nie ma, a być powinna. Kulejąca interpunkcja to jedyny minus "Postapo", cała reszta to fachowa robota. Autorom gratuluję konsekwencji i wytrwałości. Kolejny tom regularnej serii ujrzy światło dzienne w październiku 2015 roku, ale jeszcze w maju, podczas Festiwalu Komiksowa Warszawa swą premierę będzie miała 40-stronicowa spin-offowa antologia ze świata "Postapo", do której zaproszenie otrzymali tacy rysownicy, jak Grzegorz Pawlak (z pracą wyróżnioną w konkursie na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi), Mateusz Skutnik, Joanna Karpowicz, Małgorzata Szymańska, Marcin Ponomarew i Mikołaj Ratka. I dobrze, niech ten świat się rozwija!
Udało się duetowi Gizicki/Małecki, udało się również Sławkowi Lewandowskiemu. Zrobił chłop w końcu ten najgorszy komiks roku! Poważnie! "Pancerni" mają wszystko co trzeba: beznadziejną okładkę, fatalny skład i pikselozę na każdej stronie, bluzgi w co drugim słowie, bohaterów drących się tak bardzo, że aż głowa boli, najgorszą na świecie tylną okładkę, debilne pomysły, przyciemnione rysunki, na których niewiele widać... 
Lecz są również i jasne strony "Pancernych", chociażby scena randki Janka z Marusią, epizod z mordoklejkami, czy też fantastyczna - a tym samym kłócąca się mocno z beznadziejnością komiksu - scena rozprawy z Hitlerem, wspaniale napisana i angażująca czytelnika. Prawdę mówiąc, te kilka stron to majstersztyk undegroundu, usprawiedliwiający wszystkie niby bezzasadne bluzgi, które padły na poprzednich stronach. Rozliczenie ze zbrodniami hitlerowskimi i wygenerowany z tej okazji przez Lewandowskiego dowcip, jest zabawny i wzruszający zarazem. Kompilując swój najnowszy produkt z wielu niepowiązanych ze sobą scen, Lewandowski przede wszystkim dobrze się bawi (momentami aż za dobrze), ale również - prawdopodobnie nieświadomie - do czegoś dąży. Niechlujnej grafice, w której odnaleźć można inspiracje i Robertem Crumbem i Dariuszem Palinowskim, ta pikseloza zdaje się sprzyjać. No i jeszcze ten krzyk. Bohaterowie komiksu nie rozmawiają. Oni drą się wniebogłosy. Kiedy odkładałem komiks na półkę, bolała mnie głowa. Takie cuda tylko u Lewandowskiego. 
Mimo mojego entuzjazmu z pierwszego akapitu, "Pancerni" mają jednak jakąś wartość, choć trzeba przyznać, że to wciąż najgor... Przepraszam, właśnie otrzymałem wiadomość od naszego korespondenta z  Albuquerque, który twierdzi, że pojawiło się coś znacznie gorszego, niż "Pancerni"! Oddaję mu klawiaturę - oto relacja Klausa Baimslinga:
Klaus (z Albuquerque): Pojawiło się coś znacznie gorszego, niż "Pancerni".  Mimo lektury po obfitym posiłku i po godzinie 23:15 (czyli tak, jak zaleca wydawca, podający się za Ministra Kultury i Dziewictwa Narodowego), "Las Marakas" okazało się być żenującym spektaklem kilku znanych polskich komiksiarzy, którzy - być może zdając sobie sprawę z żenady, jaką popełnili - nie podpisali się pod pracami swoimi nazwiskami, lecz wykorzystali amerykańskobrzmiące pseudonimy.
Gdyby dresiarze potrafili robić komiksy, zrobiliby właśnie takie. Pierdzenie, penisy, piczka - nie, to nie kolejny tom polskiej edycji serii "Sin City", to "Las Marakas". Autorzy, wśród których łatwo zidentyfikować popularnego twórcę komiksów dla dzieci, popularnego twórcę komiksów dla wszystkich, kolejnego popularnego twórcę komiksów dla dzieci, popularnego scenarzystę, popularnego nawet zagranicą undergroundowca, popularnego eksperymentatora i paru innych, rozmieniają się na drobne pisząc i rysując o pierdzeniu i ruchaniu. "Las Marakas" to antologia prac z popularnych w Polsce after-party komiksowych, gdzie autorzy ujawniają swoje fascynacje, rysując wzwiedzione penisy, penetrujące wszystko. Wspaniale, że strony tej publikacji zostały ponumerowane. Dzięki temu wiemy, że jest to 68 stron wstydu. Robiąc research do tej szybkiej relacji, napotkałem na - o dziwo! - pozytywne recenzje tegoż tytułu, porównujące "Las Marakas" do Sławomira Mrożka. No cóż, nie wszystko co składa się z kilku kresek to Mrożek. Czasem to po prostu zwykłe rzygowiny.
Lektura "Las Marakas" pozostawia po sobie kilka pytań. Po co? Dlaczego? Naprawdę? Durnowaty wstępniak do tego komiksu strzela jego autorowi i samemu komiksowi w stopę, brzuch i łeb i wszystko. Bo abstrahując od ironii, od przaśnego "ha! ha! ha!" ludzi, którzy ten komiks popełnili, nie ulega wątpliwości, że zrobili żenadę, której powinni się wstydzić. Każda kreska tutaj postawiona jest żenująca, a za każdy dialog powinni się wstydzić. pozostaje tylko nadzieja, że nakład był niewielki, choć nawet przy tym niewielkim twórcy powinni się wstydzić, wstydzić, wsty...
Ok, dzięki, Klaus! Naprawdę dzięki! Wystarczy, wiemy o co chodzi. Relacja naszego korespondenta z Albuquerque rzuca nowe światło na komiks Sławka Lewandowskiego. Wychodzi na to, że znowu mu się nie udało. Lubiąc jego twórczość, kibicujemy, by jego kolejny projekt - "O psie, który bał się kiełbasy"  okazał się kompletnym niewypałem.
"Postapo: Najpierw słychać grzmoty". Scenariusz: Daniel Gizicki. Rysunki: Krzysztof Małecki. Wydawca: Dolna Półka, Warszawa 2014. Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal
"Pancerni". Scenariusz i rysunki: Sławomir Lewandowski, wydał autor własnym sumptem. Kontakt: czarnykopaczpodziemniowy@tlen.pl
"Las Marakas". Autorzy: Max Atlanta, Dave Utah i cała reszta. Wydawca: ATY, Warszawa 2014. Komiks można nabyć tutaj: Sklep Gildia.pl

sobota, 6 września 2014

Patronujemy: Postapo: Najpierw słychać grzmoty

"Generalnie to ja już nie chcę robić szorciaków. To znaczy chcę, bo to fajne w ogóle robić komiksy ale chciałbym jednak zajmować się pełnymi metrażami." - pisał niemal 4 lata temu w ziniolowym "Kibicowaniu" Daniel Gizicki. Śląski scenarzysta miał już wówczas gotowych kilka scenariuszy, jednak rysownicy albo nie dawali znaków życia (jak w przypadku "Gillesa McCabe"), albo ich nie było (jak w przypadku "Postapo"). W związku z tym Daniel wystosował apel do rysowników, rozpoczynający się od słów: "jeśli czytasz te słowa, zainteresował Cię mój projekt i chciałbyś spróbować swoich sił to zapraszam. Nie dam gwarancji, że ktoś to wyda, że dostaniesz jakiekolwiek pieniądze za swoją pracę. Stawiam uczciwie sprawę - poszukuję osoby, która włoży w "Postapo" tyle serca ile może (czyt. tyle, ile ja) licząc po cichu, że to zaprocentuje i że jakieś fajne wydawnictwo przyklepie ten projekt. Być może to naiwne, ale co z tego?" 
Co z tego? Zgłoszenia od rysownika Krzysztofa Małeckiego i wydanie pierwszego tomu "Postapo". Akces rysowniczki Barbary Okrasy i zrealizowanie dwóch albumów "Gillesa McCabe'a" (z czego jeden został opublikowany). I widoczny wkład serca w tę robotę ze stron wszystkich, którzy maczali w niej palce. Krok po kroku, nienachalnie, Daniel Gizicki dopiął swego. A jako, że pracom nad "Postapo" Ziniol kibicował, jak również objął patronatem pierwszy tom tej (miejmy nadzieję) długiej opowieści, to samo robimy z drugim, zatytułowanym "Najpierw słychać grzmoty", który pojawi się w sprzedaży podczas zbliżającego się Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Album będzie miał zbliżoną objętość do poprzedniego, złożą się na niego cztery rozdziały (1. "Jedźmy na wycieczkę!", 2. "Jak widzisz swoją przyszłość, synu?", 3."Najpierw słychać grzmoty", 4. "Po burzy") i epilog ("Biel"). Zestaw twórców pozostaje ten sam, za wyjątkiem autora kolorów na okładce - Tomasza Grządzielę zmienił w tej roli Robert Sienicki. Album zostanie wydany przez Dolną Półkę, a jeśli wszystko się powiedzie - jednocześnie doczekamy się dodruku części pierwszej. 
A o tym, co znajdziemy wewnątrz albumu i jaka przyszłość czeka serię, autor scenariusza mówi tak: "Dojdą nowi bohaterowie, będzie nieco retrospekcji z normalnego życia, trochę akcji ale i survivalowego obyczaju. Ponadto planuję niewielkie spin-offowe antologie zbierające szorciaki, rysowane przez innych rysowników (kilku już potwierdziło swój udział, jeden - narysowany przez Grześka Pawlaka - jest już gotowy), które pokazywałyby losy ludzi w innych miejscach w kraju. Takie uzupełnienie świata "Postapo". Chciałbym, żeby taka antologia ukazywała się raz w roku, pomiędzy albumami głównej serii. Przewiduję objętość takich antologii na max. 30 stron".  
Tym ambitnym planom Ziniol kibicuje, trzymając kciuki za autorów.

niedziela, 22 grudnia 2013

Zapowiedzi 2014: timof i cisi wspólnicy

Kolejnym zapowiadającym się na łamach Ziniola wydawcą jest oficyna timof i cisi wspólnicy. O planach opowiada Paweł Timofiejuk:
O planach na 2014 rok można mówić dużo, ale wolimy mówić konkretnie o tym, co już mamy w rękach, a o całej reszcie uzupełniać informacje, jak tylko poszczególne kontrakty znajda się w naszych rękach. 
Mroja Press 
Tu czeka nas jeden tytuł, czyli kolejny, czwarty już tom "Lincolna" (zbierający oryginalne albumy 7 i 8) Nie będziemy zdradzać o czym są, ale powiemy, że jak zwykle następuje diametralna zmiana przestrzeni akcji serii. Komiks zostanie wydany w swoim standardowym terminie, czyli okolice sierpnia/września – konkretny termin uzależniony jest od współpracy z Hiszpanami, ponieważ jest to koprodukcja. 
Dolna półka 
Dolna półka w 2014 roku to na pewno: „Profanum” 3 oraz drugie tomy serii „Pobite Gary” i „Postapo”. Wstępny termin publikacji komiksów to Festiwal Komiksowa Warszawa. 
timof comics
Seria „Ralph Azham” będzie ukazywać się co kwartał (wstępnie marzec-czerwiec-wrzesień-koniec listopada), więc w 2014 doczekamy się tomów 2-5. W 2015 powinniśmy dogonić Francuzów. 
Ruszamy też z serią z rynku amerykańskiego – „Sixth gun”. w 2014 zostaną wydane pierwsze dwa TPB. Jest to seria dziejąca się po wojnie secesyjnej i łącząca w sobie wątki westernu ze sprawami nadnaturalnymi. Tom pierwszy pojawi się w pierwszym półroczu. 
Liczymy, że jeszcze w styczniu ukażą się dwa komiksy Filxa: „Powiedz coś” i „Bohater” (polskie okładki publikujemy obok i poniżej - przyp. red.). 
W lutym wydamy nową powieść graficzną Alison Bechdel – „Jesteś moją matką?”. Być może jeszcze w tym samym miesiącu (jeśli nie, to w marcu) nowy komiks Tony’ego Sandovala „Watersnakes”.
W marcu „Louis Riel” Chestera Browna. 
Pierwszy kwartał to także „Leksykon powieści graficznych” pod redakcją Sebastiana J. Konefała m.in. z takimi autorami w środku jak Jerzy Szyłak, Paweł Sitkiewicz, Przemysław Zawrotny, Radosław Bolałek. 
Z książek w 2014 roku powinno udać się wydać „System komiksu” Thierrego Groensteena w tłumaczeniu Wojciecha Birka oraz „Niepopularną kulturę” Barta Beaty'ego (w tłumaczeniu Vitala Voranaua). 
Na drugi kwartał planujemy  album Joe Matta „Spent”. Skoro Chester Brown i Seth trafiają do Polski uznaliśmy, że należy się to również trzeciemu z muszkieterów.  
Na festiwal w Warszawie planujemy drugi (ostatni) tom „Egipskich księżniczek” Igora Baranko, „Muncha” Steffena Kvernelanda, który zgarnia nagrody w Norwegii, ale również zaczął podbijać rynek niemiecki. Oraz – jeśli rysownik (Grzegorz Pawlak) się wyrobi - „Benedykta Dampca i skarb piratów”. 
Być może w drugim kwartale uda się wydać „Palestynę” Sacco, choć tu dużo zależy od szybkości negocjacji z wydawcą oryginału. 
Na czwarty kwartał (okolice łódzkiego festiwalu) przygotowujemy kontynuacje serii – pojawi się więc dziewiąty tom „Rewolucji” oraz trzeci „Fotostory”. Poza tym: „Tale of Sand” Ramona Pereza (adaptacja Jima Hensona) oraz - być może - wznowienie „Blakiego” w integralu z nowym materiałem. 
Druga połowa roku to szansa na komiks „Pierwsza naiwna” narysowany przez Katarzynę Urbaniak do scenariusza Jerzego Szyłaka. 
W planach jest jeszcze parę rzeczy, ale mówić o nich będziemy dopiero kiedy będziemy mieli w rękach kontrakty.

środa, 27 listopada 2013

Kibicujemy (365)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Nie dość, że jesteśmy już po premierze pierwszego tomu "Postapo", to jesteśmy również po zniknięciu nakładu z magazynu wydawcy. To dobry moment, by zapytać Daniela Gizickiego i Krzysztofa Małeckiego o recepcję tomu pierwszego i stan prac nad drugim, jak również pokazać surowy rysunek z pierwszego kadru pierwszej strony czwartego rozdziału serii... 
Notatki Daniela Gizickiego do scenariusza - fot. facebookowy profil komiksu
O wydrukowanym komiksie, emocjach i zadowoleniu z efektu końcowego 
DG: Nie chcę, żeby to zabrzmiało bucowato ale szczerze to jakichś wielkich hercklekotów nie odczuwałem. Może nauczyłem się dystansu do siebie i swojej pracy przez te dziesięć lat robienia komiksów z mniejszym lub większym powodzeniem. Z efektu jestem zadowolony, technicznie album  - "żyleta", szarości się bronią. Miło, że komiks się sprzedał bo o to się najbardziej obawiałem - że będzie finansową klapą i nie będziemy mogli kontynuować opowieści. 
KM: U mnie było podobnie. W sumie od samego początku powstawania komiksu bałem się , jak będzie odbierana moja kreska do tak cieżkiego gatunkowo tematu, ale jak zwykle martwiłem sie na zapas. Komiks wyszedł naprawdę świetnie, nie mam zastrzeżeń do końcowego efektu. Dolna Półka. Timof. Dobra robota. 
O odbiorze komiksu w mikroświatach autorów, lokalnych społecznościach, w kraju i na całym świecie 
DG: Moja mama powiedziała, że ten komiks jest mocno depresyjny. Mój mentor - Marek Turek zadzwonił i zwrócił mi uwagę gdzie, co i jak mógłbym poprawić. Raczej "Postapo" wśród moich znajomych zostało odebrane bardzo ciepło. Mam wrażenie, że generalnie pierwszy album się czytelnikom spodobał, recenzje są pozytywne, nikt nie zgłasza reklamacji, więc tylko się cieszyć. A jak zostanie odebrane na całym świecie - zobaczymy (mam nadzieję) już niedługo.  
KM: Przyjaciółkę cytowałem na Postapowskim FB i właściwie po tej recenzji odetchnąłem. Recenzje internetowe zaskoczyły mnie pozytywnym nastawieniem do albumu, ale to właśnie reakcje przyjaciół i rodziny - nieoceniony brat gra tu pierwsze skrzypce - dają mi powera do robienia nastepnych fikołków. W sieciowych recenjach czuć ogromny kredyt zaufania, jakim obdarzony był/jest cały projekt.  
O tym czy pracują nad następnymi tomami 
DG: Pracujemy. Chcemy by drugi album miał podobną objętość jak poprzedni. Napisałem pierwszy rozdział (zaplanowany na 22 strony), w którym wprowadzam dwoje nowych bohaterów. Jestem w trakcie pisania drugiego rozdziału. Wiem co mam napisać w trzecim. Prolog i epilog zostawiam sobie na koniec pracy. Poza tym czekam na tłumaczenie tak, by anglojęzyczna wersja komiksu mogła się pojawić w wersji cyfrowej w kolorze, do końca tego roku. Tu, korzystając z okazji, chciałbym się odnieść do zarzutu, który pojawia się w recenzjach czy opiniach na forach internetowych. Że w "Postapo" jest za mało Polski w Polsce. Nigdy nie miałem w planach robienia tego komiksu jako komiksu zrozumiałego tylko dla Polaków. Wręcz przeciwnie - jako, że od początku miała być też wersja angielska (potem może hiszpańska, niemiecka i francuska) starałem się unikać elementów, które później mogłyby być niejasne dla czytelników z Niemiec, Szwecji czy Kanady.  Przyjmuję na klatę, że czytelnicy w Polsce mogą być z tego faktu niezadowoleni ale to mój świadomy i przemyślany wybór. 
Spójrzcie na "Na szybo spisane" Śledzia. To genialny komiks, bardzo polski - dla mnie fenomen. Ale czy gdyby ten komiks ukazał się za granicą byłby zrozumiały dla Szwajcara, Holendra albo Japończyka? 
Dlatego aluzja do Gombrowicza z prologu "Nienormalnej normalności" w wersjach obcojęzycznych będzie musiała zostać opatrzona przypisem. 
KM: Dostałem scenariusz do czwartego rozdziału, z tego co wiem praca nad kolejnym wre. Daniel kipi pomysłami, niektóre trzeba trochę przeredagować, bo brzmią odrobinę zbyt futurystycznie, a ja wolałbym by to była opowieść o tym, że zimno w palce i pusto w brzuchu. Ale zbyt silnego nacisku nie mam zamiar wywierać. Daniel pisze oszczędnie, ale naprawdę zajmująco. Kilka razy muszę przeczytać scenariusz by sobie ułożyć całość w głowie. 
Surowy rysunek pierwszego kadru pierwszej strony czwartego rozdziału - Krzysztof Małecki
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Krzysztof Małecki 

czwartek, 10 października 2013

Postapo: Nienormalna normalność - Gizicki/ Małecki

Podróż Marcina Tramowskiego po postapokaliptycznym świecie to z jednej strony kalka podobnych utworów, ze szczególnym uwzględnieniem "Żywych trupów", a z drugiej przykład czegoś, co w komiksie polskim rzadko kiedy się zdarza, czyli przestrzennej, bardzo ładnie posklejanej opowieści o ludziach.
Scenarzysta komiksu, Daniel Gizicki, wielokrotnie podkreślał, że to, dlaczego doszło do apokalipsy interesuje go znacznie mniej, niż zachowania ludzi w świetle tej tragedii. Jak mówił, tak zrobił: próżno na stronach "Postapo" szukać jakichkolwiek wyjaśnień. Wiemy jedynie, że Tramowski pisał magisterkę o streetarcie i że świat opanowali "maskozrywacze", czyli gotowi na wszystko kanibale, którzy "zrywają maski, gęby, przełamują formę". W tym świecie - podobnie, jak w świecie opanowanym przez zombie czy inne cholerstwo - należy być rozsądnym, stąpać po ziemi cicho i cierpliwie łazić w poszukiwaniu nieskażonych, z którymi można by było odbudować cywilizację.
"Postapo" to najbardziej surowy komiks Daniela Gizickiego. Scenarzysta wie co przemilczeć, których kart nie wyłożyć na stół od razu, jak stopniować napięcie oraz w którym momencie bezgranicznie zaufać rysownikowi i pozwolić płynąc rysunkom. Świetnie rozegrany pod względem pisarskim jest pierwszy odcinek, zatytułowany "Dotrzeć do celu. Przeżyć", niemal w całości składający się z równoważników zdań. Rytmika tekstu połączona z kompozycją plansz sprawia, że czyta się to bardzo przyjemnie. Pozostała część komiksu napisana jest sprawnie, czyniąc z "Postapo" świetne czytadło, które chce się chłonąć w dużych ilościach i najlepiej od razu.
I nawet kolorów nie żal. Bo choć są one wyśmienite, komiks równie dobrze prezentuje się w szarościach. Dla Krzysztofa Małeckiego jest to pierwszy tak duży format i trzeba przyznać, że podołał mu z wielką klasą. Narysował "Postapo" swoją charakterystyczną, częściowo cartoonową kreską bardzo konsekwentnie i komunikatywnie. Bazował na tradycyjnym kadrowaniu, rysował z szacunkiem dla scenarzysty, ale i z bardzo widocznym wkładem własnym. Widać, że rysowanie to dla niego czysta przyjemność. A sądzę, że wcale nie było łatwo, bo choć odnoszę wrażenie, że scenariusz Gizickiego robiony był specjalnie "pod" Małeckiego, to jednak wykreowanie tylu postaci i planów wymagało nie lada cierpliwości i samozaparcia. Tym większe brawa.
Porządny scenariusz, świetne rysunki, fajne postaci, zabiegi formalne, kreacja świata - biorąc pod uwagę te wszystkie niewątpliwe plusy, trzeba również zaznaczyć, że - przynajmniej na razie - Marcin Tramowski to Rick Grimes, a Polsce postapokaliptycznej blisko do USA po ataku zombiaków. Daniel Gizicki stara się trochę być jak Robert Kirkman? Dla niektórych może to być istotny minus. Ja jednak jestem na tak i chcę więcej, mając nadzieję, że w kolejnych tomach pojawi się więcej motywów z polskiej wsi i polskiego miasta. W końcu po raz pierwszy apokalipsa nawiedziła Polskę, a nie USA! Cieszmy się!   
"Postapo: Nienormalna normalność". Scenariusz: Daniel Gizicki. Rysunki: Krzysztof Małecki. Wydawca: Dolna Półka, Warszawa 2013.
Komiks można nabyć tutaj: sklep timof.pl, Sklep Gildia.pl, Incal
Tak kibicowaliśmy "Postapo":

piątek, 4 października 2013

Kibicujemy (351)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty! 
"Postapo" już od dziś do nabycia podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. W sobotę spotkanie z Danielem Gizickim, na które warto przyjść, pogadać, posłuchać, zdobyć autograf (Sala B, godz. 17.00). Póki co jednak kilka słów od scenarzysty komiksu możecie przeczytać u nas.  

O tym, czy nie żal mu koloru
Wersja w szarościach jest ok. Ale widziałem całość w kolorze i bardzo mi tych kolorów będzie w albumie brakowało. Krzysiek zarówno jako rysownik, jak i kolorysta spisał się znakomicie i z planszy na planszę się rozkręcał.

O tym, czego Gombrowicz może żałować
To cytat z prologu. Gombrowicz walczył z formą, gębą i nózią, które niewolą ludzi. Rzeczywistość w "Postapo" sprzyja zrywaniu krępujących zasad. Jeśli się tego chce oczywiście.
O tym, co grało w tle podczas pisania scenariusza

Muzyka na ogół gra jak coś dłubię. Najczęściej coś instrumentalnego. Dużo słuchałem (i słucham) takich wykonawców jak Portico Quartet, Hidden Orchestra, Jacaszek, Antibreak, Angina P, Tomasz Stańko Quintet, Ltj Bukem, czyli klimaty ambientowo-jazzowe. 

O współpracy z Krzysztofem Małeckim

Współpraca z Krzyśkiem układa się bardzo dobrze. Przede wszystkim dlatego, że daje mi odczuć, że mój scenariusz bardzo mu się podoba. Ja piszę bardzo ogólnie, więc Krzysiek ma dużo swobody, toteż gdy dostaję plansze w 99,999999% nie dostrzegam potrzeby żadnych poprawek. Z biegiem czasu Krzysiek sugerował mi różne rzeczy, podsyłał pomysły co by mogło być dalej, kogo z bohaterów zabijemy itp. Także rozmawiamy sobie jak dalej widzimy tę historię. I będzie się działo.
O postapokaliptycznych inspiracjach oraz o tym, czy widział film "The Divide"

Nie powiem, żebym tematykę postapokaliptyczną miał w małym palcu. To i owo przeczytałem i obejrzałem, sporo rzeczy mi się podobało, sporo nie, często bardziej mnie inspirowały książki nie-postapo. Strugaccy głównie. Mnie bardziej interesuje takie podejście do tematu... nazwijmy to survivalowe. Czyli jak w ekstremalnej sytuacji zachowują się ludzie i w jaki sposób próbują przetrwać, jak się zachowują, jak myślą, jak apokalipsa wpłynęła na nich. Mutanci, zombie to nie do końca moja bajka - choć w sumie coś takiego zrobiłem w 3 komiksach w "Feście" i tamten światek też będzie kontynuowany (Śląsk w XXV wieku to pustynia, resztki ludzi żyją na gruzach cywilizacji po sąsiedzku z mniej lub bardziej agresywnymi mutantami). Filmu który poleciłeś nie widziałem, ale za to polecam niemiecki "Hell" i oczywiście "Drogę" - i książkę i film. 

O tym, jak zarekomendowałby czytelnikom zakup "Postapo"

Myślę że w obecnej sytuacji najlepszą zachętą będzie cena komiksu. Nigdy nie chciałem, żeby moje komiksy były drogie, a patrząc w jakich kwotach oscylują wydawane w Polsce albumy to mnie to trochę przeraża. W cenie "Postapo" jest spory kawałek komiksu, który mam nadzieję przypadnie czytelnikom do gustu. Nie chcę jednak przesadnie zachwalać i zachęcać. Jeśli kogoś taka tematyka interesuje, podobają mu się rysunki Krzyśka, to nie powinien być zawiedziony. 

O kolejnych częściach komiksu

Praca nad kolejnymi częściami trwa. Mamy mniej więcej zaplanowane co się będzie działo. Jestem w trakcie pisania scenariusza, choć niestety z powodów różnych (praca, praca, praca) się to przeciąga. Będzie ciekawie, będzie się sporo działo, pojawią się nowi bohaterowie, troszkę chcę pokazać jak wygląda sytuacja tu i tam w Polsce. Generalnie mam szeroko zakreślony plan wydarzeń na naprawę dużą ilość odcinków.
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Krzysztof Małecki

środa, 2 października 2013

Kibicujemy (349)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty! 
Premiera "Postapo" lada dzień. Zanim nastąpi ta doniosła chwila, Krzysztof Małecki, rysownik albumu, ma Wam jeszcze coś do powiedzenia:
O sposobie pracy nad planszą
Moim paliwem jest pepsi, mnóstwo pepsi. Kadrowanie wychodzi na etapie szkicu, jak mam z czymś problem rozrysowuję sobie to na malutkim obrazku wielkości znaczka pocztowego. Mnóstwo takich mini stron potem idzie do pieca.
Banalny banał: Inspiracje
Przyznam że nie wiem. To trudne pytanie. Bo właściwie wszystko jest inspiracją, więc banalną odpowiedzią będzie - Życie. Sporo lokacji z tego komiksu widziałem na własne oczy, lekko je tylko zpostapokaliptowałem. W 2011 w ścisku autobusu do Wytwórni, Daniel wspomniał coś o Drodze Cormaca McCarthy, a ja nie czytałem książki, ani nie obejrzałem filmu. Nie chciałem by jakaś wizja mąciła mi moje postrzeganie scenariusza, więc film obejrzałem całkiem niedawno. 
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Krzysztof Małecki

poniedziałek, 30 września 2013

Kibicujemy (347)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty! 
Za tydzień będziecie już pewnie po lekturze "Postapo", za dni parę komiks ten trafi w wasze dłonie, a już dzisiaj kilka słów o nim opowie Krzysztof Małecki, rysownik albumu:
O współpracy z Danielem Gizickim, scenarzystą:
Tutaj miałem wolną rękę. Daniel pisze fajnie, ale daje tylko podstawowe wskazówki resztę pozwala dopowiedzieć rysownikowi. Z jednej strony to dobrze, z drugiej, nie całkiem. Widać to na przykładzie tego komiksu. Każdy rozdział powstawał w innym roku i wprawnym okiem czytelnik dostrzeże nieśmiałość pierwszego rozdziału. Bałem się wtedy robić coś czego w scenariuszu nie było
O tym, czy żal mu kolorów (komiks powstał w kolorach, a zostanie wydany w szarościach):
O dziwo, odpowiem że nie jest mi żal. Mam słaby warsztat, jeśli chodzi o kolory i komputery. zabawa to jedno, efekt tej zabawy to inna sprawa. 
Zachęta dla czytelników do sięgnięcia po album:
To będzie trudne. Nauczony doświadczeniami ostatnich miesięcy wiem ż wypowiedzi rysownika, przed i po premierze albumu/zeszytu mogą mu tylko zaszkodzić. Ale jeśli lubicie niebanalne historie, opowiedziane "lekko przegiętą" kreską, ten komiks jest dla was.
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Krzysztof Małecki

wtorek, 27 sierpnia 2013

Patronujemy: "Postapo"

Ziniol objął patronat nad komiksem "Postapo: Nienormalna normalność" autorstwa Daniela Gizickiego (scenariusz) i Krzysztofa Małeckiego (rysunek). Za kolory na okładce odpowiedzialny jest Tomasz Grządziela. Wydawcą komiksu jest Dolna Półka. Premiera komiksu: 5 października (na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi).
Informacje na temat "Postapo" śledzić można na facebooku.
Tak kibicowaliśmy albumowi:

piątek, 7 grudnia 2012

Profanum, tom I

Autorzy magazynu "Profanum" nie witają mnie w swoim klubie. Bo ani nie mam dosyć "króciutkich komiksowych historyjek z których niewiele zostaje w głowie" ani "magazynów wypchanych nimi po brzegi". Narzekanie na "brak prawdziwych mięsistych historii" i "porządnej czytelniczej strawy" przypomina mi niegdysiejsze jałowe przekonywanie, że xerowane ziny umarły. A przecież nie umarły i mają się całkiem dobrze, tak samo jak całkiem dobrze ma się krótka forma, przez niektórych uczestników łódzkiego konkursu dopracowana do mistrzostwa. Redakcja "Profanum" - Jan Mazur i Robert Sienicki - pisze we wstępie: "(...) spróbowaliśmy stworzyć coś dłuższego, lepszego, co dałoby czytelnikom fajną, sycącą lekturę. Miejsce, w którym historie będą mogły snuć się tak długo, jak tylko potrzebują". Jako miłośnik zarówno krótkiej formy, jak i pełnych metraży, na zadane przez nich pytanie: "Czy nam się udało?" odpowiem szczerze: tak, udało, a sycące lektury snuły się jak porządna, mięsista czytelnicza strawa. Co prawda nie do końca, ale w większości. 
No, w połowie na bank.
Pierwszym plusem tomu jest najlepszy scenariusz Daniela Gizickiego, jaki dane mi było czytać. Narysowane przez Mikołaja Ratkę "Perpetuum Mobile" to przemyślana, oparta na bardzo prostym pomyśle historia, której największym plusem jest zakończenie, powodujące, że rzeczywiście komiks może snuć się tak długo, jak tylko potrzebuje. Scenarzysta sprawnie radzi sobie z dialogami i świetnie rozumie się z rysownikiem, który, choć - jak przeczytamy w jego notce biograficznej - dąży do minimalizmu pokroju Jasona lub Gaulda, miewa jednak chwile pełnego oddania się magii szczegółu. Komiks ma 11 stron, w tym dwa przecudne splash-page. Gdyby je usunąć, a jedną z plansz wcielić w pozostałe po tej roszadzie osiem, autorom na uroczystej gali MFKiG 2013 ściskano by dłonie i wysyłano na podróż do Angouleme w roku następnym. 
Drugim plusem "Profanum" jest najlepszy scenariusz Grzegorza Janusza, jaki dane mi było czytać. Zrobione wespół z Tomaszem Niewiadomskim "Bibliopolis" to lekki i zabawny zestaw grepsów orbitujących wokół tematów związanych z literaturą i sztuką, w którym bardziej niż o atakowanie cwaną erudycją chodzi o wywołanie niewymuszonego uśmiechu na twarzy czytelnika. Lektura zaiste sycąca.
Plus numer trzy: "Buc Kartofel" - za całokształt. Rozgrywająca się w świecie owoców i warzyw historia detektywistyczna urzeka niesamowitym humorem, pełnokrwistymi postaciami, warzywną nowomową i fenomenalnymi dialogami. To jest idealny materiał na serial, w związku z czym bardzo ciężko przeżyłem napis "koniec" na ostatniej planszy*. Tomasz Grządziela stworzył dzieło kompletne, brukwa nać. A skoro już przy nim jestem - kompletnie nie trafia do mnie okładka jego autorstwa, ani logo magazynu ją zdobiące. Choć potrafię zrozumieć, że jest to nowoczesne projektowanie, które na pewno zyskuje coraz więcej wielbicieli.
Plus czwarty: rysunki Małgorzaty Szymańskiej. Dysponując taką kreską i będąc na takim poziomie, autorka powinna odganiać się od propozycji wydawniczych z zagranicy, żyć z komiksu, a może nawet w geście dobrej woli sponsorować istnienie zjawiska zwanego "komiks polski" z perspektywy willi w Californii. Ona po prostu wie, o co chodzi w rysunku komiksowym, rozumie prawidła nim rządzące, ale... no właśnie, nie snuje historii i nie daje sycącej lektury. Scenariusz w "Podpitych" kuleje. Rysunki wibrują w głowie. Na pewno większość polskich scenarzystów (nawet tych początkujących, jak ja) bardzo chciałoby mieć z Małgorzatą Szymańską komiks.
Plus piąty: Mateusz Skutnik. Snucie historii: 8/8. Sytość lektury: 8/8. Porządna czytelnicza strawa: 8/8.
Plus szósty: fantastyczne rysunki Krystiana Garstkowiaka w komiksie "Kły" do scenariusza Roberta Sienickiego. Nieco puszczone pod koniec, ale mimo wszystko urzekające.
Komiksy "Po sezonie" (Jan Mazur/ Katarzyna Imana) i "Inzynier T." (Tomasz Kontny/ Damian Dideńko) to długie komiksowe historyjki, z których niewiele zostaje w głowie.
Po szybkich wyliczeniach matematycznych, "Profanum" dostałoby 5/8 w (nieistniejącej) skali cyferkowej Ziniola. Równa połowa zamieszczonych w magazynie komiksów to rzeczy wybijające się ponad przeciętność polskiego komiksu; u reszty coś niestety nie domaga. Niemniej jednak, należy wziąć pod uwagę, że nie każdemu wszystko podobać się musi, a cztery mięsiste historie wystarczą, by strawa była porządna. "Profanum" obrało dobry kurs. Będę kibicował tej inicjatywie.
"Rewolucje: Sztorm", rys. Mateusz Skutnik
*aktualizacja: na swoim facebookowym profilu, redakcja "Profanum" podała informację o powrocie Buca Kartofla w drugim tomie magazynu. Wspaniała informacja! 

Profanum, tom 1. Redakcja: Jan Mazur, Robert Sienicki. Inicjatywa wydawnicza Dolna Półka. Imprint wydawnictwa timof i cisi wspólnicy, 2012.

piątek, 20 marca 2009

"Szrama - istota legendy"

Autor: Dominik Szcześniak

Szrama to ksywka głównego bohatera komiksu zatytułowanego jego imieniem. Szrama swego nicka zyskał - a jakże - dzięki szramie, zdobiącej jego twarz. Jak dowiadujemy się z treści komiksu, Szrama bywa bezwzględnym mordercą, romantykiem oddającym hołd starszym i wyższym rangą mordercom, jak również grafomanem, używającym słów, których do końca nie rozumie w sposób bardzo pompatyczny, który przesadnie uwielbia.
Tyle o postaci.

To całkiem sporo, zwłaszcza, że o fabule komiksu nie można powiedzieć
praktycznie nic. Składa się ona z kilku epizodów, przedstawiających Szramę w różnych sytuacjach, które - jak głosi tytuł - budują jego legendę. Ich scenariusze nie mają do zaoferowania nic więcej poza nauką, jak nie należy ich pisać. Dla Rafała Kołsuta jest to coś, co może w przyszłości zaprocentować, o ile weźmie swoje własne lekcje pod uwagę przy pisaniu kolejnych przygód swoich bohaterów.

Co natomiast jest sporą wartością "Szramy" to fakt, iż spotkali się na jego łamach całkiem fajni rysownicy komiksowi. Grzegorz Pawlak, w poszukiwaniu mitycznego "swojego stylu" nie oddalił się jeszcze na wystarczającą odległość od fascynacji Frankiem Millerem i Eduardo Risso, lecz rozwojowi jego kreski warto kibicować. Marek Rudowski jest już wyśmienitym profesjonalistą i choć jego prace lepiej ogląda się w kolorze, czerń i biel (ewentualnie: szarości) również potrafią w pełni ukazać jego umiłowanie do szczegółu oraz wkład w scenografię narysowanej opowieści. Maciej Pałka udowadnia, że będąc niewolnikiem jednego stylu, można tworzyć ciekawie (głównie przez innowacyjne kadrowanie). Rysunki Pawła Wojciechowicza, prz
yznam szczerze, zrobiły na mnie najmniejsze wrażenie - jego prace, niestety dla druku, o niebo lepiej prezentują się w internecie. Skoro o warstwie graficznej mowa: dużym minusem jest brak ujednolicenia czcionki oraz wykorzystywanie wyświechtanych czcionek, które (czasem na przekór swej komiksowej nazwie) nie nadają się do wpisywania w dymki.

Obecność ilustracji tych ciekawych twórców jest wartością samą w sobie. Jednak, jak powszechnie wiadomo, komiks to synteza tekstu i grafiki. I, niestety, "Szrama" pokazuje, że nie można zrobić dobrego komiksu, mając w zanadrzu jedynie fajne rysunki. Scenarzysta, jakby
świadom tego faktu, do samych rysunków dołącza sam tekst w postaci dwóch opowiadań, które otwierają i zamykają zeszyt. Ciężko jednak przez nie przebrnąć.

W tytułowym epizodzie, jedna z postaci mówi do Szramy: "Och, skończ z tym nadętym tonem, dobrze? Wiem, wiem, to też Twój znak charakterystyczny - ten cały szyk, luksus, cytaty... widzisz... mnie już to nie bawi (...)". I mnie również nie bawiło. Choć, z drugiej strony... być może scenarzysta puszczał tu czytelnikowi oczko? Może grafomania, nadęty ton i ten cały szyk, to taki jego ulotny znak charakterystyczny? Może przy następnej odsłonie Rafał Kołsut zdemaskuje samego siebie i zaskoczy wszystkich krytyków? Bardzo mu tego życzę.

Rysunkowi na końcu albumu towarzysz
y tajemniczy napis: "Już niedługo grudzień". Jako, że do grudnia jeszcze sporo czasu, tajemnica prawdopodobnie polega na tym, że niebawem światło dzienne ujrzeć ma kolejny album z przygodami Szramy, zatytułowany "Grudzień". Doradzam spokój i opanowanie w tej kwestii. Debiut twórcy mają już za sobą, teraz pozostało szlifowanie warsztatu i powrót za kilka lat w lepszym wydaniu. "Szrama: istota legendy". Scenariusz: Rafał Kołsut, Ireneusz Mazurek. Rysunki: Grzegorz Pawlak, Maciej Pałka, Marek Rudowski, Michał Zieliński, Paweł Wojciechowicz. Okładka: Grzegorz Przybyś. Wydawnictwo: Dolna Półka 2009