Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

wtorek, 10 września 2013

Kibicujemy (333)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty! 
Adam Święcki powraca z kilkoma obrazkami i słowami o "Gai", zahaczając o Mazury. Wspomina również o czym nie należy mówić Śledziowi za życia...
O odejściu od realizmu na rzecz swobodniejszej kreski
„Gaia” będzie rysowana inną kreską niż „Przebudzone legendy”. Wyszło to naturalnie. W „Przebudzonych Legendach” obrałem pewną formę graficzną, rysując pierwszy tom, a potem trzymałem się tej konwencji starając się ją rozwijać. Uznałem, że taki rysunek odpowiada scenariuszowi i spełnia swoje zadanie. W dużej ilości czerni i niedopowiedzeniu widziałem sens. „Wilcze sny” naturalną koleją rzeczy rysowałem w podobnej stylistyce. Klimat tego komiksu miał być zbliżony do „Przebudzonych Legend”, choć bardziej surrealistyczny i oniryczny. Komiks ten powstawał jednoczenie z „Lewiatomem (Akt II „Przebudzonych Legend”). 
O Mazurach!
„Gaia” to jednak całkiem inna historia. W formie, treści i podejściu. Geneza komiksu sięga lata 2012r. Wybierając się na Mazury, spakowałem szkicownik, licząc, że zrobię spontanicznie jakąś krótką formę. W szybkim stylu, stawiając na improwizację. Bez wstępnych szkiców, bez długiego obierania formy, rysowałem kadr po kadrze, idąc za historią aż... zatrzymałem się w miejscu i nie wiedziałem co dalej. Projekt odłożyłem. Aż do któregoś dnia zimy przełomu 2012/2013. Leżąc, przypomniałem sobie o komiksie, a historia popłynęła błyskawicznie do przodu. Zerwałem się po godzinie by ją spisać. Nim się zorientowałem, połowa zeszytu była już pełna. I tak miałem 2/3 scenariusza. Pozostała część rodziła się w trakcie szkicowania. Wiedziałem już, że zrobię to w formie zbliżonej do tej planowanej na Mazurach. To musiało być narysowane swobodnie, szybko, trochę niedbale. Stylu szukałem kilka dni i ten, który ostatecznie się ukształtował (patrz: pierwszy cykl rysunków ilustrujący tekst) bardzo mnie zadowala.  
To miało właśnie tak wyglądać. 
W tym przypadku dość szybko doszedłem do celu. Może dlatego, że od pobytu na Mazurach zdarzało mi się myśleć o niedokończonym projekcie, a w zasadzie o kresce. Kształtowałem ją w głowie, choć na kartce nie postawiłem żadnej. Kilka kolejnych dni to poszukiwanie wizerunku bohaterów drugoplanowych. Ten pierwszego planu znany był mi od pierwszego kadru. W miarę rysowania (co naturalne) kreska lekko się zmieniała. Musiałem przerysować kilka pierwszych stron, by pasowały bardziej do całości. Łącznie z tymi mazurskimi, mam je więc w trzech wersjach. I powiem szczerze – świetnie mi się pracuje w tej konwencji. Lubię gdy rysownicy zaskakują mnie inną niż tradycyjna dla nich formą. Spojrzałem kiedyś na komiksy Śledzia i zdziwiłem się. Przecież to już nie to. A on zrobił swoje. Szybko, lekko, elegancko i wychodzi mu to genial... Nie, tego za życia nie należy nikomu mówić. 
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec

Brak komentarzy: