Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

sobota, 28 września 2013

TM-Semic kreską polskich twórców

W najbliższy piątek, 4 października wystartuje 24. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi. Podczas tej największej w Polsce komiksowej imprezy nastąpi premiera książki Łukasza Kowalczuka, zatytułowanej „TM-Semic. Największe komiksowe wydawnictwo lat dziewięćdziesiątych w Polsce” (wyd. Centrala). W związku z tym na łamach Ziniola uruchamiamy nowy cykl. 
Podczas tegorocznej edycji Festiwalu Ligatura wpadła mi w ręce makieta tejże książki. Okładka Marcina Rusteckiego, notki o autorze i o książce na tylnej stronie i... mnóstwo czystych kartek wewnątrz. Coś jak „Mądrości Lobo”. Zamiast uczynić z książki notatnik lub podpałkę, powstał pomysł, by te puste kartki jakoś konstruktywnie zagospodarować. Akcja była prosta: książka powędrowała do obecnych na Ligaturze twórców z prośbą, by wrysowali w nią dowolną postać z komiksów wydawanych przez Tm-Semic. Mógł to być Batman, Punisher, lalka Barbie czy kucyk Pony. Cokolwiek. I tak wędrowała sobie ta książka z rąk do rąk, zyskując mnóstwo świetnych grafik polskich twórców komiksu. I choć nie jest jeszcze zapełniona do końca, postanowiłem, że okazja, jaką jest premiera książki o TM-Semic, jest dobrym momentem by te prace zaprezentować czytelnikom Ziniola. 
Codziennie będę przewracał jedną kartkę tej książki: 
Startujemy jutro wieczorem rysunkiem Marka Turka. Wpadnijcie.
A jeśli wybieracie się do Łodzi, wpadnijcie również na spotkanie z Łukaszem Kowalczukiem i Marcinem Rusteckim, które odbędzie się w niedzielę, 6 października o godzinie 11:15. Panowie będą również udzielać autografów  - tego samego dnia o godzinie 15:30. Program Festiwalu dostępny jest pod tym linkiem.

2 komentarze:

Tomek pisze...

To jest dyskryminacja dla ludzi, którzy nie znaleźli się na ligaturze, wnoszę veto. Zajebisty pomysł ;]

Dominik Szcześniak pisze...

Tomek, na Ligaturze akcja się zaczęła. Później zawsze woziłem tę książkę ze sobą i prosiłem kolejnych artychów, żeby coś wrysowali. W Warszawie, Lublinie, Rzeszowie itp.