Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brian K. Vaughan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brian K. Vaughan. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 lipca 2018

Y: The Last Man #1 - Vaughan/ Guerra

Vaughan wyobraził sobie taką sytuację, że nagle ginie każdy mężczyzna i każdy samiec na Ziemi. Każdy? No nie, scenarzysta pozostawił furtkę, wyjście bezpieczeństwa. W jego wyobraźni przeżył Yorick, współczesny bezrobotny Houdini, i małpka Ampersand.

Pierwszy zeszyt serii rzuca nas na głęboką wodę i to w intrygującym stylu. Pierwszą planszę kończy zdanie „All of the man are dead”, a na następnej zaczyna się odliczanie. Poznajemy ostatnich dwadzieścia dziewięć minut przed tym, kiedy nagle, pozornie bez powodu, umierają wszystkie ziemskie męskie egzemplarze. Poza naszą dwójką.

Zastanawiam się, co Vaughanowi się stało, że wyobraził sobie taką sytuację? Mokra fantazja rodem z filmu porno, że na Ziemi jest jeden mężczyzna i masa dostępnych i zapewne chętnych na niego kobiet? Skrajna feministyczna ideologia, pod której wpływem scenarzysta chciał ofiarować kobietom to, czego szowinistyczni mężczyźni im odmawiali przez lata? Taka pozytywna dyskryminacja, kiedy lata zaniedbań i uciskania nadrabia się uciskaniem tych, którzy do tej pory uciskali? Pierwsza fala feminizmu zmywa wszystko co męskie? A może Vaughan po prostu kombinował, kto mógłby z Ziemi zniknąć, i jaką historię dałoby się o tym napisać? W stylu przestrogi, jak w pewnym filmie, w którym w USA nagle zniknęli wszyscy Meksykanie? Żeby pokazać, że jednorodność społeczeństwa niesie ze sobą być może więcej problemów, niż różnorodność?

Tak, to wszystko może wam przyjść do głowy podczas czytania pierwszego zeszytu tej serii. Mi przypomniała się jeszcze gorąca dyskusja na temat polskiego przekładu pierwszego trade’a i masy przypisów końcowych od tłumacza - jak się okazało ani U nie był ostatnim z tłumaczy z problemami, ani „igrek” nie był jego ostatnim przekładem.
(Kuba Jankowski)
"Y: The Last Man" #1. Scenariusz: Brian K. Vaughan. Rysunki: Pia Guerra. Tuz: Jose Marzan Jr. Kolor: Pamela Rambo. Wydawca: DC Vertigo, wrzesień 2002.

wtorek, 12 czerwca 2018

Ex Machina (1) - Vaughan/ Harris

Najwyraźniej serie komiksowe ze scenariuszami Briana Kellera Vaughana przyjęły się w Polsce, bo wydawcy zaczęli coraz bardziej grzebać w przeszłości, aż dotarli wreszcie do jednego z jego pierwszych autorskich komiksów, zatytułowanego Ex Machina. I muszę przyznać, że kiedy zacząłem odczuwać już lekkie znużenie jego nowymi produkcjami, podczas tej lektury doznałem orzeźwienia.

Zaczyna się ta Ex Machina tak, jak "każdy komiks, który chce spróbować w gruntowny sposób zrewitalizować podejście do ogranego tematu superbohaterów, ale po pięciu stronach mu jednak nie wychodzi". Ex Machinie wychodzi. Bo coś, co jest całkiem niezłym i nietypowym komiksem superbohaterskim w pewnym momencie staje się znakomicie napisanym dramatem politycznym. A superbohaterskość rozbrzmiewa w tle i nie przeszkadza. Superbohater porzuca tu swoją superbohaterską misję i postanawia pomóc społeczeństwu w bardziej wymierny sposób - wykorzystując swoją popularność, porzuca śmieszne wdzianko i startuje w wyborach na burmistrza Nowego Jorku. Wygrywa je przytłaczającą ilością głosów. Zachowuje swoje supermoce, które skupiają się na telepatycznej komunikacji z wytworami techniki, gromadzi zespół i bierze się za politykę. Poza papierologią urzędniczą musi uporać się na przykład z największą w historii Stanów Zjednoczonych zamiecią śnieżną. Albo szalejącym w tej zamieci zabójcą kierowców pługów śnieżnych. Musi również zapobiec skandalowi związanemu z kontrowersyjną pracą pewnej artystki, która za publiczne pieniądze zawisła w państwowy muzeum. A jakby tego było mało, wciąż musi użerać się z przeszłością, kiedy w dziwnym kostiumie latał po mieście ratując ludzi, a jednocześnie czynił niezamierzone spustoszenie.

Rysunki początkowo jedynie nie przeszkadzają i są służalcze względem scenariusza, lecz gdy wzrok się do nich przyzwyczai potrafią dać satysfakcję. Tony Harris stosuje technikę odzwierciedlającą rzeczywistość - słuszną dla tego rodzaju komiksu. Zero udziwnień i odjazdów. Profesjonalna rzemieślnicza robota z taśmy produkcyjnej.

Washington Post napisał o tym komiksie, że „ma siłę i złożoność doskonałego, wyrafinowanego serialu telewizyjnego”. I choć jest w tej tezie założenie, że seriale telewizyjne górują nad komiksowymi, co nie zawsze jest prawdą, jestem skłonny przymknąć na to oko. Bo jest to chwytliwy slogan, którym można zdobyć nową publikę. Tak więc potwierdzam:  czytając Ex Machinę powinniście się bawić równie dobrze, co oglądając najlepszy z seriali w swoim domowym telewizorze. Lub nawet lepiej. 
"Ex Machina", tom 1. Scenariusz: Brian K. Vaughan. Rysunki: Tony Harris. Tusz: Tom Feister. Kolor: JD Mettler. Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski. Wydawca: Egmont Polska, 2018.

czwartek, 12 kwietnia 2018

Tank Girl/ Paper Girls

Dziewczyna Czołg i Dziewczyny Gazety. W Non Stop Comics bardzo lubią dziewczyny. Słusznie, bo zarówno wiekowe dzieło Alana Martina i Jamiego Hewletta, jak i świeżutka seria Briana K. Vaughana i Cliffa Chianga to rzeczy godne zaprezentowania polskiemu czytelnikowi. 

To, że drugi zbiorczy tom Tank Girl w ogóle się ukazał to fakt godny odnotowania. Sądziłem, że we współczesnej i kolorowej ofercie wydawnictwa będzie to seria, która stanie się gwoździem do jego trumny. Bo jest kompletnie niewspółczesna i totalnie niemodna. No, chyba, że modyfikowany punk był, jest i będzie modny zawsze.
 

W drugim tomie anarchizująca czołgistka wciąż ugania się za kangurami, robi głupoty, przeżywa kwaśne przygody i ma jeszcze mniej hamulców niż w tomie pierwszym. Otwierając ten album dostaje się siarczystego kopniaka, który transferuje do lat 80. i 90. ubiegłego wieku. To maksymalnie energetyzująca piguła, która tak samo was rozbawi, jak i zażenuje. Prawdziwy skarb z przeszłości. Dodatkowym atutem jest bardzo duża ilość stron rysunków Jamiego Hewletta z kolorze. Przypomnę, że jest to twórca oprawy graficznej teledysków zespołu Gorillaz oraz częsty współpracownik Petera Milligana (Shade, Hewligan's Haircut oraz... Tank Girl: Odyssey). Rysownik genialny, posiadający undergroundowy pazur i potrafiący wkomponować go w mainstreamowy kadr.
 

Tank Girl to absolutna rewelacja. Czy dla wszystkich? Niekoniecznie. Stare zgredy, które 20-30 lat temu nałogowo przyswajały xeroprasę będą zachwycone. Zaś współcześni czytelnicy mogą być lekko skonfudowani. To komiks z gatunku tych, których nie czyta się szybko i bezrefleksyjnie. Żeby wychwycić esencję, niuanse i nawiązania trzeba zaparkować na poszczególnej planszy kilka minut. Ale warto! Oj, jak warto!

Pierwsza część Paper Girls sentymentalnie odwoływała się do lat 80. W drugiej tych odwołań jest już nieco mniej, ale za to scenariusz został podkręcony alternatywnymi rzeczywistościami, z których wynikają niespodziewane spotykania – na przykład ja z lat 80. spotykam siebie z roku 2016. Perypetie kilku dziewcząt, które jeszcze kilka dni wcześniej rozwoziły gazety po sennym amerykańskim miasteczku, a teraz muszą stawić czoła epickim zagrożeniom i użerać się z  piętnem wybrańców, zmierzają w interesującą stronę. 

Rysunki Cliffa Chianga wciąż są świetne, a scenariusz Briana Vaughana… no właśnie. Zbacza nieco na standardowe dla autora tory, znane z Sagi czy Ygreka, ale mam nadzieję, że kiełkujące wrażenie odgrzewanego kotleta zniknie wraz z trzecim tomem serii. 
"Tank Girl 2". Autorzy: Alan Martin i Jamie Hewlett. Tłumaczenie: Marceli Szpak. Wydawca: Non Stop Comics. 
"Paper Girls 2". Autorzy: Brian K. Vaughan i Cliff Chiang. Tłumaczenie: Bartosz Sztybor. Wydawca: Non Stop Comics.

wtorek, 28 listopada 2017

Paper Girls - Vaughan/ Chiang

Wydawnictwo Non Stop Comics to świeży zawodnik na polskim rynku wydawniczym. Choć w swoim dorobku mają niewiele pozycji, są wśród nich takie, które mogą nieźle namieszać.
Pierwszą z potencjalnie hitowych serii jest Paper Girls, absolutnie znakomita opowieść osadzona w końcówce lat osiemdziesiątych i klimatem przywodząca na myśl filmowe blockbustery skierowane do młodzieży. Komiks opowiada o grupce dziewcząt, które trudnią się rozwożeniem gazet - profesją, w której trzeba być rannym ptaszkiem. Akcja komiksu rozpoczyna się właśnie o poranku, w dodatku o poranku zaraz po halloween, kiedy to po mieście szlajają się jeszcze bandy poprzebieranych za postaci z horrorów młodzieńców. I nagle zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Jakieś niesamowite stwory, piwniczne maszyny, latające dziwadła, wybuchy na horyzoncie, trochę futurologii i mnóstwo nawiązań. 
No właśnie.
Z tych powrotów do przeszłości ucieszą się zapewne ci, którzy w latach 80. grali w Arkanoid i oglądali Koszmar z ulicy Wiązów

Paper girls to nostalgiczna jazda bez trzymanki i kolejny przejaw tęsknoty za tymi czasami. Ale poza tymi nawiązaniami oczywistymi, są jeszcze takie, które bezpośrednio dotyczą scenarzysty serii, Briana K. Vaughana. Ten niezwykle płodny scenarzysta kilkoma scenami i motywami wyraźnie sięga pamięcią do swoich najbardziej znanych dzieł - Y, ostatniego z mężczyzn oraz Sagi

Pierwszy tom przygód papierowych dziewczyn to rzecz świetnie napisana, z odpowiednim wyważeniem humoru i buntu i łatwo przyswajalnymi dialogami. Na potrzeby tej produkcji Vaughan połączył siły z niezwykle utalentowanym rysownikiem Cliffem Chiangiem, który w Polsce może być znany czytelnikom z pracy nad Wonder Woman, a na świecie - chociażby z serii Human Target rysowanej do scenariusza Petera Milligana

W Paper girls autorzy stworzyli mieszankę wybuchową. Horror, fantastyka, nostalgia i gry wideo. To wszystko tu jest. W dodatku podane w naprawdę profesjonalny sposób. 
"Paper Girls". Scenariusz: Brian K. Vaughan. Rysunki: Cliff Chiang. Tłumaczenie: Bartosz Sztybor. Wydawca: Non Stop Comics, Katowice 2017.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Na tropie Catwoman/ Saga 4

Po lekturze albumu „Na tropie Catwoman” zadowoleni będą nie tyle wielbiciele superbohaterów, co fani czarnego kryminału. Wszystko przez Darwyna Cooke’a, czyli człowieka który dał nam komiksowego Parkera i zrewitalizował herosów z uniwersum DC w "Nowej granicy". 

Cooke w swoim komiksie kłania się w pas historiom obrazkowym publikowanym w latach 50. ubiegłego wieku, a jednocześnie odświeża je i nadaje im współczesny sznyt. Catwoman w jego wydaniu nie jest seksowną kotką uwikłaną w bezsensowne fabuły, a porządnie nakreśloną heroiną. "Wielki skok Seliny", czyli jedna z historii zawartych w albumie, to wartka, gangsterska opowieść o cwanych złodziejaszkach i ich porwaniu się z motyką na słońce. Lub raczej na pędzący wagon pełen mafijnej forsy. W tym narracyjnym majstersztyku Cooke zawarł kilka ciekawych komiksowych patentów, na czele z łańcuszkowym opowiadaniem historii, polegającym na ukazaniu jej z perspektywy kilku postaci w niej występujących. 

W klimacie tego świetnego komiksu utrzymane są pozostałe opowieści znajdujące się w albumie. Przygotowała je śmietanka autorów amerykańskiego komiksu, gwarantująca dobrą zabawę. W Polsce Catwoman jako postać nie miała do tej pory szczęścia do solowych historii i zwykle pojawiała się w tle działań Batmana. Album Cooke’a wyciągnął z niej wszystko, co dobre. Klasyczne rysunki i świetna fabuła. Polecam.

Konsekwentnie wydawana przez Muchę Comics "Saga" to opowieść o dwóch światach, które toczą niekończącą się wojnę – planeta zwana Brzegiem i księżyc zwany Wieńcem. Dwójka stworzeń z tych dwóch różnych światów zakochuje się w sobie, tworząc sprawę dość precedensową. Uznani za zdrajców, uciekają przed skumulowanymi złowrogimi siłami. Na dodatek, zadanie utrudnia fakt, że mają ze sobą córeczkę, nad którą muszą rozpostrzeć parasol ochronny. 

Czwarty tom serialu to odcinek pozornie wyciszony, wręcz obyczajowy. Niewiele tu miejsca na akcję i sensację, znacznie więcej na emocje, relacje międzyludzkie i zwykłe życie, z pracą, wychodzeniem na plac zabaw i innymi tego typu sprawami. 

Scenarzysta Brian Vaughan to komiksowy fachowiec. Widać, że jest świadom tego, jak należy budować fabułę, by utrzymać przy sobie zaciekawionego czytelnika. Saga to popisowy przykład komiksowego serialu. Wszystko jest tu na swoim miejscu. Sprawne dialogi, niebanalne pomysły, miks prawdziwego życia z fantastyczną fikcją oraz bohaterowie, wobec których, zwłaszcza po czterech tomach, nie można pozostać obojętnym. Saga nie jest komiksem wybitnym, ale też do takiego miana nie aspiruje. Jako komiks rozrywkowy sprawdza się wyśmienicie. 


"Catwoman: Na tropie Catwoman". Scenariusz:Darwyn Cooke, Ed Brubaker. Rysunki: Darwyn Cooke, Cameron Stewart, Mike Allred, Brad Rader, Rick Burchett. Kolory i separacja: Matt Hollingsworth, Lee Loughridge, Giulia Brusco. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2016.

Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl

"Saga, tom czwarty". Scenariusz: Brian K. Vaughan. Rysunki: Fiona Staples. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2016.

Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl  

sobota, 24 października 2015

Serialowe eldorado Muchy

Wydawnictwo Mucha Comics kontynuuje publikowanie przebojowych serii ze stajni Image Comics. Wraz z początkiem października trzecich odsłon doczekały się "Saga" i "Fatale", a lada moment dołączy do nich "Chew". Albumy startowe wszystkich wymienionych tytułów były bardzo udane, a ich autorzy ustawili poprzeczkę bardzo wysoko. Czy najnowsze tomy trzymają poziom?
Serial Briana K. Vaughana i Fiony Staples, o którym mówi się, że jest połączeniem "Gwiezdnych Wojen" z "Grą o tron",  z każdym kolejnym rozdziałem nabiera rumieńców. Rozwijając wątki zasygnalizowane w poprzednich tomach, autorzy rozsądnie dorzucają kolejne. Vaughan dysponuje wymyślonymi przez siebie postaciami w sposób bardzo swobodny, sprawnie ujmując wymiany zdań między nimi. Solidne dialogi wypowiadane przez świetnie zaprojektowane postaci powodują, że komiks czyta się lekko, choć przecież poruszona na jego łamach tematyka do najłatwiejszych nie należy. Tym razem scenarzysta skupia się na odpowiedzialności i etyce mediów, spostrzeżeniach na temat literatury oraz relacji wojna/pokój. A wszystko to w tle wątku głównego - ucieczki dwojga kochanków przed agresją ze strony radykalnych reprezentantów zwaśnionych nacji. Ten komiks pełen jest emocji. Wykreowany przez Vaughana i Staples świat zaskakuje, śmieszy i wzrusza. A przy okazji jest ważnym głosem przeciwko rasizmowi. Naprawdę świetna, mocna i wciągająca rzecz, którą można by pochłaniać tysiącami stron. Na rynku amerykańskim niedawno premierę miał piąty tom tej znakomitej opowieści, a wraz z nim ukazał się zeszyt, rozpoczynający nową historię z uniwersum Vaughana i Staples.
Na pięciu tomach zamyka się historia komiksu "Fatale", napisanego przez Eda Brubakera, a narysowanego przez Seana Phillipsa. Początkowo zaplanowana na 12 odcinków seria ostatecznie zakończyła swój żywot na 24 zeszytach, śledzących losy tytułowej femme fatale, dla której mężczyźni równie często tracili rozum, co głowę. Trzeci w kolejności album z serii prawdopodobnie dla wielu czytelników będzie samograjem ze względu na sam opis - oto bowiem na łamach "Na zachód od piekła" dostajemy cztery zamknięte historie, osadzone w różnych ramach czasowych. Znalazło się miejsce i dla wieków średnich i dla dzikiego zachodu, dla rumuńskich Karpat z czasów II wojny światowej i Texasu z roku 1936. Brubaker postanowił opowiedzieć o przeszłości tytułowej piękności, jej wcześniejszych wcieleniach, jak również o sytuacjach, które ukształtowały tę postać w czasach współczesnych. Recepta na sukces idealna: Indianie, naziści, Cthulhu, polowanie na czarownice, mrok, potwory i tajemnica. Co ciekawe, te rozstrzelone w czasie historie są ze sobą powiązane. Każda z nich stanowi pewien element układanki. Element, który - jak chociażby w przypadku historii osadzonej w średniowieczu - aż prosi się o rozwinięcie, ciąg dalszy, czy też spin-off. Cokolwiek.
Rysujący "Fatale" Sean Phillips jest jednym z tych artystów, którzy znaleźli się w comiesięcznych amerykańskich zeszytach dzięki tzw. "brytyjskiej inwazji". Współtwórca fenomenu Vertigo, współautor tak fantastycznych komiksów jak "The Minx", "Shade, the Changing Man" (oba do scenariusza Petera Milligana) czy "Kid Eternity" (ze skryptem autorstwa Ann Nocenti), znany z szybkiego sposobu pracy, sprawuje się wyśmienicie. Elegancka, realistyczna kreska idealnie wpisuje się w każdą z epok, jaką Phillips ma do narysowania. Wraz z Brubakerem tworzą duet idealny. 10/10, "1" w skali dziennikarzy "Bilda" i totalny musiszmieć.
Przy tak mocnych konkurentach zbladłby każdy, lecz nawet mimo tego "Chew" wciąż daje radę, głównie przez wzgląd na atrakcyjny scenariusz. John Layman w "Międzynarodowym smaku" wysyła detektywa Chu (cybopatę, poznającego historię przedmiotu po jego skosztowaniu) na orientalną wyspę, stawiając na jego drodze m.in. kulinarnych freaków, cycatą agentkę i walecznego koguta. W czasach drobiowej prohibicji Layman w równej mierze skupia się na ukazaniu nielegalnych występków uzależnionych mięsożerców, jak i perypetii zwolenników tezy, iż każdą mięsną potrawę można zastąpić jakąś rośliną. Naszpikowany grepsami scenariusz jest tak dobry, że na kiepską kreskę można przymknąć oko. Nietrzymający proporcji, toporny cartoon Roba Guillory na pewno znajdzie swoich amatorów, jak również pokaźną grupę czytelników rozdzierających szaty z "dlaczego on?!" na ustach. Ogólnie: wciąż jest dobrze, główny wątek umiejętnie pomyka do przodu, a detektyw-terminator momentami kradnie show Tony'emu Chu. 

Te trzy serie spodobają się czytelnikom, którzy niezależnie od gatunku, cenią porządnie napisane historie oraz świetne, rozrywkowe komiksy. Wyszperanie tych perełek ze zdominowanego przez nurt super-hero amerykańskiego rynku to strzał w dziesiątkę polskiego edytora.   
"Saga, tom trzeci". Scenariusz: Brian K. Vaughan. Rysunki: Fiona Staples. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep.Gildia.pl
"Fatale, tom trzeci: Na zachód od piekła". Scenariusz: Ed Brubaker. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Elizabeth Breitweiser, Dave Stewart. Tłumaczenie: Robert Lipski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep.Gildia.pl
"Chew, tom drugi: Międzynarodowy smak". Scenariusz: John Layman. Rysunki: Rob Guillory. Tłumaczenie: Robert Lipski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep.Gildia.pl

czwartek, 4 września 2014

Saga: Tom pierwszy - Vaughan/ Staples

Zazwyczaj docenia się zakończenia. "Saga" Briana K. Vaughana i Fiony Staples nie jest tu co prawda wyjątkiem, bo finał ma całkiem niezły, podobnie zresztą jak i punkty kulminacyjne poszczególnych rozdziałów, ale najszybciej rzucającym się w oczy powiewem świeżości jest w tym komiksie fantastyczna plansza otwierająca. Zabawna, oryginalna, prawdziwa i pozwalająca na gładkie wejście w lekturę.
Wspaniałemu początkowi wtóruje środek - jest rozmach, kosmos, tajemnicza mapa, baśniowo nazywające się miejsca, zwalczające się rasy, paskudne czarne charaktery, seks, przemoc, cliffhangery i wykrywający kłamstwa kot.
Tę epicką historię poznajemy z perspektywy nowo narodzonej dziewczynki, której rodzicom towarzyszymy w podróży przez świat ogarnięty wojną. Składająca się z przedstawicieli dwóch ras oraz powstałego z ich połączenia bękarta rodzina, podatna na oskarżenia o zdradę z każdej ze stron, znalazłszy starą mapę, wyrusza w poszukiwanie szczęścia do Rakietowego Lasu, który wydaje się być przepustką do opuszczenia miejsca będącego centrum niekończącego się konfliktu. Na drodze stają im: operujący wysublimowanym słownictwem książę Robot IV oraz najemnicy: Uparty i Zaczajona. Rozpoczyna się intryga, w którym największą wartością jest życie dziecka.
Brian K. Vaughan wykreował mnóstwo fantastycznych światów, mogących swobodnie posłużyć producentom hollywodzkich filmów do stworzenia superprodukcji. Te światy byłyby jedynie pustymi sceneriami, gdyby nie twarde charaktery głównych bohaterów oraz relacje między nimi, które w większości co prawda dopiero raczkują, ale już dają słodką obietnicę rozwinięcia w kolejnych tomach sagi. Jak wspomniałem, większość poczynań implikowana jest dziećmi - troską o ich dobro i walką o ich bezpieczeństwo. W pewnym sensie jest to temat łączący poczynania antagonistów i protagonistów. Z jednej strony mamy naturalny matczyny lęk o los noworodka, z drugiej zaś mocne, piętnujące pedofilię stanowisko jednego z - wydawałoby się - bezwzględnych, okrutnych i zdolnych do wszystkiego bohaterów. Świat przedstawiony na kartach komiksu to świat, który jednocześnie pyta o sens sprowadzania nań dzieci, jak również taki, w którym niektórzy usilnie i bezrefleksyjnie starają się o potomstwo. Wszystko zależne jest od wysokości siedzenia.
"Saga" jest brutalna. Bohaterowie klną na lewo i prawo, krew zalewa kadry,  podobnie zresztą jak golizna. Spod tej ostrej i wulgarnej otoczki spozierają jednak prawdziwie piękne wartości, dlatego ten komiks pochłania się lubieżnie szybko, zastygając w bezruchu przy każdym zawieszeniu akcji na końcu rozdziału i żałując, że to już koniec przewracając ostatnią stronę.
Fiona Staples ma tę niezwykle potrzebną podczas rysowania długich historii cechę, że zamiast cyzelowania każdego kadru, wytwarza je sprawnie, nie tracąc przy tym na jakości. Tła są raczej umowne, postaci momentami wyglądają jakby były w nie wklejone. I dobrze. Bo to komiks nie do oglądania, a do chłonięcia. Idealna współpraca tekstu z rysunkiem.
"Saga" zaliczyła świetny start zarówno pierwszą stroną, jak i całym tomem. Kolejny album serii polski wydawca zaplanował na marzec 2015. Sądzę, że do tego czasu fanów tego komiksu przybędzie i trzeba będzie pomyśleć nad szybszym cyklem wydawniczym...
"Saga: Tom pierwszy". Scenariusz: Brian K. Vaughan. Rysunki: Fiona Staples. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal