Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scott Snyder. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scott Snyder. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 września 2018

American Vampire #1 - Snyder/ King/ Albuquerque

Przy okazji Fables wspomniałem, że ziniolowy cykl Vertigo służy też temu, aby dać pewnym komiksom ze znaczkiem V. drugą szansę. Obok Fables (za drugim razem również oblali test) postanowiłem raz jeszcze sprawdzić American Vampire, po którego początkach swego czasu rednacz. Z. przejechał się bez litości

…i ja się z tym zgadzam (tak, to CAŁY drugi z zalecanych dla ziniolowego cyklu Vertigo czterech akapitów, więcej tu nie będzie).

System zeszytówek jest bardzo przydatnym systemem, bo zamiast od razu wtopić kasę w całego trade’a albo omnibusa, czy innego dużego zbiorczaka, można sobie dziubnąć troszkę i sprawdzić, czy nam podchodzi. W ten sposób nie będziemy tracić czasu, a w zalewie dostępności tak wielu tytułów do przeczytania jest naprawdę wyższą koniecznością robić dobrą selekcję. W ten sposób jednak również możemy skreślić już na początku coś, co się ładnie rozwinie i złoży w piękną, przemyślaną całość. Z jednej strony, to ryzyko autorów, którzy muszą o czytelnika zawalczyć od pierwszego numeru (choć ile było „pierwszaków”, w których zaczynało się „intrygująco”, a potem nie było?). Z drugiej, to być może nasza strata, jeśli takie z nas raptusy. Zatem, czy ktoś mi napisze coś, co mnie przekona, żeby czytać poza pierwszy numer American Vampire (tak naprawdę to doczytałem gdzieś do ósmego i nie poczułem się wciągnięty)? Zastanawiam się, czy odrzucają mnie wampiry, najmniej ulubione przeze mnie horrorowe postaci (no może poza światem Blade’a, tutaj jakoś było całkiem w porządku; swoją drogą: też Was wkurzyło, że przy okazji filmu Czarna Pantera z MCU, zupełnie zapomniano o tym, że wcześniej w ramach – no, powiedzmy – „black pride” to właśnie Blade zaistniał filmowo?)? Czy może bezpłciowe gadu-gadu tego pierwszego zeszytu?

Nie wiem, co dodać jeszcze w czwartym zalecanym akapicie. Może tyle, że nazwisko King na okładkach komiksów raczej mnie zniechęca (po co ja się dałem nabrać na komiksową Mroczną Wieżę…), niż zachęca do kupna danego albumu. Dużo lepiej, według mnie, radzi sobie w komiksie wyobraźnia „królewskiego syna”, Joe Hilla (poza znanym u nas obłędnym Locke&Key polecam The Cape!).
(Kuba Jankowski)
"American Vampire" #1. Scenariusz: Scott Snyder, Stephen King. Rysunki: Rafael Albuquerque. Kolor: Dave McCaig. Wydawca: DC Vertigo, maj 2010

środa, 4 maja 2016

Wieczny Batman, Amerykański wampir i Gotham Central

„Wieczny Batman” to pokaźnych rozmiarów komiks autorstwa całego sztabu rysowników, scenarzystów i inkerów. Początek jest intrygujący. Komisarz Gordon trafia za kratki w związku ze spowodowaniem katastrofy w ruchu lądowym. Jednocześnie rozpętuje się wojna gangów, na którą oko przymyka skorumpowana policja. I choć działający w Gotham herosi mają już i tak dużo roboty, to są to zaledwie zwiastuny nadchodzącego wielkiego zła, które docelowo ma zrównać miasto z ziemią. Im dalej w las, tym trochę gorzej. Do dość ciekawie zaplanowanej fabuły dołączają kuriozalne wątki implikowane a to działaniami młodej blogerki, która przypadkiem odkrywa że jej ojciec jest łotrem w fikuśnych rajstopach, a to pojawiającej się znikąd córki Alfreda, lokaja Batmana, a to wreszcie wprowadzającymi zamęt wyprawami wszystkich bat-kompanów do różnych egzotycznych krajów. Autorzy podporządkowani są tutaj korporacyjnemu mechanizmowi, polegającemu na wspieraniu się nawzajem w wymyślaniu kolejnych odcinków i ujednolicaniu scenariuszy, aby wyglądały jakby zeszły z tej samej taśmy produkcyjnej. „Wieczny Batman” to taki komiks od linijki. Starych wyjadaczy nie zaskoczy, ale u młodych adeptów komiksu superbohaterskiego powinien spowodować wielokrotny wytrzeszcz oczu i aprobujące kiwanie głową. Bo są tu i stworzone z matematyczną precyzją zawieszenia akcji, i zaskakujące powroty i pojedynki w ilościach hurtowych. Rzecz dla koneserów Batmana. Dla tych, którzy nie są fanami Nietoperzastego, też jest jeden plus: Ian Bertram, fenomenalny rysownik, który narysował jeden z odcinków tej długiej historii. I zrobił to świetnie. 
A skoro mowa o sztabie twórców, to na tę dolegliwość cierpi również kolejny, szósty już tom "Amerykańskiego wampira". A to dlatego, że obok regularnych przygód bohaterów, znalazło się tu miejsce dla antologii prac zaproszonych autorów. Nie ma tu jednak takiego rozmycia, jak w „Wiecznym Batmanie”. Ten pisze, tamten rysuje. Każdy ma swoją funkcję. Taśmy produkcyjnej raczej brak, choć wśród tych krótkich historyjek zdarzają się graficzne koszmarki. Najciekawsza w tomie jest historia z głównej serii, skupiająca się na parze złodziejaszków, których umiejętności pragnie wykorzystać grupka wampirów. Krwiopijcy spotykają się jednak z oporem krewkiego duetu. Ten komiks to tak właściwie dość piękna opowieść o miłości, przywiązaniu do wartości i walce ze swoim zwierzęcym „ja”. Scenarzysta Scott Snyder odchodzi tu od stereotypowego wizerunku wampira. A jednocześnie pokazuje, że ta seria jest jego i tylko jego. Bo pokazane w antologii prace sławnych kolegów – Jasona Aarona, Jeffa Lemire’a, Becky Cloonan czy Grega Rucki – nie umywają się do wyczynów Snydera. On jeden wie, jak zabrać czytelnika w długą podróż do wampirycznego piekła.

A na deser coś pysznego, czyli Gotham Central – sensacyjny komiks o policyjnej robocie z Batmanem w tle. Ten wielokrotnie nagradzany za oceanem serial opowiada o gliniarzach z Wydziału Poważnych Przestępstw, których siedziba znajduje się w głównym posterunku miasta Gotham. Śladowe ilości Batmana i jego najbardziej znanych przeciwników są największym atutem tego komiksu. Dzięki temu autorom udało się skupić na wciągających zagadkach detektywistycznych i wzajemnych relacjach między funkcjonariuszami. Surowa, realistyczna kreska i niezłe dialogi sytuują Gotham Central w gronie tych serii komiksowych, które są idealnym materiałem na adaptację telewizyjną lub kinową. Komiks stworzył bardzo sprawnie funkcjonujący tercet: scenarzyści Ed Brubaker i Greg Rucka oraz rysownik Michael Lark. Pierwszy tom gładko wprowadza w akcję, przedstawiając pierwszoplanowe postaci i kreśląc związki między nimi. Mamy tu zarówno relacje w pracy, jak i wgląd w życie prywatne bohaterów. Większa część akcji rozgrywa się w budynku komisariatu i pokoju przesłuchań, niż na ulicach, co pozwala czytelnikowi wniknąć w specyfikę pracy gliniarzy z Gotham. Pierwszy tom serii, zatytułowany „Na służbie” to bardzo solidna lektura. W bliskiej perspektywie czasu wydawca zapowiedział dwie kolejne części. To dobrze. Bo pierwsza wciąga na tyle, że kolejne dawki stają się niezbędne.

czwartek, 28 stycznia 2016

Batman - Detective Comics: Gothtopia

Seria, która jeszcze nie tak dawno temu w opinii czytelników prezentowała mniej interesujące, lub wręcz kompletnie nieciekawe przygody Batmana, stopniowo podnosi się z kolan. Czy wpływ na to ma wzrastający poziom drukowanych na jej łamach opowieści, czy raczej sprzyjające okoliczności? Oto jest pytanie!
John Layman zdecydowanie nie jest tu w swoim żywiole. Widocznie zarezerwował go dla swojej flagowej serii zatytułowanej "Chew". Z drugiej strony, na tle poprzedników jego scenopisarstwo prezentuje się całkiem ciekawie. W "Gothtopii" pisarz oscyluje między przeszłością a teraźniejszością obrońcy Gotham - choć lepszym określeniem byłoby raczej "obrońców", bowiem równie dużo uwagi co Zamaskowanemu Krzyżowcowi poświęca uczciwemu glinie z Gotham City - Jamesowi Gordonowi. Otwierający album "Blues donosiciela" to niezły policyjny dramat, garściami czerpiący z "Roku pierwszego" Millera i Mazzucchelliego. Nie jest to pierwsze podejście autorów uwspółcześnionej wersji Batmana do jego związku z Gordonem - temat ten jest pielęgnowany na łamach wszystkich publikowanych w Polsce serii. Świadczy to o tym, że choć obecni autorzy dodają coś od siebie, to jednak trzymają się szkieletu opowieści wypracowanego przez klasyków. Bywa również, że pogrywają z czytelnikiem - jak choćby w przypadku tytułowej historii.
"Gothtopia" jest w stanie wprowadzić konsternację w umysłach wielbicieli Batmana i niepokój w ich sercach. Bo wszystko jest tu jak z nieznanej im bajki: miastem Gotham rządzi uczciwy burmistrz Pingwin, przestępstwa nie istnieją, a Batman celebrycko demonstruje swoją miłość do superbohaterki imieniem Catbird. To jawa czy sen? Layman zaprasza do zapoznania się z odpowiedzią nie uciekając się do wyszukanych zwrotów akcji, ale nie schodząc też do poziomu "mniej niż zero". Warto dodać, że Batman zyskuje tu nieoczekiwanych sojuszników, a cała intryga przywodzi na myśl "Grę" Davida Finchera.
W ramach zeszytów, składających się na omawiany album, pojawił się zestaw historii, związanych ze świętowaniem 75 urodzin Człowieka-Nietoperza. Każdy z autorów celebrował na swój sposób, w związku z czym znalazło się miejsce zarówno dla przepisania na nowo klasycznych historii ("Sprawa syndykatu chemicznego"), jak i wglądu w przyszłość opartego na nawiązaniu do legendarnego "Powrotu Mrocznego Rycerza" ("Lepsze dni") oraz zupełnie futurystycznego podejścia ("Dwadzieścia siedem"). Te krótkie formy komiksowe zostały stworzone przez batmańskich fachowców - ludzi, którzy tworzyli tę serię na różnych etapach jej istnienia. Na łamach "Gothtopii" uświadczycie więc prace zarówno duetu Scott Snyder/ Sean Murphy oraz wciąż profesorskiego Neila Adamsa, jak i świetnego Iana Bertrama i znanego z "Mrocznego odbicia" Francesco Francavilli. Dodatkowo, album wyposażony jest w galerię prac autorstwa rysowników znanych z wcześniejszych odsłon serii - również tych, które polski czytelnik poznał dzięki wydawnictwu TM-Semic w latach 90. Swoje grafiki prezentują tu: niezapomniany Kelley Jones, niezastąpiony Klaus Janson, legendarny Frank Miller, uwielbiany Jim Lee, wzbudzający skrajne opinie Graham Nolan oraz Mike Allred czy Jock. Całkiem niezły zestaw starszych i młodszych rysowników!
"Gothtopii" można wystawić dobrą ocenę ze względu na sprzyjające okoliczności, a całkiem niezłą za rozrywkowe i nie silące się na nic więcej scenariusze poszczególnych opowieści. Nie jest to album stojący obok kanonicznych utworów o Człowieku-Nietoperzu, a raczej nawiązująca do nich reinterpretacja w stylu pop. I jako taka się broni.
"Batman - Detective Comics (5): Gothtopia". Scenariusz: John Layman, Brad Meltzer, Gregg Hurwitz, Peter J. Tomasi, Francesco Francavilla, Mike W. Barr, Scott Snyder. Rysunki: Jason Fabok, Aaron Lopresti, Art Thibert, Jorge Lucas, Bryan Hitch, Neal Adams, Ian Bertram, Francesco Francavilla, Guillem March, Sean Murphy. Kolory: Tomeu Morey, Dave McCraig, Blond, David Baron, John Kalisz, Dave Stewart, Francesco Francavilla, Matt Hollingsworth. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2016.
Komiks można nabyć tutaj: sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl

sobota, 16 stycznia 2016

Trójca i dwie twarze Vertigo

Opublikowana w kolekcji DC Deluxe „Trójca” to historia pierwszego spotkania ikon amerykańskiego komiksu superbohaterskiego: Batmana, Supermana i Wonder Woman. Prawdę mówiąc nie jest to ich pierwsze spotkanie sensu stricte, bo panowie są kumplami od dawna, natomiast na pewno jest to historia pierwszych spotkań walecznej Amazonki z każdym z wymienionych bohaterów. Bardzo istotnym w wypadku tego komiksu jest fakt, że został stworzony przez Matta Wagnera – artystę, którego prace polski czytelnik ma okazję podziwiać zdecydowanie zbyt rzadko. Wagner zasłynął autorską serią „Grendel”. Dołożył również kilka cennych cegiełek do samodzielnych opowieści o Batmanie. Do tematu spotkania ikon podszedł w całkiem ciekawy sposób, angażując w swoją opowieść zarówno największych wrogów tytułowych postaci, jak i charakterystyczne dla nich lokacje. Jest więc mroczne Gotham City, Metropolis ze swoimi drapaczami chmur oraz zielona i piękna wyspa Amazonek. Co jednak najciekawsze, to konfrontacje charakterów Supermana, Batmana i Wonder Woman. I chemia między nimi. „Trójca” to bardzo przyjemna – ale właściwie nic ponadto - lektura dla fanów herosów ratujących świat.

Album „Sandman: Przebudzenie” pochodzi z okresu schyłkowego pierwszego etapu działań Vertigo, z kolei „Amerykański Wampir” to rzecz całkiem świeża, będąca przykładem tego, jak ta linia wydawnicza wygląda obecnie. Od razu nadmienię, że oba tytułu warto znać i przeczytać. Choć każdy z innych powodów. Finał „Sandmana” to naszpikowana cytatami, intertekstualna zabawa artysty z czytelnikiem, z kolei piąty tom „Wampira” to sensacyjno-przygodowo-wampiryczny tasiemiec, o którego za chwilę będą się pewnie bić producenci seriali telewizyjnych. Frajda podczas lektury obu komiksów jest wielka. Neil Gaiman, pochylając się dostojnie nad grobem swojego bohatera, czerpie z Szekspira i nawiązuje do czasów niewolnictwa, opowiada o śmierci i przemijaniu, ale też o narodzinach i radości życia. Scott Snyder natomiast sięga do legendy o Drakuli, ale daje również dość zaskakującą koncepcję prawdziwej tożsamości Kuby Rozpruwacza. Opowiada o zabójczej odmianie wampirów zwanych Karpatczykami i o dzielnych pogromcach krwiopijców w iście hollywoodzkim stylu. Bywa, że Gaiman przynudza gadaniną. Bywa też, że Snyder przesadza z nagłymi zwrotami akcji. Ale wciąż są to bardzo dobre opowieści. Świetnie narysowane. 
Za oprawę graficzną „Sandmana” odpowiedzialni są tacy artyści, jak Michael Zulli, Charles Vess oraz Jon J. Muth. Za „Amerykańskiego wampira” wzięli się Dustin Nguyen i Rafael Albuquerque. Starzy wyjadacze kontra młodzi gniewni. Piękny pojedynek. „Sandman” to Vertigo takie, jakim było kiedyś: tajemnicze, dziwaczne, mierzące czytelnika z morzem cytatów i odwołań. „Amerykański Wampir” to z kolei Vertigo współczesne – pełne efektownych zwrotów akcji, epickie, zbudowane na silnych charakterach i wsparte krwistymi dialogami. Każdą z tych twarzy amerykańskiego edytora warto poznać na przykładzie właśnie tych serii, bo w swoich kategoriach wagowych są one zdecydowanie najlepsze.
"Trójca". Autor: Matt Wagner. Kolor: Dave Stewart. Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2015. 
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep Gildia.pl
"Sandman (10): Przebudzenie". Scenariusz: Neil Gaiman. Rysunki: Michael Zulli, Jon J. Muth, Charles Vess. Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep Gildia.pl 
"Amerykański wampir (5)". Scenariusz: Scott Snyder. Rysunki: Rafael Albuquerque, Dustin Nguyen. Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep Gildia.pl

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Batman: Cmentarna Szychta

Szósty tom przygód Batmana spisanych piórem Scotta Snydera to w odróżnieniu od części poprzednich nie zwarta odcinkowa historia, a zbiór krótkich opowieści z uniwersum Człowieka-Nietoperza, które w oryginalnej serii zostały opublikowane na przestrzeni lat. Kolejnym odstępstwem od struktury poprzednich pięciu tomów jest fakt, iż zamieszczone na łamach "Cmentarnej szychty" komiksy rysowane są nie przez jednego, a wielu rysowników, wśród których znalazło się miejsce dla kilku żółtodziobów, paru weteranów, twórców nawiązujących do przeszłości i wychodzących w przyszłość. Dzięki temu nad albumem unosi się powiew świeżości, a różnorodność serwowanych przez Snydera opowieści sprawia, że komiks czyta się bez zadyszki i z zainteresowaniem.
Spoglądając na poszczególne fabuły, można stwierdzić, że Snyder odstawił na bok zamiłowanie do patosu i epickich pojedynków z najbardziej znanymi wrogami zamaskowanego krzyżowca i nawiązał do kameralnego, detektywistycznego klimatu. Znalazło się tu miejsce zarówno na opowiastki z początków kariery zamaskowanego bohatera, jak i czasów współczesnych. Na łamach "Cmentarnej szychty" współistnieją ze sobą trzy różne wizje Batmana: nieopierzonego żółtodzioba, wytrawnego detektywa i opłakującego śmierć syna mrocznego mściciela. 
Matteo Scalera i Alex Maleev - w ujęciu tych dwóch rysowników Batman prezentuje się wręcz zjawiskowo. Znany z "Black Science" Scalera dostał do narysowania historyjkę w starym stylu - z anonimowym łotrem z ulicy, zagadką detektywistyczną i mrocznym klimatem. Dynamiczna kreska, nieco w stylu Seana Murphy'ego robi wielkie wrażenie. Maleev z kolei pojawia się w zbiorze kilkukrotnie, a jego surowy, realistyczny styl sprawdza się nawet w mrocznej historii o zjawiskach paranormalnych z gościnnym udziałem Supermana. Nieco w cieniu mistrzów, choć wciąż świetnie radzi sobie Greg Capullo, a całkiem udany powrót zalicza Andy Kubert. 
Świetne rysunki i sprawny scenariusz - "Cmentarna szychta" jest albumem, któremu bliżej do klimatu z "Trybunału sów", niż odlotów Snydera z "Mrocznego miasta". Dla fanów superbohaterskich komiksów jest to pozycja obowiązkowa.
"Batman (tom 6): Cmentarna szychta". Scenariusz: Scott Snyder, James Tynion IV, Marguerite Bennett, Gerry Duggan. Rysunki: Greg Capullo, Danny Miki, Wes Craig, Alex Maleev, Matteo Scalera, Dustin Nguyen, Andy Kubert, Andy Clarke, Derek Fridolfs, Jonathan Glapion, Sandra Hope, Craig Yeung, Drew Geraci, Jack Purcell, Sandru Florea, Marc Deering. Kolory: Fco Plascencia, Ian Hannin, Brad Anderson, Nathan Fairbairn, Lee Loughridge, John Kalisz. Tłumaczenie: Marek Starosta, Tomasz Sidorkiewicz. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl

niedziela, 31 sierpnia 2014

Severed: Pożeracz marzeń - Snyder/ Tuft/ Futaki

Stephen King pisze wariację na temat "Przygód Tomka Sawyera" Marka Twaina wspomagając się mistrzem klasycznej ilustracji? Nie. To Scott Snyder i Scott Tuft opracowują scenariusz, a Attila Futaki rysuje komiks zatytułowany "Severed: Pożeracz marzeń". Elegancki miks horroru i amerykańskiej przygody czyta się jednym tchem, choć nie należy od niego oczekiwać oryginalności.
Młody Jack Garron opuszcza ciepły, rodzinny dom i wyrusza w nieznane, aby odszukać ojca - artystę grajka, rzekomo tułającego się po całych Stanach i okazyjnie zarzucającego kotwicę w "znanych na cały świat" teatrach. Po drodze nawiązuje podpadającą pod przyjaźń bliską znajomość z rezolutną Samanthą, która z racji kłopotów, jakie często spotykają dziewczyny udaje chłopaka, jak również spotyka na swej drodze tajemniczego sprzedawcę fonografów. A gdzieś tam, bliżej lub dalej, grasuje pewien morderca-kanibal, lubujący się w ćwiartowaniu młodzieży przed spożyciem...
Nastrój grozy tworzony jest w "Złodzieju marzeń" fantastycznie ilustrowanymi planszami. Podobnie zresztą budowany jest klimat przygody. Mroczne ujęcia opuszczonych budynków, piwnic i lasów sąsiadują tu z fantastycznymi pejzażami, polami, łąkami, miasteczkami i miastami. Węgierski rysownik Attila Futaki sprawia, że w ten komiks wchodzi się bez reszty od pierwszego kadru. Czy jest to jazda pociągiem wśród złotych łanów na trasie Jamestown - Chicago, czy też panorama miasta z perspektywy wysokich rusztowań - wszystko to wygląda wyśmienicie. Mimo skromnego dorobku - kilku publikacji na Węgrzech czy wydanego również u nas komiksu "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna" - nazwisko rysownika zdecydowanie warte jest zapamiętania.
Jak już wspomniałem, nie ma w "Severed" zbyt dużej dawki oryginalności, ale - co chyba bardziej istotne - nie ma też silenia się na nią. Autorzy wiedzą czego chcą dokonać i robią to wykorzystując znane sobie chwyty. Dialogi są płynne, narracja obrazkowa znakomita, tylko zakończenie nieco zawodzi.
"Severed: Pożeracz marzeń" to album z rodzaju tych, które można wziąć ze sobą za pazuchę, do pociągu, w podróż. Szkoda, że w związku z tym nie został wydany bardziej przystępnie. Osobiście widziałbym ten komiks w miękkiej okładce, która szybko by się podarła, na tanim papierze offsetowym, który mógłby się pognieść, w formacie, który zmieściłby się w kieszeni i w cenie, która usatysfakcjonowałaby nawet tych, którzy nie mają forsy jak lodu. Bo "Severed", jak sądzę, to w pewnym stopniu taki hołd złożony literaturze groszowej.  Hołd bardzo udany.
"Severed: Pożeracz marzeń". Scenariusz: Scott Snyder i Scott Tuft. Rysunki: Attila Futaki. Kolor: Attila Futaki i Greg Guilhaumond. Dodatkowy tusz: Bill Nelson. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal

czwartek, 10 kwietnia 2014

Batman: Śmierć rodziny - Snyder/ Capullo

Nowe DC Comics, choć straszy odświeżonym logotypem, w przypadku "Batmana" prezentuje czytelnikom komiksy nawiązujące do starego dobrego klimatu, ale w nowoczesnym ujęciu. Opublikowane wcześniej albumy "Trybunał Sów" i "Miasto Sów" przywodziły na myśl najlepsze momenty z detektywistycznych historii prezentowanych na łamach serialu, uwspółcześnione o szereg technologicznych gadżetów. Istotną nowością odświeżonego wizerunku serii o Mrocznym Rycerzu stała się również gromadka batmańskich wychowanków, uwzględniająca m.in. syna głównego bohatera, jego żeńską mutację oraz kilka wersji Robina - słynnego pomocnika Nietoperza. Z tak rozrośniętą rodziną (choć nie tylko z tą) scenarzysta Scott Snyder i rysownik Greg Capullo (przy dużym wkładzie Jocka) rozprawiają się w albumie, zapowiadającym jej śmierć, jak również przywracającym do życia największego wroga Batmana - Jokera.
"Śmierć rodziny" swą inspirację "Zabójczym żartem" zdradza już na okładce albumu, ale przede wszystkim na tytułowych stronach kolejnych rozdziałów. Najbardziej efektownie prezentuje się obrazek głowy Batmana i gnieżdżącego się w jego mózgu Jokera. Związek między tymi postaciami, oparty na wspólnym szaleństwie, wspólnym przywdziewaniu maski i wzajemnym uzależnieniu w ujęciu Snydera doczekał się niezwykle ciekawego ujęcia - Joker jest tu demiurgiem, ustawiającym pionki na szachownicy i z bezwzględną szczerością określającym ich role na niej. W perfekcyjnie skonstruowanych kwestiach dialogowych klaun rozlicza z głupot i grzeszków Two-Face'a, Pingwina i Harley Quinn, a współpracownikom Mrocznego Rycerza wkłada do głów bolesną prawdę o świrach biegających w obcisłych strojach po obu stronach barykady.
Powrót Jokera zyskuje odpowiednie szaty - Snyder zwiastuje jego nadejście szeregiem wydarzeń, mających miejsce w Gotham City. Miasto zostaje zalane strugami deszczu, w zoo na oczach dzieci rodzi się potwór, aż wreszcie pojawia się sam demoniczny klaun, bezczelnie atakujący posterunek policji w celu odzyskania swojej twarzy, która została mu wycięta rok wcześniej przez "podrzędnego doktora Frankensteina". Snyder i Capullo z lubością oddają się ukazywaniu mroku, beznadziei i strachu ogarniającego całą rodzinę Batmana. Joker wyłania się z ciemności niczym Bob w lynchowskim Twin Peaks. Jest psychopatą działającym według planu. Jego (kolejny) plan zniszczenia Mrocznego Rycerza ma być tym razem żartem z puentą, opowiedzianym przy użyciu morderczych eventów i okrutnych prób rodem z serii filmów "Piła".
"Śmierć rodziny" to rozbiór uniwersum Batmana na czynniki pierwsze. Czytając ten komiks miałem w głowie najlepsze momenty serii, prezentowane w komiksach TM-Semic, wzbogacone o technologiczne nowinki i mięsiste dialogi. Danse macabre z "Mrocznego Rycerza Mrocznego Miasta" Milligana, wielki cytat z "Zabójczego Żartu" Moore'a, millerowskie "kadry telewizyjne", klimat runu Alana Granta... Snyder ogarnął to uniwersum, dobierając składniki bardzo trafnie i posypując je właściwymi przyprawami. Świetnie zaczął, dobrze poprowadził temat i zakończył w odpowiedni sposób. Całkiem możliwe, że na ostatnie sceny "Śmierci rodziny" spadnie krytyka - Snyder bowiem dość ostro zabawił się z oczekiwaniami wywołanymi przez epatujące przemocą pierwsze rozdziały komiksu.
Choć na okładce albumu widnieją jedynie nazwiska Scotta Snydera i Grega Capullo, istotny wkład w powstanie komiksu mieli również James Tynion IV, współpracujący ze Snyderem przy krótkich epilogach do niemal każdego z rozdziałów oraz realizujący je graficznie Jock. O ile ciężko stwierdzić ile inwencji w pisaniu miał ten pierwszy (być może będzie to bardziej widoczne w zaplanowanym na listopad 2014 pierwszym tomie serii "Szpon"), wkład drugiego wydaje się być nieoceniony. Kreska Jocka, tak inna od perfekcyjnego Capullo, nadaje retrospektywnym scenkom ekspresji i szaleństwa. Podczas, gdy Capullo wnika w szczegół, Jock jest bardziej umowny, surowy i brudny. Dla każdego coś dobrego.
Warto zwrócić uwagę na polską edycję albumu. Twardookładkowe wydanie obleczone jest obwolutą imitującą maskę Jokera i opakowane w folię ochronną. Sposób podania zatem znakomity. A doznania smakowe? Fani Nietoperza powinni być zadowoleni, a przy dobrych wiatrach - wniebowzięci. A o tym, czy autorzy utrzymają poziom przekonamy się już we wrześniu, kiedy to w sprzedaży pojawi się czwarty tom "Batmana", zatytułowany "Rok zerowy. Tajemnicze miasto". 
"Batman: Śmierć rodziny". Scenariusz: Scott Snyder i James Tynion IV. Rysunki: Greg Capullo, Jonathan Glapion, Jock. Kolory: Fco Plascencia, Dave Baron. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep Gildia.pl, Incal