Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com

piątek, 7 września 2018

Bite Club: Vampire Crime Unit #2 - Chaykin/ Tischman/ Hahn

Trzeba być upartym, żeby zabierać się za cykl o wampirach, skoro wampirów w zasadzie się nie lubi. Trzeba być niezorientowanym, żeby zaczynać czytać nie od początku, a od serii kontynuującej. Jestem uparty i bywam niezorientowany. Dlatego zacząłem od pięcioczęściowej Bite Club - Vampire Crime Unit, a nie chronologicznie pierwszej sześcioczęściowej Bite Club, i brnąłem do jej końca. Żeby potem przeczytać sobie początki, bo takie to dobre – ślurp!

Przyznaję bez bicia, że porażające są dla mnie okładki obu tych serii (dzięki wielkie, mr Frank Quitely!). Podobno ślinię się oglądając klipy The Creepshow (opinia ukochanej), zwłaszcza te z Sarah „Sin” i Hellcat, z Kendą już nie. Dobrze, że ukochana nie podpatrzyła jeszcze mojej ostatniej fascynacji – wokalistki The Interrupters… heh :) Ale, ale, że miało być o komiksach, to powiążę (prawie obowiązkową) dygresję muzyczną z komiksami właśnie: okładki Bite Club i Bite Club - Vampire Crime Unit wprawiają mnie w niezdrowe podniecenie. Chodzi chyba o wypadkową słodkiej, niegrzecznej dziewczynki z tatuażami i klimatu horrorowego, czyli o taki image, jak miały byłe wokalistki wspomnianej kanadyjskiej kapelki. Ta stylówa jest naprawdę bardzo niepokojąca i ekscytująca.

W związku z powyższym do vertigowego cyklu wpada zeszyt z ulubioną moją okładką vol. 2 Bite Clubu¸ który zdobi drugi zeszyt. Perwersja, tatuaże, zbrodnia, pozory. To cztery pierwsze słowa, które nasuwają mi się, kiedy patrzę na ten rysunek. Dobrze charakteryzują one i całą serię (zarówno vol. 1, jak i vol. 2). Ale poza okładką drugi zeszyt ma też dwa genialnie rozpisane dialogi, przez które bardzo wrył mi się w pamięć: w sklepie płytowym, kiedy Risa (miejscowy boss wampir) składa wizytę właścicielowi i na jego niegrzeczną propozycję „…so fuck your protection and suck my dick” najpierw odgryza mu palec, a potem dodaje „You just can’t depend on jism for a balanced diet” ; zabawne; i na posterunku, kiedy przesłuchiwany z płaczem opowiada o swojej zamordowanej ukochanej – „We had a bond,  a love that was unbreakable-- / --even when she was sucking someone else’s cock, or taking heavy traffic up her ass, or pulling a train-- / we had our love to keep us together” – a nieczuły detektyw pyta „Is that beautiful, or what?”.

A tak poza tym to komiks jest o specjalnej jednostce policyjnej, która zajmuje się zbrodniami w wampirzym światku. Taki Gotham Central z krwiopijcami. Jeśli nie przepadacie za wampirami tak samo jak ja, to i tak spróbujcie przeczytać, bo ma to potencjał i może Was wziąć. Mnie wzięło.
"Bite Club – Vampire Crime Unit" #2. Scenariusz: Howard Chaykin, David Tischman. Rysunki: David Hahn. Wydawca: DC Vertigo, lipiec 2006

Brak komentarzy: