Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

piątek, 24 grudnia 2010

"Ikigami 2" - Mase

Autor: Dominik Szcześniak
Pierwszy tom "Ikigami" był tylko rozgrzewką przed emocjami, jakie niosą kolejne. Jego okładka przedstawiała doręczyciela Ikigami, dumnie trzymającego kartę, w myśl totalitarnego traktatu niosącą śmierć jednemu z tysiąca Japończyków. Na okładce drugiego tomu znajduje się ten sam bohater. Nie pozuje już jednak na biurokratycznego sługusa. Jego postawa sugeruje, że komiks poświęcony zostanie jego rozterkom. I owszem, Fujimoto zaczyna wątpić w wykonywaną pracę. Ale nie to jest najsilniejszą stroną komiksu Motoro Mase.
Są nim po prostu świetne historie. Drugi tom "Ikigami" autor podzielił na dwa trzyczęściowe epizody, w których główne skrzypce grają zwykli ludzie. Są to opowieści z morałem, skupiające się na najważniejszych życiowych wartościach, ujawniających się w momencie otrzymania wiadomości o śmierci. Momentami niebezpiecznie zbliżają się do dosłowności, ale generalnie dalekie są od nachalnego dydaktyzmu. Być może jest tak dlatego, że w chwilach, kiedy autor mógłby sprzedać czytelnikowi oczywistość w formie prawdy objawionej, gryzie się w język, wierząc w inteligencję odbiorcy, a być może dlatego, że to, co próbuje nam przekazać czyta się jednym tchem. "Ikigami" jest bardzo "filmowe" w narracji - czyta się ten komiks z podobną przyjemnością, z jaką ogląda się ulubiony serial. 
Historie podrzędne głównej osi fabularnej to typowe obyczajówki, opowiadające o tym, jak można (lub nie można) radzić sobie z myślą o rychłej śmierci. Fabuły nie są przewidywalne - Motoro Mase znakomicie je rozpisuje, co chwila zaskakując czytelnika. Zaskoczenia nie ma natomiast w wątku Fujimoto, który - zgodnie z planem - zaczyna wątpić w sens wręczania ludziom zawiadomień o śmierci. Ten bardzo ważny dla fabuły wątek zostaje na kartach drugiego tomu serii rozwinięty - Fujimoto wychodzi poza dotychczasowy krąg znajomości w pracy, poznając młodą panią psycholog, zajmującą się zbijaniem stresu przedśmiertnego wśród tych, do których drzwi zapukał posłaniec z tytułową kartą. Nic, tylko czekać, aż zacznie drążyć, aż zacznie mu się to wszystko coraz mniej podobać i aż zacznie demontować system od środka.
Motoro Mase lubuje się w emocjonalnych ujęciach - częste zbliżenia na twarze; przerażeni bohaterowie wmontowani w całostronicowe kadry. Jest w tym dobry i trzeba przyznać, że sprzyja to ciągłości narracyjnej, a momentami daje odpowiedni, piorunujący efekt. Jego rysunki są nieinwazyjne - współgrają z fabułą idealnie.
Świetny motyw przewodni i mocne historie powodują, że w kwestii "Ikigami" nie można pozostać obojętnym. Na polskim rynku ukazał się już trzeci tom cyklu i trzeba przyznać, że w 2010 roku tytuł ten po prostu wykończył konkurencję. Najlepszy serial roku, a co równie istotne - serial rozwojowy, podczas lektury którego na pewno jeszcze nie raz czytelnik zostanie pozytywnie zaskoczony.       
"Ikigami 2". Autor: Motoro Mase. Tłumaczenie: Radosław Bolałek. Wydawca: Hanami 2010

Brak komentarzy: