Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Kibicujemy (06)

Autor: Dominik Szcześniak

Ósma wybiła! Jak w każdy roboczy dzień tygodnia, zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do pracy, wspierania w trudzie rysowania, wymyślania pomysłów, czy pisania scenariuszy! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!

Dzisiaj kibicujemy Rafałowi Szłapie, który zbliża się już do końca prac nad "Blerem" oraz nowemu projektowi, o którym jeszcze na łamach "Ziniola" nie wspominano. Rafała zapytałem o warstwę graficzną jego komiksu - skądinąd wiadomo, że powstawały dwie wersje: malowana i rysowana. Rysownik zarządził nawet małe głosowanie dotyczące tego, która z nich lepiej się prezentuje. Rozmawiając nie tak dawno temu z Maciejem Pałką, doszliśmy do wniosku, że wybierając tę drugą wersję, wyszedł Rafałowi komiks niemal vertigowski - podobny stylistycznie do twórczości Seana Philipsa, a kolorystycznie do vertigowskich kolorystów z lat 90-tych, a więc - najprościej rzecz ujmując - do tego, co najlepsze! Co na to Rafał Szłapa? Nie dość, że ustosunkował się do naszych posądzeń, to jeszcze opowiedział o historii prac nad "Blerem". Słuchajcie:

Jeśli brać pod uwagę pierwsze przygody Blera z "Areny Komiks" z lat 2002 – 2004, to komiks najpierw był rysowany. ASP, które miałem zaszczyt skończyć, w ciągu pięcioletnich studiów daje poczucie, że pływanie po oceanie szeroko pojętej sztuki i wszech-dziedzin plastycznych jest proste i można je wykonywać nawet w kilku stylach. Tymczasem człowiek kończy szkołę, wpada do głębokiej wody i...zaczyna tonąć. To jest ten moment, o którym Rosiński opowiadał, że musiał nauczyć się rysowania od nowa. Teraz już wiem, co miał na myśli. Z tego punktu widzenia nie jest niczym zaskakującym, że stylistyka poszczególnych odcinków Blera z Areny ulegała zmianom. Od prób rysowania klasycznie i realistycznie do szukania graficznej syntezy i pewnego rodzaju uproszczenia.

Po zawieszeniu "Areny", w pierwszym momencie miałem zamiar poskładać uprzednio opublikowany materiał w całość, ujednolicić i wydać jako album. Miałem wcześniej przygotowane zakończenie historii, zrobione z myslą o "Arenie". Latem 2004 otrzymałem zapewnienie dość znanego i cenionego wydawnictwa, że jest zainteresowane publikacją komiksu i przystąpiłem do poprawiania scenariusza. Komiks na etapie rozpiski, najpierw przyjął postać 52-stronicowego albumu, żeby w końcu, po sporych zmianach ulec rozbiciu na trzy 32-stronicowe zeszyty(!). Zmian było tak wiele, że w końcu zapadła decyzja o przygotowaniu go od nowa. Ponieważ w tym czasie doceniono moje malarskie komiksy i okładki, uznałem, że najlepiej będzie podążać tym tropem. Sprawy osobiste zahamowały prace w 2004 i do namalowania "Blera" przystąpiłem dopiero w styczniu 2005. Niestety technika malarska, mimo, że efektowna okazała się, z racji czasochłonności przekleństwem tego komiksu. W następnym roku wciąż siedziałem nad pierwszym zeszytem, próbując pogodzić pracę nad komiksem z wyzwaniami babilonu, które pożerały coraz więcej mojego czasu. Żeby wziąść się za planszę potrzeba było przynajmniej ze dwóch wolnych dni, w tamtym okresie było to praktycznie nieosiągalne, a praca „z doskoku” dawała nie najlepsze efekty. Ostatecznie prace znowu zostały wstrzymane na czas przygotowania Antologii „Pozdrowienia z Interstrefy”. W końcu wznowione w grudniu 2006 - wtedy został ukończony pierwszy zeszyt. Ponieważ komiks w tej postaci miał kompozycje otwartą, niezbędne okazało się od razu rozpoczęcie prac nad kolejnym odcinkiem - te trwały w 2007.

W tym czasie bardzo dobry kierunek marketingowy wyznaczył cykl "Biocosmosis" Cabały i Wolińskiego, którego dwa pierwsze tomy wyszły w 5-miesięcznym odstępie czasu, zjednując tym samym wielu fanów dla tej serii. Marzyło mi się pójście tym samym tropem. Na przeszkodzie stanęła znowu czasochłonna technika, w jakiej komiks był przygotowywany. Po prostu nie dało się tego robić szybciej. Do końca 2007 powstała zaledwie połowa drugiego tomu.

Rewolucja przyszła w 2008, kiedy zaproszono mnie do udziału w przygotowaniu dwóch tomów komiksu o polskich olimpijczykach. Na zrobienie jednego był miesiąc czasu, przy czym na Kusocińskiego, pierwszy z nich, nawet mniej (3 tygodnie!). Akurat ten pierwszy mój tom został dość dobrze przyjęty przez czytelników i tym samym uświadomił mi, że wreszcie potrafię w miarę sprawnie poruszać się w prostszych technikach. Zaraz potem po raz ostatni zrobiłem dla magazyn "Bluszcz" komiks malowany – "Fabiolę", którą po czterech odcinkach zawiesiliśmy. Tempo okazało się zbyt mordercze. W grudniu 2008 "Bluszcz" zapoczątkował publikację nowego komiksu „Pocztówki z życia Ewy” (patrz: ilustracja - przyp. dsz), który zrobiłem do scenariusza Radka Smektały. Szata graficzna tego komiksu wyznaczyła styl rysowanego "Blera".

Poszukiwanie prostszych form przygotowania wynikało z kilku prostych powodów, przede wszystkim rozlicznych obowiązków, które nie pozwalają mi spędzać nad komiksem całego życia, a także prostej konstatacji, że jeszcze żaden malowany, polski komiks, który w założeniu miał być serialem, nie doczekał się swojej kontynuacji, za to świetnie sobie radzą te rysowane dużo prościej. Cóż, od ekonomii się nie ucieknie, zwłaszcza w kraju, gdzie nikt nie może/nie potrafi na komiksach zarabiać.

Co do obecnej stylistyki - być może jest to materiał vertigopodobny. Seana Phillipsa bardzo lubię, porównywanie mnie do niego to duży komplement. Wielki wpływ na mnie miało odkrycie Tommy Lee Edwardsa (autora "Gemini Blood" czy "1985"). Mimo, że podstawą do jego prac często bywa fotografia, nie przeszkadza mu to w osiągnięciu wysokiej jakości prac i wypracowaniu swojego dynamicznego, rozpoznawalnego stylu. Odkryłem też po raz kolejny Jerzego Wróblewskiego, żeby ponownie stwierdzić, że oldschool w jego wydaniu był jedną z naj-zajebistszych rzeczy jakie wydarzyły się w polskim komiksie.

"Kibicujemy" to dobra okazja ku temu, by zdradzić co nieco ze swoich własnych planów. I przy okazji sobie samemu pokibicować. Na początek więc chciałbym zaprezentować kadry z komiksu "Ostatni wynalazek", który do mojego scenariusza rysuje Rafał Trejnis. Prace nad 48-stronicowym, kolorowym albumem zakończą się pod koniec 2010 roku, a na początek przyszłego planowane jest jego wydanie. Scenariusz już gotowy, rysowanie w trakcie... a o tym, jak blisko lub daleko końca jesteśmy, opowiada Rafał Trejnis:

- Na razie powstało zaledwie kilka stron, ale to już uświadomiło mi jaki ogrom pracy mnie czeka. Samo rysowanie to oczywiście przyjemność, ale stanowi ono tylko jakieś 30 procent roboty. Reszta to mozolne obrabianie plansz na kompie i kolorowanie. Szczególnie ten ostatni element zajmuje dużo czasu. Cały czas uczę się nakładać kolory a nie chciałbym żeby komiks wyglądał jak jakaś pstrokata kolorowanka. Ściśle określony deadline nie pozwala na dopieszczanie rysunków w nieskończoność, do czego mam skłonność. Na całe szczęście Lucek zadbał o barwne postaci i wartką akcję, dzięki czemu mogę sobie poszaleć.

Więcej na temat omówionych powyżej projektów - już za tydzień! Kibicujecie?

Ciąg dalszy nastąpi...

Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

3 komentarze:

Maciej pisze...

Lubię to.

ramirez82 pisze...

Ten Ostatni wynalazek prezentuje się bardzo dobrze. A Blera to kto i kiedy w końcu wyda?

I czemu nie kibicujemy Pierwszej Brygadzie 2 i Na szybko spisane 3?

lucek pisze...

ramirez82: co do wydawcy Blera - Rafał wkrótce ujawni tę informację.

Kibicować będziemy wielu komiksom. Już w tym tygodniu - jak zresztą pisałem w komunikacie, który poleciał na serwisy - kilka nowych, a w przyszłości, mam nadzieję, jeszcze więcej.