Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

piątek, 13 lipca 2012

Kibicujemy (286)

Autor: Dominik Szcześniak Kibicujcie komiksiarzom! O komiksie Benedykt Dampc i Skarb Piratów wypowiadał się już jego rysownik, Grzegorz Pawlak, przyszła więc pora aby kilka zdań od siebie - również na inne okołobenkowe tematy - przekazał scenarzysta komiksu, Jerzy Szyłak. Oddaję mu klawiaturę: 
Z perspektywy minionych lat muszę przyznać, że pisanie scenariuszy do opowieści o Benku Dampcu było prawdziwym wariactwem. Nie dość, że w krótkim czasie napisałem ich więcej niż kilkanaście, to jeszcze pilnowałem, żeby wszystko do wszystkiego pasowało. Na przykład obliczałem upływ czasu – miesiące, tygodnie, nawet dni tygodnia. Miałem też narysowany plan mieszkania Dampca (niestety, gdzieś mi zaginął), napisałem sobie jego biogram (uwzględniający dzieciństwo i powiązania rodzinne) i zrobiłem też mnóstwo innych rzeczy, które psu na budę się zdały. Potem, kiedy już zrozumiałem, że serial ten ani nie będzie wydawany, ani też rysowany regularnie, przekonałem się, że nie jestem w stanie niczego dopisać do tej rozbudowanej opowieści, której wątki dość ściśle ze sobą splątałem. Jedynym wyjściem było dopisywanie odcinków, które poprzedzałyby pierwszą część tego, co napisałem wcześniej. 
Tymczasem od czasu do czasu rysownicy pytali mnie, czy nie miałbym dla nich scenariusza, nad którym mogliby posiedzieć, popróbować, zobaczyć, co z tego wyjdzie. Krótko mówiąc, pytali o historię, od zrobienia której nie zależałoby robienie niczego innego. Pod wpływem tych pytań napisałem trzy opowieści o Dampcu, rozgrywające się „wcześniej”, czyli nie wiadomo kiedy, całkowicie odrębne od wszystkich innych opowieści. Jedną z nich – zatytułowaną Strange Places – narysował Maciej Pałka. Drugą jest właśnie Benek Dampc i skarb piratów. 
Powiem to wprost: nie umiem pisać opowieści kryminalnych, a komiks o Benku Dampcu nigdy nie miał być kryminałem, za to od początku miał być mieszaniną gatunków. W komiksie miało być trochę strzelaniny, trochę zdarzeń niesamowitych, policjanci i gangsterzy, anioł, diabeł, wampir, kosmita i szalony naukowiec, nawet superbohaterowie mieli się w nim pojawić. Takie postmodernistyczne pomieszanie z poplątaniem. Dopiero po napisaniu całego szeregu scenariuszy uświadomiłem sobie, że skoro bohaterem jest prywatny detektyw, to bez kryminalnej intrygi się nie obejdzie. Że przynajmniej dwa-trzy razy Benek musi rozwiązać jakąś skomplikowaną sprawę, bo inaczej czytelnicy powiedzą, że to dupa a nie detektyw. Dlatego napisałem Strange Places, a potem jeszcze jedną historię, w której co prawda pojawiał się duch zabitej dziewczyny, ale zagadka była skonstruowana całkiem porządnie. A potem uznałem, że dobrze wykonałem swoje zadanie i mogę odpocząć. W ramach odpoczynku napisałem Benka Dampca i skarb piratów. 
De facto jest to rodzaj mojego małego hołdu dla Lovecrafta, którym kiedyś się zaczytywałem (już mi przeszło, ale sentyment pozostał). Ale jest to też komiks, w którym najważniejsza rola przypada rysownikowi i jego wyobraźni, bowiem bohaterowie schodzą w nim do podziemi i im dłużej nimi idą, tym dziwniej się robi na kartach opowieści. Prawdę mówiąc, ja wymyśliłem tylko to, że będą szli i spotykali różne postacie, pozostawiając rysownikowi wymyślenie i wyglądu scenerii, i kształtu tych postaci. A teraz kibicuję Grzegorzowi Pawlakowi, ogromnie ciekaw, co on wymyśli. 
Ciąg dalszy nastąpi... 
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

Brak komentarzy: