Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

sobota, 15 stycznia 2011

Podsumowanie roku: Najlepsze z polskich

2010 przeszedł do historii. Rok, który rozpoczął się zalewem komiksów zagranicznych i polskich, kończy się kryzysem, zapowiadającym posuchę komiksową w 2011. Materiału było jednak tak dużo, że postanowiliśmy w gronie redakcyjnym „Ziniola” pokusić się o podsumowanie. Każdy ze współtworzących magazyn wytypował swoje TOP 5 komiksów polskich i zagranicznych. Głosy zostały następnie zsumowane i poniżej znajdziecie tegoż podsumowania efekty. 
TOP 5 – komiks polski: 
1. „Osiedle Swoboda” Michała Śledzińskiego
Jakub Jankowski: Wiele jest serii z „Produktu”, którym należałoby się takie wydanie zbiorcze, ale żadnej tak bardzo jak „Osiedlu Swobodzie”. Dokument czasów, pejzażyk naszych realiów, zbiór anegdot à la Kevin Smith plus siły nadprzyrodzone. Chodziło o opowiadanie historii i się udało, nadal czyta się dobrze.                                                                                                     Maciej Pałka: Wydanie zbiorcze kultowej serii. Klasyka (i kamień milowy) polskiego komiksu. Jednocześnie żal niewykorzystanego potencjału.         Wojciech Stefaniec: O tym komiksie, a raczej jego zbiorczej reedycji nie ma co się rozpisywać. Znam ją od pierwszego „Produktu”. KOCHAM TEN KOMIKS. Lecz trzeba przypomnieć, że to nie komiks z 2010 roku, tylko jego zbiorcze wydanie. Gdyby nie okoliczności czasowe… Tak kocham ten komiks.             Dominik Szcześniak: Kawał historii polskiego komiksu w jednej cegle. A przy okazji Śledziu u szczytu formy. Wstyd nie znać.
2. „Wykolejeniec” Grzegorza Janusza i Bereniki Kołomyckiej
Jakub Jankowski: Za intrygującą historię, ciekawe rozwiązania scenariuszowe, za rysunek, za pociąg i za to, że zakończenie nie psuje przyjemności z wcześniejszej lektury.
Wojciech Stefaniec: Eksperymenty w sztuce lubię najbardziej. Bereniko i Grzegorzu. Brawa dla was na stojąco. Mistrzostwo świata. 
3. „Prosiacek 1990-2010” Krzysztofa Owedyka
Jakub Jankowski: No trzeba by być świnią, żeby nie zauważyć tego komiksu po prostu. Niektóre rzeczy z tego zbioru przeczytałem pierwszy raz. Ważna publikacja jako antologia, jako kawał historii polskiego komiksu. Różnorodna, dająca do myślenia, w większości miejsc zgodna z moimi poglądami, doskonale ujmująca w słowa i rysunek to, co i jak chciałbym powiedzieć.
Dominik Szcześniak: Absolutny kamień milowy polskiego komiksu. Komiks osadzony mocno w przeszłości, a jednak tematycznie aktualny i dzisiaj. Jest Prosiak anarchizujący i Prosiak metafizyczny. W każdej z tych odsłon jest profesorem komiksu. Od momentu, gdy przestał tworzyć komiksy, nie pojawił się podobny mu talent. 
4. „Sprane dżinsy i sztama” Pawła Płóciennika i Jarosława Płóciennika
Maciej Pałka: Chcę wierzyć, że ten komiks będzie wznawiany i przetrwa w świadomości czytelników. Kolejny krok Szawła ku wielkiej formie.
Dominik Szcześniak: Forma idealnie dobrana do treści. Znakomita kooperacja ojca i syna, przenosząca czytelnika w czasy kaset, wciąganych przez magnetofony. Szorstki, brudny, świetnie opowiedziany. 
5. „Bler” Rafała Szłapy
Maciej Pałka: Jeden z ostatnich "wielkich nieobecnych" opuszcza szufladę. Po wielu latach oczekiwania nagminny jęk zawodu porównywalny z tym słyszalnym podczas finału „Lost”. 
A tak przedstawiały się indywidualne typy głosujących. Komiks, który w klasyfikacji zajmował miejsce pierwsze zyskiwał 5 punktów, a ten, który plasował się na piątej pozycji dostawał 1 punkt. Wśród głosujących znaleźli się: Jakub Jankowski, odpowiedzialny za ziniolowy blok portugalski, Maciej Pałka, współtworzący bloga i nadzorujący facebookową wersję magazynu, Wojciech Stefaniec, współpracujący z pismem na polu graficznym, Dominik Szcześniak, redaktor naczelny i wydawca Paweł Timofiejuk. Ten ostatni nie mógł głosować na wydane przez siebie komiksy. Oto jak głosowaliśmy: 
Jakub Jankowski:
5. „Rewolucje: Dwa dni” Mateusza Skutnika - może nie jest tak dobrze, jak było w głównym runie serii; może połowa albumu była znana wcześniej, ale to w zasadzie nieistotne, bo albumik robi z głową to, co powinien- nakazuje jej myśleć.
4. „Siedem tygodni” Januarego N. Misiaka - ja po prostu uwielbiam paski komiksowe, a w tych jest i śmieszno, i straszno, i ciekawie. Rozrywka dosyć krótka, ale wielokrotnego użytku. I na tym polega pasek komiksowy, że się do niego wraca, jak do dobrego dowcipu.
3. „Osiedle Swoboda” Michała Śledzińskiego.
2. „Prosiacek 1990-2010” Prosiaka.
1. „Wykolejeniec” Bereniki Kołomyckiej i Grzegorza Janusza. 
Maciej Pałka:
5.  „Sprane dżinsy i sztama” Pawła i Jarosława Płócienników.
4. „Bler” Rafała Szłapy.
3. „Brak zrozumienia dla realizmu” Dema - Biurwowy hicior Dema. Może dla realizmu autor nie ma zrozumienia, ale nadrabia językiem komiksu i dowcipem. Mistrz.
2. „Czarna Materia Prezentuje: Konstrukt” Jakuba Kiyuca i Małgorzaty Pomian - Niespodziewanie najbardziej oczekiwana premiera roku. Przewrotne zwieńczenie akcji tęsknoty za zeszytówkami. Spory kredyt zaufania.
1. „Osiedle Swoboda” Michała Śledzińskiego. 
Wojciech Stefaniec:
4. „Osiedle swoboda” Michała Śledzińskiego.
3. „Siedem tygodni” Januarego N. Misiaka - Nie słyszałem nigdy o Januarym, a tym bardziej o jego komiksach. Ale tym lepiej. Biorąc album do ręki i pobieżnie przeglądając ilustracje nie spodziewałem się czegoś takiego. Od razu kupiłem. Bez zastanowienia. Wiedziałem, że historie mnie również nie zawiodą. I tak było. Sprytne puenty, paskowy charakter, cartoonowy klimat nie może się nie spodobać.
2. „Tainted” Bartosza Sztybora i Piotra Nowackiego. „Sprane dżinsy i sztama” Pawła i Jarosława Płócienników.
Nie potrafię się zdecydować który jest lepszy. Obydwa są wyjątkowe. Z jednej strony mamy komiks autobiograficzny w najczystszej formie, a z drugiej strony komiks oparty na obawach przed tym, co może się stać. Dwie trudne dziedziny. W jednej, jak i w drugiej można wyjść na idiotę. Ale nie w tych komiksach. „Sprane dżinsy” czyta się z wielką przyjemnością, wspominając jednocześnie swoje czasy dorastania, a „Tainted” zawiesza nasze myśli nad tematem, który jest tak samo oczywisty, jak niezrozumiały – tematem miłości. Nie ma nic lepszego od szczerości i odwagi w sztuce.
1. „Wykolejeniec” Grzegorza Janusza i Bereniki Kołomyckiej. 
Dominik Szcześniak:
5. „Rewolucje: Dwa dni” Mateusza Skutnika – komiks inteligentny. Nakazujący czytać obrazki i ruszać mózgownicą. Przepięknie narysowany.
4. „Sprane dżinsy i sztama” Pawła i Jarosława Płócienników.
3. „Osiedle swoboda” Michała Śledzińskiego..
2. „Sceny z życia murarza” – komiks, który wraz ze „Szminką”, do której jest prequelem, ma niesamowitą siłę rażenia. Świetny Szyłak, ale jeszcze lepszy Pałka, który zebrał doborowe towarzystwo rysownicze i odpowiednio dopasował do nich historyjki. Znakomity Ciszak, dobrze rokujący Wicherek oraz zaskakujący Nowacki. „Pianistka” zmieszana z „Urodzonymi mordercami”. Po polsku.
1. „Prosiacek 1990-2010” Prosiaka. 
Paweł Timofiejuk:
3. „Bler” Rafała Szłapy
2. „Wykolejeniec” Grzegorza Janusza i Bereniki Kołomyckiej
1. „Osiedle Swoboda” Michała Śledzińskiego

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Dobra piątka, zbieżna z moją, choć w mojej nie widzę "Wykolejeńca". No i konkretny i rzeczowy plebiscyt podsumowujący rok na pięć głosów. Plus na ten jeden - Ziniolowy.
Jeszcze raz okazuje się, że próby tworzenia nowych standardów - vide Komiks Roku - przegrywają ze starymi, sprawdzonymi.
A Osiedle rządzi! Też kocham ten komiks!
wojtas

hds pisze...

Jezu!!!
Już myślałem że nikt nie typował "Scen z życia murarza".
Ufff...

Nadal są dla mnie zagadką minionego roku zachwyty nad "Spranymi dżinsami", ale ja tylko zwykły czytelnik jestem.

Paweł "Trreker" Wojciechowicz pisze...

HDS: Mam takie samo zdziwienie...
Szczegolnie, ze to cos stoi troszke w szranki z takimi rzeczami jak Na szybko spisane (biograficzny stuff) i takimi jak chocby Band (muzyka czlowieku, muzyka).
Dla mnie to nie to przeczytania jest przez to jak wyglada;). Ale ja sie nie znam i jestem zły czlowiek:)