Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

sobota, 9 listopada 2013

Noir - Stefaniec/ Bogacz

W trakcie rysowania "Szelek", Wojciech Stefaniec rozpoczął prace nad kolejnym projektem. Coś, co miało być chwilą oddechu od brutalnego scenariusza Jerzego Szyłaka, rozrosło się do gigantycznych rozmiarów ("Syndrom Stefańca"), a drastycznością przeskoczyło kontynuację "Szminki". Scenariusz Łukasza Bogacza, z którym Stefaniec współpracował kilkukrotnie (nigdy przedtem nie tworząc razem pełnometrażowego albumu) zmieniał się wielokrotnie i ewoluował przy czynnym udziale rysownika. Istotną dla odbioru komiksu stała się jego akcja promocyjna, lub raczej jej brak. Szczegóły na temat historii trzymane były w ścisłej tajemnicy, komiks miał działać poprzez zaskoczenie czytelnika. Niechętny ujawnianiu materiałów z wnętrza albumu Stefaniec, poza nic nie mówiącymi trailerami albumu, przygotował również kilkustronicowy materiał poglądowy. Zgodnie z założeniem, próżno jednak szukać go w komiksie. Stanowi on epilog do opowieści, niezbędny do zrozumienia pewnych niuansów w niej zawartych.
"Noir" wgłębia się w umysł psychopaty, pokazuje jak się rodzi zło i jak to zło zostaje w jego umyśle usprawiedliwione. Główny bohater pisze scenariusz swojego życia, operując losem kilku bliskich osób i pogrążając się w świecie okrutnych wyobrażeń. Autorzy w wielu miejscach zdradzają czytelnikowi jaki będzie finał komiksu, ale też nie o sam finał im chodzi. Tytuł jest mylący - album nie jest kryminałem. Jest dramatycznym zapisem drogi, jaką odbywa ludzki umysł pogrążając się w szaleństwie. W mrocznym, psychopatycznym stanie, dla którego barwą życia jest czerń.
Opowiedziana na kartach "Noir" historia wyłania się z mroku (dosłownie - pierwsze strony zalane są czernią i niczym więcej), daje nieco światła w pierwszych kilku scenach, po czym w mrok ponownie ucieka. Stefaniec, który zapadł odbiorcom w pamięć barwnymi obrazami, naprzemiennie operuje plamiastym, ciężkim rysunkiem i dopieszczoną, obfitującą w szczegóły kreską. Duszny, ciężki klimat wylewa się z umiejętnie wkomponowanych całostronicowych obrazów. Rysunek naszpikowany jest znaczeniami, niekoniecznie dającymi się rozszyfrować po pierwszej lekturze. Czytanie "Noir" to proces powolny, mozolny, trudny, ale dający satysfakcję. Konstrukcja scenariusza powoduje, że ta satysfakcja może być wielokrotna - czytać go można zarówno od deski do deski, jak i z pominięciem linii dialogowych i skupieniu się jedynie na narracji.
Dramat rodzinny ukazany w komiksie, sięgający głęboko w przeszłość i analizujący relacje między bohaterami, nakreślony jest bardzo realistycznie. Na pierwszy rzut oka opisać go może krzykliwy tytuł podrzędnego brukowca, z którego czytelnik zapamięta jedynie tanią sensację. U Stefańca i Bogacza nie ma takiej powierzchowności. 
Towarzyszące tragedii emocje ukazane zostały przy użyciu ogromnego wachlarza możliwości, jakie ma do zaoferowania tylko komiks. Wzorcowo skomponowana jedna z końcowych scen rozmowy ojca z synem pozwala na odczytanie jej dwojako, w zależności od tego, czy jako planszę traktujemy stronę A4 czy może rozkładówkę A3. Bardzo sugestywnie pokazana została również scena "wychodzenia" bohatera z mroku, czy też - oparta o szereg podobnie skomponowanych kadrów - sekwencja przy lustrze weneckim i w pokoju przesłuchań. Stefaniec zostawia mnóstwo śladów, smaczków, świadczących o tym, że wycisnął z tematu wszystko, co było możliwe. Najdrobniejsze szczegóły - makiety, do których celuje się na strzelnicy, zdjęcia w tle, poprzekręcane tytuły prasowe - odzwierciedlają charakter bohaterów, bądź dają istotne wskazówki.
Stefaniec i Bogacz spenetrowali zło w sposób niezwykły. Spokojny, powolny, metodyczny, świadomy. Weszli w temat bardzo głęboko, nie tylko uwzględniając swoje osoby w komiksie (Stefaniec ponownie rysuje siebie, a nazwisko jednego z bohaterów to zlepek nazwisk autorów), ale przede wszystkim uprawdopodabniając zachowania postaci i tworząc portret psychologiczny psychopaty. Niczym Michael Haneke w "Funny Games" w odpowiednim momencie zwrócili się w stronę odbiorcy i zadali mu pytanie.
Przeczytajcie "Noir" i sobie na nie odpowiedzcie. 
"Noir". Scenariusz: Łukasz Bogacz i Wojciech Stefaniec. Rysunki: Wojciech Stefaniec. Wydawca: timof i cisi wspólnicy, Warszawa 2013.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Czytałem kilka innych recenzji tego komiksu i tam były pozdradzane elementy fabuły. Czyli co, ma mnie teraz szlag trafić? Autorzy trzymali wszystko w tajemnicy?

Dominik Szcześniak pisze...

Tak, "Noir" powinno się czytać nie wiedząc nic o komiksie. Wszystko, według założeń autorów, jest spoilerem. Nawet okładka jest, jaka jest nie bez przyczyny.

Wojciech pisze...

Niestety autorzy nie mają na to wpływu.