Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 18 listopada 2013

Liga Niezwykłych Dżentelmenów - Moore/ O'Neill

Po zakończeniu publikacji rozłożonego na trzy części tomu trzeciego i przed wydaniem "Czarnych akt" polski edytor rozpoczął przypominanie starszych przygód Ligi Niezwykłych Dżentelmenów. Omawiany tom to reedycja wydanej w 2003 roku pierwszej części serii, wzbogacona o twardą oprawę i grubszy kredowy papier.
Osadzona w 1898 roku historia to zapis pierwszego spotkania i debiutanckiej przygody tzw. "składu Murray", czyli ekipy nieprzeciętnych osobowości pozbieranych przez Alana Moore'a z kart różnych powieści. Do organizowanej przez Campiona Bonda, a firmowanej przez tajemniczego M. grupy trafiają między innymi: Wilhelmina Murray (wprost z kart powieści Brama Stokera), pan Edward Hyde i dr Henry Jekyll (ostatnio widziani u Roberta Louisa Stevensona), Allan Quatermain (ulubieniec Henry'ego Ridera Haggarda), Kapitan Nemo (obecny dzięki uprzejmości Juliusza Verne'a) oraz Hawley Griffin (bohater powieści H.G. Wells'a). Precyzyjnie zmiksowane towarzystwo otrzymuje godnych sobie i również zapożyczonych wrogów, a intryga zostaje spleciona wedle prawidła wspomnianego już Bonda: "Imperium brytyjskie zawsze miało kłopot z odróżnianiem swych bohaterów od swych potworów".
Rozróżnienie kto jest kim może nastręczać kłopot nie tylko Imperium, lecz również czytelnikom. Uzależniony od opium starzec, zamieniający się w potwora doktor, największy wróg Brytanii i niewidzialny psychopata mają ratować świat od zagłady? W dodatku pod dowództwem kobiety? Wbrew pozorom, Moore i O'Neill nie żartują, twierdząc, że owszem, będą ratować. A kwestia tego kto jest czyim agentem, kto za bardzo wrósł w rolę, kto ma szanse na rehabilitację czy wreszcie kto jest dobry a kto zły (oraz - bonusowo - czy w ogóle ktokolwiek jest dobry?) zostaje rozwiązana w sposób wielce zadowalający, w towarzystwie akcji i sensacji i wręcz wybuchowo.
Intryga jest prosta: Wróg Brytanii kradnie bryłkę kaworytu, czyli klucza do panowania nad siłami grawitacji. Wrogiem tym jest Doktor, mający kryjówkę w londyńskim Limehouse. Aby zapobiec spiskowi, tytułowi agenci będą musieli popracować głowami, mięśniami oraz zapobiegać emocjom, targającym zespół od wewnątrz. Tak prosta intryga (na wyższy poziom komplikacji Alan Moore wejdzie dopiero w następnych tomach) umożliwia rysownikowi zaszaleć. Z opcji tej Kevin O"Neill korzysta - jego charakterystyczna kreska (w momencie publikacji pierwszego wydania komiksu znana polskiemu czytelnikowi jedynie z historyjki o Bat-Mite zamieszczonej w semicowym "Batmanie"), fantastycznie sprawdza się w hipnotyzujących splash-page'ach czy scenach walk. Równie sprawnie rysownik ukazuje mroczne zakamarki Londynu i chińskiej dzielnicy, czemu wydatnie pomaga paleta barw zastosowana przez Bena Dimagmaliwa.
Pierwszy tom "Ligi Niezwykłych Dżentelmenów" to komiks czysto przygodowy, ale z aspiracjami. Ci, którzy przeczytali kolejne tomy serii wiedzą już, że te aspiracje zostały spełnione i omawiany tom to słodkie preludium do pięknej komiksowej uczty. Dodam, że szalony wyjściowy pomysł zebrania w jednej opowieści mnóstwa postaci z literatury końca wieku mógł urodzić się tylko w głowie światowej sławy Słowika z Southampton.
I tylko przez niego mógł zostać tak finezyjnie zrealizowany.
"Liga Niezwykłych Dżentelmenów. Tom pierwszy". Scenariusz: Alan Moore. Rysunek: Kevin O'Neill. Kolor: Ben Dimagmaliw. Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydanie II. Egmont Polska, Warszawa 2013 

Komiks można nabyć tutaj: Sklep. Gildia.pl, Incal, Elemental, BUM Projekt

1 komentarz:

Agnes pisze...

No to się cieszę, że to właśnie sobie kupiłam.