Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Amerykański Wampir, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Amerykański Wampir, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 lipca 2011

"Amerykański wampir" - Snyder, Albuquerque, King

Autor: Dominik Szcześniak
"Amerykański wampir" jest produktem idealnym. Bo i ma wszystko, co potrzeba, by idealnym być. Ma zamieszczoną na okładce rekomendację gazety "Entertainment Weekly", głoszącą o świeżości i oryginalności komiksu. Ma wstęp, w którym jeden ze scenarzystów wygłasza pean pochwalny na część drugiego i ma posłowie, w którym ten drugi pierwszemu odwdzięcza się tym samym. Ma również cholernie dobry back-up w postaci nazwiska znanego pisarza - Stephena Kinga, dla którego "Amerykański wampir" jest pierwszą próbą zmierzenia się ze scenariuszem komiksowym. Do tego posiada efektowną szatę graficzną, bardzo popularną tematykę i wiele obietnic, jakie tak ładne opakowanie składa czytelnikowi.
Ale większość tych obietnic jest bez pokrycia.
Gdyby "Amerykańskiego wampira" oceniać mając na uwadze ów marketingowy szał, należałoby nie zostawiać na nim suchej nitki. W dodatku, autorów trzeba by było posądzić o megalomanię, a ludzi, którzy komiksowi przyznali szereg nagród - o niepoczytalność. Gdyby nawet jednak te piarowskie zabiegi (które jeszcze nie tak dawno temu takiemu wydawcy jak Vertigo zupełnie nie przystawały) odrzucić w kąt, otrzymalibyśmy niczym niewyróżniającą się z  tłumu taśmową produkcję współczesnego komiksu amerykańskiego.

1925 i 1880 - w tych latach rozgrywa się akcja komiksu. Autorom scenariusza przyświeca cel przedstawienia historii Ameryki na przykładzie zamieszkujących ją wampirów i te dwie daty to jedynie rozgrzewka przed eksplorowaniem kolejnych okresów z życia Stanów Zjednoczonych. Póki co, realia historyczne odstawili więc na bok (bo wiadomo: kolej, napady na pociągi, saloony i wszystkie te kowbojskie motywy - standard), a skupili się na prezentacji głównych bohaterów: jest więc nieco o wampirze imieniem Skinner Sweet oraz wampirzycy Pearl Jones, zarysowani zostają również ich wrogowie - również zresztą wampiryczni. Złymi są tu ci, którzy w wampirycznej Ameryce są grupą trzymającą władzę. Dobrymi - ci, którzy ewoluowali w krwiopijców nowej generacji - takiej, która światła się nie boi. Scenarzyści tak naprawdę zrobili wartościowanie moralne bohaterów w obrębie ich własnego świata. W ogólnym rozrachunku więc wszyscy są źli. Widzicie już jak to się ma do "opisania powstawania Ameryki"?

Autorzy nie robili zbędnych podchodów i nie wdając się w metaforyzowanie najzwyczajniej w świecie ludzi zastąpili wampirami, zamiast ciekawej obyczajówki dając czytelnikom ociekający krwią komiks akcji. Jeśli jest tu coś z horroru, to tylko z takiego najniższej klasy, wyzutego z tajemnicy i zaskoczenia. Zbliżenia na wampirze kły, rozszarpane gardła, blade lica i groteskowe pozy amerykańskich krwiopijców - hej, czy to aby na pewno nie parodia?

Stephen King kreśli losy Skinnera Sweeta pokazując, że tak jak pisarzem jest bardzo dobrym, tak do zostania wybijającym się z tłumu scenarzystą komiksowym droga w jego przypadku jest jeszcze długa i kręta. Scott Snyder - określany już mianem scenarzysty komiksowego - wypada niewiele lepiej. Rysownik, Rafael Albuquerque, choć stosuje świetny zabieg dostosowania kreski do okresu, o którym rysuje, również ponad przeciętność nie wyskakuje. Pod względem poziomu określenie "przeciętny do bólu" pasuje do "Amerykańskiego wampira" idealnie. To taki zlepek scen i kwestii, o których możemy powiedzieć, że gdzieś już je słyszeliśmy, ale tak naprawdę nie mają nawet odniesienia do filmu czy literatury, aż tak są ograne.

To jeszcze nie koniec złych wieści. Kwestia wielkiej pompy wokół tego komiksu, o której wspomniałem w pierwszym akapicie, to potwierdzenie tezy o ostatecznym krachu dobrej tradycji komiksów spod szyldu Vertigo. Wydawnictwo promujące rzeczy wartościowe, inne od głównonurtowych, zlało się obecnie swoją ofertą z całą resztą amerykańskiej komiksowej papki. Charakterystyczne logo nie będzie już synonimem ciekawych formalnie poszukiwań w komiksie z USA.

Jest w tym wszystkim jeszcze coś na pocieszenie: to dopiero początek historii o amerykańskim wampirze, a jak głosi pradawne przysłowie: żółtodziobowi drugą szansę dać należy. "Prawda jest taka, że dopiero się rozgrzewamy" - pisze w posłowiu Scott Snyder. Oby nie dostali zawału przy pierwszej pompce i oby ta obietnica znalazła jakieś pokrycie w wartości kolejnych tomów komiksu. 
"Amerykański wampir". Scenariusz: Scott Snyder i Stephen King. Rysunki Rafael  Albuquerque. Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydawca: Egmont 2011

sobota, 16 stycznia 2016

Trójca i dwie twarze Vertigo

Opublikowana w kolekcji DC Deluxe „Trójca” to historia pierwszego spotkania ikon amerykańskiego komiksu superbohaterskiego: Batmana, Supermana i Wonder Woman. Prawdę mówiąc nie jest to ich pierwsze spotkanie sensu stricte, bo panowie są kumplami od dawna, natomiast na pewno jest to historia pierwszych spotkań walecznej Amazonki z każdym z wymienionych bohaterów. Bardzo istotnym w wypadku tego komiksu jest fakt, że został stworzony przez Matta Wagnera – artystę, którego prace polski czytelnik ma okazję podziwiać zdecydowanie zbyt rzadko. Wagner zasłynął autorską serią „Grendel”. Dołożył również kilka cennych cegiełek do samodzielnych opowieści o Batmanie. Do tematu spotkania ikon podszedł w całkiem ciekawy sposób, angażując w swoją opowieść zarówno największych wrogów tytułowych postaci, jak i charakterystyczne dla nich lokacje. Jest więc mroczne Gotham City, Metropolis ze swoimi drapaczami chmur oraz zielona i piękna wyspa Amazonek. Co jednak najciekawsze, to konfrontacje charakterów Supermana, Batmana i Wonder Woman. I chemia między nimi. „Trójca” to bardzo przyjemna – ale właściwie nic ponadto - lektura dla fanów herosów ratujących świat.

Album „Sandman: Przebudzenie” pochodzi z okresu schyłkowego pierwszego etapu działań Vertigo, z kolei „Amerykański Wampir” to rzecz całkiem świeża, będąca przykładem tego, jak ta linia wydawnicza wygląda obecnie. Od razu nadmienię, że oba tytułu warto znać i przeczytać. Choć każdy z innych powodów. Finał „Sandmana” to naszpikowana cytatami, intertekstualna zabawa artysty z czytelnikiem, z kolei piąty tom „Wampira” to sensacyjno-przygodowo-wampiryczny tasiemiec, o którego za chwilę będą się pewnie bić producenci seriali telewizyjnych. Frajda podczas lektury obu komiksów jest wielka. Neil Gaiman, pochylając się dostojnie nad grobem swojego bohatera, czerpie z Szekspira i nawiązuje do czasów niewolnictwa, opowiada o śmierci i przemijaniu, ale też o narodzinach i radości życia. Scott Snyder natomiast sięga do legendy o Drakuli, ale daje również dość zaskakującą koncepcję prawdziwej tożsamości Kuby Rozpruwacza. Opowiada o zabójczej odmianie wampirów zwanych Karpatczykami i o dzielnych pogromcach krwiopijców w iście hollywoodzkim stylu. Bywa, że Gaiman przynudza gadaniną. Bywa też, że Snyder przesadza z nagłymi zwrotami akcji. Ale wciąż są to bardzo dobre opowieści. Świetnie narysowane. 
Za oprawę graficzną „Sandmana” odpowiedzialni są tacy artyści, jak Michael Zulli, Charles Vess oraz Jon J. Muth. Za „Amerykańskiego wampira” wzięli się Dustin Nguyen i Rafael Albuquerque. Starzy wyjadacze kontra młodzi gniewni. Piękny pojedynek. „Sandman” to Vertigo takie, jakim było kiedyś: tajemnicze, dziwaczne, mierzące czytelnika z morzem cytatów i odwołań. „Amerykański Wampir” to z kolei Vertigo współczesne – pełne efektownych zwrotów akcji, epickie, zbudowane na silnych charakterach i wsparte krwistymi dialogami. Każdą z tych twarzy amerykańskiego edytora warto poznać na przykładzie właśnie tych serii, bo w swoich kategoriach wagowych są one zdecydowanie najlepsze.
"Trójca". Autor: Matt Wagner. Kolor: Dave Stewart. Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2015. 
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep Gildia.pl
"Sandman (10): Przebudzenie". Scenariusz: Neil Gaiman. Rysunki: Michael Zulli, Jon J. Muth, Charles Vess. Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep Gildia.pl 
"Amerykański wampir (5)". Scenariusz: Scott Snyder. Rysunki: Rafael Albuquerque, Dustin Nguyen. Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep Gildia.pl

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Amerykański wampir 2 - Snyder/Abluquerque/ Santolouco

Drugi tom Amerykańskiego wampira - serii, której nie dawałem nadziei - posiada wszystko to, czego zabrakło pierwszemu. Świetnie zarysowanych bohaterów, porywające wątki fabularne i krwiste dialogi. Być może to kwestia braku nazwiska Stephena Kinga na liście płac, a być może sprawa naturalnego rozwoju serii, podczas którego postaci stają się mniej papierowi, a odbiorca bardziej do nich przywiązany. 
Dwie historie, składające się na omawiany album, w idealnych proporcjach schlebiają gustom tych, którzy od serii wymagają mnożenia nowych wątków przy jednoczesnym kontynuowaniu starych. Powiewem świeżości jest tu element kryminalny orbitujący wokół osoby komisarza policji w Las Vegas, a hołdem złożonym pierwszemu tomowi - odcinki, w których główną rolę odgrywa pewna ruda wampirzyca. W tym pierwszym przypadku - historii "Diabeł wśród piasków" - autorzy poszerzają wątek wampiryczny posługując się amerykańskim snem, wiernością kodeksowi oraz motywem samotnego kowboja. Wykreowana przez nich postać Cashela McCowana to w moim odczuciu główny reanimator kiepskiej serii, jak również postać bardziej charyzmatyczna niż sam Skinner Sweet, tytułowy amerykański wampir. 
Snyderowska wampirologia nie opiera się już na tanich trikach i szalonej akcji, która daleko w tyle pozostawia logikę. Wampiry, których gatunków na kartach serii bez liku (a wśród nich tacy, którzy spokojnie stąpają po ziemi za dnia) to cwani biznesmeni, będący cichymi spiritus movens ważnych inwestycji, których śladem podążają równie zresztą przebiegli członkowie Wasali Gwiazdy Zarannej, formacji specjalizującej i lubującej się w zabijaniu dzieci nocy. Intryga nabiera rumieńców z każdą stroną, a zajawka tomu trzeciego (będąca jedynym dodatkiem do tego tomu) zapowiada kolejne konkretne emocje. 
Ciekawie poprowadzony został również motyw drogi zemsty znanej z pierwszego tomu Hattie Hargrove. Mimo podążania ścieżką schematów (a może właśnie dlatego) historia "Wyjście" robi wrażenie, kreując kolejną pełnokrwistą postać, która zapada w pamięć swoim szalonym wizerunkiem. 
Tom drugi serii różni się od pierwszego proporcjami. Zamiast dwóch scenarzystów i jednego rysownika, daje czytelnikom jednego pisarza i dwóch rysujących gości. Wizja Snydera zyskuje tym samym na spójności, a nie do końca bliscy sobie stylistycznie twórcy, jakimi są Rafael Albuquerque i Mateus Santolouco bynajmniej nie wchodzą sobie w drogę. Ich praca została zaplanowana rozsądnie. Podczas, gdy jeden tworzy trzon historii, drugi dopowiada ją retrospekcjami. Historia "Wyjście" została narysowana w całości przez Santolouco, który nie ustępuje dynamizmowi Albuquerque, a dorzuca zamiłowanie do detalu. 
Nie ma co odszczekiwać - tak, jak tom pierwszy "Amerykańskiego wampira" zmarnował potencjał drzemiący w historii i pozostaje kiepskim komiksem, tak tom drugi daje wiarę w poczynania Scotta Snydera i kolegów, czyniąc z serii solidną, świetnie wykonaną produkcję.
Amerykański wampir 2. Scenariusz: Scott Snyder. Rysunki: Rafael Abluquerque i Mateus Santolouco. Kolory: Dave McCaig. Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydawca: Egmont Polska 2012
Komiks można nabyć tutaj: Sklep.Gildia.pl

środa, 30 maja 2018

25 lat Vertigo

Jaką słynną aktorską parę Ann Nocenti określiła mianem Lizandicks? Czy Jim Lee poradził sobie w antologii Flinch? Czym jest "oko McKeevera"? W którym odcinku Hellblazera było więcej zgrywy niż realizmu? Znamy odpowiedzi na te pytania i już niebawem je ujawnimy. Zapraszamy na nowy ziniolowy cykl poświęcony powstałemu w 1993 roku imprintowi Vertigo. 

Z okazji 25-lecia oficyny Egmont wydał gruby, limitowany i nieprzeznaczony do sprzedaży album gromadzący 11 pierwszych rozdziałów najważniejszych serii w historii imprintu. Nie jest to nic nowego: na przestrzeni lat Vertigo próbowało złapać na haczyk nowych czytelników takimi publikacjami jak Vertigo: First Offences z 2005 roku (w której znalazło się miejsce dla pięciu najbardziej obrazoburczych pierwszych odsłon seriali znad krawędzi) Vertigo: First Taste z 2005 roku (z sześcioma premierowymi smakowitymi zeszytówkami), Vertigo: First Cut z roku 2008 (z premierowymi zeszytami siedmiu serii) czy Vertigo: First Blood (z czterema zombie-wampirycznymi inauguracjami znanych i lubianych tasiemców). Oprócz zadania głównego: narobienia smaku przypadkowym czytelnikom, albumy te stały się całkiem mocnymi antologiami "pierwszych strzałów". Publikacja Egmontu również należy do mocnych.
W spisie treści znalazło się miejsce dla takich hitów, jak 100 naboi, Amerykański Wampir, Baśnie, Ex Machina, Kaznodzieja, Ludzie Północy, Saga o Potworze z Bagien, Sandman, Skalp, Transmetropolitan oraz Y - Ostatni z mężczyzn. Niektóre z tych serii są obecne na rynku od dawna, w inne otrzymujemy przedpremierowy wgląd. Dla każdego coś dobrego.
Za oceanem za możliwość smakowania debiutanckich odcinków vertigowskich seriali należało płacić pieniędzmi. Egmont poszedł inną drogą - album był prezentem dla odwiedzających stoisko wydawnictwa na Festiwalu Komiksowa Warszawa oraz poznańskim Pyrkonie. Był rozdawany do wyczerpania zapasów. Dodruków nie będzie.
Czy ten smakowity kąsek rzeczywiście zawiera próbki najlepszych powieści graficznych? Na to pytanie każdy niech sobie odpowie we własnym serduszku. Redakcja Ziniola, wspólnie z zaproszonymi znawcami vertigowskich klimatów, postanowiła zainaugurować cykl, w którym przedstawione zostaną również te niekoniecznie najlepsze i niekoniecznie najbardziej znane serie, miniserie i one-shoty. A obok nich również te najwybitniejsze, wciąż czekające w kolejce na wydanie. W cyklu omówione zostaną zeszyty - nie tylko te pierwsze. Zrobimy przejażdżkę przez 25 lat istnienia imprintu. Zapraszamy do lektury. Start już 1 czerwca o godzinie 9:00.
A przed tą wyprawą polecamy zapoznać się z początkami oficyny Vertigo w naszym starym cyklu zatytułowanym Na krawędzi.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

The Ziniol's TOP 5 2011 - Wybór Czytelników

W tym roku po raz pierwszy oddaliśmy głos Wam. Wybraliście swoją piątkę najlepszych komiksów 2011 roku. W ciągu 10 dni trwania głosowania otrzymaliśmy 81 "piątek". Po ich przeliczeniu i podsumowaniu, poznaliśmy laureatów. Oto wybór Czytelników Ziniola; z kilkoma krótkimi uzasadnieniami przy każdej z pozycji:
1. Pinokio (Winshluss) - 35 głosów.
Szymon Kaźmierczak: był to konkretny cios w sam środek nosa otwierający 2011 rok. Do dzisiaj jeszcze mam zawroty głowy na samą myśl o tym komiksie. Paweł Krakowski: po prostu majstersztyk. A jeśli to za mało, to powiem że ma fajną twardą okładkę, fajny papier i fajnego karalucha w środku. Adrzej Koźlik: Jak napisał sam wydawca: "Winshluss po mistrzowsku rozprawia się z klasyczną opowieścią, a także z jej słynną disnejowską adaptacją. Na bazie bajki uwielbianej przez dzieci tworzy, przeznaczoną dla dorosłych mroczną, ironiczną i okrutną wariację na temat „Pinokia”. Fantastycznie narysowaną, pokolorowaną i obywającą się w zasadzie bez słów." jolka_85: bo geniusz. Po prostu.
2. Thorgal: Statek Miecz (Yves Sente/ Grzegorz Rosiński) - 33 głosy
Piotr Ploć: Wielki powrót Wikinga! Pierwszy raz nowy scenarzysta pokazał, że umie pisać! Rosiński jak zawsze wspaniały! Wojciech Gałązowski: bo to Nowy Początek! Anna Jaros: podmuch świeżego wiatru w zastygłe w bezruchu żagle serii ze wspaniałą przeszłością.
3. Czasem (Grzegorz Janusz i Marcin Podolec) - 24 głosy
Maciej Gierszewski: Wciągająca historia (pozostająca w pamięci), świetne rysunki – czy można chcieć czegoś więcej? Marek Kraska: Po Grzegorzu Januszu wiadomo, że należy się spodziewać co najmniej dobrych komiksów, ale tym razem strzał okazał się celniejszy niż w dziesiątkę. Rysunki Podolca podobnie jak historia Janusza prezentują bardzo uniwersalny styl ponad granicami lokalnych tradycji komiksowych. "Czasem" mogłoby równie dobrze okazać się polską premierą amerykańskiego, czy francuskiego komiksu, gdyby jakiś chochlik zamienił nazwiska autorów. I jest to wielki atut tej pozycji.
4. Fistaszki zebrane 1959-60 (Charles M. Schulz) - 21 głosów
Paweł Krakowski: Komiks, który się chyba nigdy nie zestarzeje. Kto czytał, ten wie, a kto nie czytał, to niech leci do empiku i przeczyta chociaż pierwszy pasek i już będzie wiedział o co biega. Aragorn: Klasyka!
5. Pluto (Naoki Urasawa i Takashi Nagasaki) - 19 głosów
Dawid Śmigielski: W zasadzie każdy tom mógłby, a nawet powinien znaleźć się w tej piątce. Seria, która uzależnia jak narkotyk.

Nie wszyscy trzymali się zasady, by podawać uzasadnienia swoich typów, ale ich głosy zostały wzięte pod uwagę. Poniżej znajdziecie komiksy, które znalazły się na kolejnych miejscach wraz z ilością głosów na nie oddanych:

6. Joker (Azzarello/Bermejo) - 18 głosów
7. Przygody Tintina: Klejnoty Bianki Castafiore, Lot 714 do Sydney, Tintin i Picarosi, Tintin i Alph-Art - 17 głosów
8. Szelki (Jerzy Szyłak/ Wojciech Stefaniec) - 15 głosów
9. Detektyw Fell (Warren Ellis/ Ben Templesmith) - 14 głosów
10. Stuck Rubber Baby (Howard Cruse) i Fotostory: Zanim zaczniemy (Dominik Szcześniak i Rafał Trejnis) - 12 głosów
11. Pozdrowienia z Serbii (Aleksandar Zograf) i Uzumaki (Junji Ito) - 11 głosów
12. Rewolucje. Na morzu (Mateusz Skutnik, Jerzy Szyłak) i Julia i Roem (Enki Bilal) - 10 głosów
13. Matador (Jay Wright) - 9 głosów
14. Scientia Occulta (Robert Sienicki i Łukasz Okólski) i The Very Best OFF The Ziniols - 8 głosów
15. Sprawa rodzinna Willa Eisnera i Byłem Bogiem (John Arcudi i Peter Snejbjerg) - 7 głosów
16. Wojna Sambre'ów (Yslaire/ Bastide), Deus Ex Machina 2, Mglisty Billy (Guillaume Bianco) - 6 głosów
17. Chopin New Romantic, Diefenbach: Zanim wzejdzie świt (Benedykt Szneider), Logikomiks (Apostolos Doxiadis, Christos H. Papadimitriou, Alecos Papadatos) - 5 głosów
18. Wybryki Xenophixeroxa (Tony Sandoval), Szkicownik (KRL), Opowieści Koka (Janusz Christa), Lincoln (Jouvray/Jouvray/Jouvray), Lucky Luke: W górę Missisipi, Na tropie Daltonów, W cieniu wież wiertniczych (Goscinny, Morris) - 4 głosy
19. Berlin: Miasto dymu (Jason Lutes), New Avengers: Sentry (Brian Michael Bendis, David Finch), Wolverine: Wróg publiczny, tom 1 (Mark Millar, John Romita Jr), Tymczasem (Grzegorz Janusz, Przemysław Truściński), Trzy palce (Rich Koslowski), Thor: Wikingowie (Garth Ennis, Glenn Fabry), Ikigami 5 (Motoro Mase) - 3 głosy
20. Cała prawda o dzikim zachodzie (Sławomir Lewandowski), Księżniczka (Mei), Funky Koval: Sam przeciw wszystkim (Maciej Parowski, Jacek Rodek, Bogusław Polch), Funky Koval: Wbrew sobie (Maciej Parowski, Jacek Rodek, Bogusław Polch), Fistaszki zebrane 1957-58 (Charles M. Schultz), Cafe Budapeszt (Alfonso Zapico), Amerykański wampir (Stephen King, Scott Snyder, Rafael Albuquerque), Zsyp - 2 głosy
21. Żywe trupy 14 (Robert Kirkman, Charlie Adlard), Funky Koval: Bez oddechu (Maciej Parowski, Jacek Rodek, Bogusław Polch), Mroczna wieża 3 (Peter David, Jae Lee), Morfium 1 (Mariusz Zawadzki, Dismas), Życie i czasy Sknerusa McKwacza, tom 2, Torpedo 5 (Jordi Bernet, E.S. Abuli), Kuśmider i Filo (Tadeusz Raczkiewicz), Biceps 2 i 3, Człowiek bez szyi#3, Osiedle swoboda (II wydanie, Michał Śledziński), Bler 2 (Rafał Szłapa), La Masakra (Max Atlanta).
Za kilka godzin podamy nazwiska zwycięzców wraz z ich typowaniami. Wszystkim, którzy zechcieli wziąć udział w plebiscycie bardzo dziękujemy. Dziękujemy również za życzenia i wyrazy sympatii dla redakcji Ziniola. 

środa, 4 maja 2016

Wieczny Batman, Amerykański wampir i Gotham Central

„Wieczny Batman” to pokaźnych rozmiarów komiks autorstwa całego sztabu rysowników, scenarzystów i inkerów. Początek jest intrygujący. Komisarz Gordon trafia za kratki w związku ze spowodowaniem katastrofy w ruchu lądowym. Jednocześnie rozpętuje się wojna gangów, na którą oko przymyka skorumpowana policja. I choć działający w Gotham herosi mają już i tak dużo roboty, to są to zaledwie zwiastuny nadchodzącego wielkiego zła, które docelowo ma zrównać miasto z ziemią. Im dalej w las, tym trochę gorzej. Do dość ciekawie zaplanowanej fabuły dołączają kuriozalne wątki implikowane a to działaniami młodej blogerki, która przypadkiem odkrywa że jej ojciec jest łotrem w fikuśnych rajstopach, a to pojawiającej się znikąd córki Alfreda, lokaja Batmana, a to wreszcie wprowadzającymi zamęt wyprawami wszystkich bat-kompanów do różnych egzotycznych krajów. Autorzy podporządkowani są tutaj korporacyjnemu mechanizmowi, polegającemu na wspieraniu się nawzajem w wymyślaniu kolejnych odcinków i ujednolicaniu scenariuszy, aby wyglądały jakby zeszły z tej samej taśmy produkcyjnej. „Wieczny Batman” to taki komiks od linijki. Starych wyjadaczy nie zaskoczy, ale u młodych adeptów komiksu superbohaterskiego powinien spowodować wielokrotny wytrzeszcz oczu i aprobujące kiwanie głową. Bo są tu i stworzone z matematyczną precyzją zawieszenia akcji, i zaskakujące powroty i pojedynki w ilościach hurtowych. Rzecz dla koneserów Batmana. Dla tych, którzy nie są fanami Nietoperzastego, też jest jeden plus: Ian Bertram, fenomenalny rysownik, który narysował jeden z odcinków tej długiej historii. I zrobił to świetnie. 
A skoro mowa o sztabie twórców, to na tę dolegliwość cierpi również kolejny, szósty już tom "Amerykańskiego wampira". A to dlatego, że obok regularnych przygód bohaterów, znalazło się tu miejsce dla antologii prac zaproszonych autorów. Nie ma tu jednak takiego rozmycia, jak w „Wiecznym Batmanie”. Ten pisze, tamten rysuje. Każdy ma swoją funkcję. Taśmy produkcyjnej raczej brak, choć wśród tych krótkich historyjek zdarzają się graficzne koszmarki. Najciekawsza w tomie jest historia z głównej serii, skupiająca się na parze złodziejaszków, których umiejętności pragnie wykorzystać grupka wampirów. Krwiopijcy spotykają się jednak z oporem krewkiego duetu. Ten komiks to tak właściwie dość piękna opowieść o miłości, przywiązaniu do wartości i walce ze swoim zwierzęcym „ja”. Scenarzysta Scott Snyder odchodzi tu od stereotypowego wizerunku wampira. A jednocześnie pokazuje, że ta seria jest jego i tylko jego. Bo pokazane w antologii prace sławnych kolegów – Jasona Aarona, Jeffa Lemire’a, Becky Cloonan czy Grega Rucki – nie umywają się do wyczynów Snydera. On jeden wie, jak zabrać czytelnika w długą podróż do wampirycznego piekła.

A na deser coś pysznego, czyli Gotham Central – sensacyjny komiks o policyjnej robocie z Batmanem w tle. Ten wielokrotnie nagradzany za oceanem serial opowiada o gliniarzach z Wydziału Poważnych Przestępstw, których siedziba znajduje się w głównym posterunku miasta Gotham. Śladowe ilości Batmana i jego najbardziej znanych przeciwników są największym atutem tego komiksu. Dzięki temu autorom udało się skupić na wciągających zagadkach detektywistycznych i wzajemnych relacjach między funkcjonariuszami. Surowa, realistyczna kreska i niezłe dialogi sytuują Gotham Central w gronie tych serii komiksowych, które są idealnym materiałem na adaptację telewizyjną lub kinową. Komiks stworzył bardzo sprawnie funkcjonujący tercet: scenarzyści Ed Brubaker i Greg Rucka oraz rysownik Michael Lark. Pierwszy tom gładko wprowadza w akcję, przedstawiając pierwszoplanowe postaci i kreśląc związki między nimi. Mamy tu zarówno relacje w pracy, jak i wgląd w życie prywatne bohaterów. Większa część akcji rozgrywa się w budynku komisariatu i pokoju przesłuchań, niż na ulicach, co pozwala czytelnikowi wniknąć w specyfikę pracy gliniarzy z Gotham. Pierwszy tom serii, zatytułowany „Na służbie” to bardzo solidna lektura. W bliskiej perspektywie czasu wydawca zapowiedział dwie kolejne części. To dobrze. Bo pierwsza wciąga na tyle, że kolejne dawki stają się niezbędne.

piątek, 25 marca 2011

DC Maniak (15)

Autor: Damian Maksymowicz
 
Przegląd newsów z okresu 11.03.2011 - 24.03.2011:

*Twórcy i okładki kolejnych tie-inów eventu "Flashpoint" oraz komiksowe zapowiedzi na czerwiec.

*Bratobójcza walka, przyjaźń wystawiona na ciężką próbę, niewygodne sekrety i bój o wysoką stawkę... scenarzysta serii "Green Lantern Corps" Tony Bedard opowiada o lanternowym evencie "War of the Green Lanterns".

*"Judgement on Gotham" to crossover trzech bat-komiksów, w  którym to Catwoman, Batman (Dick Grayson) i Red Robin muszą udowodnić Azraelowi, że Gotham warte jest ocalenia nim ten uczyni z miastem to samo, co Bóg z Sodomą i Gomorą. Szczegóły.

*Dan Jurgens - twórca postaci Boostera wraca do serii jako scenarzysta i rysownik przy okazji eventu "Flashpoint". Autor opowiedział, jak bardzo zmienił się Booster Gold w ostatnim czasie.

*Judd Winick zdradza kilka informacji z finału "Justice League: Generation Lost".

*W kwietniu zostanie wznowione wydanie zbiorcze "Green Lantern: Secret Origin". Już teraz możecie przeczytać nowy wstęp do tego komiksu autorstwa odtwórcy roli Hala Jordana na dużym kranie Ryana Reynoldsa.

*Scenarzysta obecnych serii "Green Arrow" i "Teen Titans" oraz takich mini serii, jak "Blackest Night: Titans", czy "Rise of Arsenal" w wywiadzie dla DC Multiverse o tych właśnie tytułach oraz swoich polskich korzeniach.

*Egmont Polska 16 maja w serii "Obrazy Grozy" planuje wydać komiks z Vertigo "Amerykański Wampir" tom 1. Ta brutalna, bestsellerowa historia o wampirach  została napisana przez Scotta Snydera i samego Stephena Kinga, a ilustracje wykonał Rafael Albuquerque. 1 sierpnia natomiast ukaże się 7 tom "Lucyfera" - "Exodus". Scenariusz Mike Carey, rysunki Peter Gross i Ryan Kelly. W tym roku w sprzedaży również (terminu nie podano) powieść graficzna autorstwa Briana Azzarello i Lee Bermejo "Joker".

*Wszelkie informacje z paneli DC Comics z minionego konwentu C2E2.

*"Batman: Arkham City" w sprzedaży od 21 października w Europie, w USA 3 dni wcześniej. Gra będzie dostępna na Playstation 3, Xbox 360 i PC. Na umilenie oczekiwania nowy trailer.

*Tak prezentuje się logo serialu "Wonder Woman". A tak wygląda Adrianne Palicki w kostiumie.
Joseph Gatt, wcieli się w Johna O’Quinna - fizycznego przeciwnika Wonder Woman.

*Joseph Gordon-Levitt, którego udział w "The Dark Knight Rises" został już potwierdzony ma wcielić się w rolę Alberto Falcone'a - informację taką podało "Variety". "EW " dementuje jakoby wcielenie się Goordona-Levitta akurat w tę postać było pewne. Serwis "Batman on Film" doniósł z kolei, że młody aktor może zagrać albo Alberto Falcone'a albo Black Maska. Studio Warner Bros. nie wydało jeszcze żadnej oficjalnej informacji na ten temat.

*Pomysł adaptacji serii "Sandman" nie został porzucony, jedyny pewnik to ten, że nic w tej materii nie wydarzy się w obecnym roku. Zdaniem dyrektora kreatywnego DC Comics Geoffa Johnsa, autor komiksu Neil Gaiman byłby zaangażowany w ekranizację swego dzieła.

*Reżyser Zack Snyder zapewnił, że nowy film z Supermanem będzie tworem niezależnym nie nawiązującym do poprzednich filmów. Tworząc świeży start Człowieka ze Stali na dużym ekranie Snyder za wzór stawia sobie "Batman: Początek".
Okładka tygodnia (09.03.2011): "Doc Savage" #12, autor J.G. Jones. Jones spisał się, jak to ma w zwyczaju, posągowy Doc z malowniczym atomowym grzybem prezentuje się monumentalnie. Seria jest mi całkowicie obojętna, ale na okładce na dłuższą chwilę da się zawiesić oko.

Zeszytówka tygodnia (09.03.2011): "Batman and Robin" #21; scenariusz Peter J. Tomasi, rysunki Patrick Gleason i Mick Gray Jakkolwiek zadowalające były tegotygodniowe numery serii "Superboy" i "Justice League: Generation Lost", to "B&R" znów mnie kupiło. Dziwaczny White Night kontynuuje swoją misją zabijając krewnych znanych złoczyńców. Tomasi pisze lekko i z nutką humoru, Gleason z koeli udowadnia, że bat-uniwersum rysuje równie dobrze, jak kiedyś Zielonych Latarników.
Okładka tygodnia (16.03.2011): "Xombi" #1; autor Frazer Irving. Nowa seria to miejski horror, której psychodeliczny klimat podkreślają charakterystyczne rysunki Irwinga. Okładka to zaledwie przedsmak tego, co twórcy zaserwowali nam w środku.

Zeszytówka tygodnia (16.03.2011): "R.E.B.E.L.S." #26; scenariusz Tony Bedard, rysunki Daniel Hdr i Scott Hanna. Vril Dox we władzy Starro Zdobywcy, Lobo "spuszczony z łańcucha" - to tylko część tego, co dzieję w zbliżającej się do nieodżałowanego końca (jeszcze dwa numery) kosmicznej serii.

Kadr z najnowszego numeru "R.E.B.E.L.S.":

niedziela, 1 stycznia 2012

The Ziniol's TOP 5 2011 - podsumowanie redakcyjne

2011 za nami, więc już można. W gronie redakcyjnym Ziniola podsumowaliśmy rok. Podobnie jak w 2010, głosowaliśmy na 5 najlepszych komiksów, ale tym razem bez podziału na zagraniczne i polskie. Wśród głosujących znaleźli się: Dominik Szcześniak (redaktor naczelny magazynu), Maciej Pałka (redaktor Ziniola), Marcin Rustecki (autor cyklicznego Incubatorium Rustecki), Łukasz Kowalczuk (współpracownik), Jakub Jankowski (współpracownik), Paweł Timofiejuk (współpracownik) oraz Łukasz Turek (wydawca antologii The Very Best OFF The Ziniols). Oto, co uradziliśmy:
1. Szelki Jerzego Szyłaka i Wojciecha Stefańca
Łukasz Turek: Szelki nie są bez wad. Są komiksem wymęczonym, z niesamowitą warstwą plastyczną, która według powszechnemu światopoglądowi spycha myślotok Szyłaka na inne tory. Rysunki Stefańca kładą nacisk na cielesność, uwypuklając przez to perwersyjno seksualny aspekt bohaterów komiksu, tymczasem ja mam wrażenie, że scenarzyście chodziło raczej o powolne pogrążanie się, o konflikt sumienia komisarza Pawluka. Oczywiście nie zmienia to faktu, że jest to świetny komiks, ale obawiam się, że scenarzysta z rysownikiem trochę się rozminęli. 
Maciej Pałka: Komiks, na który czekałem od czasu gdy dowiedziałem się, że ilustrować go będzie fenomenalny Wojciech Stefaniec. Malowanie albumu trwało kilka lat. W końcu otrzymaliśmy majstersztyk osiągnięty katorżniczą pracą. Frapująca historia opowiedziana z fenomenalnym wyczuciem formy. Ironia i świadomość języka komiksu. Czapki z głów.  
Dominik Szcześniak: Zdecydowany komiks roku. Powiew świeżości w polskim komiksie. Szyłak w formie znanej ze Szminki, Stefaniec ze swoim imponującym dotykiem i rozbuchaną formą i objętością. Na takie komiksy warto czekać te osiem lat.
2. Pinokio Winshlussa.  
Marcin Rustecki: bo prześlicznie noir.  
Jakub Jankowski: wszystko tu jest: wpisany w inne ramy czasowe i pole odniesień klasyczny bohater, wycieczki w podświadomość z karaluchem, graficzna podróż przez historię komiksu. Wszystko ma swoje miejsce i uzasadnienie. Wyobraźnia, kreatywność i oryginalność pomysłów. Więcej się da wycisnąć z tematu drewnianego chłopca?
Dominik Szcześniak: Czysty geniusz. Przejażdżka po kierunkach sztuki komiksowej, znakomita w warstwie wizualnej i tekstowej. Stawiać na półce, czcić i wielbić. Więcej pisaliśmy o komiksie tutaj.
3. ex aequo: Uzumaki Junji Ito i 
Mglisty Billy Guillaume Bianco 
Maciej Pałka: Najstraszniejszy komiksowy horror jaki czytałem. Książkowa cegła pełna grozy i szaleństwa. Doskonale zilustrowana i opowiedziana. 
Dominik Szcześniak: Świetny rozrywkowy kawałek pulpy. Jest tu wszystko, co najlepsze w horrorze i w dodatku jest to idealnie wyważone i podrasowane wspólną fabułą. Uwaga, naprawdę straszy! Czy to w krótkich formach, czy w całościowym ujęciu. Więcej o komiksowym horrorze roku możecie poczytać w ziniolowej recenzji
Łukasz Kowalczuk: pięknie wydany, rewelacyjnie napisany, poruszający ważne tematy w taki sposób, że byłbym zakochany w tym komiksie 15 lat temu i za 15 lat nadal będę.  
Jakub Jankowski: o dzieciństwie w ramach wyobraźni dziecka. Wystarczy zdjąć okulary i zanurzyć się w świat opisany przez małego Billy’ego. Bogactwo formy i treści w przepięknym wydaniu. Kochane wydawnictwo POST – przemawiajcie częściej! 

4. ex aequo: 
Trzy palce Richa Koslowskiego i  
Czasem Grzegorza Janusza i Marcina Podolca
Łukasz Turek: Udało się chłopakom stworzyć powiastkę filozoficzną, bez popadania w banał i taniego moralizatorstwa. Scenariusz Janusza może i jest miejscami przewidywalny, ale absolutnie nie umniejsza to jego treści i wymowie. Zauważyłem w trakcie czytania jeszcze jedną rzecz. Komiks pomimo jego "mroku" jest bardzo lekki. Nie czuć przesytu treści, ani kokieterii rysownika. Takie coś jest możliwe tylko przy idealnej współpracy jednego z drugim. Świetna rzecz.
Jakub Jankowski: mam dziwne wrażenie, że w zachwytach nad tym komiksem nie jestem odosobniony. Przydałby się jakiś głos krytyczny, jakiś mały minus, żeby autorzy sobie nie myśleli, że są tacy doskonali. No ale ja nie znajduję w sobie pokładów inteligencji, które by mi pozwoliły na wygłoszenie takiego sądu. Świetna, pomysłowa opowieść z przesłaniem, w której autorzy opowiadają razem i nie ma sensu rozbijać tego komiksu na rysunek i scenariusz. To jakby tej hydrze uciąć jedną z głów. Ryzykowne. Chcieliście potwora, to macie Pana Janusza i Mr Podolca. Tak jak od pierwszej strony „Łaumy” nie miałem wątpliwości, że czytam coś, co będzie dla mnie komiksem roku, tak i było od pierwszego miesiąca „Czasem”. Komiks o obsesjach, lenistwie i płynących z tego konsekwencjach. Komiks o człowieku.  
Łukasz Kowalczuk: jestem fanem Meet the Feebles oraz Królika Rogera, więc to oczywisty wybór. 
Jakub Jankowski: absolutny król polowania. W dziennikarski sposób, przy akompaniamencie gadających głów, poznajemy tajemnicę animowanego przemysłu filmowego. Spisek, intryga, krew, rozczarowania. Zajrzyjcie za te kulisy, bo naprawdę warto znać. 
 
5. Komiksy Sławomira Lewandowskiego
Łukasz Kowalczuk: bez wyróżnienia konkretnego tytułu. Humor bez sucharów charakterystycznych dla starszego pokolenia i hipstery wyróżniającej pokolenie młodsze. Zaśmiewałem się do łez przy każdym z czterech zeszytów. Cała prawda o Dzikim Zachodzie jest jak gitowski Binio Bill. Problem oraz Aleby to było stanowią znakomitą kombinację groteski i meliniarskiego klimatu. 
Dominik Szcześniak: Debiut i zaskoczenie roku 2011. Lewandowski urzeka humorem i nie strzela ślepakami. Wydaje sam, wydaje dość dużo, ale też po cichu. A są to rzeczy warte nagłośnienia. O jego komiksach pisaliśmy tutaj, tutaj i tutaj.
A tak przedstawiały się indywidualne typy głosujących. Komiks, który w danej klasyfikacji zajmował  miejsce pierwsze, dostawał 5 punktów, a ten, który plasował się pozycji piątej - 1 punkt. Wydawcy nie mogli głosować na swoje produkty. Jak widać powyżej, dwukrotnie mieliśmy do czynienia z taką samą ilością punktów przyznanych dwóm komiksom, w związku z czym wyróżniliśmy tak naprawdę siedem. Niektórzy zrezygnowali z pisania o komiksach ogólnie i przedstawili swoje typy jedynie komiksów zagranicznych oraz jedynie komiksów polskich. 
Łukasz Turek:
W imieniu Ważki zdecydowałem się wyszczególnić jedynie polskie albumy. Żadnych gwiazdek, ocen ani rankingów, za to z krótką adnotacją.
1. Czasem
2. Szelki
3. Rewolucje nr 6. Na morzu. (Mateusz Skutnik, Jerzy Szyłak) - nie będę ukrywał, że ten komiks urzekł mnie przede wszystkim od warstwy plastycznej, ale co tam. Seria Mateusza Skutnika trzyma się mocno i nie ma sensu komiksu nadinterpretować. Współpraca z Jerzym Szyłakiem zaowocowała bardzo dobrym albumem, ale odnoszę wrażenie, że potencjał nie został należycie wykorzystany. Ta historia jest napisana zbyt ostrożnie. Wydawało mi się, że Mateusz najlepiej czuł się w niemych kadrach.tak jakby obecność dialogów go ograniczała. Lubię wracać do Rewolucji. 
4. Fotostory, Trejnis, Szcześniak u Timofa - nie mam zamiaru być posądzany o kolesiostwo. Z jednej strony Diefenbach, z drugiej "Bączek na zgodę", który ostatecznie zdecydował o tej a nie innej pozycji na liście.
5. Chopin New Romantic - Chopin New Romantic przyszedł mi do głowy przypadkiem (chociaż okazało się, że Maciej w wielkim plebiscycie również na to wpadł). Tak na dobrą sprawę to uważam, że cała ta afera tylko komiksowi pomogła. Antologia nie jest aż tak doskonałym albumem, żeby zaraz stawać z bagnetem naprzeciw czołgom. Tymczasem rola bycia niedoszłą Joanna D'Arc odsunęła nieco jakość komiksu, na rzecz jego przetrwania w formie fizycznej. Skutek był taki, że komiksowe środowisko (przynajmniej w większości) zjednoczyło się, pojawiły się dyskusje, a co ważniejsze, zaczęto o nim mówić w mediach. Tylko dlatego wpisuję ten komiks tutaj, wiadomo, że w  bieżącym roku pojawiły się o wiele lepsze rzeczy.
Dziękuję. Rok 2011 był udany. 
Paweł Timofiejuk:
Miniony rok był najgorszym rokiem na polskim rynku komiksowym od załamania się idei podboju rynku masowymi zeszytami i albumami, która to idea przyświecała Mandragorze i Egmontowi w pierwszej połowie minionego dziesięciolecia. Ilość nowych publikacji spadła do poziomu z lat 2006-2007 – przy większej liczbie wydawców. Za to mieliśmy zaskakująco dużo wznowień, głównie dzięki aktywności Egmontu na tym polu, i wznawianiu Asteriksa, Kajtka i Koka oraz Kajko i Kokosza. Przyszły rok rysuje się w podobnych ilościach, chociaż obserwując aktywność wydawców można założyć, że ilościowo będzie lepszy.
Pomimo małej ilości tytułów, wzrosła liczba tytułów bardzo dobrych. Dlatego też bardzo trudno było wybrać te 5, które można uznać za jakiś top. Myślę, że jakbym ten top wybierał jutro to pewnie byłby inny, ale na dziś jest taki:
1. Sprawa rodzinna i inne opowieści – Eisner znowu w Polsce. To są te opowieści, których nie doczekałem się we wcześniejszych zbiorach i w końcu mogę zapoznać się z nimi po polsku. Eisner zyskuje dodatkowo graficznie w oczach tych, którzy wiele z ilustrowanych przez niego miejsc mogli zobaczyć na żywo. Zyskuje oddaniem rzeczywistości.
2. Stuck Rubber Baby – każdy komu spodobało się Fun Home polubi i ten komiks. Trochę inne spojrzenie, większa otwartość i pokazanie ekstrawertycznej perspektywy, w przeciwieństwie do wcześniej wspomnianego tytułu.
3. Logikomiks – czekałem na ten komiks prawie do końca roku i kiedy się doczekałem… to się zawiodłem. Po lekturze wyrosłego na pomysłach z tego komiksu amerykańskiego albumu Feynman byłem zawiedziony zbyt powierzchownym przejechaniem się po zagadnieniach logiki. Pomimo to jest to jeden z najlepszych komiksów wydanych w Polsce w minionym roku.
4. Amerykański Wampir – dawno nie mieliśmy w Polsce tak świeżej i ciekawej rozrywki zza oceanu. Egmont wybiera to co najlepsze w DC Vertigo i dlatego cieszę się, że kolejny tom już w tym zaczynającym się roku.
5. Thorgal 33 Statek miecz – jak przystało na fana komiksu w Polsce, lubię Thorgala, a ten numer jest wyjątkowo dobry. Dlatego też nie mogło go zabraknąć na tej liście. 
Łukasz Kowalczuk:
W tym roku przeczytałem całą masę komiksów. Kupionych, wypożyczonych i ukradzionych. Niestety, w związku z tym że zawsze uzupełniam zaległości, nigdy nie jestem na bieżąco. Tak czy siak, oto tytuły wydane w 2011 roku, które przypadły mi do gustu najbardziej.
1. Mglisty Billy
2. Komiksy Sławomira Lewandowskiego
3. La Masakra
4. Trzy Palce
5. WILQ 5678 – głównie dlatego, że nie śledziłem starszych numerów i mam braki. Reedycje sprawiają mi więc frajdę.
Na wyróżnienie zasługują takie tytuły/serie jak Henryk Kaydan czy Kamień Przeznaczenia. Cieszę się, że ktoś chce tworzyć komiksy, że tak to określę, rozrywkowe. Bez silenia się na artyzm, pretensjonalności i tazosów. Przed ich autorami jeszcze dużo pracy, ale widać postępy. 
Marcin Rustecki:
Mój wybór za pomocą rozpylacza:
1. Joker - dowod, ze mainstream mimo fabuly alternatywnej ma się świetnie.
2. Detektyw Fell - bo mam słabość do wszystkiego, co robi Templesmith.
3. Mistrz i Małgorzata - bo od zawsze chcialem to zilustrować i chylę czoła, bo rzecz ładna.
4. Pinokio
5. Wybryki Xenopixeroxa - bo każda kreska i maźnięcie są dokładnie tam, gdzie powinny.
Powinienem dodać lub zamienić tę piątkę na twórców krajowych, ale dostaną uderzenia sodowej wody, więc ich zostawiam sobie na przyszły rok. 
Jakub Jankowski:
1. Trzy palce
2. Pinokio
3. Mglisty Billy
4. Czasem
5. Pluto – zasadniczo serii nie premiuję w podsumowaniach rocznych, ale „Pluto” się załapał w tym roku, bo dostaliśmy cztery tomy, a na podstawie tak pokaźnego materiału można sobie zdanie wyrobić. Wyrobilem i uważam, że obok „Żywych trupów” nie mamy lepszej serii publikowanej w Polsce. Niby te roboty w społeczeństwie działają trochę na zasadzie superbohaterów, ale podstawcie sobie trykociarzy pod nich i zastanówcie, czy ładunek emocjonalny wydarzeń, których jesteśmy świadkami, będzie taki sam? Nie będzie. Obyśmy w 2012 szczęśliwie zakończyli serię, to w zagranicznych komiksach też będę miał jednego pewniaka do TOP 5. 
Maciej Pałka:
1. Liga Niezwykłych Dżentelmenów - Stulecie: 1969 - Okazuje się, że Black Dossier nie było najwyższym dźwiękiem jaki potrafi wydobyć z siebie największy komiksowy mag. W cyklu "stulecie" Alan Moore wraca do pozornie przystępniejszej formy czystego komiksu ale nie przestaje intensywnej penetracji popkultu.
2. Uzumaki
3. Szelki
4. Dziewczynka, którą bolała głowa… - Autorska antologia komiksów Edyty „Mei” Bystroń. Świadectwo dużego potencjału twórczego i podsumowanie dotychczasowej zinowej działalności młodej artystki. Zdecydowanie, rzecz godna uwagi.
5. KEFT - Dzieło twórców występujących pod pseudonimami: Brzozo, Kordian, Panrac, Skarża i Zbroj to rzecz środowiskowo hermetyczna ale jednak w podstawowej warstwie zrozumiała dla przeciętnego czytelnika. Dla mnie jej zaletami są wszystkie środowiskowe smaczki i złośliwe aluzje. Doskonały portret Polskiego Środowiska Komiksowego AD 2011. W dodatku podany z luzem i fantazją. 
Dominik Szcześniak:
1. Szelki
2. Uzumaki
3. Pinokio
4. komiksy Sławomira Lewandowskiego
5. Thorgal 33: Statek miecz. Wielki powrót do formy, albo inaczej: zupełnie nowa forma komiksów o Wikingu, który w Polsce jest synonimem komiksu. Sente pokazuje, że umie pisać, Rosiński po raz kolejny potwierdza swoje mistrzostwo. Ci, którzy skończyli przygodę w słabym okresie pisarstwa van Hamme'a, nowym tomem będą usatysfakcjonowani.