Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

niedziela, 22 stycznia 2012

Rex Libris #1-3 – James Turner

Autor: Łukasz Kowalczuk
Cyfra nie gryzie
Niniejszą recenzją chciałbym zapoczątkować cykl tekstów o komiksach, które kupiłem w dystrybucji cyfrowej. Celem jest recenzowanie tytułów mało znanych, wydanych nakładem niezależnych wydawnictw. Nie zmieniam zdania - papierowego wydania na półce nie przebije nic, ale nie można mieć wszystkiego. 
Komiksy, o których będę pisał nie są drogie (to jeszcze jeden klucz według którego dokonuję wyboru). Może jestem naiwny*, ale myślę że 15-20 złotych wydanych raz na jakiś czas na kilka cyfrowych zeszytów to nie są pieniądze ani duże ani tym bardziej zmarnowane. 
Tak więc do dzieła. 
A czy Ty oddałeś swoje książki? 
Pamiętacie Conana bibliotekarza z komedii UKF? Ten motyw chyba nigdy nie przestanie mnie bawić. 
Główny bohater serii Jamesa Turnera, Rex Libris, jest bibliotekarzem. Żyjącym od ponad 2 tysięcy lat zabijaką od zadań specjalnych. Biblioteka, w której pracuje też nie należy do normalnych. Ani wypożyczający, ani zwierzchnicy Rexa. 
Historia zaczyna się kiedy Kurui-No-Oni, demon-samuraj, chce zabrać książkę „Evil made Easy” bez wypełnienia karty. Rozpoczyna się walka. Czy to kolejny komiks, w którym dialogi są traktowane jako denerwujący przerywnik? 
Nic bardziej mylnego. Rex Libris to przede wszystkim rozmowy głównego bohatera z zastępem barwnych postaci (wspomniany już japoński demon jest przy nich średnio oryginalny, naprawdę!). Są tu nawiązania do mitologii, historii, filozofii czy wreszcie komiksowych prawideł rządzących branżą. Jest więc na odwrót – to sceny akcji stanowią swoisty przerywnik (choć i tam postacie nadają w najlepsze), przy czym są dobrze skonstruowane i dzięki nim tempo całości jest odpowiednie. 
One of very few vector based comic books in the world 
Tak, tak – Turner tworzy za pomocą grafiki wektorowej. Trzeba wykazać się nie lada kunsztem i pomysłowością żeby przy pomocy tej techniki narysować fajny komiks. Osobiście wolę taką prostotę. Lepsza pomysłowość w wykorzystaniu czerni, bieli i szarości niż nadużywanie photoshopowych fajerwerów. 
Pierwszy numer jest dostępny za darmo. Lekturę skończyłem na trzecim, ale na pewno sięgnę po następne. Tym bardziej, że ciąg dalszy historii o odzyskaniu pewnej książki z rąk kosmicznego tyrana zapowiada się po prostu zajebiście. Więcej na temat fabuły nie będę pisał żeby nie popsuć nikomu zabawy. 
*Na pewno w oczach przyssanych do torrenta cbr-owych pijawek. Nie sądzę, żeby takowi to w ogóle czytali. Pewnie czekają na nowy numer siódmej wersji przygód jakiegoś metroseksualnego ultra-bohatera. 


LINKI:
James Turner
Rex Libris
Slave Labor Graphics (kupiłem recenzowany komiks w Comixology, ale na stronie wydawcy jest on tańszy o 10 centów, są dalsze numery no i można ściągnąć plik DRM free).

3 komentarze:

qdominik pisze...

Linki do comiXology i wydawnictwa nie działają...

Dominik Szcześniak pisze...

Dzięki. Poprawione.

Anonimowy pisze...

Che, che... Przypomniał mi się pan Jeremiasz z komiksu Giera :)