Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alan Martin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alan Martin. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 kwietnia 2018

Tank Girl/ Paper Girls

Dziewczyna Czołg i Dziewczyny Gazety. W Non Stop Comics bardzo lubią dziewczyny. Słusznie, bo zarówno wiekowe dzieło Alana Martina i Jamiego Hewletta, jak i świeżutka seria Briana K. Vaughana i Cliffa Chianga to rzeczy godne zaprezentowania polskiemu czytelnikowi. 

To, że drugi zbiorczy tom Tank Girl w ogóle się ukazał to fakt godny odnotowania. Sądziłem, że we współczesnej i kolorowej ofercie wydawnictwa będzie to seria, która stanie się gwoździem do jego trumny. Bo jest kompletnie niewspółczesna i totalnie niemodna. No, chyba, że modyfikowany punk był, jest i będzie modny zawsze.
 

W drugim tomie anarchizująca czołgistka wciąż ugania się za kangurami, robi głupoty, przeżywa kwaśne przygody i ma jeszcze mniej hamulców niż w tomie pierwszym. Otwierając ten album dostaje się siarczystego kopniaka, który transferuje do lat 80. i 90. ubiegłego wieku. To maksymalnie energetyzująca piguła, która tak samo was rozbawi, jak i zażenuje. Prawdziwy skarb z przeszłości. Dodatkowym atutem jest bardzo duża ilość stron rysunków Jamiego Hewletta z kolorze. Przypomnę, że jest to twórca oprawy graficznej teledysków zespołu Gorillaz oraz częsty współpracownik Petera Milligana (Shade, Hewligan's Haircut oraz... Tank Girl: Odyssey). Rysownik genialny, posiadający undergroundowy pazur i potrafiący wkomponować go w mainstreamowy kadr.
 

Tank Girl to absolutna rewelacja. Czy dla wszystkich? Niekoniecznie. Stare zgredy, które 20-30 lat temu nałogowo przyswajały xeroprasę będą zachwycone. Zaś współcześni czytelnicy mogą być lekko skonfudowani. To komiks z gatunku tych, których nie czyta się szybko i bezrefleksyjnie. Żeby wychwycić esencję, niuanse i nawiązania trzeba zaparkować na poszczególnej planszy kilka minut. Ale warto! Oj, jak warto!

Pierwsza część Paper Girls sentymentalnie odwoływała się do lat 80. W drugiej tych odwołań jest już nieco mniej, ale za to scenariusz został podkręcony alternatywnymi rzeczywistościami, z których wynikają niespodziewane spotykania – na przykład ja z lat 80. spotykam siebie z roku 2016. Perypetie kilku dziewcząt, które jeszcze kilka dni wcześniej rozwoziły gazety po sennym amerykańskim miasteczku, a teraz muszą stawić czoła epickim zagrożeniom i użerać się z  piętnem wybrańców, zmierzają w interesującą stronę. 

Rysunki Cliffa Chianga wciąż są świetne, a scenariusz Briana Vaughana… no właśnie. Zbacza nieco na standardowe dla autora tory, znane z Sagi czy Ygreka, ale mam nadzieję, że kiełkujące wrażenie odgrzewanego kotleta zniknie wraz z trzecim tomem serii. 
"Tank Girl 2". Autorzy: Alan Martin i Jamie Hewlett. Tłumaczenie: Marceli Szpak. Wydawca: Non Stop Comics. 
"Paper Girls 2". Autorzy: Brian K. Vaughan i Cliff Chiang. Tłumaczenie: Bartosz Sztybor. Wydawca: Non Stop Comics.

niedziela, 26 listopada 2017

Tank Girl - Martin/ Hewlett

Polscy komiksiarze mają coraz więcej okazji do nadrobienia zaległości z ponad stuletniej historii komiksu. Nasi wydawcy sięgają po wybijające się współczesne pozycje, pielęgnują popularny rynek superherosów, ale również coraz częściej kłaniają się klasyce. Dzięki temu w ciągu minionych miesięcy mogliśmy wreszcie poznać prace Herrimana, Cazy, Druilleta, czy Serpieriego. Ostatnio, dzięki wydawnictwu Non Stop Comics reanimowano kolejną kultową postać sprzed lat - Tank Girl, czyli arogancką i wybuchową dziewczynę, która narodziła się w głowach dwóch Brytyjczyków: Jamiego Hewletta i Alana C. Martina pod koniec lat 80. ubiegłego wieku. 
To klasyka wyspiarskiego komiksu. Punkowo-zinowa jazda bez trzymanki. Zbiór krótkich form, w których dzieje się dużo, nie zawsze z sensem, ale zawsze z bezlitosną dawką humoru. Postać wykreowana przez Martina i Hewletta najpierw pojawiła się w opublikowanym przez nich zinie Atomtan, a następnie została przygarnięta przez kultowy brytyjski magazyn Deadline. W dowodzonym przez Bretta Ewinsa i Steve’a Dillona piśmie Tank Girl miała swoich kilka stron, na których trzeba było skondensować dużo treści. W związku z tym autorzy strzelali szybko i nie brali jeńców. Nie ma tu rozwleczonych scen. Wręcz przeciwnie - bywa, że w ramach jednego kadru dzieje się BARDZO dużo. Kangury atakują znienacka, doktor dred wykonuje operacje plastyczne przy pomocy voodoo, a wszystko, co wydarza się w tym postapokaliptycznym świecie ma w sobie dużo ze zgrywy i przekory. Dodatkowo autorzy naładowali komiks odniesieniami do popkultury. Ciekawe czy współcześni czytelnicy będą pamiętali kim był Krokodyl Dundee, Brian Jones czy Eric Estrada bez używania Internetu.
Komiks Hewletta i Martina może wydawać się chaotyczny, ale Polakom, którzy starali się czytać cokolwiek w czasach posuchy na rynku, powinien sprawić dużo frajdy. Bo to zbiór historii bliźniaczo podobnych formą do tych, które były publikowane w naszych zinach - tych kserowanych szmatławcach, które zaspokajały głód komiksowy aż do pierwszych lat XXI wieku. I w tym tkwi siła Tank Girl. Bo to jest komiks prawdziwy, komentujący, odporny na polityczne wpływy i wydawnicze widzimisię. A poza tym narysował go Jamie Hewlett. Mistrz rysunku, który poza Tank Girl znany jest z członkostwa w grupie Gorillaz. To on odpowiedzialny jest za komiksowe postaci, których zespół używa jako swojego wizerunku. 
Pierwszy z trzech tomów przygód Tank Girl to znakomita rzecz. Dwa kolejne będą podobne. Oby wydawca nie poprzestał i przyjrzał się innym historiom z zadziorną bohaterką - chociażby Tank Girl: The Odyssey, w której do Jamiego Hewletta dołączył wybitny brytyjski scenarzysta Peter Milligan.
"Tank Girl, tom 1". Scenariusz: Alan Martin. Rysunki: Jamie Hewlett. Tłumaczenie: Marceli Szpak. Wydawca: Non Stop Comics, 2017.