Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 20 lutego 2012

Destroyer – Kirkman/ Walker

Autor: Łukasz Kowalczuk
Redakcyjni koledzy nie będą zadowoleni. W sumie miałem pisać głównie o zinach i komiksach niszowych a ja tu wyskakuję z jakimś Marvelem. Ale Marvel Marvelowi nierówny i wśród ogromnej ilości zeszytówek, na które bym się nawet nie wysikał, trafić można na prawdziwe perełki. A o takich komiksach nigdy nie pisze się za dużo. 
Twórców wydanej w ramach imprintu MAX mini-serii przedstawiać chyba nie trzeba. Nazwiska Kirkman i Walker to dla czytelnika gwarancja rozrywki na (co najmniej) dobrym poziomie. Wzięli na warsztat jedną z najstarszych postaci stworzonych przez Stana Lee (pierwsza historia ukazała się w 1941 roku). Destroyer to drugi garnitur bohaterów rodem z Domu Pomysłów*. 
Dzieje się tutaj dużo. Główny bohater jest już w podeszłym wieku, ale nadal wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. A polegają one głównie na skokach z dużej wysokości i neutralizacji przeciwników wszelkiej maści – od „zwykłych” terrorystów po gigantyczne monstra. Zanim jego dni dobiegną końca, postanawia rozprawić się z wrogami i zakończyć wszystkie wątki. Przede wszystkim zapewnić bezpieczeństwo rodzinie. 
Destroyer został potraktowany tak, jak gdyby seria o jego przygodach ukazywała się od lat 40. Byłem nieświadomy tego zabiegu w trakcie lektury i myślałem, że wydarzenia o których mowa są wydane! Dodatkowy punkt dla autorów**. 
Szukałem jednego przymiotnika, którym mógłbym opisać ten komiks i myślę, że „intensywny” to dobre słowo. Kto czytał Invincible ten może sobie wyobrazić jak wyglądają w Destroyerze sceny walki – takiej, w której przeciwnicy są doprowadzeni do ostateczności. Parafrazując pewnego kulturystę-celebrytę, który sam wygląda jak żywcem wzięty z historyjki obrazkowej: „Nie ma opierdalanja sja”. 
Czasem wyobrażam sobie ekranizacje rzeczy, które zrobiły na mnie wrażenie. Gdyby John Wayne żył, byłby idealny w głównej roli. Jest jeszcze Clint Eastwood... Nadzieja matką głupich. W dobie filmów z Marvela tyleż efektowynych co syfiastych są to pobożne życzenia. Mniejsza z tym, najważniejsze, że Destroyer to rewelacyjny super-bohaterski komiks dla dorosłego czytelnika. Chciałbym zobaczyć jego polskie wydanie.
*O ile nie trzeci. Pytanie do czytelników – czy Destroyer pojawił się w ogóle w komiksach Marvela wydanych w Polsce? Z tm-semicowskich zeszytów go nie pamiętam... 
**Nie jestem na bieżąco z żadnym wielkim komiksowym uniwersum, pewnie dlatego łatwo mnie nabrać.

12 komentarzy:

Komiks pisze...

nie kojarzę typa w ogóle... chętnie bym się zapoznał z tym komiksem.

Maciej Pałka pisze...

Destroyera czytałem i nawet podobał mi się ale dziś nie mam już pojęcia o co tam chodziło. Spoko czytadło.

Krzysztof Ryszard Wojciechowski pisze...

Trafiam często na ten komiks podczas poszukiwań na jebaju czy w multi i okładka kilka razy mnie zaintrygowała, ale zawsze go w końcu pomijałem przy zakupach. Teraz gdy nadarzy się okazja na pewno się skuszę.

Krzysztof Ryszard Wojciechowski pisze...

A propos imprintu Max. Dorzuciłem jakiś czas temu do paczki mini serie "Apache Skies". Scenariusz jest do bani ale grafiki wyglądają jak wyjęte z jakiegoś artbooka Bluberrego:

http://img81.imageshack.us/img81/84/apacheskies1cbrpage8xv0.jpg

http://img137.imageshack.us/img137/7677/apacheskies1cbrpage9wg2.jpg

http://img369.imageshack.us/img369/4240/apacheskies1cbrpage10ok6.jpg

http://img137.imageshack.us/img137/6168/apacheskies1cbrpage11xx6.jpg

HateCore.pl pisze...

Mnie z MAXa zainteresowały komiksy Corbena, ale zauważyłem że zbierają różne noty (w tym bardzo słabe) i się wstrzymałem.
Odnośnie ebaya - zakupy tam zawsze wydawały mi się czarną magią, ale chyba nie jest tak strasznie? Możesz polecić jakichś konkretnych sprzedawców?
Destroyera udało mi się kupić w Multi, trafiłem na promocję -50%, teraz jest mniej korzystna.

Krzysztof Ryszard Wojciechowski pisze...

Musisz przede wszystkim założyć sobie PayPal. Ot cała czarna magia i większych komplikacji nie ma.

Co do samych zakupów patrz na ceny dostawy (www.ebay.pl przelicza wszystko na złotówki, również przesyłkę). Co do sprzedawców to nie ma się czego obawiać. Jeśli znajdziesz kogoś kto ma interesujący cię komiks i przy okazji nie zdziera za wysyłkę z Niemiec czy Wielkiej Brytanii (stamtąd przesyłka jest jeszcze do przełknięcia)to nurkuj w jego inne aukcje i dobieraj jeśli jest coś ciekawego. Zeszyty da się kupić za symboliczne kwoty. np http://www.ebay.pl/sch/brett2504/m.html?_nkw=&_armrs=1&_from=&_ipg=&_trksid=p3686 Zeszyty swamp thinga kupowałem ostatnio u tego sprzedawcy.

Maciej Pałka pisze...

Dla mnie nie ma słabych komiksów Corbena. Ale to spaczenie fanboja.

HateCore.pl pisze...

Chodziło mi bardziej o zakupy w Stanach, ale dzięki za info!

arcz pisze...

Oesu, "Destroyer" to dla mnie wielkie rozczarowanie. Kirkman w ogóle się nie wysilił przy scenariuszu i zrobił go chyba z odpadów po "Brit". Jedyne co ratuje komiks to rysunki Walkera.

Jesteśmy kapelą hard core punk z Gdyni. pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Jesteśmy kapelą hard core punk z Gdyni. pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Jesteśmy kapelą hard core punk z Gdyni. pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.