Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 27 lutego 2012

Bighead – Jeffrey Brown

Autor: Łukasz Kowalczuk
Parodia komiksu superbohaterskiego to żadna nowość*. 
Nawet na naszym skromnym rynku ten pod-pod-gatunek ma chlubne tradycje (sam recenzowałem tutaj niedawno Człowieka bez Szyi). Historyjki o postaciach noszących bieliznę na wierzchu stanowią temat na tyle wdzięczny, że trudno jest znaleźć twórców, którzy nigdy nie próbowali się popastwić nad superbohaterami. 
Jeffrey Brown ma na koncie kilkanaście komiksów wydanych w Top Shelf. Są to głównie rzeczy o codziennym życiu, ale Brown uwielbia też zmiennokształtne roboty oraz superherosów. Transformers zainspirowało go do narysowania 'Incredible Change-Bots' a nadludzie w trykotach do stworzenia serii mini-komiksów 'Bighead'. 
Tytułowy bohater jest szlachetny do bólu, zawsze wychodzi z opresji i pokonuje wrogów, ale trudno znaleźć mu sposób na rozwiązanie osobistych problemów. 
On i jego przeciwnicy są żywcem wzięci z jakiejś złotej ery. Co prawda nie wyglądają tak imponująco**, ale ich absurdalne poczynania i pojedynki mają w sobie wiele z klasycznych historyjek o superbohaterach, które bywają tak niedorzeczne... że parodiują się same. Brown nie musiał więc za dużo kombinować - po prostu przedstawił superbohaterów i arcyłotrów takich, jakich zapamiętał z dzieciństwa dodając im trochę człowieczeństwa. Proszę się nie spodziewać zaawansowanej psychologii - mowa tu o bezpretensjonalnych mini-komiksach. Okazuje się, że z niektórymi złoczyńcami wystarczy porozmawiać. 
Słów kilka o rysunkach. Spotkałem się ze stwierdzeniem, że część z nich (większość) wygląda jakby były robione po pijaku. Jest w tym wiele prawdy, ale to moim zdaniem żaden zarzut w sytuacji kiedy mamy do czynienia z mini-komiksami. Mi ten niechlujny styl nie przeszkadzał w trakcie lektury. Odnoszę również wrażenie, że to raczej celowy zabieg niż brak umiejętności autora – staranna kreska nie pasowałaby do tego typu „głupot”. 
Bighead broni się jako zbiór krótkich, fajnych historyjek czytanych w przerwach od „większych” lektur. Zawiera 9 odcinków regularnej serii oraz niemal 40 stron różnych bonusów – razem ponad 130 stron za 2 dolary i 99 centów. Skusiłem się i  nie przeżyłem katharsis, ale też nie żałuję. 
W skali szkolnej solidna czwórka. 
*Pisanie o oczywistych oczywistościach to najlepsze rozwiązanie w sytuacji, kiedy nie mam pomysłu na początek recenzji. 
**Proszę porównać te postacie z przedstawionymi np. w klasycznym podręczniku Stana Lee :)
Jeffrey Brown
Jeffrey Brown TopShelf
Bighead na Comixology
Bighead na Graphicly

2 komentarze:

arcz pisze...

O, recki takich pozycji (w sensie mniej znanych u nas autorów i niekoniecznie jakieś epokowe dzieła) z chęcią czytałbym częściej.

Dzięki!

HateCore.pl pisze...

Nie ma za co!
Postaram się iść tym tropem (choć w momencie zakupu nie wiem czy będzie to dzieło czy nie). W sumie Rex Libris czy Atomic Robo to takie właśnie komiksy (albo o czymś nie wiem i są to rzeczy popularne u nas ;))