Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 12 marca 2012

Jednorożec - Gabella/Jean

Autor: Dominik Szcześniak
Chirurgiczny horror osadzony w czasach Odrodzenia? Tak, tego jeszcze nie było. Rwące potoki terminologii lekarskiej oraz spektakularne akcje, w których lekko podstarzały cyrulik Ambroży Pare załatwia kilkuosobowy oddział żołnierzy za pomocą organów wewnętrznych usztywnionego trupa - oto te wyróżniki komiksu Jednorożec, które pozostają w głowie po jego lekturze.
Fabuła pierwszej części komiksu, noszącej tytuł Ostatnia świątynia Asklepiosa posiada stopień komplikacji porównywalny do złożoności ciała ludzkiego, o którym zresztą przede wszystkim traktuje. Wspomniany Pare wiedziony tropem mordowanych lekarzy, trafia w środek archetypowej walki pomiędzy dobrem a złem. Dobrymi są Asklepiadzi - oświeceni uczeni, broniący teorii homo zodiacus (wiążącej człowieka z kosmosem) i chronieni przez przedziwne stworzenia (w komiksie określane mianem "tych stworzeń" lub "pierwotnych"), złymi natomiast - rzymskie siły kościelne, w składzie: kardynał, mistrz Jager i elitarny oddział z Francji. Ważną rolę pełnią w komiksie postaci istniejące naprawdę - poza wspomnianym Pare, na kartach odnajdziemy chociażby Nostradamusa czy Wersaliusza. Do tego autorzy dorzucili tajemnicze gobeliny, w posiadane których chcą wejść złe siły, mimo, że ich adresatem są siły dobre. Akcja komiksu dzieje się w przeróżnych okolicznościach przyrody - jest i woń dusznego miasta, są efektowne wnętrza gabinetów lekarskich, krajobrazy leśne i zimowe. Te scenerie służą ukazaniu mężczyzn w epickich scenach walk (lub mniej epickich scen dyskusji). Bo Jednorożec jest komiksem bardzo męskim - jedyna kobieta, która się pojawia, pełni rolę doglądającej dziecko, po czym awansuje na córkę zmarłego kolegi, która dostaje kilka kwestii dialogowych, ale przede wszystkim jest wykorzystywana do np. trzymania pochodni.
Fabuła, opierająca się głównie na tajemnej wiedzy medycznej, ma dość częste momenty rozluźniające - są nimi rzadko występujące rubaszne żarty oraz - używane ze znacznie większą częstotliwością - sceny ukazujące latające flaki. Krew sika obficie, wnętrzności wylewają się niczym u Todda McFarlane'a w niezapomnianym Spawnie. Poza tą inspiracją rysownika, widać również zachłyśnięcie się kiczowatą stylistyką i kolorystyką współcześnie wydawanych komiksów rozrywkowych we Francji.
Jednorożec jest komiksem niespójnym - scenariusz góruje nad rysunkiem, przytłacza go. Skutkiem tego powstają ujęcia z przesadną ilością dymków - ot, choćby jakże często używany zabieg wklepania kilkunastu dymków w podzielony na cztery kadry krajobraz. Jeśli chodzi o pulpowy charakter historii, autorzy dogadali się idealnie. Gorzej z rozsądnym kadrowaniem i prawidłową kompozycją.

Świetne wydanie (twarda oprawa, gruba kreda, elegancko rozplanowane informacje o postaciach historycznych występujących w komiksie) nie współgra z wartością komiksu, dla którego odpowiednim miejscem mogłaby być publikacja w magazynie Fantasy Komiks, który publikuje podobne szybkie, pulpowe historyjki w odcinkach. Nie do końca jestem jednak przekonany, czy Jednorożec wygrałby w starciu z publikowanymi tam albumami.
Jednorożec. 1. Ostatnia Świątynia Asklepiosa. Scenariusz: Mathieu Gabella. Rysunek i kolor: Anthony Jean. Tłumaczenie: Katarzyna Sajdakowska. Wydawca: Taurus Media 2012
Komiks możesz nabyć tutaj: Sklep Gildia.pl

4 komentarze:

jaszczu pisze...

Ja tam cenię Jednorożca dużo bardziej niż komiksy z FK. Serio. Bardzo mi ta historia przypadła do gustu.

Anonimowy pisze...

No cóż, jakoś przykładowe plansze i opis nie zachęciły mnie do zakupu, też nasunęły się skojarzenia z komiksami z Fantasy Komiks, po tej recenzji widzę, że dobrze zrobiłem odpuszczając sobie ten tytuł. Poczekam sobie na kolejne tomy John Long Silvera, Zabójcy i ewentualnie, jeśli faktycznie Taurus go wyda, W.E.S.T.

Maciej Gierszewski pisze...

jestem bardzo ciekaw. czekam na przesyłeczkę. na dniach powinna dojść.

Anonimowy pisze...

wg mnie recenzja b. niesprawiedliwa. zarzucasz mu "zbytnie skomplikowanie" czy "górowanie fabuły nad rysunkiem"? dla mnie to właśnie mocne strony serii :) ma po prostu dobrą, ambitną fabułę ze zgrabnie wplecionymi wątkami historycznymi. nie jest to pozycja dla fanów X-men'a, tylko osób, które od komiksu oczekują czegoś więcej niż ratowania świata przez mięśniaka w trykocie.
brak kobiet skolei wydaje się podyktowany faktem, że gł. bohaterowie to naukowcy i wysoko postawieni przedstawiciele kleru, a w tym okresie zdaje się nie wiele było w ich szeregach kobiet ;)
oczywiście komiks ma swoje wady - nie podoba mi się np. że dymki są później wstawiane. fakt ich nie wkomponowania utrudnia odbiór i psuje wrażenia estetyczne.
mimo wszystko komiks jest naprawdę wyjątkowy i osobiście każdemu go polecam