Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Studio Lain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Studio Lain. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 maja 2018

Kompletne świry D.R. & Quinch - Moore/ Davis/ Delano

D.R. & Quinch to kompletne świry. A komiks z ich spektakularnymi przygodami to kolejne spojrzenie w brytyjskie początki mistrza pióra Alana Moore’a. Ta międzygwiezdna komedia składa się z szeregu krótkich, efektownych historii o satyrycznym wydźwięku. 
Po pierwszych stronach spodziewałem się raczej taniego kabareciarstwa, ale jednak mistrz zaskoczył mnie już przy puencie pierwszej opowieści, mówiącej o tym jak główni bohaterowie robili sobie bekę na ziemi, sięgając do czasów jej powstania i będąc świadkami jej końca.  
Kim jest ta strasząca z okładki para względnych przystojniaków? To studenci o ograniczonej poczytalności, uwielbiający pakować się w tarapaty i wychodzić z nich w sposób daleki od standardowego. Na swojej drodze spotykają idiotów w ilościach hurtowych. Sami zresztą też nimi są - pomimo faktu, że ilorazem inteligencji przewyższają każdego ziemianina. 
Kompletne świry to album pełen perełek krótkiej formy. Moore rozkłada na czynniki pierwsze mechanizmy wojny, prawa panujące w wielkim świecie filmu i analizuje związki między miłością i poświęceniem. Robi to z finezją i potrafi rozbawić, w czym również zasługa rysującego album Alana Davisa, sprawnie operującego kreską. Poza czarno białymi komiksami stworzonymi w tym znakomitym duecie, Kompletne świry zawierają także kolorowe plansze pisane przez Davisa wspomaganego przez Jamiego Delano. Wszystko to razem składa się na firmowy produkt brytyjski z lat 80. ubiegłego wieku. 
Dla fanów Moore’a - rzecz niezbędna. Dla miłośników tnących satyr i kosmicznych scenerii - również. 
"Kompletne świry D.R. & Quinch". Scenariusz: Alan Moore, Jamie Delano, Alan Davis. Rysunki: Alan Davis. Tłumaczenie: Bartek Kotlewski, Jacek Więckowski. Wydawca: Studio Lain

środa, 22 listopada 2017

Slaine: Rogaty Bóg - Mills/Bisley

We wrześniu na rynku ukazało się zbiorcze wydanie komiksu Slaine: Rogaty Bóg Pata Millsa i Simona Bisleya. To jeden z pierwszych albumów wydanych w ramach Klubu Świata Komiksu w 2001 roku, kiedy to rynek komiksowy zaczynał być na nowo budowany. Przez niemal dekadę poprzedzającą jego publikację, Slaine rozpalał polskich czytelników komiksów kadrami czy pojedynczymi planszami publikowanymi w magazynach i fanzinach. O przeczytaniu przygód celtyckiego wojownika marzyli w tamtych czasach niemal wszyscy cierpiący na niedobór komiksów polscy fani tego medium. 
Po 16 latach komiks doczekał się zbiorczej reedycji. I muszę przyznać, że kiedy po raz pierwszy od tych 16 lat wziąłem go do ręki i zacząłem przeglądać, okazało się, że rysunki Simona Bisleya tak zapisały się na twardym dysku mojej głowy, że niemal wszystkie pamiętam. Jak widać, wielogodzinne wgapianie się w pomniejszone rysunki na marginesach magazynów zaprocentowało wieczną pamięcią. Ciekaw jestem jak Slaine’a odbierze współczesny czytelnik, dla którego będzie to pierwsza lektura. Rysunki nie zestarzały się tu w ogóle. To wciąż Bisley u szczytu formy, ekspresyjny, malarski i zadziorny. Scenarzysta Pat Mills ma charakterystyczne dla okresu powstania komiksu narracyjne przestoje i czasem zbyt szybko streszcza to, co działo się między kadrami, ale kiedy wpada na odpowiednie tory, trzyma poziom. Przede wszystkim jest to jednak wizualna eksplozja i uczta dla oczu. 
Świetną robotę wykonał tu wydawca (choć i tak nie jest to ponoć efekt idealny), bo barwy są soczyście nasycone. Zdaje się, że zmieniona została drukarnia, z której edytor korzystał do tej pory, w związku z czym nie pojawiają się już błędy pokroju pofalowanego papieru, obecnego w poprzednich albumach wydawcy. Dla fanów wojowniczego Slaine’a i jego pomocnika, karła Ukko, ta reedycja to rzecz niezbędna. Skoro rysunki są wybuchowe, a sposób wydania należyty, to wystarczy, żeby treść była po prostu zdatna do czytania. A ta jest. Dlatego reedycję uznaję za potrzebną i rekomenduję wszystkim koneserom do listy zakupów.
"Slaine: Rogaty bóg - wydanie zbiorcze". Scenariusz: Pat Mills. Rysunki: Simon Bisley. Tłumaczenie: Damian Pietrzak, Jacek Więckowski. Wydawca: Studio Lain, Iława 2017.

piątek, 7 kwietnia 2017

Skizz - Moore/ Baikie

Alan Moore nie od razu uznawany był za geniusza. A nawet gdy już był, zdarzały mu się przegadane potworki. Jego największym dziełem jest historia Kuby Rozpruwacza, zatytułowana „Prosto z piekła”, a najbardziej popularnym - zekranizowani przez Zacka Snydera „Strażnicy”. Zanim jednak Moore stał się jednym z najważniejszych elementów inwazji Brytyjczyków na Stany Zjednoczone, produkował odcinkowe formy komiksowe dla lokalnych, wyspiarskich potentatów. 
Jednym z  takich wynalazków jest „Skizz”, zrealizowany z grafikiem Jimem Baikie, którego zbiorcze wydanie właśnie ukazało się w Polsce. Nie jest to historia naznaczona przekleństwem łatki „geniusza”, której czytelnicy nie potrafią od mistrza odkleić nawet, gdy ten tworzy komiksy słabsze. To prosty, przygodowy komiks science-fiction, w którym  „E.T.” Stevena Spielberga przepisany zostaje na grunt brytyjski wraz z subkulturowym kopniakiem i antysystemowym zrywem. 
Moore kręci tę historię bez intertekstualnych zabiegów i szeregu mglistych nawiązań, jakie obecnie charakteryzują jego prace, dając czytelnikowi czystą, niewymagającą rozrywkę. A w przypadku Moore’a słowo „niezobowiązująca rozrywka” znaczy naprawdę wiele. 
Na pierwszym planie „Skizza” ulokowana została prosta historia o przybyłym na ziemię obcym, który dziwi się ludzkości i przeraża się nią, ale również w pewnym sensie zakochuje się w charakteryzujących ją poświęceniu i oddaniu. Natomiast w tle Moore sięga do polityki, w kilku prostych kadrach omawia zjawisko tolerancji, a w jednej postaci kumuluje cechy nienawistnego dyktatora. Prawdę mówiąc, „Skizz” dość żywo koresponduje z obecną sytuacją polityczną na świecie. Choć osadzony jest głęboko w latach 80. minionego wieku. 
Ukłon należy się tłumaczce tego komiksu, Małgorzacie Matachowskiej, która nie zdecydowała się na modne ostatnio uwspółcześnienie tekstu i pozostawiła wszelkie nazwy własne zespołów, aktorów i ówczesnych gwiazd z rejonów Birmingham i nie tylko. Dzięki temu pewne zabiegi językowe, jak te z zespołami Police i Madness, smakują bardzo dobrze. Minus natomiast w stronę drukarni i składacza. Skizz ma wymuszony format i bezsensowne białe marginesy na górze i dole strony (a że można lepiej, pokazuje zbiór "Bad Company" Milligana, Ewinsa i McCarthy'ego), kiepskie klejenie i falujący papier kredowy. Ponadto, na niektórych planszach gubi się kreska – nawiasem mówiąc bardzo sprawna i utrzymana w stylu realistycznym. Poza tymi technicznymi niuansami, sam komiks jest świetny. To taki Alan Moore dla ludzi. Komiks, który można czytać bez otwartej encyklopedii, wikipedii i dużych ilości słowników. 
"Skizz". Scenariusz: Alan Moore. Rysunki: Jim Baikie. Tłumaczenie: Małgorzata Matachowska. Wydawca: Studio Lain, 2017.

sobota, 6 sierpnia 2016

Heavy Metal Dredd/ Człowiek z Ciguri

„Heavy Metal Dredd” to – zgodnie z sugestywnym tytułem – ciężkie brzmienia i ostra jazda bez trzymanki. Za album o futurystycznych przygodach stróża prawa z Mega City One odpowiada sztab twórców na czele z Johnem Wagnerem, Alanem Grantem i Simonem Bisleyem. 
Ten tercet w końcowych latach minionego wieku wydał na świat wiele wspaniałych komiksów, takich jak „Lobo” czy „Sąd nad Gotham”, w  którym losy sędziego Dredda zostały splecione z perypetiami Batmana. Historie zawarte w „Heavy Metal Dredd” powstały właśnie w tamtych czasach, w związku z czym dla fanów Bisleya ten zbiór będzie możliwością podziwiania mistrza u absolutnego szczytu formy. Jego rysunki wgniatają w fotel. Każda strona namalowana bądź narysowana przez Biza to mistrzostwo. Gorzej z resztą. Brendan McCarthy jest co prawda jak zwykle znakomity, a Dean Ormston zaskakująco dobry, ale drugi z rysowników, mających najwięcej do powiedzenia przy tym tytule – John Hicklenton – prezentuje poziom o kilka klas niższy od kolegów. Co do scenariuszy – w przypadku antologii krótkich form, jaką jest „Heavy Metal Dreed”, zwykło się mówić, że znajdują się w niej historie lepsze i gorsze. W tym zbiorze przeważają niestety te gorsze, bardzo pretekstowe i niezbyt pomysłowe. 

Ten album zdaje się ciągnąć na swoich barkach Simon Bisley. I robi to z taką klasą, że mimo kilku minusów warto się tą pozycją zainteresować. 

Natomiast sporo radości koneserom sprawić powinien „Człowiek z Ciguri” – album autorstwa Jeana Girauda, czyli Moebiusa wydany w ramach kolekcji ”Mistrzowie komiksu”. Złośliwi mówią o tym albumie, że stanowi portfolio Moebiusa i że jego lekturę można skończyć na obejrzeniu obrazków – wszystko przez wzgląd na improwizowany charakter fabuły, będącej kontynuacją innego szalonego komiksu autora – „Garażu hermetycznego”. 

Ten wesoły zestaw kwasowych scen i wizji rzeczywiście nie jest dla każdego, ale dla świadomych czasu, w którym powstał i kontekstu historycznego może stanowić niezłą frajdę. Jakkolwiek nie ocenilibyśmy osobliwego scenariusza, Człowiek z Ciguri pozostaje niedoścignionym wzorem jeśli chodzi o rysunek komiksowy. Mistrzowska kreska Moebiusa, podkreślona przez duży format publikacji, to jedna z najlepszych rzeczy, jakie przytrafiły się branży komiksowej w całej jej historii. 

Nadmienię jeszcze, że omawiane wydanie to wersja kolorowa – wcześniej, zarówno w pierwszym polskim wydaniu, jak i w amerykańskiej antologii „Cheval Noir” – komiks ukazał się w czerni i bieli. W obie wersje można wpatrywać się w nieskończoność, a publikacja w cyklu „Mistrzowie komiksu” – całkowicie zasłużona.

"Heavy Metal Dredd". Autorzy: Alan Grant, John Wagner, Simon Bisley, Dean Ormston, Brendan McCarthy, John Hicklenton. Wydawca: Studio Lain, Warszawa 2016. 

"Człowiek z Ciguri". Autor: Moebius. Tłumaczenie: Maria Mosiewicz. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2015.

środa, 11 maja 2016

Kompletny szok przyszłości - Moore

„Kompletny szok przyszłości” to zbiorcze wydanie krótkich form komiksowych publikowanych na łamach brytyjskiego magazynu 2000 AD napisanych przez Alana Moore’a, a narysowanych przez takich twórców, jak Steve Dillon, Dave Gibbons, Brendan McCarthy czy John Higgins. 
Alana Moore’a przedstawiać nie trzeba – to jeden z geniuszy komiksu, twórca takich dzieł jak „Prosto z piekła”, „Strażnicy” czy „V jak Vendetta”. W „Kompletnym szoku przyszłości” znalazły się scenariusze z wczesnego okresu twórczości Moore’a. Historie krótsze i dłuższe, w zabawny i dający do myślenia sposób ukazujące futurystyczne wizje dotyczące naszej planety, cywilizacji i wszechświata. Moore jest tu satyrem, bardzo zjadliwym i trafnie diagnozującym problemy ludzkości. W cudowny sposób opisuje kosmiczne nacje owładnięte absurdalną żądzą ciągłej ekspansji, drwi ze stereotypów postrzegania kosmitów przez ziemian, a wegetarianizm przeciwstawia humanitarianizmowi. Poza szokami, w albumie znalazło się miejsce dla innych historii ze scenariuszami Moore’a: Czaso-skrętaczy czy historii Abelarda Snazza. Większość opowiastek dowcipem i elegancką puentą przywodzi na myśl najlepsze skecze Monty Pythona. 
Co do rysunków, to niemal cały album stworzony jest przez wówczas znanych jedynie lokalnie, a obecnie popularnych na całym świecie artystów. Steve Dillon długo po komiksach z Szoku przyszłości” narysował takie hity, jak "Kaznodzieja", czy "Hellblazer", Brendan McCarthy, znany w Polsce z komiksu "Skin",  zasłynął komiksami rysowanymi do scenariuszy Petera Milligana, a Dave Gibbons to współautor moore’owskich "Strażników". Wtedy to była obiecująca drużyna, dziś wręcz dream team. 
Takie nazwiska na okładce to wabik na poławiaczy komiksów. „Kompletny szok przyszłości” to ponadczasowy, fantastyczno-naukowy, okraszony czarnym humorem, świetny komiks. Polecam nie tylko fanom Alana Moore’a. 
"Kompletny szok przyszłości". Scenariusz: Alana Moore. Rysunki: Mike White, John Cooper, Paul Neary, Ian Gibson, Brendan McCarthy, John Higgins, Garry Leach, Ron Tiner, Jose Casanovas, Eric Bradbury, Dave Gibbons, Jesus Redondo, Robin Smith, Allan Langford, Jim Eldridge, Alan Davis, Steve Dillon, Boluda, Bryan Talbot. Tłumaczenie: Damian Pietrzak, Jacek Więckowski, Małgorzata Matachowska. Wydawca: Studio Lain, Iława 2016.
Komiks można kupić tutaj: Sklep. Gildia. pl