Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

piątek, 7 kwietnia 2017

Skizz - Moore/ Baikie

Alan Moore nie od razu uznawany był za geniusza. A nawet gdy już był, zdarzały mu się przegadane potworki. Jego największym dziełem jest historia Kuby Rozpruwacza, zatytułowana „Prosto z piekła”, a najbardziej popularnym - zekranizowani przez Zacka Snydera „Strażnicy”. Zanim jednak Moore stał się jednym z najważniejszych elementów inwazji Brytyjczyków na Stany Zjednoczone, produkował odcinkowe formy komiksowe dla lokalnych, wyspiarskich potentatów. 
Jednym z  takich wynalazków jest „Skizz”, zrealizowany z grafikiem Jimem Baikie, którego zbiorcze wydanie właśnie ukazało się w Polsce. Nie jest to historia naznaczona przekleństwem łatki „geniusza”, której czytelnicy nie potrafią od mistrza odkleić nawet, gdy ten tworzy komiksy słabsze. To prosty, przygodowy komiks science-fiction, w którym  „E.T.” Stevena Spielberga przepisany zostaje na grunt brytyjski wraz z subkulturowym kopniakiem i antysystemowym zrywem. 
Moore kręci tę historię bez intertekstualnych zabiegów i szeregu mglistych nawiązań, jakie obecnie charakteryzują jego prace, dając czytelnikowi czystą, niewymagającą rozrywkę. A w przypadku Moore’a słowo „niezobowiązująca rozrywka” znaczy naprawdę wiele. 
Na pierwszym planie „Skizza” ulokowana została prosta historia o przybyłym na ziemię obcym, który dziwi się ludzkości i przeraża się nią, ale również w pewnym sensie zakochuje się w charakteryzujących ją poświęceniu i oddaniu. Natomiast w tle Moore sięga do polityki, w kilku prostych kadrach omawia zjawisko tolerancji, a w jednej postaci kumuluje cechy nienawistnego dyktatora. Prawdę mówiąc, „Skizz” dość żywo koresponduje z obecną sytuacją polityczną na świecie. Choć osadzony jest głęboko w latach 80. minionego wieku. 
Ukłon należy się tłumaczce tego komiksu, Małgorzacie Matachowskiej, która nie zdecydowała się na modne ostatnio uwspółcześnienie tekstu i pozostawiła wszelkie nazwy własne zespołów, aktorów i ówczesnych gwiazd z rejonów Birmingham i nie tylko. Dzięki temu pewne zabiegi językowe, jak te z zespołami Police i Madness, smakują bardzo dobrze. Minus natomiast w stronę drukarni i składacza. Skizz ma wymuszony format i bezsensowne białe marginesy na górze i dole strony (a że można lepiej, pokazuje zbiór "Bad Company" Milligana, Ewinsa i McCarthy'ego), kiepskie klejenie i falujący papier kredowy. Ponadto, na niektórych planszach gubi się kreska – nawiasem mówiąc bardzo sprawna i utrzymana w stylu realistycznym. Poza tymi technicznymi niuansami, sam komiks jest świetny. To taki Alan Moore dla ludzi. Komiks, który można czytać bez otwartej encyklopedii, wikipedii i dużych ilości słowników. 
"Skizz". Scenariusz: Alan Moore. Rysunki: Jim Baikie. Tłumaczenie: Małgorzata Matachowska. Wydawca: Studio Lain, 2017.

Brak komentarzy: