Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

środa, 30 listopada 2011

Kibicujemy (224)

Autor: Dominik Szcześniak Powracamy do kibicowania komiksowi Immortal Suicide. Gdy jego twórcy gościli na naszych łamach ostatnim razem, apelowali do rysowników o włączenie się do projektu. Okazuje się, że rysownik się znalazł. Oddaję głos Tomaszowi Kleszczowi:
Kiedy ekipa Immortala ogłosiła, że poszukują rysownika doszedłem do wniosku, że dawno nic nowego nie rysowałem i chwila odsapki od Kamienia Przeznaczenie będzie wskazana. Złożyłem CV wraz z listem motywującym i czekałem w stresie, czy zdołam się zakwalifikować. Przyznaję, że zmotywowały mnie głównie prace Magdy Łysak, które robiły całkiem niezłe wrażenie i doszedłem do wniosku, że zmierzę się z tematem. No i tak spaskudziłem im komiks moją amatorszczyzną.

Oczywiście z Jankiem nie znam się osobiście. Podesłał mi scenar, ja włączyłem kamerę w mojej głowie i po dogadaniu zmian w kilku ujęciach przystąpiłem do dzieła. Najbardziej problematyczną sprawą okazało się stworzenie Rycerzy Pustki, gdyż Jan nie miał wyraźnie sprecyzowanej wizji, a ja nie jestem dobry w wymyślaniu nieistniejących w świecie rzeczywistym postaci. Ale po paru szybkich szkicach sprawa jakoś dojrzała i rycerze nabrali ostatecznej formy.

W zasadzie sprawa rozwiązała się tak, jak lubię, trzymałem się linii scenariusza, ale rozrysowywałem ją w miarę swobodnie, co chyba wszystkim wyszło na dobre. Początkowo rysowałem tradycyjnie, ale doszedłem do wniosku że komiks wymaga więcej mroku, a co za tym idzie przerobiłem narysowane plansze i dodałem znacznie więcej cieni i czerni.
Czekamy teraz, aż Norbert pokoloruje ilustracje żeby mogły zachwycić moje i wasze oko, wtedy projekt ruszy dalej.
Ciąg dalszy nastąpi...
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

wtorek, 29 listopada 2011

Mądre komiksy na mądre święta

Od jakiegoś czasu logo Ziniola widnieje na okładkach dobrych komiksów, jak również na plakatach wyjątkowych wydarzeń. Wsparliśmy również ciekawą inicjatywę Centrali, o której przeczytać możecie poniżej:
MĄDRE KOMIKSY na MĄDRE ŚWIĘTA
Nie masz jeszcze komiksów Centrali? A może szukasz prezentu na Święta?
* od 30% do 60% cen okładkowych Centrali i Ligatury. Książki zawsze wysyłamy na nasz koszt.
* przy zamówieniach powyżej 150 zł przesyłka kurierem gratis (jeśli zamówisz do południa - zakupy otrzymujesz następnego dnia).
*do każdego zamówienia powyżej 50 zł dokładamy elegancki pakiet 12 pocztówek świąteczno-noworocznych autorstwa: Jakuba Grocholi, Tomasza Niewiadomskiego, Tomasza Pastuszki, Agnieszki Piksy, Ojca Rene, Olgi Wróbel.
* tylko po 15 egzemplarzy każdego tytułu jest objętych promocją MĄDRE KOMIKSY na MĄDRE ŚWIĘTA.
* promocja trwa do 15 grudnia włącznie.

To był bardzo dobry rok i przygotowaliśmy dla Was bardzo dobrą ofertę: MĄDRE KOMIKSY na MĄDRE ŚWIĘTA. Zapraszamy do zakupów dla siebie, dla bliskich i dla tych, którym chcecie pokazać jak różnorodny i bogaty jest świat komiksu. Na życzenia przyjdzie jeszcze czas - zapraszamy po MĄDRE KOMIKSY od Centrali i festiwalu Ligatura. 
TYTUŁY w objęciach akcji: (kliknij w tytuł by dowiedzieć się o nim więcej)
Matador, Jay Wright, (ze 111 zł na 66 zł)
Stuck Rubber Baby, Howard Cruse, (z 51,50 zł na 36 zł)
Pozdrowienia z Serbii, Aleksandar Zograf, (z 42 zł na 29 zł)
We Włoszech wszyscy są mężczyznami, Luca de Santis, Sara Colaone, (z 39,90 zł na 24 zł)
Leksykon polskich bohaterów i serii komiksowych, Adam Rusek, (z 49,90 zł na 29 zł)
Anna chce skoczyć, Lucie Lomová, (z 34,90 zł na 14 zł)
Zeszyty Komiksowe nr 10 - Granice komiksu, (z 24,90 zł na 15 zł)
Zeszyty Komiksowe nr 11 - Komiks w Europie Środkowo - Wschodniej, (z 39 zł na 22 zł)
Zeszyty Komiksowe nr 12 - Komiks historyczny (z 39 zł na 25 zł)

Kibicujemy (223)

Autor: Dominik Szcześniak Gedeon zebrany się składa. Daniel Grzeszkiewicz zdaje raport z tego, co znajdzie się w jego albumie. Kibicujemy!
W cyklu niedorzecznych zajawek: w ramach kolejnego raportu z dna szuflady, mogę oświadczyć, że plansze, które udało mi się stamtąd wypłoszyć, zbiły się w zwartą grupę i stadnie zabrały, do skanowania, czyszczenia, i systematyzowania swojej zawartości. 
Trudno to jeszcze ogarnąć, tym bardziej, że wciąż nie mam całego materiału, ale na razie szykuje się jakieś 120 stron z tendencją do tycia, w miarę napływu nowych komiksów. Z każdym kolejnym szortem robi się coraz bardziej różnorodnie.
Staram się być bezwzględny, w kwestii selekcji, więc pozostawiam tylko te osobniki, które dobrze rokują na przyszłość, pozostałe uśmiercam zgodnie z unijnymi dyrektywami odnośnie ochrony praw kiepskich komiksów, jeżeli takowe istnieją.
Graficznie i od strony techniki wykonania, praktycznie każdy komiks jest inny, a kolejność poszczególnych opowiastek uzależniona nie od chronologii powstawania, ale nastroju, tak, by czytelnik, nie odbijał się jak piłeczka, od kolejnych chaotycznych opowieści, ale mógł dać się bezpiecznie ponieść, ku brzegom szuflady.
O czym raportował
Daniel Grzeszkiewicz
28-11-2011
Ciąg dalszy nastąpi...
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Kibicujemy (222)

Autor: Dominik Szcześniak Najlepsi polscy komiksiarze zebrali się, by stworzyć antologię poświęconą historii Gliwic. Są wśród nich: Marek Turek, Mikołaj Ratka, Przemysław Surma, Daniel Gizicki, Kajetan Wykurz, Marcin Surma, Rafał Szłapa, Tomasz Kontny, Anna Helena Szymborska, Daniel Gizicki, Grzegorz Pawlak, Dominik Szcześniak i Maciej Pałka. O kilka słów na temat antologii poprosiliśmy Mikołaja Ratkę, koordynatora projektu. Kibicujcie i słuchajcie:
Kadr z komiksu Dominika Szcześniaka i Macieja Pałki
Komiksy historyczne stanowią pokaźny segment naszego wątłego rynku. Można pokusić się o stwierdzenie, że wśród różnych instytucji i urzędów panuje swego rodzaju moda na tę właśnie odmianę komiksowego medium. Komiksy historyczne są więc tworzone przeważnie na zamówienie i za zadanie mają edukować. Ślepe podporządkowanie komiksu celom edukacyjnym jest jednak zwykle największą bolączką tych publikacji, w których fabuła sprowadzana zostaje najczęściej do roli obrazkowego streszczenia podręcznika. Wydaje się, że urzędy i instytucje zwracają uwagę niemal wyłącznie na ten edukacyjny wymiar komiksu historycznego. Oczywiście istnieją wyjątki. Mam nadzieję, że już wkrótce dołączy do nich pozycja przygotowywana w muzeum miejskim w Gliwicach.

Razem z grupą komiksiarzy szykujemy bowiem antologię szortów poświęconych historii Gliwic. Powstaje osiem komiksów o najważniejszych wydarzeniach z dziejów miasta. Komiks nigdy nie zastąpi podręcznika (wręcz nie powinien tego robić), dlatego postanowiliśmy odejść od szkolno-podręcznikowej formy prezentowania historii, czyli ograniczenia fabuły do suchych faktów historycznych. W większości będą to fikcyjne opowieści z historią gdzieś w tle, komiksy inspirowane określonymi wydarzeniami, w których na plan pierwszy wysuwać ma się interesująca fabuła. Ponieważ dzieje Gliwic nie są szczególnie znane, w gotowej antologii każdy szorciak poprzedzi krótkie opracowanie historyczne tematu.

Do udziału w antologii w pierwszej kolejności zaprosiłem autorów związanych z Gliwicami. Zwróciłem się również do komiksiarzy charakteryzujących się ciekawym, wyrazistym stylem, ponieważ jednym z celów antologii jest zaprezentowanie różnorodności, jaką oferuje komiksowe medium. W zbiorku znajdą się więc szorty z pogranicza różnych gatunków komiksu i różnych jego odmian. Oprócz historii w kolorze, czerni i bieli, czytelnicy przeczytają komiks niemy oraz krótką formę nawiązującą do "protokomiksów". Antologia to również przekrój przez rozmaite fabuły: obyczajowe, humorystyczne, przygodowe, fantastyczne, a także zahaczające o opowieści grozy.

Czy uda się nam wyjść poza stereotypowy obraz komiksu historycznego czytelnicy przekonają się na początku przyszłego roku.
Kadr z komiksu Daniela Gizickiego i Grzegorza Pawlaka
Ciąg dalszy nastąpi...
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

piątek, 25 listopada 2011

Kibicujemy (221)

Autor: Dominik Szcześniak Kibicujcie Otoczakowi! Autor bardzo rzadko bywa wylewny, dlatego z tym większą przyjemnością zapraszam do dzisiejszego odcinka kibicowania. Otoczak odpowiada w nim na kilka ważnych pytań - głównie dotyczących jego najnowszego komiksu, zatytułowanego "Bi Bułka 3: Bi Bułka i Profesor Sztuka" - ale również kilka pytań zadaje...
Dzień dobry.
Uprzejmie informuję, że rozsadziłem dotychczasową formułę Bibuły, bo matematyczne założenia z początku serii, co teraz widzę, pozwoliły mi się rozpędzić i doprowadzić do punktu przecięcia moich kilku natur rysowniczych. Nie jest tajemnicą, że kiedyś rysowałem inaczej, bardziej realistycznie i mięsiście, potem zacząłem odchodzić ku bardziej syntetycznym formom, bo i w nich dostrzegłem piękno i pewien konkret przekazu bez wdawania się np. w tzw. cieniowanie „siankiem”.
Gryzipiórek
Pierwsze trzystronicowe odcinki odgrywały rolę motywacyjno-rytmizującą, teraz jednak zmieniłem zamek i klucze do koncepcji serii. BB3 jest jeszcze w części taka jak dwie Timofowe, a w części sięga już po inne środki wyrazu. Nie ma też granicy pomiędzy przygodami, a Notesem Białaska - i dlatego właśnie zapowiadany zin Brew Biała zostaje wchłonięty przez Bibułę. Po prostu nie mogło być inaczej. Te rzeczy wołały do mnie. Zresztą Brew Biała i tak była ogonem Notesu, więc wszystko się zazębiło, magnes zebrał opiłki żelaza, kula śniegowa wpadła do kadzi z ponczem i cała rtęć jest w termometrze, że się tak wyrażę. Po prostu historia, którą chcę opowiedzieć nie zawsze potrzebuje szortu, bo czasem planszy, lub jednego rysunkowego grepsu (np. BB4 będzie pełnometrażowa). Ergo: różne narracje proporcjonalnie przenikają się i taka jest obecnie BB. W tym momencie widzę ją jako stustronicowy album co odpowiedni czas. Dla zwolenników mnie jako Tomas/z’a, mogę jeszcze dodać, że „sianko” w oldskulowym stylu też się pojawia…
Spotkanie w chmurach
W trzeciej Bi Bułce jest parę piłek o sztuce, względności pojęcia dobrej i złej plastyki, kiczu i pięknie, miernocie i geniuszu. O tym, że sztuka to dziwka i kochana matka, wróg i przyjaciel, że nie jest lekko, a czasami aż za. I to wszystko w undergroundowym komiksie! Heh. Oto wyjaśnienie dlaczego album nazywa się Profesor Sztuka. Postać o tym tytule i nazwisku zresztą naprawdę istnieje, byłem jego uczniem na studiach, a uczył mnie rysunku. Wykorzystałem ten ciekawy związek nazwiska i profesji.  
Spotkanie na B5
Głęboki banał. Właśnie dlatego gadanie o tym, co się robi uważam za zbędne - dzieło ma przecież usta, a autor dorabia mu niepotrzebnie gębę? Oczywiście z szacunku do odbiorcy i wydawcy robię to, czego się wymaga od autora. Nie jest to nawet takie złe, można trochę pokonfabulować. Heh. Ale co następuje, oznajmiam: My, naród polski, tfu, ja, Rafał Tomczak, w ramach komiksu świadomie działam nieco na przekór linijce i fabułom seriali telewizji polskiej. Ale tylko trochę, rzecz jasna. Nie gryzie się ręki, z której się je. A ja jem wiadrami. Jestem fanem.
Stany represyjne
Konkludując: razem ze mną i bohaterowie komiksu zamienili się ze spokojnych agentów Jego Owalnej Mości w fowistów polujących na dziwne postacie ankietowanych mieszkańców, bo zadanie spisu powszechnego ludności Jaźni Otoczaka zaczęło być trudniejsze niż się wydawało. Czy da się porachować jaźń? Kto w ogóle wymyślił coś takiego? Bo chyba nie ja? Czy mnie jest wobec tego więcej? O co chodzi w tej wyprawie? Heh.
Pozdrawiam,
Otoczak
Spotkanie z Panią Plastyką
Ciąg dalszy nastąpi...
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

czwartek, 24 listopada 2011

24h Comics Day Gdańsk - Berlin. Relacja

Autor: Marek Kraska
Najnowsza edycja organizowanego w Gdańsku już po raz czwarty 24h Comics Day, wzbudziła już przed rozpoczęciem tego maratonu wiele emocji. Stało się to najpewniej w związku z międzynarodowym wymiarem imprezy. Uczestnicy umawiali się na Facebooku i wymieniali uwagi na temat treningu i przygotowania kondycyjnego do wyczynowego rysowania. Samo wydarzenie nie zawiodło komiksiarzy, bo atrakcji było co niemiara. Padł rekord frekwencyjny. Do rysowania stawiło się 30 osób. Choć w okrojonym składzie, ale przyjechali goście z Berlina i ku zaskoczeniu wszystkich zjawiły się trzy ekipy telewizyjne...
W samo południe
Ale zacznijmy od początku. Do Pracowni Komiksowej zmierzaliśmy razem z Peterm, Ulle i  Manuelą z berlińskiej biblioteki Die Renate. Zbliżało się południe a telefon dzwonił i dzwonił . Za każdym razem pojawiało się pytanie: gdzie jesteście? Wpadamy do Pracowni, a w środku tłum. Nie tak znowu mała sala w bibliotece jest pełna ludzi z ołówkami i cienkopisami w rękach. Jest trochę zamieszania i nerwówki. Wszyscy chcą się dobrze usadowić, bo przez najbliższą dobę nie będą się za wiele ruszać ze swoich miejsc. Dodatkowe napięcie wprowadza trzech kamerzystów kręcących się wokół rysowników i redaktorzy telewizyjni, planujący kogo wyłowić do przeprowadzenia wywiadu. Trochę oniemiali i onieśmieleni goście z Niemiec siadają przy stole i wyjmują swoje przybory. Na zbyt długie oficjalne powitania nie ma za bardzo czasu. Bogdan Ruksztełło - Kowalewski z Pracowni ogłasza temat. Hasło to: Dziecko – Das Kind. Zaczyna się...
Narodził się  z chaosu
Pierwsze godziny są dość chaotyczne. Wielu uczestników zasiada od razu do rysowania i nie marnuje czasu. Kilka osób jeszcze się namyśla. Pojawia się kilku spóźnialskich.  W małej kuchni w Pracowni spotyka się parę osób, które wpadły tu towarzysko. Okazuje się nawet, że jest dziewczyna z Wrocławia,  która przyjechała z chłopakiem i do końca maratonu zainstalowała się najpierw z laptopem a potem śpiworem między regałami z biblioteki. Jak nie jedna to druga redakcja telewizyjna wywołuje po kolei do wypowiedzi organizatorów, rysowników, wśród których największym wzięciem cieszy się  delegacja zza Odry. Niewątpliwą gwiazdą telewizyjną zostaje Tomasz Grządziela, który być może dzięki swojemu wystąpieniu w „Teleexpressie” na stałe zyska nowy pseudonim. Chwilę potem wjeżdża jedzenie z zamówionego cateringu, które także załapało się na wystąpienie w lokalnym wydaniu Panoramy. Powoli jednak zamieszanie cichnie i zaczyna się iście mrówcza praca.
Mozolnie pod górkę
W każdym maratonie, uczestnicy mają swoje indywidualne tempo. Tak samo dzieje się w przypadku  gdańskiego 24h Comics Day. Widać, jak różne strategie i techniki zostały wybrane przez rysowników. A oto kilka przykładów. Peter Auge Lorenz: od samego początku tempo jedna strona na godzinę, od razu w tuszu.
Mateusz Skutnik: najpierw ołówek i przymiarka do nałożenia akwareli. Tusze poczekają do rana. Jacek Kuziemski: ciśnie na formacie w deseń A7, co jak się okaże zaowocuje ukończeniem pracy w okolicy pierwszej w nocy. Duet scenarzysta Piotr Szulc i rysownik Kuba Babczyński: Piotrek pisze strona po stronie, z lekkim zapasem a jak rysownik nie nadąża to wypełnia czarnym markerem większe plamy na rysunku. Kuba marudzi, co mu się nie podoba w scenariuszu i pilnie cyzeluje kolejne kadry.  Przemek Kłosin: rysuje z pieczołowitością niezwykle realistyczne plansze. Technika sprawia, że nie skończy, ale będzie rysował póki sił starczy. Łukasz Godlewski: uznał, że najlepiej się rysuje siedząc na taborecie w rozmiarach dziecięcych. Tomasz Grządziela: co się dzieje przy tym stoliku, nie ogarniam, ale jest tam wszystkiego dużo z rozmaitymi przyborami do rysowania na czele. Konrad Okoński: człowiek bardzo zaprzyjaźniony z komputerem, z którym się nie rozstaje. Komiks odda w formie gotowych do druku plików.
Coraz bliżej do półmetka
W okolicach dwudziestej widać, że ubyło trochę ludzi i jest trochę  rozprężenia. Znajduje się czas na wypicie Red Bulla, a ilość jego pustych puszek systematycznie rośnie na stołach. Zbiera się mały tłumek przed ekranem komputera, gdzie 24h Comics Day ma swoje 15 sekund w oglądanym on-line „Teleexpressie”. Krótkie odwiedziny znajomych, wycieczki do sklepu. Za chwilę nawet w Żabce będzie można już tylko pocałować klamkę. Wraz z nastaniem godziny ciszy nocnej zamykają się dla gości z zewnątrz podwoje biblioteki. Zostaje już tylko praca i skupienie nad kolejnymi planszami. Powoli pojawia się zmęczenie i trzeba będzie z nim walczyć do południa następnego dnia. Bywają jednak także momenty na chwilkę przerwy. Niemiecka drużyna przez dłuższy czas pozostaje pod wrażeniem kilku tomów Tytusa Romka i A'tomka, które ściągnęli z  regałów Pracowni. W ramach ćwiczeń stylistycznych zostaje wykonany portret Tytusa według wyrysowanej przez Papcia Chmiela instrukcji w jednej z książeczek.
Czarna dziura
W okolicach godziny drugiej autor powyższej relacji udał się na spoczynek i powrócił do Pracowni dopiero w okolicach godziny dziesiątej rano. To co się zdarzyło w tym czasie niech pozostanie tajemnicą rysujących.
Dawn of the Dead
Może nie dosłownie był to świt żywych trupów.  Większość z kilkunastu osób, które pozostały na polu bitwy do samego końca, przyjęła odpowiednią dawkę napojów energetycznych i funkcjonowała całkiem żwawo dzięki adrenalinie. Mimo wszystko widać było zmęczenie i napięcie na wielu twarzach. Kilka osób pracowało do ostatnich minut maratonu i znalazło się w gronie siedemnastu najwytrwalszych, którzy z powadzeniem zakończyli swoje prace. Kilka osób znalazło sobie z kolei przytulny kącik na drzemkę. Nie mniej jednak większość rysowników sprostała zadaniu i chyba nikt się nie spodziewał, że powstanie aż tyle materiału do czytania i oglądania po jednej dobie.
Co dalej?
Cały projekt nie kończy się jednak na jednej listopadowej nocy. Niestety delegacja niemiecka przyjechała w okrojonym składzie, po pewnych problemach logistycznych. Goście z Niemiec zostali z tego powodu liczebnie zdominowani przez nadspodziewanie licznie przybyłych polskich komiksiarzy.  W kwietniu 2012 reprezentacja z Polski będzie miała jednak okazję na rewizytę w Berlinie i tam z kolei należy się spodziewać przewagi liczebnej lokalnych rysowników. Zobaczymy jak sobie poradzą rysownicy-wyczynowcy na wyjeździe.
A to co udało im się zrealizować za pierwszym razem będzie można sprawdzić już pod koniec roku. Nie odbiegając formule rysowniczego sprintu, w równie szybkim tempie zostanie przygotowana i wydrukowana wystawa prac powstałych w trakcie pierwszej sesji wspólnego rysowania. Będzie ją można obejrzeć w Pracowni Komiksowej w Gdańsku, a potem pojedzie do Niemiec. W podobnym terminie należy się spodziewać w druku 10 albumów w obu wersjach językowych. Po edycji berlińskiej i wydania jej wyników zapraszamy wszystkich na podsumowanie projektu w ramach Bałtyckiego Festiwalu Komiksu. Bieżących postępów w pracy nad projektem możecie z kolei wypatrywać w Ziniolu.  
Projekt został jest realizowany przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną im. Josepha Conrada w Gdańsku ze środków przyznanych przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej oraz Urzędu Miasta Gdańsk.
Organizatorzy dziękują partnerom projektu, czyli: Hufcowi ZHP Gdańsk Śródmieście im Alfa Liczmańskiego, Stowarzyszeniu Die Renate e.V., Stowarzyszeniu Akademia Komiksu GDAK.
Specjalne podziękowania dla Pana Kanapki.
Notował: Marek Kraska