Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 21 listopada 2011

Joker - Azzarello/ Bermejo

Autor: Dominik Szcześniak
Joker jest psycholem owładniętym manią dokopania Batmanowi. Raz szalonym i precyzyjnym w działaniu, innym razem głupim i lekkomyślnym, niekiedy cwanym... - można do niego przypiąć każdą z tych cech i multum innych, w zależności od scenarzysty, który opisuje jego perypetie. W tym gąszczu podejść, niezmiennym elementem pozostawał (i pozostaje) jedynie szeroki uśmiech na bladej buźce łotra. Brian Azzarello uśmiech ten poszerzył, upodabniając do filmowej interpretacji Heatha Ledgera, a z Jokera uczynił gangstera. Wyszedł mu stonowany, psychologiczny noir. 
Joker wychodzi z Arkham i krok po kroku odzyskuje władzę w Gotham. Odwiedza starych znajomych, którzy roztrwonili jego kasę, jednym rozdaje propozycje nie do odrzucenia, innym funduje teatralną śmierć. Rozboje, wymuszenia, drobna gangsterka stopniowo wprowadzają go na ścieżkę do ostatecznego rozliczenia z Two-Face. Brzmi jak typowy materiał na komiksową nawalankę, zwieńczoną pojawieniem się Batmana i załatwieniem sprawy. Ale tak nie jest. 
Ten z pozoru prosty w obsłudze komiks, tak naprawdę skrywa w sobie wiele trudnych niuansów. Azzarello rezygnuje z wyjaśnienia głównego pomysłu, na którym opiera się historia, jak również z kilku innych bardzo interesujących kwestii, pojawiających się w dalszym ciągu fabuły. Jest to posunięcie, które niejednego fana serialu o Batmanie zapewne zirytuje, bądź nawet doprowadzi do szewskiej pasji, jednak w tym wypadku świetnie sygnalizuje o co autorowi chodzi. Nie o wyjaśnianie, a o ukazanie wiarygodnego portretu psychologicznego w oparciu o hipotetyczną sytuację. Joker wypisany z Arkham? Niemożliwe stało się możliwe? Już po kilku stronach to pytanie staje się nieistotne. Azzarello wciąga w swoją historię po mistrzowsku i sugeruje, byśmy skupili się na niespiesznym tempie, specyficznym języku i interesującym podziale ról wśród bohaterów.
Komiks napisany jest bardzo oszczędnym językiem. Pomijając narrację pomocnika Jokera, stanowiącą ciekawy, bardzo "gangsterski" zabieg, autor scenariusza skupił się na dialogach oraz - co istotne - bezgranicznie zaufał rysownikowi, dużą ilość scen rozpisując bez jakiegokolwiek komentarza, bądź z kilkoma lakonicznymi kwestiami na danej planszy. Nawet drobnostki, w rodzaju specyficznego urywania zdania z kadru na kadr, potęgują szaleńczy nastrój komiksu.
Narrator - Jonny Frost - jest typowym obserwatorem. To, co na skutek swoich obserwacji przekazuje czytelnikowi może zadziwić tych, którzy mają w pamięci schemat, według którego wrogowie Batmana z radością tłukli się między sobą kiedy już nie mieli możliwości naparzania się z Batmanem. Frost widzi bowiem łotrów zhierarchizowanych w mafijnej strukturze/strukturach. Croc jest pokornym chłopcem od brudnej roboty, Pingwin (w komiksie pojawiający się jedynie pod swoim prawdziwym imieniem) - siedzącym za biurkiem szulerem, a Two Face pociągającym za sznurki szefem półświatka. Na Jokera jedni reagują strachem, inni witają go z radością. Obie te postawy zdają się hamować tę wspomnianą wrogość, którą w komiksach z dawnych lat łotrzykowie okazywali sobie na każdym kroku. 
Sam Joker nakreślony został jako psychol, który - niczym postać odgrywana przez Joego Pesci w Chłopcach z ferajny - rozśmieszy cię do łez, a chwilę później zetrze twą krew z bejzbola. Azzarello próbuje w jakiś sposób to jego szaleństwo ogarnąć i diagnoza jaką stawia jest satysfakcjonująca.
Azzarello klimat opowieści oparł o wspomniane już szaleństwo, ale nie zapomniał również o odwiecznym wrogu Jokera - Batmanie. W tym albumie pojawia się on jedynie epizodycznie, ale poprzez fantastyczne linie dialogowe odnieść można wrażenie, że na wielu stronach Gacek znajduje się blisko, zaraz za linią kończącą kadr. To jest niewątpliwie kolejny duży plus w kwestii klimatu komiksu.
Joker to kawał solidnego komiksu. Świetnie napisanego i porządnie narysowanego (ta okładka!) i przy okazji rzucającego nowe światło na postać, zatruwającą życie obrońcy Gotham od lat. Jako, że traktuje o największym w uniwersum DC witzmacherze i kawalarzu, obfituje również w specyficzny humor. Wśród wielu dowcipów na pewno znajdziecie choć jeden zabójczy żart.        
Joker. Scenariusz: Brian Azzarello. Rysunek: Lee Bermejo. Tusz: Mick Gray. Kolory: Patricia Mulvihill. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawca: Egmont 2011. Album wydany w cyklu Obrazy grozy.

1 komentarz:

Krzysztof Ryszard Wojciechowski pisze...

"bardzo "gangsterski" zabieg"

"Gangsterka" i "noir" nie są tożsame . A chyba noir właśnie miałeś na myśli. Oczywiście jedno ma sporo wspólnego z drugim, ale jeśli mówimy o zabiegach narracyjnych to jest to jednak istotna różnica.

Fajny tekst. Pozdrawiam.