Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 7 listopada 2011

Lucky Luke - Goscinny/Morris

Autor: Dominik Szcześniak
Gdyby ktoś w czasach współczesnych zrobił komiks o takiej sile rażenia, jaką ma Lucky Luke, byłby to niewątpliwie komiks roku. Albo dekady. Tyle, że nikt już takich komiksów nie robi. Utwór Morrisa i Goscinnego to klasyk, którego bronić nie trzeba. Nie trzeba również zachęcać do jego kupna, czy nawet pisać, że jest to "musiszmieć". Można natomiast porozpisywać się nad jego smakowitością.
Tym razem w egmontowskiej zbiorczej edycji przygód kowboja dostajemy trzy tomy: W górę Missisipi, Na tropie Daltonów oraz W cieniu Wież wiertniczych. W pierwszym - wyścig dwóch statków rzeką Missisipi, w drugim - syzyfowa praca Lucky Luka, czyli uganianie się za czwórką braci (o intelektach odwrotnie proporcjonalnych do wzrostu), a w trzecim - gorączka ropy. Schematy fabularne bardzo łatwe do przewidzenia, bo wiadomo, że w wyścigu kapitan sprawiedliwy zostawi podstępnego daleko w tyle, Daltonowie zostaną schwytani, a gorączkę zbije Luke, ale nie o zaskoczenie przecież tu chodzi. Autorzy serialu stawiają na przygodę i humor. I to właśnie dostaje czytelnik.
Gościnny pisze po mistrzowsku, spokojnie ciągnąc główny wątek i spontanicznie dorzucając do niego mnóstwo dygresji. Lucky Luke jest tu głównym bohaterem, elementem scalającym wszystkie historie, natomiast motorem napędowym są postaci drugoplanowe, o bardzo wyrazistych charakterach: roztargniony sternik, który "zna wszystkie aligatory z imienia i nazwiska", poszukiwacz ropy znajdujący ją podczas odsiadki w więzieniu oraz - prawdopodobnie przede wszystkim - pies Bzik. Bzik - dla potrzeb komiksu - jest psem gadającym. Jest skuteczny jedynie za sprawą przypadku, choć jego wygadanie mogłoby świadczyć o czymś zupełnie odwrotnym. Ta postać jest dla Goscinnego wytrychem do ukazywania absurdalnych postaw ludzi.
Lucky Luke to znakomity komiks humorystyczno-przygodowy. Dla dzieci, dla dorosłych, z morałem i salwami śmiechu. Zalecenie jest proste: kupić, przeczytać, postawić na półce, wracać do niego co jakiś czas, za kilka/kilkanaście lat pokazać dzieciom, a jednocześnie i sobie przypomnieć. Gwarantuję, że będzie bawił wciąż tak samo.
"Lucky Luke: W górę Missisipi, Na tropie Daltonów, W cieniu wież wiertniczych". Scenariusz: Rene Goscinny. Rysunki: Morris. Tłumaczenie: Marek Puszczewicz. Wydawca: Egmont 2011

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

coś mało ostatnio recenzji na ziniolu...