Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Riccardo Burchielli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Riccardo Burchielli. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 sierpnia 2018

DMZ #72 - Wood/Burchielli

(Uwaga! Spoilery!)
No i skończyła się walka o Manhattan. Roth postanowił odpowiedzieć za swoje czyny. Przyznał się do tego, co zrobił, i do tego, czego nie zrobił. Zamiast wyroku śmierci, dostał dożywocie. Ale napisał też książkę, której fragmenty możemy sobie przeczytać, kiedy jej czytelniczka podążą śladem myśli i miejsc opisanych przez Rotha. Piętnaście lat później.

Ponieważ sporo odcinków DMZ postanowiłem w cyklu Vertigo jakoś wyróżnić, pozytywnie lub negatywnie, nie chciałem zostawiać opisu epizodów gdzieś w środku, bez konkluzji. Stąd słów kilka o epilogu.

Ogólnie pomysł na plus. Czasami tak się czytelnik/widz zżywa z postaciami serii, że chciałby więcej i więcej. On nie potrafi postawić kropki w odpowiednim miejscu, zawiesić myśli w wierszu tak jak autor, żeby wyszło niezwyczajnie. Wood dodał ten jeden odcinek chyba odczytując pragnienia czytelników, ale nie popełnił w sumie błędu, nic wielkiego nie popsuł. Daleko temu epilogowi do fatalnie dodanych scen żałosnego pościgu i bijatyki choćby z Okupu z Melem Gibsonem, które z jako-takiego sensacyjnego filmu robią hollywoodzką żenadę. Wiecie, kiedy jego porwany syn poznaje porywacza po głosie? A potem jest nawalanka na ulicy, żeby „ten zły” dostał za swoje. Gdyby sobie scenarzysta darował ten „fight” o „justice, truth and the American Way” na końcu, to byśmy mieli film z intrygującym zawieszeniem. A nie mamy.

A co zrobił Wood źle w zakończeniu? Splasz z wzlatującymi na tle wieżowców NYC białymi gołąbkami pokoju… Tak, to zdecydowanie mógł sobie darować. Ale wy nie darujcie sobie tej serii. Mimo moich spoilerów, przeczytajcie! 
(Kuba Jankowski)
"DMZ" #72. Scenariusz: Brian Wood. Rysunki: Riccardo Burchielli. Kolor: Jeromy Cox. Wydawca: DC Vertigo, luty 2012

niedziela, 5 sierpnia 2018

DMZ #50 - Wood

Okrągłe numery twórcy i/lub wydawcy bardzo często starają się jakoś uczcić. Tak też postanowił zrobić Brian Wood. Pięćdziesiąty zeszyt DMZ do jego scenariusza rysuje dziesięciu różnych rysowników: jest główny mistrz ołówka w serii, Riccardo Burchielli (w zaskakującym epizodzie w czerni i bieli) oraz Rebekah Isaacs (Roth i taksówkarz dają lekcję pewnemu panu, który planuje w DMZ ubić interes), Jim Lee (zaledwie całostronicowy rysunek), Fabio Moon (niemy szorciak o dzieciach i ładunku wybuchowym), Ryan Kelly (obok opowieści Isaacs i Burchielliego ta należy do trzech najlepszych: o człowieku, który próbuje ocalić dzieła sztuki na „po konflikcie”; nie ukraść ani sprzedać, ale ocalić dla potomnych), Lee Bermejo (jeden rysunek plus tekst), Philip Bond (jedna ilustracja z tekstem), Jean Paul Leon (o chińskiej kuchni Wilsona), Eduardo Risso i Dave Gibbons (obaj panowie, podobnie jak Lee, z jednym rysunkiem na całą planszę plus tekst).

Co uzasadnia taką konstrukcję jubileuszowego odcinka? Otóż Matty, po czterech latach (tyle samo czasu upłynęło od publikacji pierwszego odcinka serii) w strefie, postanawia napisać kilka słów o mniejszych elementach układanki, gdyż nie potrafi póki co dostrzec szerszej perspektywy. Pisze więc reportaż, trochę podobnie, jak pisał przewodnik po DMZ w #12, ale tym razem jednostronicowe ilustracje przeplata regularnymi komiksowymi szorciakami – z tekstem i bez.

Przy patchworkowej metodzie twórczej zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że wyjdzie niespójnie. Woodowi i pracującym dla niego rysownikom, choć bardzo różnią się kreską, wychodzi jednak bardzo ciekawie i sensownie, i nie ma „syndromu Žeželja”. Ponieważ #50 ma być zlepkiem, nie sposób zarzucić scenarzyście i rysownikom, że nic tu do siebie nie pasuje. Jest po prostu różnorodnie. Szkoda może tylko, że „wielkie nazwiska” jak Lee czy Risso nie popisali się kunsztem na kilku planszach.

Aby uczcić jubileusz można wydać zeszyt z kilkoma wariantami okładki, zrobić rozkładaną okładkę trójczęściową albo wrzucić hologram z pająkiem. Tylko że do serii DMZ nic z tego nie pasowałoby tak dobrze, jak to, co wymyślił Wood.
(Kuba Jankowski)
"DMZ" #50. Scenariusz: Brian Wood. Rysunki: Rebekah Isaacs, Jim Lee, Fábio Moon, Ryan Kelly, Lee Bermejo, Riccardo Burchielli, Philip Bond, John Paul Leon, Eduardo Risso, Dave Gibbons. Kolor: Jeromy Cox. Wydawca: DC Vertigo, kwiecień 2010

środa, 1 sierpnia 2018

DMZ #48/49 - Wood/ Burchielli

DMZ #48/49: Hearts and Minds, Chapter 4 and 5 - te dwa rozdziały kończą ósmego trade’a DMZ. Do tego, co przeczytacie w zakończeniu Hearts and Minds, doprowadziły w prostej linii wydarzenia z #38. Jeśli rozstaj dróg z tamtego odcinka w postaci „Y” miał gdzieś pokierować Matty’ego, to raczej nawet on sam nie spodziewał się, że aż tak pobłądzi, że zmiana w nim będzie tak… brutalna? Dziwna? Niewytłumaczalna?
No bo jak sobie wytłumaczyć, że dziennikarz staje na czele paramilitarnej tajnej grupy, która załatwi najbrudniejszą robotę na polecenie nowego przywódcy DMZ, Parco? Jak to możliwe, że dziennikarz sfinalizuje zakup bomby atomowej na rozkaz tegoż samego Parco (to akurat numer wcześniej)? Jak to możliwe, że ktoś wykorzysta ten fakt, aby spróbować spacyfikować DMZ? Czy spodziewalibyście się, że w odwecie za pobicie przez żołnierzy, Roth zleci ich likwidację? I jak zareagujecie na to, że jego oddział przez pomyłkę zabije na jego rozkaz grupę niewinnych ludzi? 
W zasadzie to chyba każdy przywódca musi mieć ludzi od brudnej roboty, prawda? W każdym konflikcie korzysta się z prowokacji, tak? I każdy konflikt pochłania niewinne istnienia, czyż nie?
Tak czy inaczej, te dwa zeszyty pokazują efekt przemiany Rotha, który zaczyna trzeźwieć pod wpływem terapii szokowej, którą sam sobie funduje. Umysł rozjaśnia mu ostatecznie atomowy grzyb, który obserwuje z jednej z ulic DMZ. Jednak o sile szokującej konkluzji Hearts and Minds stanowi to, jakie miejsce opisane tutaj wydarzenia zajmą w całości układanki oraz to, jaką lekcję wyciągnie z tego Matty. Jeszcze będzie się działo.
(Kuba Jankowski)
"DMZ" #48/49. Scenariusz: Brian Wood. Rysunki: Riccardo Burchielli. Kolor: Jeromy Cox. Wydawca: DC Vertigo, luty/marzec 2010

niedziela, 29 lipca 2018

DMZ #38 - Wood/Burchielli

Czy w tym odcinku dochodzi do ostatecznej przemiany Matty’ego?

Matty wraca ze Staten Island (#35 i #36), Parco Delgado występuje już w roli prowizorycznego zarządcy NYC. Matty poszukuje na jego rozkaz informacji o miejskiej legendzie: gdzieś jest dużo złota i tylko Wilson z Chinatown wie gdzie dokładnie, i ile. A od Parco Delgado i od tego złota rozpocznie się wielka zadyma, która odmieni DMZ i w sumie doprowadzi do zakończenia wojny.

W DMZ powstała nowa część starego borough Manhattan: welcome to Parco City. Jakie interesy załatwia Parco? Czy to przywódca, który poświęci się, aby odmienić losy wojny i DMZ? Póki co jego prawą ręką staje się Matty, już okrzepły w strefie. Matty oddala się od bycia dziennikarzem, bierze do rąk broń (a dalej będzie w tej kwestii jeszcze ostrzej), zaczyna załatwiać czyjeś interesy, bo czuje rytm strefy. Matty brudzi sobie ręce, zmieniają się jego horyzonty.

W tym zeszycie trafiamy też na ten sam rozstaj dróg, na który trafił w „igreku” Yorick (te same ulice układający się w „y” = niewiadomą). Dokąd to wszystko pójdzie? Od tego miejsca mamy jeszcze ponad trzydzieści zeszytów, żeby się przekonać. Wydaje mi się, że właśnie w tym zeszycie Roth ma swój rytuał przejścia: pod gradem kul, rzucany od jednego gracza do drugiego, zaczyna myśleć inaczej, jeszcze nie sam za siebie, ale to tutaj dorasta mentalnie do DMZ, wie, że może coś zmienić. Wiwisekcja brutalnego konfliktu trwa, a Wood dalej wrzuca do amerykańskiego ogródka ogromne kamory.
(Kuba Jankowski)
"DMZ" #38. Scenariusz: Brian Wood. Rysunki: Riccardo Burchielli. Kolor: Jeromy Cox. Wydawca: DC vertigo, marzec 2009

wtorek, 3 lipca 2018

DMZ #4 - Wood/ Burchielli

Pisałem już w vertigowskim cyklu o pierwszej części DMZ. Teraz będzie o czwartej.

Jeśli weźmiecie do rąk pierwszy z dwunastu trade’ów, w których zebrano 72 odcinki DMZ, to zauważycie, że po czarnym brzegu stron, za połową zaczyna się biały. Biały, bo historia Ghosts dzieje się śnieżną zimą w Central Parku, gdzie Matty poszukuje materiału do reportażu o tajemniczym oddziale specjalnym, który wymierza sprawiedliwość na własną rękę.

W tej odsłonie DMZ na wyobraźnię działają bardzo silnie dwie rzeczy.

Jedna to stworzona przez Ghosts pod Central Parkiem ekologiczna oaza i propagowanie postawy świadomej, mimo trudnych warunków. Pewne zasady nie tyle nawet powinny obowiązywać w każdych warunkach, co jeszcze silniej w momencie rzeczywistej próby. Wood ustami Ghosts odpowiada, co może być wartością fundamentalną.

Druga to widowiskowość strzelanin w śniegu. Uwielbiam. Ta z DMZ #4 nie jest aż tak spektakularna, jak wyczyny Johna McCLane’a z drugiej części Szklanej Pułapki na skuterach, ale co tam, jest okej, więc niech pada śnieg.
(Kuba Jankowski)
 "DMZ" #4. Scenariusz: Brian Wood. Rysunki: Riccardo Burchielli i Brian Wood. Wydawca: DC Vertigo, kwiecień 2006

wtorek, 26 czerwca 2018

DMZ #1 - Wood/ Burchielli

Druga Amerykańska Wojna Secesyjna. United States of America kontra secesjoniści z Free States of America. Manhattan to strefa zdemilitaryzowana. Początkujący dziennikarz, Matty Roth, trafia do DMZ i postanawia zostać. Dokumentuje życie w strefie i nadaje na zewnątrz. Pulitzera ma już w garści, prawda?

Kiedy wpadła mi w ręce seria DMZ Briana Wooda, znałem tego autora z Demo i Local. Stosunkowo szybko zapoznałem się z pierwszymi dziesięcioma zeszytami DMZ i równie szybko zapomniałem. Potem poznałem New York Four i jakoś straciłem z oczu Wooda. Wood wrył mi się w głowę jako autor obyczajówek, a nie futurologicznego realizmu. W DMZ nie pisze listu miłosnego do Nowego Jorku, ale ponownie czyni go bohaterem swojej opowieści. Wiadomo, Nowy Jork to przecież centrum świata.

Co mnie wciągnęło w DMZ na tyle, że czytałem szybko dalej? Sądzę, że przede wszystkim ciekawy pomysł, jak z naszej polskiej Burzy – wybrać ważne historyczne wydarzenie i napisać je na nowo. Rzecz jasna Parowski i Gawronkiewicz chcieli zmienić historię dawną. Wood i Burchielli postanowili natomiast opowiedzieć o powtarzaniu błędów przeszłości.

Wciąga w DMZ też klimat stworzony kreską i paletą kolorystyczną. Jest brudno, gęsto, rzeczywistość jakby została przygaszona. Wciąga jeszcze to, że zostajemy z jednej strony wrzuceni w trwający konflikt, więc wielu rzeczy musimy się dowiadywać i domyślać, a z drugiej to, że od początku śledzimy historię Matty’ego i razem z nim odkrywamy mroczne zakątki „strefy”. Idealna równowaga między wiedzą i niewiedzą.

Zanim w serii pojawią się dosyć nieznośne wojenne amerykanizmy, klisze i uproszczenia, dostajemy pierwszym zeszytem po oczach. Żebyśmy się obudzili, tak jak krzyczy do nas napis Wake up na ścianie w ostatnim kadrze DMZ #1.
(Kuba Jankowski)
"DMZ" #1. Scenariusz: Brian Wood. Rysunki: Riccardo Burchielli i Brian Wood. Wydawca: DC Vertigo, styczeń 2006