Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
"Wybrani" nie próżnują. Łukasz Gontarz, scenarzysta komiksu, tym razem odpowiada na pytanie: jak oni to robią?
Dominik poprosił mnie, żebym napisał jak tworzymy nasz komiks i szczerze powiem, że to zadanie okazało się trudne. Nie dlatego, że robimy to w jakiś szczególnie skomplikowany sposób, ale dlatego, że poświęciliśmy temu właśnie zagadnieniu bardzo duży wpis na naszym blogu, a nie chcąc powtarzać tutaj, bezsensownie, informacji które zostały już tam umieszczone, zacząłem się zastanawiać w jaki sposób podejść do tego tematu w rubryce „Kibicujemy Komiksiarzom”, żeby nie było to wtórne ani nudne. No cóż, postaram się to ugryźć odrobinę z innej strony.
Tak jak napisałem w poprzednim wpisie, komiks zrodził się ze scenariusza filmowego. Potem z tego scenariusza powstał konspekt – była to rozpiska scen zawierająca opis wydarzeń jakie się w nich dzieją z określeniem ilości stron jakie należy im poświęcić. Po wykonaniu konspektu postanowiliśmy zrobić małą przerwę i przed przystąpieniem do kolejnych działań odświeżyliśmy sobie wszystkie filmy Sci-Fi których akcja umiejscowiona jest na pokładzie stacji lub statku kosmicznego. Były wśród nich filmy o których wspominałem poprzednio tj. Solaris, 2001: Odyseja kosmiczna, Moon i Obcy oraz kilka innych jak np. Sunshine (W stronę słońca) czy Event Horizon (Ukryty Wymiar). Szukaliśmy w nich inspiracji, a przede wszystkim bacznie przyglądaliśmy się scenografii. Te obserwacje posłużyły nam do stworzenia hermetycznego, surowego wystroju wnętrz na naszej stacji i rysunków sprzętów, pojazdów, maszyn itp. Z tego okresu utkwił mi również w pamięci komiks - Alien: an illustrated story, który jest adaptacją pierwszej części Obcego z 1979 r. Chodzi mi o ten - naprawdę świetna rzecz, polecam.
Po dokształceniu się z zakresu kinematografii, sporządziłem prosty szkic na papierze, który pokazywał moje wyobrażenie o każdej ze scen.
Następnie Iga jako rysowniczka, przeniosła moje bazgroły przy pomocy tableta na ekran komputera i tak powstała kolejna, cyfrowa wersja szkicu:
Na tak przygotowanych planszach nanieśliśmy dymki i propozycje dialogowe. Powstały w ten sposób materiał posłużył do stworzenia ostatecznej wersji rysunków:
Mniej więcej w ten sposób przedstawia się nasz tryb pracy. Jak na początku wspomniałem - na ten temat znacznie więcej znajdziecie na naszym blogu, a dokładnie tutaj. Więc jeżeli chcecie wniknąć w to bardziej i interesuje was co naszym zdaniem zrobiliśmy źle, a co dobrze to zapraszam.
W czasie naszej wspólnej pracy panuje różna atmosfera. Można jednak powiedzieć, że wszystkie mini-konflikty jakie mieliśmy, wyszły na dobre komiksowi i zawsze udawały się stosunkowo łatwo załagodzić. Styl pracy również bywał i bywa różny. Jeżeli pracuję sam, to zwykle robię to w ciszy. Kiedy pracujemy wspólnie, zawsze leci coś w tle i jest to zazwyczaj muzyka. Podczas rysowania tego komiksu, słuchaliśmy głównie Radiohead (albumy Kid A, Amnesiac i OK Computer), trochę Davida Bowiego, Air ( albumy ViriginSuicide oraz 1000Hz Legend). Często w naszym odtwarzaczu lądował też niesamowity soundtrack do filmu „Łowca Androidów”, autorstwa Vangelisa – jak dla mnie absolutny nr 1 wśród soundtracków filmowych. Kidy Iga pracuje sama, w tle musi coś lecieć… cokolwiek. Ona po prostu potrzebuje dźwięku, żeby się skupić, więc często przyłapywałem ją na rysowaniu, kiedy w tle leciał jakiś telewizyjny badziew. Ale taki ma styl pracy i ja to kupuję.
Jeżeli chodzi o ilość czasu jaki przeznaczamy na pracę, to jest z tym różnie – bywa tak, że pracujemy kilka dni pod rząd, poświęcając temu praktycznie każdą wolną chwilę. Niestety bywa i tak, że nie robimy nic przez tydzień albo dwa – z powodu naszej regularnej pracy lub po prostu z braku weny. Jest to praca twórcza i choćbyś nie wiem jak chciał, to po prostu są dni w których nie zrobisz nic, z czego będziesz zadowolony – musisz to zaakceptować. Z czasem przychodzi też zwyczajne zmęczenie materiału i wtedy nie można zrobić nic lepszego niż odpocząć i zebrać myśli, bo ważne jest żeby cały czas chciało ci się nad tym wszystkim pracować. To jeden z plusów niezależnego tworzenia – nikt nie narzuca ci terminów. Niestety jest on także pułapką w którą łatwo wpaść i odpuścić, bo ta praca jest trudna i żmudna – wie o tym każdy kto próbował coś narysować. Ważne jest żeby stosować jednak jakiś reżim. Jaki? To zależy od człowieka i jego samozaparcia. Wydaje mi się, że w sytuacjach kryzysowych dobrze jest założyć, że musi powstać minimalnie np. jedna strona na tydzień. Takie podejście cały czas scala cię z tym co robisz i stymuluje do szukania nowych pomysłów.
Teraz, kiedy praca twórcza nad komiksem jest w zasadzie skończona i zostały nam już tylko poprawki (słowo „tylko” nie jest tu może do końca na miejscu, bo to naprawdę cholernie dużo pracy), postanowiliśmy ten reżim trochę zaostrzyć i próbujemy narzucić sobie terminy cząstkowe, ponieważ naprawdę chcemy dostarczyć naszą opowieść na czas i mamy nadzieję, że nic nie stanie nam na przeszkodzie.Tym optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć ten wpis. Mam nadzieję, że ta okołokomiksową gadanina was nie znudziła. A jeśli tak, to obiecuję, że następnym razem będzie rzeczowo i wyłącznie na temat "Wybranych" samych w sobie.
Zapraszam Was również na mini wystawę grafik pochodzących z naszego komiksu. Więcej informacji na ten temat znajdziecie tu. Dla tych, którzy nie będą mogli jej obejrzeć umieścimy na blogu fotorelację i zestaw plansz, które można tam zobaczyć.
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicuj komiksiarzom" jest Krzysztof Małecki