Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

środa, 10 grudnia 2014

Wampir - Sfar

Żółta, kwadratowa cegła z prostym rysunkiem na okładce i niekonwencjonalnym projektem kodu kreskowego (z tyłu książki) zawiera w sobie cztery oryginalne tomy serialu "Wampir" (piąty i ostatni - 224-stronicowy "Aspirine" zapowiedziany jest na przyszły rok), którego głównym bohaterem jest drugoplanowa postać z komiksu "Mały świat Golema". Razem z krwiopijcą Fernandem, Joann Sfar przywrócił do komiksowego życia wszystkie istotne postaci z magicznego Wilna, gratis dorzucając gościnny występ pierwowzoru Sherlocka Holmesa, czyli słynnego profesora Bella i jego współpracowników. I choć obecność tych ostatnich zazwyczaj staje się gwarantem wątków rodem z rasowego horroru, to szczękać zębami ze strachu przy "Wampirze" nie będziecie. Nad komiksem rozpościera się aura humorystyczno-romantyczna.
Wampir Fernand to typ romantyczny, konserwatywny w wyglądzie i zachowaniu. Pięknym damom szyjkę zwykł dziabać jednym zębem, by wyglądało na ukłucie komara, uwielbia  zagłębiać się w klasyczne dźwięki, nie szlaja się po graveyard parties i generalnie "jest passe, jak z czarno-białych filmów", co słusznie zauważa zakochana w nim rudowłosa wampirzyca Aspirine. Joann Sfar najczęściej wysyła go na ulice Wilna, choć wiekowy krwiopijca na łamach poświęconego mu albumu zalicza również wizytę w Luwrze, czy też podróż Transatlantykiem. Gdzie się nie pojawi - szuka objęć, w których mógłby zapomnieć o rozstaniu z mandragorą Lio. Najlepiej kobiecych, niekoniecznie pięknych. Myśli o śmiertelniczkach, lecz kupidyn na to gwiżdże - jak głoszą tytuły rozdziałów. Miłosnymi rozterkami Sfar obdziela jeszcze kilka postaci w albumie. Czy Człowiek-Drzewo uwolni się od potężnego uczucia do Lio, a niemożliwa miłość rzeczywiście jest "mega"? Czy jest sens podbijać do najładniejszej na imprezie, a dzisiejsze dziewczyny wiedzą kim jest Clint Eastwood?

Poza rozkładaniem miłosnych zachowań na czynniki pierwsze, Sfar w niekonwencjonalny sposób kreuje również intrygi kryminalne. Epizod z mordercą grasującym w wileńskim parku i sposób rozwikłania sprawy przez Fernanda wymyka się wszelkim schematom. Podobnie rzecz ma się w przypadku morskiej przygody, w której co prawda prym wiedzie dość standardowa potyczka profesora Bella z Imhotepem III, lecz w tle dzieją się rzeczy niebywałe.

Analizując przeróżne postawy ludzi (drzew, mandragor, laskołaków) względem miłości Joann Sfar błyszczy dialogami, napisanymi bez nadęcia i z logiczną konsekwencją. Konwersacje te częstokroć wychodzą od rzeczy błahych, mają w sobie jednak siłę, kreślą charaktery postaci i są inteligentnie zabawne. To genialne operowanie językiem, przychodzące Sfarowi niezwykle łatwo, ma szczególną moc oddziaływania w dwóch fantastycznych scenach. W pierwszej z nich, rozpisanej na sześć stron, obserwujemy pierwszoosobową narrację Człowieka-Drzewa stojącego nad telefonem i zastanawiającego się nad zadzwonieniem do Lio. W drugiej - również spisanej narracją pierwszoosobową - masa do lepienia potworów (wzięta z torby profesora Bella) dzieli się na dwa stworzenia, z których każde przejawia inne uczucia wobec swoich stwórców. To kwintesencje Sfara, piękne alegorie, małe autonomiczne formy w dużej.
Wprawdzie największą bronią Joanna Sfara są niewymuszone, konkretne i diabelnie inteligentne dialogi, nieprzerwanie wywołujące podziw lub uśmiech, lecz sporo również w "Wampirze" scen z narracją trzecioosobową. W kilku takich scenach Sfar udowadnia, że w komiksie wyjaśnianie słowem tego, co jest na rysunku niekoniecznie zawsze powinno być uznawane za błąd. Z żelaznych zasad drwi zresztą jeszcze dwukrotnie - a to znienacka burząc stałą kompozycję planszy, a to opisując zachowania bohaterów na danym kadrze (np. kiedy pewna postać puszcza aparat i opluwa wszystko dookoła, w kadrze zawarty zostaje komentarz: "puszcza aparat i opluwa wszystko dookoła"). Mimo tych wstawek, płynność albumu nie zostaje zaburzona. Widocznie Sfar nawet błędy popełnia profesjonalnie.
Fenomenalnie napisane postaci, efektowne dialogi (ukłony w stronę tłumaczy) i absolutnie niekonwencjonalne rozwiązania zastosowane w "Wampirze" utwierdzają geniusz Joanna Sfara. Śmiem twierdzić, że ten twórca ma niewielką konkurencję na świecie, a wśród komiksów wydanych w Polsce - żadnej. Sfar pokazuje, że można schlebiać tradycji i budować nowe. Że można inteligentnie i zabawnie. Że komiks wciąż może zaskakiwać. Wobec tak błyskotliwie napisanych historii, z tak prostymi, ale idealnymi zakończeniami nie można przejść obojętnie.  

Więc nie przechodźcie. Bo nawet Ci z Was, którzy narzekali na żółtą, prostą okładkę publikacji (sam nie byłem jej fanem) po lekturze albumu stwierdzą, że pasuje idealnie. Ja innej sobie nie wyobrażam. 
"Wampir". Autor: Joann Sfar. Tłumaczenie: Katarzyna Sajdakowska i Jakub Jankowski. Projekt książki: Cesar Sanchez, Daniel Tudelilla. Wydawca: timof comics, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal

Brak komentarzy: