Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

wtorek, 18 grudnia 2012

New Avengers: Wojna domowa - Bendis

Zarówno seria "New Avengers", jak i zjawiska poboczne pokroju "Rodu M" przygotowywały na to fanów Marvela: wojna domowa rozpoczyna się. Po przetrzebieniu populacji mutantów, czas na rejestrację superbohaterów. Pracuj dla rządu albo zostań zdrajcą - z tym ultimatum musi sobie radzić grupka facetów w trykotach. Jest ostro i pojawiają się mocne słowa. Rewolucja. Bezpieczeństwo narodowe. Rebelianci. Brian Michael Bendis układa poszczególne klocki afery całkiem sprawnie, choć jego poczynaniom często towarzyszy sucha kalkulacja zamiast pełnej żywiołów narracji. Nic więc dziwnego, że to rysownicy - w ilości siedmiu - kradną mu cały show. 
Poddanie się woli rządowej korporacji, wiążące się ze służbą nie ideałom, a wyrachowaniu i żądzy władzy (plus pieniądza) zestawione zostaje z kompletną i bezwarunkową służalczością, co staje się przyczynkiem wojny między kolegami. Sługusem systemu zostaje obrany Iron Man, przywódcą anarchistów - Kapitan Ameryka. Mimo, iż uczucia i rozsądek radzą sympatyzować z rebelią, powikłane losy amerykańskich superbohaterów, pełne tajemnic i potrójnych agentów, nakazują zupełnie poważnie rozważyć opcję tajnego planu tych, których uważamy za złych w tej wojnie. Planu, który pozwoli na wyczyszczenie sytuacji i powrót do czasów wesołego śmigania po Manhattanie celem bezstresowego wyłapywania złoczyńców. Lecz póki co, niech się chłopaki trochę nawzajem poobijają. 
To obijanie ma swoje podniosłe momenty, ofiary i męczenników, obecnych w każdej rewolucji. U Bendisa taką postacią jest na przykład Luke Cage, który świadom tego, iż równo o północy zapuka do niego załoga agentów Shield, woli zostać na swojej dzielnicy, o której dobro walczył do utraty tchu. Cage jest jednym z bohaterów, których zetknięcie z rządowym planem w kilku odrębnych historiach ukazane zostało na łamach "Wojny domowej". Pozostali to: Kapitan Ameryka, Spider Woman, Sentry, Iron Man i Kolektyw. 
Wielki wpływ na odbiór tych historii mają rysownicy je tworzący. Howard Chaykin, którego charakterystyczny styl kwadratowych podbródków pamiętają czytelnicy "American Flagg" to ciekawostka. Wprowadza świeżość, ale momentami razi groteską i zachwianiem proporcji. Olivier Coipel to realistyczny standard, znany miłośnikom Marvela w Polsce. Leinil Francis Yu to (przynajmniej dla piszącego ten tekst) odkrycie - własny styl, wizja i jedne z najlepszych splashy z suprbohaterami w kozackich pozach ostatnich lat. I wreszcie Marc Silvestri - jeden ze "świętych" w okresie panowania Tm-Semic, w "Wojnie domowej" prezentuje swoją standardową formę. Stopka informuje jeszcze o trzech rysownikach: Pasqual Ferry, Paul Smith, Jim Cheung - porządni rzemieślnicy. 
Perfekcyjny epizod z udziałem Luke'a Cage'a zrównoważony został pełnym absurdalnych, pozbawionych logiki i konsekwencji zwrotów akcji w kawałku o Spider Woman. Nieźle rozegrany fragment o Iron Manie dostał fatalnego towarzysza w postaci odcinka o Kolektywie... pod względem scenariusza "Wojna domowa" jest jak antologia, w której pewne komiksy górują nad innymi. Nie jest to jednak wahanie formy Bendisa, a raczej matematyczne dążenie do wyznaczonego przez korporację celu. 
"New Avengers: Wojna domowa" jest ostatecznym przygotowaniem czytelników przed premierą "Wojny domowej". Bardzo atrakcyjnym wizualnie, dobrze podsumowującym to, co wydarzyło się dotychczas. Momentami wciągającym, momentami mniej. Ot, po prostu: korporacyjna machina działa sprawnie. 
New Avengers (5): Wojna domowa. Scenariusz: Brian Michael Bendis. Rysunki: Howard Chaykin, Leinil Yu, Olivier Coipel, Pasqual Ferry, Paul Smith, Jim Cheung, Marc Silvestri. Tusz: Howard Chaykin, Leinil Yu, Mark Morales, Livesay, Joe Weems, Marco Galli. Kolor: Dave Stewart, Dave McCaig, Jose Villarrubia, Dean White, Justin Ponsor, Frank D'Armata. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawca: Mucha Comics 2012 
Komiks można nabyć tutaj: Sklep.Gildia.pl

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Zachęcające.