Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

środa, 12 grudnia 2012

Daytripper: Dzień po dniu - Moon/ Ba

"Daytripper" jest przejażdżką po dniach z życia człowieka. Przejażdżką, mierzącą się z trudnymi tematami i starającą się odpowiedzieć na bolączki ludzkości dotyczące sensu życia, śmierci, znaczenia ulotnych chwil. Jak często umieramy? Jak chętnie określamy każdy przeżyty dzień małym cudem? By uzyskać odpowiedzi na te pytania wystarczy - jak radzi główny bohater opowieści - przeczytać rozdział "Daytrippera", wziąć głęboki oddech, otworzyć oczy i zamknąć tę książkę. I tak dziesięć razy. Ale czy to poskutkuje?
Bliźniacy Moon i Ba stworzyli pochwałę życia posługując się śmiercią, o której pisanie jest przecież "dość proste". Wykreowany przez nich bohater - Bras de Oliva Domingos - doświadcza śmierci wielokrotnie. Jest to śmierć traktowana metaforycznie, jako koniec pewnego etapu. Umieramy na myśl o śmierci bliskich, umieramy dla miłości, ze względu na przyjaźń i w ekstazie po pierwszym pocałunku. I dopiero po wielu śmierciach, kiedy wreszcie zaczynamy żyć, kres egzystencji przynosi banał, pokroju na przykład raka mózgu.
Profesją Brasa jest spisywanie nekrologów. Jako syn słynnego brazylijskiego pisarza, ma do tego smykałkę i radzi sobie wyśmienicie, jednocześnie zdradzając predyspozycje ku prawdziwemu powieściopisarstwu. Opisując (bardzo kwieciście) śmierć, dużo uczy się o życiu. Poznajemy jego relacje z ojcem - niedościgłym wzorem, przyjacielem - za którego oddałby dosłownie wszystko, ale doświadczamy również momentów, w których o Brasie mówią inni - jego żona, syn, matka. Mimo, iż w niektórych rozdziałach Bras się nie pojawia, "Daytripper" jest jego biografią. Kompletną charakterystyką bohatera, której podporządkowane jest każde zdarzenie i każda postać drugoplanowa. Jeśli chodzi o kreację postaci, jest to jeden z najbardziej sugestywnych portretów w komiksie.
Wszystko, co opisane w komiksie - czy jest to katastrofa lotnicza, absurdalny mord na pustyni czy narodziny w mroku - służy ukazaniu kilku prawd, wśród których dominuje ta, że życie nie należy tylko do nas. Sieć związków z innymi ludźmi, w jaką jest uwikłany Bras mając 32, 21 czy 11 lat uzmysławia (lub przypomina) to, co najważniejsze.
Fabio Moon i Gabriel Ba dotknęli delikatnego zagadnienia, w którym bardzo łatwo można przekroczyć granicę między opowiadaniem a moralizowaniem. Nie zabrakło dydaktyzmów w rodzaju "Życie jest jak książka, synu. A każda książka się kiedyś kończy", "Dom jest czymś więcej niż budynkiem" albo "Wszyscy rodzimy się równi. Ciała nie znają różnic społecznych", ale są one w zdecydowanej mniejszości. Przeważają morały proste, ale nie prostackie. Takie, o których w przeróżnych formach należy wciąż ludziom przypominać. W komiksie dominuje spokojna, niemal oniryczna narracja, a sugestywne rysunki w połączeniu z kilkoma wątkami fabularnymi autentycznie chwytają za serce. Świat bliźniaków Ba pochłania i nie pozwala z niego uciec.
Nie bez przyczyny rysunkowy wstęp do albumu przygotował Craig Thompson. Fabio Moon i Gabriel Ba operują podobną do twórcy "Habibi" lekkością tak w opowiadaniu, jak stawianiu kresek. Dynamizm, piękne krajobrazy, uchwycenie przelotnych emocji - wszystko w "Daytripperze" działa znakomicie, a tę graficzną maestrię podkreślają kolory Dave'a Stewarta.
"Daytripper" to pean na cześć życia, przy maksymalnym wykorzystaniu tematu śmierci. Dla tych, którzy potrafią przymknąć oko na kilka dydaktyzmów - piękny. Dla tych, którzy nie będą tak wyrozumiali - jedynie świetny, solidny, znakomity. Czy to mało?
"Daytripper: Dzień po dniu". Autorzy: Fabio Moon i Gabriel Ba. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawca: Mucha Comics 2012
Komiks można nabyć tutaj: Sklep.Gildia.pl

1 komentarz:

Agnes pisze...

Wrzucam na listę "kiedyś tam" - podoba mi się ta kreska.