Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 7 listopada 2011

Lucky Luke - Goscinny/Morris

Autor: Dominik Szcześniak
Gdyby ktoś w czasach współczesnych zrobił komiks o takiej sile rażenia, jaką ma Lucky Luke, byłby to niewątpliwie komiks roku. Albo dekady. Tyle, że nikt już takich komiksów nie robi. Utwór Morrisa i Goscinnego to klasyk, którego bronić nie trzeba. Nie trzeba również zachęcać do jego kupna, czy nawet pisać, że jest to "musiszmieć". Można natomiast porozpisywać się nad jego smakowitością.
Tym razem w egmontowskiej zbiorczej edycji przygód kowboja dostajemy trzy tomy: W górę Missisipi, Na tropie Daltonów oraz W cieniu Wież wiertniczych. W pierwszym - wyścig dwóch statków rzeką Missisipi, w drugim - syzyfowa praca Lucky Luka, czyli uganianie się za czwórką braci (o intelektach odwrotnie proporcjonalnych do wzrostu), a w trzecim - gorączka ropy. Schematy fabularne bardzo łatwe do przewidzenia, bo wiadomo, że w wyścigu kapitan sprawiedliwy zostawi podstępnego daleko w tyle, Daltonowie zostaną schwytani, a gorączkę zbije Luke, ale nie o zaskoczenie przecież tu chodzi. Autorzy serialu stawiają na przygodę i humor. I to właśnie dostaje czytelnik.
Gościnny pisze po mistrzowsku, spokojnie ciągnąc główny wątek i spontanicznie dorzucając do niego mnóstwo dygresji. Lucky Luke jest tu głównym bohaterem, elementem scalającym wszystkie historie, natomiast motorem napędowym są postaci drugoplanowe, o bardzo wyrazistych charakterach: roztargniony sternik, który "zna wszystkie aligatory z imienia i nazwiska", poszukiwacz ropy znajdujący ją podczas odsiadki w więzieniu oraz - prawdopodobnie przede wszystkim - pies Bzik. Bzik - dla potrzeb komiksu - jest psem gadającym. Jest skuteczny jedynie za sprawą przypadku, choć jego wygadanie mogłoby świadczyć o czymś zupełnie odwrotnym. Ta postać jest dla Goscinnego wytrychem do ukazywania absurdalnych postaw ludzi.
Lucky Luke to znakomity komiks humorystyczno-przygodowy. Dla dzieci, dla dorosłych, z morałem i salwami śmiechu. Zalecenie jest proste: kupić, przeczytać, postawić na półce, wracać do niego co jakiś czas, za kilka/kilkanaście lat pokazać dzieciom, a jednocześnie i sobie przypomnieć. Gwarantuję, że będzie bawił wciąż tak samo.
"Lucky Luke: W górę Missisipi, Na tropie Daltonów, W cieniu wież wiertniczych". Scenariusz: Rene Goscinny. Rysunki: Morris. Tłumaczenie: Marek Puszczewicz. Wydawca: Egmont 2011

Każdy ma coś do powiedzenia - Nieznayu

Autor: Dominik Szcześniak
Fota pochodzi ze strony Obrazki z napisami
Eksperymenty wśród zinów znowu żywe. Od czasów Prosiaka, który swoje "Mikroobrazy" wydawał w najmniejszym formacie świata, każdy kolejny zin na komiksowej scenie hołdował pompie A4 bądź A5 i składał się z kilkunastu zszytych kartek, bez żadnych ekstrawagancji. Marta Nieznayu poeksperymentowała. Pobawiła się w DIY i mocno podłubała przy swojej nowej (2011) produkcji. "Każdy ma coś do powiedzenia" to 20 kartek formatu A6 przypiętych do kawałka tektury (nomen omen, albumik był do nabycia w lubelskiej Tekturze podczas ziniolowego release party). Pierwszy hardcover w dziejach xero.
"Każdy ma coś do powiedzenia" to zbiór kilkudziesięciu obrazków, będących potwierdzeniem tezy zawartej w tytule. Generalnie jest bardzo o życiu, czyli i zabawnie i z wskazaniem na refleksję. Choć rysunki oderwane są od siebie, nie tworzą zwartej całości, a głównych bohaterów w albumie jest czterdziestu, pod koniec zbioru dostajemy coś na kształt puenty. Nietaktem będzie jej zdradzanie, ograniczę się więc do stwierdzenia bardzo ogólnikowego:
"Każdy ma coś do powiedzenia" to bardzo przemyślany i konsekwentny album.

Graficznie jest to minimal, wpisujący się w modne ostatnio artystyczne klimaty. Momentami Nieznayu zbliża się do otoczakowego stylu, blisko jej również do ekstrawagancji Piotra Machłajewskiego. Oczywiście czytelnik zobowiązany jest do znalezienia zupełnie innych tropów jeśli chodzi o inspiracje.

Połowa zespołu Sexy Armpit w materii zinów radzi sobie wyśmienicie (drugą połowę - Edytę Bystroń sprawdzimy już niebawem). Wielki plus za formę publikacji, równie duże brawa za samą zawartość. Nie wiem, czy można Martę Nieznayu nazwać reprezentantką powiewu świeżości w polskim komiksie, ale na pewno ta postać jest w stanie rozruszać półświatek. Inicjatywa godna wsparcia. Kto żyw, niech wspiera. 

Każdy ma coś do powiedzenia. Autorka: Marta Nieznayu. Wydane własnym sumptem, 2011.

sobota, 29 października 2011

Incubatorium Rustecki (37)

Autor: Marcin Rustecki
Incubatorium Rustecki wita przybyłych! Co tydzień o tej samej porze i w tym samym miejscu będziecie świadkami efektów pracy Marcina Rusteckiego, rzeźbiącego co mu do łba przyjdzie. Będzie satyra, będą stripy, będzie space-opera o niemotach space-explorerach... WSZYSTKO będzie! A dzisiaj... 

wtorek, 25 października 2011

Kibicujemy (216)

Autor: Maciej Pałka Kibicujcie komiksiarzom! Bez końca!
Ciemność, tylko ciemność. Wtedy go nie ma, przynajmniej go nie widzę, nie czuję jego męczącej obecności. A nic mu przecież nie zrobiłem, nic. Uwziął się, śledzi mnie, chodzi za mną krok w krok. Boję się, normalnie po ludzku się boję, tylu wariatów teraz wszędzie, czerpią przyjemność z nękania innych. Żeby coś chociaż powiedział, no nie wiem – że nadepnąłem mu na nogę w tramwaju (mogło się przecież niechcący zdarzyć), albo żebym mu zapłacił to da mi spokój. A on nic. Po prostu jest, i tyle. Mówię do niego, pytam, proszę, błagam – nie reaguje. Nie mogę się wciąż bać. Policja... Wyśmiali mnie i powiedzieli, że czub jestem. Prywatny detektyw pochodził za mną parę godzin, potem patrzał tak jakoś dziwnie. Nie wziął honorarium nawet. Znikąd pomocy. Oho, świt bieleje. Błogosławione żaluzje.

„Bez końca”
Rysunki: Paweł Garwol
Fabuła: Roman Lipczyński

Ciąg dalszy nastąpi...
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

sobota, 22 października 2011

Ziniol Release Party - video

Autor: Dominik Szcześniak
Z lekką obsuwą (przepraszam!), ale jest - zapis video z Ziniol Release Party w Przestrzeni Inicjatyw Twórczych Tektura. Za jakiś czas klipy z poszczególnych kawałków udostępnimy na naszym profilu na youtube. Chętnych zapraszam do śledzenia.

Incubatorium Rustecki (36)

Autor: Marcin Rustecki
Incubatorium Rustecki wita przybyłych! Co tydzień o tej samej porze i w tym samym miejscu będziecie świadkami efektów pracy Marcina Rusteckiego, rzeźbiącego co mu do łba przyjdzie. Będzie satyra, będą stripy, będzie space-opera o niemotach space-explorerach... WSZYSTKO będzie! A dzisiaj...