Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 31 października 2011

Blowjob

Autor: Łukasz Kowalczuk
Blowjob to, obok Handjoba(1) oraz Handmade'a, kolejna publikacja Fila i spółki, która ukazała się w 2011 roku. 
Trzeci tytuł i trzeci format. No dobra, jakoś to przeżyję, ale wiem że kilku regałowych fetyszystów może mieć uzasadnione pretensje. 
Tak czy siak, komiks jest fajnie wydany. Mniej tu spontanu a więcej pomyślunku. Dobry patent z naklejką na okładce, dużo sympatycznych grafik na jedną stronę (ze wskazaniem na montaże). Historyjki, poza słabym Superdickiem(2), są ok.  
The End wygrywa jeśli chodzi o treść (współczuję jeśli ktoś ma tego typu problemy), graficznie najlepszy jest Elwood – uwielbiam postacie stylizowane na przedwojenne kreskówki.  
Jest za to jeden, dość duży, szkopuł. 
Nie mam problemu z angielskim, ale skoro rzecz jest przeznaczona głównie dla rodzimego odbiorcy (3) to czemu, kurde, nie jest po polsku? Wystarczy mi już, że w innych tytułach wrocławskiej ekipy roi się od różnych 'czekdisałtów' i 'czendżysów'.  
Myślę, że zawartość Blowjoba mogła spokojnie trafić do drugiego Handmade'a. A tak mamy dizajnerski mini-komiks ze szczyptą hipsterki, w sumie nie wiem dla kogo. Podoba mi się, ale mam wątpliwości co do takiej formuły i w związku z tym mieszane uczucia. 
(1) To zakończony już eksperyment (jeden numer na każdy konwent), można jeszcze do tej listy dodać Zinka Skurwysynka, który sprawdził się w charakterze bonusowego wydawnictwa. 
(2) Nawet strasburgerowy „the Janusz” ze wspomnianego Handmade'a wypada lepiej. Ogólnie jednak odnoszę wrażenie, że twórczości Wielebnego nie polubię. 
(3) Mogę się mylić, może w Łodzi większość nakładu wykupili obcokrajowcy:)

2 komentarze:

tO mY: pisze...

No właśnie, to jest "Jobblow", czy "Blowjob"? Miałem kupić, zapomniałem...

Półkowy fetyszysta

lucek pisze...

"Blow" jest wyraźnie przed "Jobem", więc jest ok.