Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Grzeszkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Grzeszkiewicz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 listopada 2017

Miasto narysowane - przykładowe plansze

"Miasto narysowane" już wydrukowane. Premiera dzisiaj (17.11) w Punkcie Kultury w Lublinie na ul. 1 Maja 35. Poniżej przedstawiamy przykładowe plansze z publikacji. Chętnych zakupem (cena egzemplarza: 26 zł z przesyłką) zapraszamy do kontaktu: ziniolzine@gmail.com. Dla pierwszych 20 zamawiających mamy niespodziankę - publikację "Otwarte", w dużym stopniu związaną z "Miastem narysowanym".
"Miasto narysowane"  zrealizowano w ramach stypendium Prezydenta Miasta Lublin.








czwartek, 16 listopada 2017

Komiksomat w Lublinie

Późnym wieczorem, 15 listopada 2017 na skwerze przed Centrum Kultury w Lublinie stanął Komiksomat. Ten spory gabarytowo konstrukt to inicjatywa Pracowni Sztuki Zaangażowanej Społecznie Rewiry. Komiksomat składa się z ośmiu czteroplanszowych komiksów, umieszczonych na obrotowym urządzeniu. Wszystkie komiksy związane są z Lublinem i powstały w związku z 700-leciem miasta. Jest tu zarówno komiks historyczny, reporterski, superbohaterski i obyczajowy. Są akcje w kosmosie i na ławce w parku Litewskim, w Lublinie sprzed lat i jak najbardziej dzisiejszym. 
Autorami komiksów są: Katarzyna Babis, Rafał Trejnis, Marcin Rustecki, Wojciech Stefaniec, Daniel Grzeszkiewicz i Dominik Szcześniak. 

poniedziałek, 13 listopada 2017

Miasto narysowane - premiera albumu i wystawa

W najbliższy piątek, 17 listopada 2017 roku, w Punkcie Kultury przy ul. 1 Maja 35 w Lublinie odbędzie się wernisaż wystawy "Miasto narysowane" Dominika Szcześniaka. Na wystawie będzie można zobaczyć serię komiksów inspirowanych Lublinem oraz osadzonych w lubelskich realiach. 
Podczas wernisażu odbędzie się również premiera albumu komiksowego "Miasto narysowane", w którym obok prac autora znalazły się komiksy o Lublinie stworzone na potrzeby Komiksomatu, w których za rysunki odpowiadają: Katarzyna Babis, Marcin Rustecki, Wojciech Stefaniec, Rafał Trejnis i Daniel Grzeszkiewicz.
Zrealizowano w ramach stypendium Prezydenta Miasta Lublin.
"Miasto narysowane
Scenariusz: Dominik Szcześniak
Rysunki: Dominik Szcześniak, Katarzyna Babis, Marcin Rustecki, Wojciech Stefaniec, Rafał Trejnis i Daniel Grzeszkiewicz. 
Okładka: Dominik Szcześniak (kolor: Wojciech Stefaniec)
80 stron, czerń i biel/kolor.
Wyd. timof comics 2017

poniedziałek, 16 października 2017

Historie osadzone

 
"Historie osadzone. Antologia więziennych komiksów o Lublinie" to efekt warsztatów przeprowadzonych w Areszcie Śledczym przy ul. Południowej 5 w Lublinie przez Dominika Szcześniaka i Daniela Grzeszkiewicza. W albumie znalazło się dziesięć historii na temat Lublina w związku z jubileuszem 700-lecia miasta. Antologia w całości została stworzona przez osadzonych.
Okładka: Dominik Szcześniak, Marcin Rustecki (kolor)
Wyd: Towarzystwo Edukacji Kulturalnej w Lublinie
Objętość: 68 stron, kolor/cz-b 
Format: B5
Premiera: 16.10.2017

Projekt zrealizowany przez Pracownię Sztuki Zaangażowanej Społecznie Rewiry we współpracy z Aresztem Śledczym w Lublinie w ramach zadania "Peryferia sztuki". Dofinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

piątek, 10 czerwca 2016

Baśniowy element wprowadzony do rzeczywistości

Wszystkie niezbędne pozwolenia zostały zorganizowane, materiały zakupione a siły robocze wprowadzone w stan gotowości. Mieli zacząć jeszcze w grudniu ubiegłego roku, ale ruszyli dopiero w kwietniu. Wszystkiemu winna pogoda, która zmieniała się na niekorzystną, kiedy tylko planowali rozpocząć prace. Ale w końcu mural przedstawiający twarze mieszkańców Starych Bronowic powstał. Można go podziwiać na ścianie sklepu przy ul. Zgodnej. 
Początek długiej historii 
Koncepcja efektownego zagospodarowania ściany sklepu powstała jeszcze w listopadzie, kiedy to związany z Punktem Kultury Dominik Szcześniak opracował kilka pomysłów.
- Z przygotowanych propozycji ta była najbardziej wyrazista, choć jej realizacja mogła zakończyć się zarówno sukcesem, jak i fiaskiem. Mieliśmy świadomość tego, że nie każdy chciałby widzieć swoją twarz na ścianie, ale liczyliśmy również na to, że dla niektórych będzie to fajna pamiątka - mówi Szcześniak.
Od początku wiadomo było, że za realizację muralu odpowiedzialny będzie lubelski artysta Daniel Grzeszkiewicz, specjalizujący się zarówno w malarstwie wielkoformatowym, jak i - być może przede wszystkim - komiksie. W ubiegłym roku na rynku francuskim opublikowany został album z jego malowniczymi rysunkami, zatytułowany „L’Or du Rhin”. 
Metoda obrana przez artystów polegała na tym, że Szcześniak chodził z aparatem, robiąc zainteresowanym uwiecznieniem na muralu zdjęcia, a następnie Grzeszkiewicz miał przenosić wizerunki mieszkańców z wydruku na ścianę. 
Portrety w konturze dzielnicy 
- Początkowo ludzie niechętnie się zgadzali. Nie pomogło ogłoszenie w gazecie. Mieliśmy może dziesięć fotografii mieszkańców i z taką ilością przystąpiliśmy do prac. Warto nadmienić, że pierwotny pomysł opierał się na wpisaniu twarzy mieszkańców w kontur dzielnicy. Nie planowaliśmy malować całej ściany, a tylko niewielki jej fragment.
Kontur widoczny jest na zdjęciach z początkowych etapów prac. Już po kilku dniach okazało się jednak, że pomysł startowy trzeba będzie zmodyfikować. Po wejściu w interakcję z otoczeniem i wkroczeniu w przestrzeń mieszkańców, zaczęły rodzić się relacje artystów z lokalną społecznością. Nie bez znaczenia był również fakt, że „malarzom” przeciągnął się czas realizacji muralu - z tygodnia do ponad miesiąca.
- Reakcja mieszkańców bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Podchodzili, interesowali się co też takiego my tutaj wydziwiamy. Niektórzy powracali dzień w dzień, zabawiając nas rozmową lub po prostu witając się i obserwując. A widząc, co na ścianie wyczynia Daniel, zgłaszało się coraz więcej ludzi „do fotki”, w związku z czym ilość twarzy rozrosła się nam do niemal pięćdziesięciu. I zamiast 1/3 ściany Daniel zamalował całą. 
Od początku akcja odbijała się szerokim echem w mediach – pojawiły się m.in. relacje w Teleexpressie, Panoramie Lubelskiej, Radiu Lublin, Kurierze Lubelskim, Radiu Freee czy Gazecie Wyborczej
-Wieść o Bronowicach poszła w świat. Teraz wszyscy się dowiedzą, że tu sobie żyjemy. To dobrze - mówi pan Roman, który mieszka na dzielnicy od urodzenia.  
Pomoc mieszkańców 
Artyści zgodnie przyznają, że praca nad muralem byłaby znacznie trudniejsza, gdyby nie życzliwość mieszkańców.
- Chciałbym bardzo podziękować mieszkańcom. I pani Ani ze sklepu - mówi Grzeszkiewicz.
Właściciele sklepu pozwolili twórcom muralu zrobić sobie na ich terenie składzik, w którym przetrzymywali zarówno farby, słoiki, pędzle, ale też na przykład duże, wypożyczone na tydzień rusztowanie.
- Pomoc pani Ani i pani Moniki była bezcenna. Reszcie mieszkańców również chciałbym podziękować - zarówno za dobre słowa, rozmowy, jak i za cierpliwość. Prace nam się nieco przeciągnęły, więc mogli nas już mieć dość, a jednak nas stąd nie wygonili. Dzięki.
Stare Bronowice mają już dwa murale - pierwszy powstał w kwietniu. Przedstawia mapę dzielnicy, a jego autorem jest Michał Bednarski. Znajdują się w niewielkiej odległości od siebie. Czyżby więc tworzyło się nam muralowe zagłębie na Starych Bronowicach?
(MaS)
Artykuł pierwotnie ukazał się w dziewiątym numerze "Dzielnicówki starobronowickiej" (czerwiec 2016) 

wtorek, 12 stycznia 2016

Przeczytane (03)

"Przeczytane" to rubryka, która powstała na łamach xerowanego "Ziniola" kilkanaście lat temu. Wówczas twierdzono, że "walimy w niej we wszystko, co się rusza". Dział na krótko powrócił do drukowanej wersji magazynu, a od niedawna funkcjonuje w jego odsłonie cyfrowej. 
Jacek Świdziński znowu to zrobił. Po "A niech cię Tesla" i "Zdarzeniu 1908" opublikował kolejny niebanalny komiks. Punktem wyjścia "Wielkiej ucieczki z ogródków działkowych" jest postój pociągu w lesie. Powodem jest trup na torach. Ludzie w oczekiwaniu na prokuratora i pociąg naprawczy wychodzą z pociągu i wchodzą w hm, interakcję z otoczeniem. Robi się śmiesznie. Ludzie chodzą, gadają o różnicy pokoleń, o tym z czym mają kanapki, a gdzieś tam niedaleko student multimediów maluje łuk-bramę jako formę pracy wakacyjnej, a pewien działkowiec prowadzi batalię z biurokracją, która zasłoniła jego piękny ogródek paskudnym bilbordem. W poszatkowanych scenkach rodzajowych widzimy również mieszkańców bloku i obserwowane przez nich przechadzające się ulicą postaci i perypetie kilku innych osobowości. Jest też nawiązanie do klasyki polskiego komiksu, ujawniające prawdziwą genezę powstania Tytusa. Ciekawe co na to Papcio Chmiel?! Odpowiedzi na to pytanie nie ma, ale na inne już owszem. Bohaterowie Świdzińskiego opowiadają na przykład o tym, dlaczego trzeba uważać na ludzi, którzy jedzą czosnek? Skąd się wziął człowiek? Ile wiedzą o nas kosmici?
 

Trochę tu koterszczyzny, trochę jakichś bareizmów. A właściwie to można chyba już powiedzieć, że to jakaś świdzińszczyzna jest. Autor komiksuje w sposób bardzo naturalny, czasem można odnieść wrażenie, że to jego naturalna, spontaniczna forma wypowiedzi. Jest tu sporo nawiązań do literatury, kultury i sztuki, absurdu, nonsensu. Świdziński jest również bacznym obserwatorem rzeczywistości i przekłada medialne fakty na język komiksu. Jak choćby ten o pumie widzianej na południu Polski. Chodzi zapewne o pumę w Leniuszkach w gminie Tuczna w powiecie bialskim, o której głośno zrobiło się w lipcu minionego roku. "Wielka ucieczka z ogródków działkowych" jest wielka. Dodam jeszcze, że autor jest członkiem grupy Maszin, a za swój poprzedni komiks otrzymał literacką nagrodę imienia Henryka Sienkiewicza, do której poza nim nominowani byli między innymi Łukasz Orbitowski, Wit Szostak, Marcin Wroński, Andrzej Sapkowski czy Katarzyna Bonda. 
"Wróć do mnie, jeszcze raz" to album traktujący o wielu uzależnieniach, pośród których znajdują się np alkohol, narkotyki czy miłość. W roli głównej występuje tu scenarzysta – Bartosz Sztybor, z werwą malowany przez Wojciecha Stefańca. Obserwujemy jego losy na haju, na rauszu, we śnie i na jawie, nie zawsze zdając sobie sprawę co jest czym. Sztybor w tym komiksie próbuje uzyskać jeszcze jedną szansę – kolejną już - u swojej dziewczyny, którą odstawił na rzecz balowania. W związku z tym tenże Sztybor wybebesza się emocjonalnie i pokazuje czytelnikowi swoje wnętrzności. 

Ten niezwykle osobisty album napisany jest bardzo sprawnie i rytmicznie. Po odłożeniu książki na półkę wibruje w głowie. To jeden z tych komiksów, co to nie dają zasnąć. Sztybor tworząc senne personifikacje różnych używek, stwarza sobie świetną furtkę do opowiedzenia historii w historii. Motyw zaginięcia jednej z ważnych postaci zamieszkujących jego sny powoduje, że w opowieści o wyłażeniu z uzależnienia mamy jeszcze intrygę kryminalną. To, co Sztybor wymyślił, pięknie namalował Stefaniec. Panowie w tej trudnej tematyce odnaleźli się idealnie, co świadczy o świetnej współpracy. Jak sądzę, rysownik dodał tu wiele od siebie, dorzucając cząstkę swojej intymności. Piękne, malarskie plansze, idealne dostosowanie się obrazem do rytmu słów to duże atuty Stefańca. Realistycznie malowany komiks ma swoje surrealistyczne momenty. Czasem rysownik odchodzi od obranej przez siebie techniki, uciekając w stronę kolażu. I wszystko jest tu na swoim miejscu. Już sama okładka mówi czego można spodziewać się po tym albumie. Dla fanów historii onirycznych i wkręcających się w głowę jest to tytuł niezbędny. 
Zawieszę teraz oko na "Gedeonie" – albumie zbierającym mnóstwo krótkich form komiksowych lubelskiego rysownika Daniela Grzeszkiewicza, którego szczera i szlachetna twarz zdobi okładkę zbioru. „Nie czytajcie moich komiksów – one się tego boją” – pisze autor pod jedną z plansz, sugerując, że jego twory to materia ożywiona, wchodząca w interakcję z czytelnikiem. Osobiście uważam, że nie ma się czego bać – Grzeszkiewicz to artysta, który operuje wieloma stylami, wśród których najpopularniejszy jest ten monumentalny, malarski, który podczas jednego z festiwali komiksowych urzekł samego Grzegorza Rosińskiego. Pod względem graficznym cały album to petarda, przedstawiająca wachlarz możliwości autora, a jednocześnie ukazująca rozwój jego kreski. Są tu zarówno bardzo wczesne, licealne próby komiksowe, jak i rzeczy najświeższe, przygotowane specjalnie na potrzeby publikacji. Warto wspomnieć, że Gedeon to rozszerzone wydanie "Gedeona Zebranego" – komiksu, który ukazał się kilka lat temu. Tym razem jednak dostajemy więcej stron, sekcję komiksów kolorowych, zremasterowaną okładkę oraz nieco większy format. Polecam. 

"Wielka ucieczka z ogródków działkowych". Autor: Jacek Świdziński. Wydawca: kultura gniewu, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl

"Wróć do mnie, jeszcze raz". Scenariusz: Bartosz Sztybor. Rysunki: Wojciech Stefaniec. Wydawca: timof i cisi wspólnicy, Warszawa 2015
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl

"Gedeon zebrany". Autor: Daniel Grzeszkiewicz. Wydawca: Gindie, Kraków 2015. 
Komiks można nabyć tutaj: Sklep. Gildia.pl