Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Podolec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Podolec. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 lutego 2018

Kibicujemy (450)

"Kibicujemy komiksiarzom" to rubryka, w której twórcy komiksowi opowiadają o tym, nad czym aktualnie pracują. Pokazują zdjęcia z placu boju, pozwalają nam zerknąć w ich szuflady i uchylają rąbka kadru lub planszy. Ziniol kibicuje komiksiarzom! Pokibicujcie z nami!

Marcin Podolec, autor znakomitego Wszystko zajęte czy Bajki na końcu świata (która załapała się do ziniolowego TOP10 komiksów 2017 roku) nie próżnuje i aktywnie działa nie tylko na polu komiksu.

- Ostatnie miesiące to dla mnie praca nad filmem Colaholic - pierwszym animowanym shortem studia Yellow Tapir Films, które założyłem w lutym 2017 roku - mówi autor. - Rozwijaliśmy też i wciąż rozwijamy nasz drugi projekt - średniometrażową adaptację komiksu Insekt Saschy Hommera. A skoro już mowa o komiksach, właśnie wracam do tematu Bajki na końcu świata. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w maju ukaże się trzeci, a w październiku czwarty tom tej historii.

Za takie zapowiedzi warto trzymać kciuki! Tymczasem w zupełnie innej rzeczywistości...
Nie ma mojej zgody na to, 
by był to ostatni numer. 
Nie ma.
recenzja Nienawidzę Ludzi#5, Ziniol, 14.10.2013
...były redaktor Ziniola, Łukasz Kowalczuk, ruszył z przedsprzedażą albumowego wydania zina Nienawidzę Ludzi. Przedsprzedaż NL 2011-2013 będzie trwała do godziny 23:59 22 lutego 2018 roku. Po szczegóły należy pisać na adres: lk (malpa) tzzad (kropka) pl. Informacje techniczne: format A5, 180 stron (środek czarno-biały), oprawa twarda. Cena: 50 zł / studenci 100 zł (za okazaniem legitymacji) Nakład: około 100 egzemplarzy (jeśli w przedsprzedaży pęknie setka, to autor wydrukuje niewielką nadwyżkę), każdy numerowany i opatrzony rysografem.


Koszt albumu z przesyłką to 60 zł. Autor zaznacza, że istnieje możliwość odbioru osobistego w okolicach Rumi, na SzlamFeście oraz Krakowskim Festiwalu Komiksu.

Na tym nie koniec frykasów od Kowalczuka. Dorzucając dziesięć złotych do zamówienia NL 2011-13 można otrzymać komiks Cut & Stab in Videolympics (koszt samego komiksu z przesyłką to 16 zł). To publikacja w formacie A5 (poziom), posiadająca 28 stron (środek czarno-biały) i miękką oprawę. Nakład to 100 numerowanych egzemplarzy.

Jak możemy przeczytać na facebookowej stronie Łukasz Kowalczuk - Comics and Illustration, "Cut & Stab to kanadyjski serial animowany, który zadebiutował 11 października 1988 roku. Ostatni odcinek wyemitowano 8 sierpnia 1989 roku, seria zakończyła się na 17 epizodach i 2 sezonach. Cut & Stab in VideOlympics to adaptacja adaptacji adaptacji adaptacji. Komiks oparty na kreskówce opartej na grze video* opartej na kreskówce opartej na grach video (* gra ukazała się w 1988 roku na cardisku jako ekskluzywny tytuł na konsolę Turbo Drive System). Komiks powstał w 24 godziny w poznańskiej czytelni Nova, w październiku 2017 roku. Jest dostępny za darmo, w formacie .pdf na Gumroad."

Jak dodaje autor, nakładem ArtKomiksu ukaże się również ekskluzywna edycja specjalna, Artkomiks Half-Blank Cover Edition. 25 numerowanych egzemplarzy z oryginalną planszą w zestawie. Szczegóły wkrótce.

Dodatkowo, wczoraj (05.02) Łukasz Kowalczuk na FB zamieścił jeszcze jedną informację dla swoich fanów:

"Rad Erwank uderzy wkrótce.Okładka: Jack Teagle. Jutro opublikuję polską wersję Strike Team: Codename: Diamond Force, a jeszcze w tym tygodniu postaramy się ujawnić szczegóły dotyczące tego piorunującego Podwójnego Seansu."
Dużo tego! Wszystkiemu kibicujemy!

Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej Kibicujemy komiksiarzom jest Krzysztof Małecki

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Kibicujemy (322)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty! 
Marcin Podolec, ledwie kilka miesięcy po premierze swojego ostatniego komiksu - "Wszystko zajęte" - zakończył prace nad kolejnym, znacznie grubszym i opartym na pewnej historii. O "Fugazi Music Club" opowiada poniżej. Fragment tej opowieści trafi do albumu jako wstęp:
Chęć zrealizowania komiksu muzycznego chodziła za mną od kilku miesięcy - marzył mi się rysunkowy wywiad-rzeka. Wraz z Marcinem Flintem, dziennikarzem kulturalnym, podjęliśmy nawet rozmowy z artystami, jednak menadżerski mur okazał się nie do sforsowania. Entuzjazm opadł, ale idea została. Trwała w zawieszeniu aż do zimowego wieczoru, kiedy Szymon Holcman zadzwonił z pytaniem, czy wiem, kim jest Waldemar Czapski. Nie wiedziałem. „A o Fugazi słyszałeś?”. No nie słyszałem. 
Z Waldkiem ciekawa sprawa. Najpierw zaproponował, żebyśmy spotkali się w Łodzi, gdzie studiuję, bo czuł, że musi przekonać mnie do całej tej historii z klubem. Później, w niedzielę, stawił się na umówione spotkanie dwie godziny przed czasem, o 8 rano. Zamówił naleśnika, który pozostał nietknięty do południa, kiedy to musiał wrócić do Warszawy. Ludziom takim jak Waldek, szkoda czasu na jedzenie czy na sen. Opowiadał i opowiadał.  
Kolejny raz spotkaliśmy się już w miejscu, gdzie w 1992 r. działał klub. Teraz, pomiędzy blokami, zostało po nim poszarpane ogrodzenie, poprowadzone wokół nieistniejącego już budynku niby policyjny obrys na miejscu zbrodni. „Tu, na tym murku, mieliśmy naradę. Głosowaliśmy, czy by go nie zabić. Ale to już w samochodzie, tam, przed tymi schodkami.” Dzięki Fugazi Waldek i spółka przeżyli przygodę życia. Było śmiesznie, było strasznie, było smutno. „A jak tam z dziewczynami?”, zapytałem w końcu. Waldek na wszystko miał odpowiedź lub dwie. „Aaa, to Sławka domena, słuchaj...” „Była też taka jedna, wyślę ci zdjęcia. Ładnie na siebie z Titusem z Acid Drinkers patrzyli.” Miałem swój upragniony wywiad.
Komiks jest już narysowany, złożony i ukaże się w postaci 240-stronicowego albumu na początku września, w czasie trwania Fugazi FESTiwalu. Kolejną, naturalną (środowiskową) premierą dla „Fugazi Music Club” będzie oczywiście MFKiG w Łodzi.
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Rafał Szłapa

czwartek, 1 listopada 2012

Wszystko zajęte - Podolec

22 grudnia 2010 roku zdecydowali, że muszą coś razem zrobić. I zaczęli robić komiks. Marcin Podolec wziął na swoje barki scenariusz i tusz, Barbara Okrasa - szkic i kolor. Kiedy ona zrobiła swoje na dziesięciu planszach, pałeczkę przejmował on, dopieszczał je i oddawał jej, by ona dopieściła jeszcze bardziej. I tak w koło Macieju. Robota szła na całego. Plansze, które zdecydowali się pokazać internetowej publice wywoływały "ochy" i "achy". To była ręczna robota, dziesiątki małych kadrów, duszna atmosfera, thriller. Później nastąpiło "lekkie zwolnienie w okresie sesyjnym", podczas którego młodzi autorzy oddawali się poważnym sprawom, a jakiś czas później o uszy zainteresowanych obiła się informacja, że Marcin Podolec robi komiks samodzielnie.
Po lekturze komiksu "Wszystko zajęte" można by stwierdzić, że powyższa historia jest o wiele ciekawsza niż ta, która została w nim opisana. Oczywiście nie są one ze sobą w jakikolwiek sposób powiązane, a burzliwa współpraca (określenie trochę na wyrost) jest co najwyżej ciekawostką. Niemniej jednak świadomość tego, co było w zestawieniu z tym, co jest nasuwa kilka spostrzeżeń.
Słowa od autora albumu "Wszystko zajęte", znajdujące się na skrzydełkach komiksu brzmią między innymi: "Zależało mi na otwartych przestrzeniach" oraz "scenariusz miał wiele wersji". Otwartych przestrzeni w komiksie faktycznie jest mnóstwo. Autor bądź traktuje je bardzo dosłownie, ukazując przestrzeń miasta, domu, łazienki, czy nawet blatu w zakładzie pogrzebowym, bądź metaforycznie, kiedy serią niemych kadrów sięga do głów bohaterów. Jednocześnie stosuje wiele zbliżeń bądź schematów przestrzennych, które po dłuższym z nimi obcowaniu tworzą bardzo duszną atmosferę. Czy więc chodzi mu o ukazanie, że nawet tam, gdzie miejsca jest mnóstwo, nie sposób skumulować wszystkich myśli?
Bohaterów tego tajemniczego komiksu jest kilku: bracia, prowadzący biznes pogrzebowy, prawdopodobnie bliźniacy, starsza pani w okularach, jako jedyna zapewniająca im robotę, piękna kobieta, do której jeden z braci smali cholewy i druga piękna (a może nie), od której chce uciec. Jest też cieć w zoo, są zwierzęta. Wszyscy zostają wplątani w historię o... no właśnie, o czym? Opis wydawcy sugeruje thriller, ale autor rezygnuje z thrillera na rzecz opowieści obyczajowej, a po lekturze można natomiast stwierdzić, że jest to oczywiście komiks o miłości (banał), prawdopodobnie komiks o śmierci (banał), być może komiks o pogoni za szczęściem i cenie, jaką za nie trzeba zapłacić, a całkiem możliwe, że jest to po prostu komiks o tym, że sowy nie są tym, czym się wydają.
Historia Podolca płynie "opustoszałymi ulicami na planie miasta Łodzi (...) i rozwidla się na kolejne równoległe do siebie odnogi, które nie mają szansy na spotkanie". I być może problem tkwi w tym, że rozwidla się za bardzo. Tak bardzo, że niektórzy uznają, iż popada w bełkot, przerost formy nad treścią. Inni natomiast - w tym ja - w tej wielości interpretacji odnajdą coś ciekawego. Przyciągającego do kolejnej lektury.
Choć w momencie współpracy z Okrasą skonsultowany z Robertem Wyrzykowskim scenariusz był gotowy, to jednak wersji miał wiele. To, że autor nie wiedział do czego zmierza, jest w albumie widoczne. Być może dominuje w nim opowieść o toksycznym związku i poszukiwaniu pretekstu do wyrwania się z niego - przecież Podolec (wspólnie z Robertem Popieleckim) za podobny pomysł/komiks, tyle, że skondensowany do trzech plansz zdobył nagrodę na tegorocznym Festiwalu Komiksu w Łodzi. Być może jest to jednak thriller - przecież wątek idealnie pasujący do tego gatunku również się pojawia. A może jednak komiks o miłości?
Ten komiks przeznaczony jest dla czytelników, którzy lubią duże ilości "prawdopodobnie" i "być może".
W nawiązaniu do zasygnalizowanej na wstępie współpracy na polu graficznym, należy nadmienić, że album, który dostajemy do rąk, wygląda jak wypieszczone cacko. Nie ma linii, która wyszłaby za ramy kadru, nie ma brudów, chropowatości. Są proste kolory, proste kreski, a zamiast podmalówek i szkiców - komputer. Czy to dlatego rysunki Podolca wydały mi się mniej podolcowate, niż w "Czasem" lub "Kapitanie", a czcionka i dymki i sposób rysowania postaci przywiodły na myśl prace Marcina Surmy?
"Wszystko zajęte" to komiks intrygujący i tajemniczy. I nie dla wszystkich. Jak na pełnoprawny autorski debiut Marcina Podolca, za dużo kręci się wokół niego innych nazwisk, przez co ta "autorskość" rozwidla się na wiele mniejszych uliczek, na których stoją jakieś postaci i podpowiadają. I tych podpowiedzi jest tyle, że bardzo łatwo jest się zgubić.

Ja dałem się zgubić. I dam jeszcze nie raz, nawet jeśli przy którymś z kolei podejściu zdam sobie sprawę z tego, że autor robi mnie w konia.
Wszystko zajęte. Autor: Marcin Podolec. Wydawca: kultura gniewu 2012
Komiks można nabyć tutaj: Sklep.gildia.pl
Tak kibicowaliśmy: