Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Flinch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Flinch. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 lipca 2018

Flinch #2 - Motter/ Sienkiewicz/ Azzarello/ Risso/ Figerman/ McEown

W pierwszym Flinchu bywało różnie, w drugim też. Do tego stopnia, że podczas lektury każdej z zamieszczonych tu krótkich form należy co chwila zerkać na okładkę i przypominać sobie, że jest to "the Vertigo horror anthology".
Maggie and her microscope to wciąż mało horrorowy, ale najlepszy szorciak w tym numerze. Rzecz o małej dziewczynce z autyzmem i o jej zbawiennym wpływie na wyleczenie pewnej plagi. To raptem kilka stron, ale treści w nich dużo - spore ilości dialogów Deana Mottera Bill Sienkiewicz poupychał na planszach w dość rygorystyczny sposób: dzieląc je na szesnaście kadrów. Czytelnych, ekspresyjnych i komunikatywnych. Dodatkowym plusem tej mocnej historii są kolory jednej z najlepszych kolorystek Vertigo - Sherilyn van Valkenburgh. 
Porządna historia rozpoczynająca drugi zeszyt serii zostaje zrównoważona beznadziejną, niepotrzebnie śmieszkującą i narysowaną w sposób nieprzystający do antologii komiksów grozy opowiastką Boba Fingermana i Pata McEowna. Kompletna strata czasu.
Natomiast finał to solidna robota duetu Azzarello/Risso. Food chain to takie 100 bullets w pigułce. Komiks bez rozmachu, kameralny, gliniarsko-gangstersko-podsłuchowy, ale zrealizowany z wyczuciem i trzymający w napięciu. Azzarello - fachowiec od dialogów. Risso - na swoim stałym wysokim poziomie oraz (prawdopodobnie) w swoim żywiole.
Wciąż mam mieszane uczucia co do zeszytowych antologii, które według redaktorów zdają się być przyrządzane na zasadzie przykrywania wybitnymi nazwiskami kiepskich historii i wśród rzeczywiście świetnych kawałków przemycania typowych odrzutów, na które szkoda papieru. 
"Flinch" #2. Scenariusz: Dean Motter, Bob Fingerman, Brian Azzarello. Rysunki: Bill Sienkiewicz, Pat McEown, Eduardo Risso. Wydawca: DC Vertigo, lipiec 1999

piątek, 15 czerwca 2018

Flinch #1 - Bruning/ Lee/ Jones/ Corben/ van Meter/ Quitely

W 1999 roku ta zapowiedź była naprawdę elektryzująca: nie dość, że Vertigo zaplanowało antologię komiksów grozy w wykonaniu największych twórców pracujących dla tej oficyny, to w dodatku na pierwszy ogień rzuciło debiutującego w linii komiksów dla dorosłych czytelników Jima Lee. Ostatecznie okazał się on być najsłabszym ogniwem pierwszego zeszytu serii Flinch. Nie dość, że jego kolorysta zawalił sprawę, to nie popisał się także autor scenariusza, który do antologii horroru przygotował kilkustronicowy żart. 
Rocket-Man Richarda Bruninga, Jima Lee i Tada Ehrlicha to fatalne otwarcie. Później na szczęście jest lepiej. Dobre wrażenie robi duet Jan van Meter/ Frank Quitely. Ich Nice neighborhood wpisuje się w konwencję serialu Black Mirror (choć sam pomysł na tego szorciaka przypomina jeden ze skeczy Monty Pythona). To nieosadzona w czasie wizja przedstawiająca Stany Zjednoczone opanowane przez gangi naspidowanych narkotykami dziadków. 80-latkowie z bajpasami stawiają piórka, wymyślają sobie idiotyczne nazwy i ruszają w miasto naładowani rigorą i sterydami. Gwałcą i zabijają, a nawoływania, by zachowywali się stosownie do wieku trafiają w próżnię. Ta krótka forma, składająca się właściwie z jednej scenki z raptem kilkoma retrospekcjami, jest... zbyt krótka. Zabrakło kilku stron, by komiks mógł powalczyć o miano najlepszego w zeszycie. Dlatego też tytuł ten trafia do ostatniej krótkiej formy.
Bruce Jones i Richard Corben w Wolf Girl Eats uderzają w religijne tony, zastanawiając się nad naturą Boga i jego relacją z owieczkami. Do zabitej dechami wioski dociera pewien duchowny wraz ze swoją świtą. Pragnie ewangelizować specjalizujących się w chowie wsobnym wieśniaków. Coś jednak wodzi go na pokuszenie, a sekrety miejscowego improwizowanego zoo znajdują ujście w spektakularnym finale. Ten kawał solidnego komiksu, z szalejącym Corbenem i zaskakującym w końcówce Jonesem, to pierwsze prawdziwe horror story numeru i serii.
Flinch miał bardzo trudny start. Znakomita okładka Phila Hale'a i krzyczące z niej slogany znajdują odzwierciedlenie dopiero w ostatniej zaprezentowanej historii. Kolejne zeszyty to zapowiedź uczty dla komiksiarza, ale pierwszy pokazuje, że nazwiska nie zawsze są gwarancją dobrze opowiedzianej historii.
(Dominik Szcześniak)
"Flinch" #1. Scenariusz: Richard Bruning, Jan van Meter, Bruce Jones. Rysunki: Jim Lee, Frank Quitely, Richard Corben. Kolor: Tad Ehrlich, Daniel Vozzo, Grant Goleash. Wydawca: DC Vertigo, czerwiec 1999.